Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Cztery Pory Roku, Zimowy krem do rąk rozgrzewający

Cztery Pory Roku, Zimowy krem do rąk rozgrzewający

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

Kategoria
Pojemność 75 ml
Cena 6,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Ochronny krem do rąk o działaniu regenerująco - natłuszczającym, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dłoni w okresie zimy.

Recenzje 34

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Średniak

Krem, jak dla mnie ma paskudny zapach, no ale to kwestia gustu. Ma fajną konsystencję. Szybko się wchłania i zostawia delikatny film na dłoniach. No właśnie delikatny.. Moim zdaniem jego działanie jest za słabe, żeby można go nazwać kremem zimowym. To krem do normalnego, codziennego stosowania. Oczywiście nie ma żadnego działania rozgrzewającego...

STOSOWANIE: Długo zalegał u mnie w szafie. Używałam go, jak się zmusiłam. Obecnie stosuję go codziennie na noc, bo chcę go zużyć.

Używam tego produktu od: Około rok
Ilość zużytych opakowań: W trakcie pierwszego

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Średniak

Chociaż zima już za nami dopiero od wiosny ruszyłam z zimowym zestawem Cztery Pory Roku do rąk.

I chyba był to strzał (prawie) w dziesiątkę. Mimo, że lubię stosować produkty tej marki to u mnie nie ma większej rewelacji. Pragnę dodać, że jest to zimowa wersja więc teoretycznie powinna mieć mega moc!

Przyjemny imbirowy zapaszek wspaniale pasuje do chłodnych dni jednak i obecnie nie mogę mu nic zarzucić. Nie jest ciężki i intensywny.

Krem do rąk sprawdził się u mnie średnio. Oczywiście dawał delikatne ukojenie jednak oczekuję o wiele, wiele więcej. Nie chcę wiedzieć jak daje sobie radę zimą ale efekt nie był zadowalający w wiosenne dni. Co za tym idzie dobrze, że nie stosowałam go właśnie wtedy!

Używam tego produktu od: m-c
Ilość zużytych opakowań: jedno

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Bardzo przeciętny krem

Już dawno temu słyszałam o rozgrzewającym kremie marki Cztery Pory Roku, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Dopiero po 2-3 latach przez przypadek trafiłam na niego w supermarkecie. Niestety nie był sprzedawany "solo" tylko w komplecie z peelingiem. Taki zestaw kosztował mnie 10 zł.

Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę po zakupie był intensywny zapach. Wyraźnie czuć imbir. Nie podoba mi się jakoś szczególnie, ale jest do przeżycia.
Konsystencja jest zwarta, ale nie ma najmniejszego problemu z rozsmarowaniem kremu na skórze. Wchłania się bardzo szybko i pozostawia delikatną, nietłustą warstwę okluzyjną.

Mam niemały problem z zimnymi dłońmi i stopami, szczególnie w okresie zimowym, więc nie ukrywam, że pokładałam duże nadzieje w jego działaniu rozgrzewającym. Wiedziałam, że nie będzie to taki efekt jakbym położyła dłonie na ciepły kaloryfer, raczej delikatne mrowienie. Niestety nie zaobserwowałam jakiegokolwiek rozgrzania, itp. Próbowałam nawet nakładać go na świeżo wypeelingowana skórę. Przeczytałam, chyba na jakimś blogu, że nie mogą to być peelingi z olejami roślinnymi, mineralnymi i innymi emolientami. Niestety u mnie ten patent się nie sprawdził. Zero jakiegokolwiek, choćby delikatnego uczucia ciepła. Zupełnie jakbym nałożyła zwykły krem.

Działanie pielęgnacyjne również nie powala. Producent deklaruje, że jest to krem na zimę, niestety nie mogę się z tym zgodzić. Jest stanowczo za lekki. Co prawda na 2 miejscu w składzie jest masło shea, a na 3 olej sojowy, dodatkowo na opakowaniu mamy informację, że zawartość olei roślinnych w składzie wynosi 10%, a ekstraktów z bawełny i imbiru 4%, ale dla moich dłoni jest stanowczo za słaby. Dopiero teraz, kiedy na dworze zrobiło się ciepło, krem zaczął się sprawować całkiem nieźle.

Skład ma przyzwoity. Nie podoba mi się tylko obecność konserwantu Disodium EDTA, a na opakowani wielki napis "nie zawiera parabenów", owszem EDTA nie jest parabenem, ale takie zagrywki ze strony producentów są moim zdaniem nie fair (jedno paskudztwo zastępują innym). Nie obniżam za to oceny, nie jestem również osobą która panikuje na widok takich pozycji w składzie (chociaż staram się ich unikać), ale nie będę ukrywać, że przez takie działania marketingowe producenci tracą w moich oczach.


