Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Hesh Pharma, Aritha Powder (Szampon w pudrze)

Hesh Pharma, Aritha Powder (Szampon w pudrze)

Średnia ocena użytkowników: 4,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 12,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Puder Aritha jest naturalnym środkiem oczyszczającym, polecanym przez ekspertów Ajurwedy. Dokładnie myje włosy, odblokowuje pory i pomaga skórze lepiej oddychać. Jest polecany zwłaszcza do włosów przetłuszczających się. Puder ma wspaniałe właściwości pieniące i myjące. Jest również polecany do prania, czyszczenia jedwabiu, wełnianych ubrań, srebrnych oraz złotych ozdób i naczyń.
Korzyści:
- oczyszcza dokładnie skórę,
- jest doskonały jako naturalny szampon,
- nadaje włosom naturalną lekkość, jedwabistość oraz sprężystość,
- może być stosowany do czyszczenia ozdób, ubrań oraz naczyń.
Produkt wegański w 100%.

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 4,7 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Jednak nie dla mnie.

Nie ukrywam, że do zakupu indyjskiego szamponu Aritha w pudrze skusiły mnie entuzjastyczne recenzje poniżej. Przejrzałam też sporo opinii na innych portalach i z wielkimi nadziejami przystąpiłam do testowania. Niestety, zabawa w nakładanie wilgotnego piachu na włosy nie odpowiada mi na dłuższą metę.

Mam włosy gęste, grube, średniej długości. Do umycia głowy zazwyczaj przygotowywałam papkę złożoną z 4-ech łyżek pudru i 1/3 szklanki bardzo ciepłej wody. Szampon pachnie jak nasączone wrzątkiem rodzynki - kto w dzieciństwie pomagał mamie przy robieniu drożdżowych ciast, ten skojarzy ;) Zatem zapachowo nic nadzwyczajnego. Nadzwyczajne miało być działanie. Ale w moim przypadku nie było. Papka bardzo szybko schnie i traci temperaturę - nakładana w postaci zimnej pasty jest nieprzyjemna. Grzęźnie we włosach; ja mam gęstwinę na głowie, zatem musiałam trochę się namęczyć, aby dotrzeć do skóry i porządnie umyć, co trzeba. Pomimo tego, że szampon składa się ze sproszkowanych orzechów mydlanych, nie pieni się. Jestem zaskoczona tym faktem - czytałam wiele recenzji, gdzie na brak piany nie narzekano. Ja obserwowałam ją dopiero przy spłukiwaniu i to w minimalnych ilościach. Po nałożeniu pasty próbowałam wykonać masaż skóry głowy, łącząc mycie z peelingiem. Ohydne uczucie. Szampon zastyga jak zaprawa murarska, nie ma żadnego poślizgu, włosy zamieniają się w sklejony stóg siana z piachem przy skórze. Nakładałam go jak klasyczny szampon - nad wanną, głową do dołu, bo tak zawsze myję włosy (nienawidzę mycia na stojąco pod prysznicem). Kolejną drogą przez mękę jest spłukiwanie - trzeba to robić bardzo długo i dokładnie. Oczywiście, za pierwszym razem nie do końca mi wyszło i podczas suszenia na ubranie spadały mi ziarenka. Włosy były delikatnie suche, nieco matowe.
Po zakończeniu zabawy zmywamy też obrzydliwe, piaskowe zacieki na wannie i piasek na dnie.

Włosy potraktowane tym szamponem są lśniące, miękkie i gładkie. Całkiem nieźle radzi sobie ze zmywaniem oleju. Ale samo mycie jest dla mnie totalnym niewypałem. Do tego dochodzi bardzo duża ilość wody potrzebna do spłukania włosów, co też budzi mój sprzeciw natury ekonomicznej i ekologicznej. Pozostanę przy szamponach w płynie - organicznych ze sklepu lub domowej roboty na bazie mydlnicy lekarskiej.

Producent informuje, iż Arithą można prać ubrania i sztućce. O ile w przypadku sztućców ma rację, o tyle jeśli chodzi o ubrania, nie wyobrażam sobie tego kompletnie - pranie wełny, bawełny czy lnu byłoby kolejną męczarnią skrupulatnego płukania, a delikatne włókna jedwabiu mogłyby zostać uszkodzone, gdyż szampon nie rozpuszcza się na gładką pastę i cały czas posiada ostre, twarde drobinki.

Opakowanie pudru starczyło mi na 5 myć. Mało, a sam szampon to wydatek 10 zł +koszty wysyłki (kupiłam na Allegro, gdyż w większości sklepów internetowych wychodziło drożej). Proszek jest w przezroczystej torebeczce, która nie posiada zamknięcia. Trzeba ją zabezpieczyć przed wysypaniem, np. gumką recepturką. Schowana w tekturowe pudełko z piękną indyjską panią, która uśmiecha się na wielu opakowaniach Hesh Pharma.

