Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Sweet Rose EDP

Sweet Rose EDP

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 90 ml
Cena 22,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Owocowo - kwiatowa kompozycja, elektryzująca nawet najbardziej wybrednych. To czerwony eliksir o właściwościach uwodzicielskich.

Kategoria: owocowo - kwiatowa

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, grapefruit
nuta serca: biała lilia, róża, śliwka
nuta bazy: białe drzewo cedrowe, wanilia, ambra, piżmo

Cena: ok. 22zł / 90ml
/m/

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 56

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
100% jesień/zima 0% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Mdła Róża

Znam doskonale zapach AA więc z ciekawości zakupiłam Sweet Rose jest podobny do Amora ale wiadomo to nie rlto samo za taką cenę nie spodziewajmy sie cudów ...po kilku godz zapach robi się mdły ale nie tragiczny na czystym umytym ciele nawet zapachy za 20 zł ładnie pachną ;)więc gdy brakie funduszy na oryginał Cacharel to sie lubi co się ma :) zdecydowanie wolę kupić La Rive niż kupić w necie podróby Amor Amor za 100 parę złotych z pływającymi syfami.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Jako odświeżacz powietrza

Na początku zapach mi nawet odpowiadał. Owszem nie było rewelacji, ale byłam w stanie go tolerować w swoim otoczeniu. Jednak bardzo szybko rozmyśliłam się, kiedy coraz głębiej zaczęłam interesować się różnymi kompozycjami zapachowymi. Znienawidziłam ten zapach i odłożyłam na długo na półkę. Postanowiłam zrobić porządek i w jakikolwiek sposób zużyć większość rzeczy, więc pod rękę trafił znowu ten flakonik.

Miała tu być trochę owocowo i trochę powiązania z kwiatami, ale wyszło trochę daleko od zamierzonego celu. Jak dla mnie czuć tutaj tylko mdłą oraz intensywną różę. Żadnego owocu nie potrafię oddzielić od tej róży i specjalnie musiałam czytać jakie są nuty zapachowe. Moim zdaniem to jest przesłodzona, intensywna jak nie wiem co oraz mocno monotonna róża z ogromnym akcentem alkoholowym. Podkreślę ten akcent alkoholowy, ponieważ to jest takie mocne uderzenie, że zdarzało mi się zakaszleć, kiedy psikałam się tym zapachem. Jednak na kaszleniu przeważnie nie kończyło się, bo Sweet Rose może aż powodować lekki ból głowy oraz nosa. Kiedy poznałam inne oblicza różanych kompozycji i miałam już jakieś porównanie to uważam, że ten zapach kojarzy mi się brutalnie mówiąc z bazarem. Przyznaję, żeby nie było, że piszę same negatywy - trwałość tego zapachu przebija niejedną kompozycję z którą się spotkałam. Wiele godzin później dalej byłam w stanie poczuć ten różany zapach, a za to należy się naprawdę ogromny plus (w tym przypadku gwiazdka w górę). Na tę okoliczność oczywiście i wydajność jest bardzo wysoka. Jednak zdecydowanie nie zaprzyjaźnię się już z tym zapachem i postanowiłam zużyć go jako .. odświeżacz powietrza. Co jakiś czas popsikuję sobie tym zasłony, bo jak jest to rozprzestrzenione na dużej powierzchni (tu mam na myśli pokój) to jest bardziej znośny, ale nawet tu nie da się tego robić w wielkiej ilości, bo nie chcę nabawić się migreny. Jeśli miałabym wybrać na jaką porę roku czy dnia ten zapach pasuje to zdecydowanie na wieczór i zimę - ze względu na tę ciężkość. Flakonik jest prosty i niczym nie wyróżnia się.

Nie sądzę, żeby to był zapach, który może urzekać, fascynować albo cokolwiek innego. Doczytałam między recenzjami, że ma być to odpowiednik jakiegoś innego zapachu, ale nigdy nie miałam tamtej wersji w ręce, więc nie mam z czym to porównywać. Sweet Rose zdecydowanie nie pasuje do mnie, odtrąca mnie oraz powoduje ból nosa, głowy, a to wystarczy, żebym nie kupiła go ponownie.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Wole Amor Amor

Ładny delikatny, nie duszący zapach. Jest to odpowiednik markowych perfum Cacharel Amor Amor no i jest podobny ale nie zachwyca. Amor amor jest bardziej głębszy, soczystszy, trwalszy a Sweet Rose nie posiada tej głębi, soczystości, szlachetności. Pachnie płasko i nudnie w trakcie noszenia. Takie są różnice między oryginałem a odpowiednikiem.

