Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

YSL, Paris

YSL, Paris

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 214,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Nieuleczalnie romantyczny zapach Yves Saint Laurent`a, stworzony w 1983 roku dedykowany miastu miłości i natchnienia. Paris przemawia do każdej kobiety - nie tylko w Paryżu. Ta kompozycja to romantyczna symfonia na 232 nuty połączone niesamowitą wirtuozerią. Aromatyczna symfonia zagrana na płatkach róży, dyrygowanych z natchnieniem i gorącą pasją.

Mieszanka: kwiatowa
Nuta: róża, głóg, mimoza fiołek, drzewo sandałowe, mech, irys, ambra, piżmo
Styl: dla kochających rodzinę, dom i tradycyjne wartości; dla kochających Paryż

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 44

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
100% jesień/zima 0% wiosna/lato

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Co jest nie tak?

Powiem tak - ja lubię killery. Na mnie łagodne zapachy czy świeżaki po prostu nie pachną po 5 min. I lubię retro. Jestem osobą trochę niedzisiejszą. Tęsknię za czasem, gdy kobiety ubierały się elegancko, nosiły pończochy z paskiem, kapelusze, perły i pięknie ułożone włosy itd.
Pierwszy raz użyłam Paris jako nastolatka (czyli jakieś dwadzieścia kilka lat temu, szok). Moja kuzynka, z którą spędzałam tamto lato, dostała ten zapach w prezencie. Jej się nie za bardzo podobał, więc pozwoliła mi go używać. Wyrył się on w mojej pamięci na długie lata. Przez ten czas używałam wielu innych zapachów, ale Paris wciąż siedziało gdzieś tam głęboko i czekało. Ostatnio szukałam inspiracji w perfumerii i nic z nowości nie przypadło mi do gusty, więc postanowiłam sięgnąć po Paris i zamówiłam go z perfumerii internetowej, bez wąchania.

Nie wiem czy firma "nagrzebała" coś w formule zapachu, ale teraz zapach ten jest jakiś taki duszny, nie ma tego polotu. Wtedy wydawał się "lżejszy", różany, ale nie "walący po nosie". Co jest ciekawe, zapach zmienia się cały czas falami, byś może w zależności jak się ciało rozgrzewa. U mnie jest na zmianę lżejszy i ciężki jak chmura jakiegoś gazu i tak w kółko.
Jest to rzeczywiście zapach retro. Ja bym się pokusiła nawet o stwierdzenie, że nawiązuje do lat 50-60tych. Należy pamiętać, że kiedyś dozowało się perfumy bardzo oszczędnie, a nie jak teraz, trzeba pół butelki wylać, żeby coś pachniało w ogóle. Myślę, że gdyby dać więcej niż 3 psiknięcia Paris, to można by zemdleć od tego zapachu.
Na pierwszym planie jest dla mnie róża, którą uwielbiam w perfumach, ale poza nią jest jeszcze jakiś składnik syntetyczny, jakby sztuczny i to on właśnie dusi. Poza tym czuję lilię, hiacynt, piżmo. Czasem przebija też jakby zapach dobrego mydła. I puder.
Nigdy jeszcze nie miałam takiego problemu z oceną zapachu. Sama nie wiem, co o nim sądzić. Niewątpliwe plusy to niesamowita trwałość, projekcja, ogoniastość.
Potwierdzam zdania poprzedniczek - zapach dla dojrzałej kobiety. Nie jest wg mnie babciowaty (jak np. Chanel No5), ale wymaga odpowiedniej oprawy.
Szkoda, że odbiega od tego zapachu, który pamiętam sprzed lat.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Archaiczny