Gdyby ten puder rozpuszczał się, tworząc kremową, gęstą pastę, byłoby przyjemnie. A tak - nie mam ochoty więcej do tego wracać.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

działanie fantastyczne

Szampony w pudrze Hesh (innych nie testowałam, Khadi odstrasza ceną, a podejrzewam, że jakość może być nawet gorsza) to najlepsze, co kiedykolwiek, w toku długoletniej pielęgnacji, dałam moim włosom. Serio. Mawia się, że szampon jest na włosach tak krótko, że nie może im ani pomóc, ani zaszkodzić, ale działanie pudrów na moje włosy jest tego zaprzeczeniem. Wystarczy, jak powiem, że przez jakiś czas używałam tylko szamponu, żadnych odżywek, wcierek, nic, aż zdałam sobie sprawę, że moje włosy wyglądają lepiej niż kiedykolwiek. Myślę, że po prostu obecna w drogeryjnych szamponach chemia fatalnie na nie wpływała, bo teraz kiedy czasem umyję takim, mam włosy przyklapnięte i mam wrażenie, że od razu pogarsza się ich kondycja. Ale do rzeczy.
Właściwie wszystkie szampony Hesh mają dla mnie mniej więcej takie samo, świetne działanie. Aritha jest gorsza odrobinę tylko pod tym względem, że strasznie się bryli. Miałam kiedyś szampon tuż przed terminem ważności i myślałam, że tylko dlatego, ale teraz widzę, że nawet z długim terminem tak jest. Przez to dość trudno rozmieszać go z wodą. Na plus jest za to zapach, znacznie mniej męczący niż na przykład w przypadku Heenary, kompletnie mi nie przeszkadza, a to ważne, bo te szampony długo pachną na włosach, a nie chcemy przecież odstraszać ludzi.
Jeśli chodzi o działanie - rewelacja. Pod warunkiem, że dokładnie domyjemy włosy. Ja niby umiem to robić, ale i tak czasami zdarza się, że nie domyję, zwłaszcza na czubku i to nie jest fajne. Trzeba po prostu uważać. Ja do niedawna po prostu wcierałam papkę w mokre włosy i skórę głowy, ale niedawno (cóż za spostrzegawczość) doczytałam, że producent zaleca nie wcierać jej we włosy. To nawet lepsze, bo paproszki zostawały na włosach porowatych i bardziej zniszczonych, na początku, gdy takie miałam, przy suszeniu mnóstwo tego spadało. Teraz po prostu wcieram szampon w skórę głowy i robię masaż jak przy wcierce. Pieni się dopiero przy spłukiwaniu, ale ja się już dawno przyzwyczaiłam. Aha, producent zaleca zostawiać na włosach szampon na jakieś 10 min, ja tak robię tylko czasami, zwykle wcieram i od razu spłukuję i wszystko jest ok :)
Włosy są doskonale oczyszczone, pełne objętości, błyszczące i doskonale nawilżone. Zioła niby wysuszają, a ja po tym szamponie (i innych) nie stosuję żadnej odżywki, serum, nic. Rozczesują się doskonale i są po prostu takie, jak powinny być, zero zastrzeżeń.
Oprócz brylenia się, wadą produktu jest też słaba dostępność oraz mała wydajność, co przekłada się też na cenę. Kupuję na all, płacę chyba koło 10 zł za pudełko, które wystarcza mi na jakieś 6 razy. Już nawet nie chodzi o pieniądze, ale o to, że muszę zawsze mieć szampon w zapasie, bo jak nie zauważę, że mi się kończy i potem czekam na przesyłkę, muszę myć innymi. Muszę więc kupować po kilka pudełek, co jest dosyć uciążliwe, bardziej niż pójście do drogerii.
Aha, dla niektórych uciążliwe jest rozrabianie szamponu. Dla mnie bynajmniej. Trwa to chwileczkę, więc dla mnie nie jest to żadna wada. A jak komuś nie chce się rozmieszać, to może znaczyć, że woda jest za mało ciepła, najlepsza jest bardzo gorąca, tym bardziej, że ciepła papka myje lepiej niż zimna (można np. podgrzać miseczkę z papką na kaloryferze).

Używam tego produktu od: jakieś 2 lata, z przerwami
Ilość zużytych opakowań: wiele, ciągle wracam

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Cud i miód *-*

Szampon kuiłam w sklepie zielarskim w moim mieście za ok. 16 zł. Poczatkowo podeszłam do niego nieco sceptycznie, poniewaz ma formę pudru i wydaje się, że jest go mało. Ale po pierwszym zastosowaniu się w nim zakochałam :D Przede wszystkim stosuję go trochę inaczej, niż w instrukcji. Biorę tylko ok. 2 łyżeczek produktu do miseczki, dodaję soku z cytryny/octu jabłkowego, aby odczyn był kwaśny i dolewam sporo wody tak, aby produkt był rzadki i starczył na moje długie włosy. Następnie polewam nim skórę głowy i delikatnie włosy, masuję i trzymam ok. 3 min. Szampon się tylko lekko pieni, ale mnie to absolutnie nie przeszkadza, ponieważ dokładnie myje włosy i przy tym naprawdę o nie dba. Po spłukaniu go zimną wodą włosy były niewiarygodnie gładnie, a spodziewałam się splątania, jako że jest to produkt naturalny. Nie muszę już nawet stosować po nim odżywki, bo rozczesują się naprawdę dobrze. Włosy są zadbane, miękkie i dłużej świeże. Przypuszczam, że przy dłuższym stosowaniu wpłnie bardzo korzystnie na ich kondycję.
Jedynym jego minusem jest zapach, przypomina mi hmmm zepsuty sok porzeczkowy :D ale po spłukaniu z włosów, absolutnie go nie czuć.
Także polecam w 100%. Mam zamiar jeszcze wypróbować jego braci Shikakai i Heenara. Liczę na poodne efekty ;)

Używam tego produktu od: 2 tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    5
    produktów

    212
    recenzji

    19
    pochwał

    10,00

  2. 2

    15
    produktów

    181
    recenzji

    2
    pochwał

    8,20

  3. 3

    10
    produktów

    163
    recenzji

    4
    pochwał

    7,42

Zobacz cały ranking