A jak pachnie zapach? Na pewno jest owocowo-różany, delikatnie słodki, nie duszący, ale jest nudny i płaski, średnio trwały, buteleczka duża 90 ml- wygodna, świetna cena ok 20 zł, dostępność- market, Rossmann.Na każdą porę roku, raczej na dzień, na wieczór za słaby. Czy wrócę do tego zapachu? Chyba nie, wole AMOR AMOR :)

TOP 10 damskich perfum

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jednak nie dla mnie ;)

Gdy kupowałam ten perfum jego zapach bardzo mi się podobał, ale już w domu wiedziałam, że bardziej pasuje do mojej mamy, czyli dojrzałej kobiety.

Plusy:
- zapach jest dość intensywny, ale jednocześnie nie jest nachalny
- długo się utrzymuje
- poręczne opakowanie
- dostępność
- cena

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

bardzo dobre !

Bardzo dobre Tanie perfumy, kobiety które preferują słodkie zapachy to właśnie perfumy dla nich, bardzo trwałe, dostępność w każdej drogerii :)używam juz ponad rok i za każdym razem wracam do nich, zapach jest przecudowny :) polecam !

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Mdląca ,,róża"

Nie powiedziałabym,że zapach jest słodki.
Trochę pachnie(śmierdzi)kremem do golenia dla mężczyzn.
Daleko mu do świeżego zapachu róży.
Nadaje się najbardziej dla kobiet po 50-ce.
Strasznie mdlący,nawet po jednym pryśnięciu można się udusić.
Intensywny, w mgnieniu oka roznosi się po całym pomieszczeniu.
Nie polecam nikomu, po jego wdychaniu raczej boli głowa.

Używam tego produktu od: nie używam,tylko posiadam
Ilość zużytych opakowań: ok. 8 pryśnięć z 90 ml fiolki

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Dobrego złe początki...

Moja historia związana z tym zapachem zaczęła się od totalnej nienawiści - dosłownie. Poznałam ten zapach parę lat temu gdy zimową, wieczorową porą przechadzałam się po supermarkecie i ze znudzenia przyjrzałam się wystawionym tam testerom z zapachami La Rive. Nie było ich wiele, ale mimo to, nie sprawdziłam wszystkich, bo ostatnią rzeczą jakiej pragnęłam tamtego wieczoru było zafundowanie sobie bomby zapachowej, która by mnie chyba zabiła. Sięgnęłam więc jedynie po Sweet Rose, spryskałam rękaw płaszcza i poszłam do kasy. Płacąc za zakupy poczułam woń, która mnie zaniepokoiła. "Coś za słodko" - pomyślałam. Wyszłam ze sklepu na świeże powietrze po czym wsiadłam do samochodu i tutaj zaczęły się prawdziwe schody. W drodze do domu w obecności tego zapachu dosłownie mdliło mnie. Po drodze musiałam się zatrzymać, ściągnąć płaszcz i odłożyć go z dala od siebie. Mimo że to zrobiłam, ten zapach dalej bił mnie w nozdrza, a gdy już dotarłam do domu, musiałam zażyć tabletkę przeciwbólową, bo rozsadzało mi głowę. Szybko wrzuciłam płaszcz do pralki i obiecałam sobie, że nigdy już nie tknę tego zapachu (a nie jestem osobą, która na zapachy byłaby wrażliwa).