Skład:

Aqua- woda

Butyrospermum Parkii- masło shea

Glycine Soja Oil- olej sojowy

Cetearyl Alcohol- alkohol, emolient

Petrolatum- wazelina, emolient, wosk pochodzący z przerobu ropy naftowej, sam w sobie nie ma żadnych wartości odżywczych

Stearic Acid- emulgator

Glycerin- alkohol, humektant, środek nawilżający

Sesamum Indicum Seed Oil- olej sezamowy

Glyceryl Stearate- emolient tzw. tłusty, emulgator

Peg- 100 Stearate- emulgator

Propylene Glycol- humektant, hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, zapobiega wysychaniu masy kosmetycznej przy ujściu butelki, wspomaga działanie konserwujące, jest bezpieczny do stosowania nawet w 50% stężeniu, może powodować podrażnienia jeżeli jest aplikowany na skórę chorobowo zmienioną

Eriophorum Spissum Flower/ Stem Extract- ekstrakt z kwiatów/łodygi bawełny norweskiej

Gossypium Herbaceum Seed Extract- ekstrakt z nasion bawełny

Zingiber Officinale roqt Extract- ekstrakt z kłącza imbiru

Phenoxyethanol- substancja konserwująca, jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%

Caprylyl Glycol- emolient, tworzy na powierzchni skóry i włosów warstwę okluzyjną, stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny

Benzyl Alcohol- substancja zapachowa, może uczulać, imituje zapach jaśminu

Ceteath- 20- emulgator, substancja myjąca,

Parfum- kompozycja zapachowa

Carbomer- zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu

Sodium Hydroxide- regulator pH

Disodium Edta- stabilizator pochodzenia syntetycznego, wspomaga działanie konserwantów, kosmetyków z EDTA nie należy stosować , gdy przyjmujemy leki zawierające cynk, żelazo, miedź, glin, ołów i bizmut (ma działanie wiążące metale ciężkie), unikać również w czasie ciąży i laktacji

Lecithin- emulgator

Tocopherol- witamina E

Ascorbyl Palmitate- antyoksydant, pochodna witaminy C

Hydrogented Palm Glyceerides Citrare- emulgator

Potassium Sorbate- substancja konserwująca

Sorbic Acid- substancja konserwująca, jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 0,6%

Benzyl Salicylate- składnik kompozycji zapachowej, może uczulać

Cinnamal- substancja zapachowa cynamonu,może uczulać, imituje zapach

Citral- substancja zapachowa, może uczulać, imituje zapach cytryny

Eugenol- substancja zapachowa, może uczulać, imituje zapach goździków

Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa, imituje zapach jaśminu

Limonene- substancja zapachowa, może uczulać, imituje zapach skórki cytrynowej

Linalool- substancja zapachowa, może uczulać, imituje zapach konwalii

Używam tego produktu od: 2 miesiące z hakiem
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

Agnieszka Broda błędy w makijażu 02

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Sama nie wiem

Krem jest zamknięty w małym opakowaniu, dzięki czemu z powodzeniem można wrzucić go do torebki. Opakowanie jest miękkie ,więc łatwo wydobyć z niego kosmetyk. Krem ten jednak nie przypadł mi za specjalnie do gustu. Drażni mnie jego zapach, nie podoba mi się on w ogóle. Krem ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, ale pozostawia tłustą warstwę, więc stosuje go tylko na noc. Jest wydajny. Dość ładnie nawilża skórę. Ale nie spełnia swojej rozgrzewającej roli. Zużyłam już prawie całe opakowanie, a efektu rozgrzewania nie poczułam ani razu.
I sama nie wiem, kupiłam go ze względu na obietnice efektu rozgrzewającego ale sie zawidołam. Za to nawilża bardzo dobrze- podobnie jak większośc innych kremów do rąk. nie wiem, czy go jeszcze kiedyś zakupie.

Używam tego produktu od: 2 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: prawie całe

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

bardzo fajny

Krem ma lekko pikantny,korzenny (w końcu imbir) zapaszek który tłumaczy nazwę \'rozgrzewający\' na opakowaniu. Bardzo fajna konsystencja, szybko się wchłania, nie lepi się i pozostawia ładnie natłuszczone ręce. Plus za brak parafiny i parabenów w składzie. Zapach nie jest męczący ani zbyt mocny. Ładna szata graficzna i niska cen kuszą ;)

Używam tego produktu od: niedawna
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Jest na niego sposób;)

Jak tylko usłyszałam, że istnieje rozgrzewający krem do rąk to wiedziałam, że muszę go mieć. Moje dłonie nie dość, że mają skłonność do wysuszania(wobec czego wymagają artylerii złożonej z kremów, masek, peelingów i innych specyfików do rąk) to jeszcze są wiecznie zimne. Mam problemy z krążeniem w stopach i dłoniach, wiecznie są zimne, chociaż na te pierwsze zakładam ciepłe skarpety i nierzadko papucie po babci nazywane u mnie w domu butami (Pa)Jacykowa, zaś łapy... Najgorzej jest wieczorami, wtedy moje ręce są lodowate, mama mówi, że strach ich dotykać. Nierzadko zdarza się, że po domu muszę chodzić w rękwiczkach zimowych. W domu:hahaha:
Wobec tego jak tylko znalazłam w internecie wszystkie dane na temat tego kremu od razu poleciałam go szukać. Niczym Kenpachi szukający Ichigo, kiedy to ten drugi wdarł się z paczką do Soul Society, przemierzałam wszystkie znane mi drogerie, supermarkety i nawet sklepy osiedlowe. I nic. Kilka miesięcy go szukałam, zanim w końcu odkopałam go pośród masy innych kremów na półce w osiedlowej drogerii.
Z entuzjazmem zabrałam się za smarowanie:jupi:

Krem wbrew temu co napisałam wcześniej, jest łatwodostępny-w sezonie zimowym(czyli od grudnia najwcześniej) łatwo go znaleźć w drogeriach i supermarketach. Cena jest korzystna około 5-6 zł za tubkę 75 ml.

Sama tubka jest nieduża i poręczna, zmieści się do każdej torebki. Zamykana na wygodny i bezpieczny dla paznokci zatrzask. Estetyczna, zawiera wszystkie informacje o produkcie, szczególnie skład-nie lubię kiedy nie wiem co zawiera kosmetyk. Otwór przez który wydobywamy kosmetyk nie jest duży, za to plus-można spokojnie kontrolować ilość wydobywanego kremu. Tubka wykonana jest z nieco twardszego plastiku-produkt łatwo się wyciska, zaś pod koniec tubkę łatwo można rozciąć ostrymi nożyczkami.

Krem ma gestą, zwartą konsystencję. Łatwo go rozsmarować, wchłania się szybko, jednak zostawia tłustawą powłoczkę, która może nie przeszkadza zbytnio, ale boję się potem tykać książek i zeszytów. Da się po tym kremie pisać długopisem. Zdarza mi się spotykać z kremami do rąk po których długopis przerywa co jest bardzo irytujące;) Po tym coś takiego nie występuje mimo wyczuwalnej warstwy.
Pachnie przyjemnie-imbirem i nieco colą, zapach jest ciut chemiczny, ale nie drażni, nie jest nachalny. Utrzymuje się na dłoniach.

W składzie wysoko oleje-sojowy i sezamowy oraz masło shea, które nawilżają, odżywiają, dostarczają skórze cennych lipidów i natłuszczają, ektrakt z bawełny-zarówno tej zwykłej(zmiękcza i odżywia) oraz norweskiej(ma działanie kojące). No i oczywiście imbir-pobudza krążenie co wpływa na rozgrzanie skóry. Żadnych parabenów, za co tez plus-mimo iż raczej nie szkodzą, to staram się wybierać kosmetyki bez nich.

Używam często, głównie w domu ze względu na tą warstwę, prawie codziennie na noc oraz nierzadko przed wyjściem na dwór. Na noc nakładam grubszą warstwę.

Krem dobrze chroni skórę dłoni przed niekorzystnymi warunkami środowiska(dzięki tej tłustawej powłoczce) oraz zapobiega ucieczce wody z naskórka. Ładnie nawilża, zmiękcza i odżywia dłonie, które stają się milutkie w dotyku:) Z mocno przesuszoną i zaniedbaną skórą dłoni sobie raczej nie poradzi, jednak z umiarkowanie suchą skórą-już tak.