I tak oto omijałam ten czerwony flakonik szerokim łukiem w sklepach mając w pamięci tamtą przykrą przygodę, aż pewnego dnia Sweet Rose dopadło mnie w moim własnym domu. Otrzymałam je w ramach drobnego upominku, a gdy wyjęłam to paskudne czerwono-srebrne pudełko z torby upominkowej, oczami wyobraźni zobaczyłam tamten upiorny wieczór. Grzecznie jednak podziękowałam za prezencik robiąc dobrą minę do złej gry i jednocześnie myśląc jak popchnąć to ustrojstwo dalej w świat. Stał sobie ten flakonik w zafoliowanym pudełku dobre kilka dni na mym biurku, a ja udawałam, że go nie widzę. Aż pewnego popołudnia coś mnie pchnęło w jego stronę. Zerwałam folię, wyjęłam flakon z kartonika, psiknęłam raz i drugi w powietrze i... zupełnie inna bajka. Zdecydowanie inaczej odebrałam ten zapach niż kilka lat temu. Spryskałam sweter i postanowiłam posnuć się po domu w towarzystwie Sweet Rose przez resztę dnia. Po kilku godzinach wiedziałam już, że zużyję całe 90 ml, bo poznałam ten zapach na nowo, z lepszej strony.

Czy to mój hit? Zdecydowanie nie, ponieważ gustuję w bardziej delikatnych, pudrowo-świeżych aromatach, ale mimo to, Sweet Rose mnie nie męczy i ostatnimi czasy jest moim towarzyszem w większość dni. Jest to zapach dość trwały - na ciele u mnie utrzymuje się do kilku godzin, a na ubraniach jest obecny przez 2 a nawet dni. Czy czuć w nim tytułową słodką różę? Ja czuję ją zdecydowanie. Czuję ją wyraźnie w towarzystwie śliwki i wanilii, ale nie jest to w moim odczuciu jakoś mocno "ulepkowate" połączenie, bo chwilami wyczuwam też (czy to możliwe?) jakąś herbacianą nutę, która to wszystko sprawnie przełamuje i równoważy. Przez to odbieram ten zapach jako słodki, ale nie przesłodzony do bólu. Trudno mi powiedzieć na jaką okazję ten zapach może się nadawać. Ja używam go w swojej prozie życia: praca - dom - praca - dom. Czasami podczas jakiegoś wyjścia w celach rozrywkowych. Trochę nie pasuje mi do wielkich wieczornych wyjść - jest za mało wyrafinowany, ale to przecież nie jest zapach, za który wyskakujemy w drogerii z kilku stów. Nie będę więc oczekiwać od niego Bóg wie czego, skoro kosztuje ok. 20 zł/90 ml. W swej kategorii cenowej to przyzwoity produkt i trochę bez sensu jest wieszanie na nim psów i oczekiwanie od niego właściwości oryginalnego odpowiednika.

Dziś zaczął się drugi miesiąc użytkowania przeze mnie Sweet Rose. Zużyłam już ponad 1/3 opakowania, bo ochoczo korzystam z niego codziennie. Zapewne odstawię go w lecie na rzecz czegoś lżejszego, ale po wakacjach zamierzam dokończyć obecny flakon i niewykluczone, że jeszcze kiedyś sięgnę w sklepie po nowy.

Do teraz jednak nie jestem w stanie wyjaśnić mojej początkowej niechęci do tego zapachu. Czy to była moja wina? Mój "zły dzień"? Czy może producent dokonywał jakichś zmian w zapachu na przełomie lat? A może tester był nieprawidłowo przechowywany? Niezła zagadka.

Używam tego produktu od: miesiąc
Ilość zużytych opakowań: 1/3 flakonu 90 ml

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

brrr

Postanowiłam spóbować tego "cuda"czytając te recenzje i to kompletnie nie moja bajka.
Nie będę się tutaj czepiać wyglądu czy estetyki buteleczki,opakowania,bo za tą cenę nie ma co wymagać cudów.
Sam zapach to dla mnie gwóźć do trumny.Czuję tylko i wyłącznie różę.Za sama różą nie przepadam,ale tutaj jest wręcz ordynarna,jak już wcześniej padło.Jak jakiś odświeżacz wygrzebany z szafy babci po kilkudziesięciu latach.
Dla mnie nie jest to zapach kobiecy.
Nie będę go porównywac do innych zapachów,bo nie mam obycia.Pozostawię to innym Wizażankom.
Co do trwałości,to na ubraniu czułam go ok.3 godzin.Niestety AŻ 3 godziny.
Kompletnie nie czuję by się rozwijał
Taki powiew starości,kiczu.

Używam tego produktu od: kilka mies.
Ilość zużytych opakowań: testy

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie warte funta kłaków

Sweet Rose ma tyle wspólnego z Cacharel Amor Amor, co Donatella Versace z naturalnym pięknem.
Zapoznałam się z Rose, ponieważ byłam bardzo ciekawa, czy rzeczywiście ma coś wspólnego z AA.
Składniki owszem, może i podobne, ale całość bije o pomstę do nieba. Jakkolwiek nie lubię AA, to trzeba przyznać, że nie trąci od nich tandetą, a na pierwszy plan nie wysuwa się ordynarne różysko rodem z gminnego kramu.
Sweet Rose to takie tanie różane, zapyziałe mydło, które leżało na dnie szafy, gdzieś koło naftaliny i zaraziło swoją wonią większość garderoby. Jakby tego było mało zionie alkoholem jak "bordowe nosy" spod monopolowych.
Fatalny ordynus, który działa wyjątkowo drażniąco i odstraszająco. Takich zapachów dosłownie znieść nie mogę. Nie jest kobiecy, wyważony, czy nawet dostatecznie poprawny.
O ile La Rive zrobiło znośny odpowiednik Si Armaniego - In Woman, Sweet Rose krzyczy przez megafon "jestem tanią warkliwą podróbą, która szarpie nosy".
Jeśli komuś się podoba, proszę bardzo, niech używa na własną odpowiedzialność. Mi ta woń kojarzy się z określonym typem kobiet, o którym może niekoniecznie będę tu pisać.
Gdybym przykładowo musiała stać 5 minut w autobusie, obok osoby spryskanej Sweet..., wolałabym przejść 5 km pieszo w japonkach.
Od takich zapachów jak ten trzymam się z dala jak mysz od wygłodniałego kota.


Używam tego produktu od: nie używam
Ilość zużytych opakowań: testy

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nudny

Przechodząc obok takich zapachów omijam je szerokim łukiem... Za słodki, za mdły, za nudny.
Standardowy damski, przesłodzony zapach.
Jego woń pachnie taniością i tandetą, bynajmniej takie moje odczucie, jedni pokochają, drudzy znienawidzą. Ja zaliczam się do tego drugiego przedziału. Na pewno są jakąś nie udaną repliką oryginalnych perfum,ale niestety nie mogę przypomnieć sobie jakich, może Valentino, on lubi takie zapachy. Miałam je dawno temu ,nie pamiętam już czy były trwałe ,czy nie. Flakon ładny ,cieniowaniem przypomina odpowiednik Faranhaita by Dior. Jeżeli chodzi o pojemność to bardzo względna 90 ml za niecałe 20 zł ,to się opłaca. Jeżeli ktoś lubi takie zapachy to jak najbardziej,ale jak dla mnie to nie mój typ.


Używam tego produktu od: nie pamiętam
Ilość zużytych opakowań: jedno

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Za tę cenę można spróbować

Miałam dezodorant perfumowany z tej serii, którym byłam zachwycona. Z wielką chęcią wypróbowałam te perfumy i mam mieszane uczucia. Zapach jest bardzo ładny, mocny, różany - idealny na zimę. Niestety, świeżo po spryskaniu mocno czuć alkohol, dopiero po chwili ładnie się rozwija. Zapach jest długotrwały, niedrogi w praktycznym opakowaniu - warto go wypróbować.

Używam tego produktu od: kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nie

Niczym mnie nie urzekł, niczym nie zaskoczył i nie zauroczył, coś tam czuć, ale nie wiadomo co. Jakieś słodkie kwiaty, trochę róży. Całkiem przeciętny, dobry na dzień, całkiem miły. Wzięłam go na jeden z wyjazdów, który był wyjątkowo nie udany i od tamtej pory źle mi się kojarzył, co spowodowało, że się go pozbyłam. Dałam go mamie i jej się bardzo podoba. Po prostu to była nie moja bajka.

Używam tego produktu od: już nie używam
Ilość zużytych opakowań: prawie połowa

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    358
    recenzji

    3
    pochwał

    9,61

  3. 3

    13
    produktów

    111
    recenzji

    0
    pochwał

    3,02

Zobacz cały ranking