A teraz najważniejsze-rozgrzewanie. Po nałożeniu kremu czuć lekkie mrowienie i pobudzenie krążenia, jest także bardzo delikatne rozgrzanie. Na początku byłam mocno rozczarowana, bo naiwnie wierzyłam w rozgrzania a la położenie dłoni na grzejniku, jednak z czasem przyzwyczaiłam się do tego. Jakieś dwa miesiące temu wyczytałam, że należy użyć go po peelingu, wtedy rozgrzanie będzie.
Tak też zrobiłam-peeling, posmarowałam dłonie tym kremem i...jest! Jest rozgrzanie:jupi: Wprawdzie nie porównywalne z przyłożeniem dłoni do kaloryfera, jednak wyczuwalne i przyjemne. A jeśli włożę tak przygotowane łapki pod kołdrę-ach, jak przyjemnie, ciepełko aż miło:rolleyes: Naprawdę, na mnie to działa-wystarczy peeling. Wprawdzie nie będzie to grzanie w potęgę, ale przyjemne mrowienie i ciepełko.
I tutaj napiszę odnośnie peelingu, który stosuję przed tym kremem-nie może to być peeling z olej(k)ami, parafiną itp. ogólnie taki który zostawia ochronny film-on nie da kremowi drogi dostępu do skóry naszych dłoni. Najlepszy peeling to zwykły cukier lub sól(jednak może wysuszać, więc ostrożnie) i odrobina wody. Jako, że wkurza mnie ich szybka rozpuszczalność to często szoruję dłonie pastą bhp(tez może wysuszać), którą mój tata zawsze trzyma w łazience, zmywa tym smary i oleje garażowe. Jako, że na pewno nie każda z Was coś takiego w łazience trzyma, więc odsyłam do cukru, soli, ja spróbuję też z kawą albo kaszą manną(ale mam durne pomysły:torba: ).

Wydajność bardzo dobra, używam go od kilku miesięcy, często i dopiero teraz tubka chyba zaczyna się kończyć. A dodam, że to tubka mniejsza(75 ml) niż standardowa(100 ml);)

Świetny krem. Jest tani, wydajny, nawilża, odżywia, jest dobry dla skóry umiarkowanie suchej i normalnej(do podtrzymania ich stanu). Dobry na codzień, przyjemny w stosowaniu, dobrze się wchłania, zostawia jednak warstwę. I rozgrzewa-wprawdzie dopiero po peelingu i nie jakoś bardzo mocno, ale przyjemnie:) Mój ulubieniec na noc.
Polecam.

Używam tego produktu od: kilku miesięcy(zamiennie z innymi)
Ilość zużytych opakowań: jakieś 7/8 pierwszej tubki 75 ml

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Gdzie ten efekt rozgrzewania????

Kremu szukałam jak na gorączkę bo w okresie zimowym cierpię na wiecznie zimne ręce i dłonie przez słabe krążenie.

Choć mieszkam w Krakowie miałam duży problem z trafieniem na ten kosmetyk, a zlatałam nie jeden rossman, lewiatan, kefirek i tym podobne. W końcu trafiłam na niego w Hebe! W ofercie świątecznej razem z pilingiem do rąk kosztował mnie 12 zł.

No i cóż krem do rąk jak każdy inny, mnie nic nie rozgrzało, pomimo imbiru w składzie. W moim przypadku krem do rąk w zimie to niezbędność, zwłaszcza, że mam pracę na zewnątrz i szczególnie dbam o te części ciała.

Na pewno nie rozgrzewa, ale za to ma lekką konsystencje, ładnie się wchłania. Efekt pielęgnacji jest chwilowy, poprawiam zawsze po umyciu rąk, a nawet częściej.

Szczerze mówiąc, już bardziej rozgrzał mnie ten piling z zestawu z papryczką czili i solą z morza martwego.

Jako krem nie ma większych zalet, w porównaniu z Niveą i Kolastyną są na równym poziomie. Zarówno jeśli chodzi o pielęgnacje jak i nawilżenie.

W tym przypadku cena jest adekwatna do jakości. Może wypróbuję wersję żurawinową. Ode mnie ma uczciwe 3 z plusem.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

super

Faktycznie rozgrzewa, bardzo dobry na zimę. Ma ładny zapach i opakowanie. Dłonie są odżywione i nawilżone, jest wydajny i tani a dobrej jakości. Bardzo lubię również wersję czerwoną tego kremu na zimę- regenerującą.

Używam tego produktu od: 2 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: jedno całe

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Bardzo przyjemny...

Jako pierwsza w moje ręce wpadła wersja żurawinowa. Bardzo polubiłam tamten krem. W zasadzie nie miał on dla mnie żadnych słabych stron. Kiedy zobaczyłam w sklepie tę wersję z imbirem, wiedziałam już, że muszę ją mieć.

Krem zapakowany jest w uroczą, kolorową tubkę. Szata graficzna bardzo miła dla oka.
Krem ma gęstą konsystencję ale nałożony na dłonie wnika szybko, pozostawiając na nich tylko delikatny film, który nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Nic się do rąk nie klei ani nie zostawiamy wszędzie tłustych odcisków palców. Jednak nasze dłonie są chronione. Krem odżywia, nawilża i lekko natłuszcza. Jeśli chodzi o jego właściwości rozgrzewające, to potwierdzam, działa. Ale jeśli ktoś liczy, że będzie to odczucie jakby przyłożył dłonie do termoforu, to gorzko się rozczaruje. Nic nie piecze, nic nie pali ale coś sprawia, że dłonie nie marzną. Włożone w rękawice nie muszą się rozgrzewać, a bez rękawic po prostu lepiej znoszą niskie temperatury. Jest to bardzo subtelne rozgrzewanie.
Zapach silny, świeżo tartego korzenia imbiru, dla mnie bardzo przyjemny. Dość długo trwa na dłoniach, i dobrze.
Cena bardzo niska jak na tak dobrą jakość kosmetyku. Dostępność tez bez problemowa.
Bardzo udane mazidło do dłoni, dłonie bardzo je polubiły.


Tani, wydajny, skuteczny, dość przyjazny skład, łatwo dostępny, pięknie pachnie, estetyczne opakowanie, nasz polski- czego więcej chcieć od kremu do rąk?
Daję cztery i pół gwiazdki tylko dlatego, że wersja żurawinowa bardziej przypadła mi do gustu.

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: jedno

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tak! W szczególności na noc

Dostałam ten krem w zestawie z peelingiem do rąk. Zestaw za zawrotne 8,30 zł ale nie o tym.

Krem jest bardzo fajny. Jednak jak dla mnie jedynie na noc, bo na moich dłoniach zostawia dość tłustą warstwę, która się wchłania dopiero przez całą noc.


Plusy:
- cena!
- ładne opakowanie
- przyjemny zapach
- wspaniale nawilża
- nie podrażnia
- wydajny
- po jego aplikacji po peelingu można odczuć lekkie grzanie lub mrowienie


Minusy:
- bez peelingu nie czuć żadnego rozgrzewania
- pozostawia tłustą warstwę


Mimo wszystko bardzo dobry kremik, do którego wrócę w sezonie zimowym :)

Używam tego produktu od: Grudzień 2012 - marzec 2013
Ilość zużytych opakowań: 1 całe

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

BARDZO PRZYJEMNY

Krem bardzo przypadł mi do gustu ze względu na jego zapach (który nie musi wszystkim odpowiadać, bowiem jest dość specyficzny) oraz za właściwości nawilżające.
Krem bardzo dobrze radził sobie z moją przesuszoną skórą rąk podczaz zimy. Szybko się wchłaniał, a zapach pozostawał wyczuwalny przez długi czas.
Moje dłonie (nawet na zimnie) pozostawały przyjemnie nawilżone i delikatne. Nie zauwazyłam niestety efektu "rozgrzania" na moich dłoniach..chociaż sam zapach działał na mnie..pobudzająco ;)

Używam tego produktu od: 4 miesiące
Ilość zużytych opakowań: jedno 75 ml

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

śliczny zapach, przyzwoite działanie

krem kupilam w 2paku w kauflandowej promocji rok temu. jeden zużyłam ubiegłej zimy, drugi zostawiłam sobie na tą:D

tak jak w tytule, moim zdaniem krem ślicznie pachnie- imbirowo (może nieco syntetycznie, ale przyjemnie). działanie, przy stosowaniu po każdym myciu rąk i przed wyjściem z domu, oceniam jako przyzwoite. krem nawilża dłonie i pozostawia ochronny film.

co do rozgrzewania- efektu brak, dlatego obcinam jedną gwiazdkę.

konsystencja stosunkowo gęsta, ale przy tym taka... "lekka";) krem jest wydajny.

mam wrażenie, że osoby oczekujące silnej regeneracji mogą czuć się zawiedzione, gdyż krem raczej pielęgnuje i zapobiega pogorszeniu stanu skóry rąk.
niemniej mi krem pasuje i jak tylko go zobaczę w sklepie pewnie kupię:)

Używam tego produktu od: jeden zima 2011/2012, drugi właśnie skończyłam
Ilość zużytych opakowań: 2 opakowania

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    5
    produktów

    210
    recenzji

    17
    pochwał

    10,00

  2. 2

    15
    produktów

    171
    recenzji

    2
    pochwał

    7,87

  3. 3

    86
    produktów

    133
    recenzji

    11
    pochwał

    6,96

Zobacz cały ranking