Pamiętam, że będąc małą dziewczynką, wielokrotnie przy okazji rodzinnych spotkań w Lany Poniedziałek padałam "ofiarą" cioć, które zamiast wodą, symbolicznie spryskiwały mnie odrobiną swoich pachnideł. Zdaje się, że chciały nadać temu wywodzącemu się z ludowej tradycji zwyczajowi bardziej wykwintny charakter, nieświadomie jednak osiągając skutek przeciwny do zamierzonego. Bo o ile zmoczone wodą ubranie wkrótce wysychało, nie pozostawiając żadnych śladów, tak mieszanina przypadkowo złączonych woni, ciągnęła się za mną jeszcze przez wiele godzin. I o ile byłby to aromat miły dla mojego nosa, nie byłoby powodu do narzekań, ale niestety częstokroć woń perfum tej, czy owej cioci był dla mnie nie do zniesienia. Co gorsza, przypadkowo rozpylony na ubranie, czy splecione w warkocz włosy nie dawał się tak łatwo wywabić, chcąc za wszelką cenę ożyć w nowym, młodszym wcieleniu. W każdym razie charakter tamtych perfum majaczących w moich wspomnieniach, przypomniał mi o sobie wraz z przystąpieniem do testów, jakim poddałam legendarny "Paris".
Kompozycję otwiera duszna woń róży, dodatkowo podbita aromatem mimozy i głogu. Tworzą one mocne trio, wobec którego nie sposób przejść obojętnie. Ich aromat jest jednocześnie przytłaczająco nużący i gorzki za razem, a nade wszystko opresyjny. Siłą wtłoczył mnie do lamusa, pełnego ubrań i akcesoriów nie przystających ani do mojej urody, ani temperamentu, jak również odbiegających od współczesnej mody i trendów. Etola z lisa, którego puste oczy wpatrywały się bezmyślnie w moje odbicie w lustrze, kapelusz ze zbyt dużym rondem, klipsy ze złotawego metalu, który poprzecierał się w kilku miejscach, zdradzając prawdziwe tworzywo, z którego zostały wykonane. Wszystko dawno już niemodne, nie dzisiejsze, nie bez przyczyny wtrącone do tego domowego karceru.
Ku mojemu zaskoczeniu nuty otwierające tę nawiązującą do przeszłości kompozycję, mimo upływu czasu nie dawały za wygraną. Nie rozpierzchły się na rzecz następujących po nich akordów hiacyntu, konwalii, czy fiołka. Róża, jak na królową kwiatów przystało nie chciała dać się zdetronizować żadnemu z nich, żarliwie wyśpiewując im zapomnianą melodię. W sentymentalnej aranżacji i z trochę (jak na dzisiejsze czasy) naiwnym przesłaniem. Echa akordów lilii, czy jaśminu, nie będące w stanie w pełni dojść do głosu, jedynie wtórowały jej nieśmiało, nadając kompozycji jeszcze bardziej nostalgiczny ton. Wsłuchując się w tę różaną serenadę, próbowałam sobie wyobrazić kobietę, teraz już w mocno dojrzałym wieku, która w latach swej świetności mogła używać tych perfum. O czym wówczas marzyła, czego pragnęła? Jak postrzegała swą kobiecość, czemu sięgała po właśnie tę kompozycję? Czy dała się zwieść nazwie perfum, które z prowincji przenosiły ją do innego, lepszego świata? Czy miasto miłości już zawsze miało jawić się jej tak, jak, anonsował je zapach YSL?
Jest wiele zapachów, które mimo upływu lat poruszają serca kolejnych pokoleń odbiorców, pozostając na czasie. Przekazują prawdy uniwersalne, aktualne tak wczoraj, jak i dziś. \'Paris\' nie jest jednym z nich. W moim odczuciu to zapach, który choć w swoim czasie niewątpliwie zaskarbił sobie rzeszę wiernych fanek, dziś pozostaje w tyle. Nie jest w stanie dotrzymać kroku współczesnej kobiecie, dostaje zadyszki i snuje się za nią, jak widmo z przeszłości.
Przyznaję, że początkowo kiedy się nim wypachniłam, ogarnęła mnie konsternacja. \'Paris\' nie tylko przytłoczył mnie i dodał lat, ale co gorsza sprawił, że poczułam się, jakbym udawała kogoś, kim nie jestem. Nie dla mnie nobliwa spódnica za kolano i bluzka zapięta pod szyję. Tomik poezji - owszem, ale nie ckliwe love-story. Już miałam zupełnie spisać go na straty, ale na jego korzyść przemówiła do mnie finałowa zwrotka, którą nucił irys i kwiat lipy. Wywietrzała zeń cała duszność i ciężar, a pojawiła się łagodność i melancholia. Jak we wspomnieniu, które początkowo wzbudza w sercu boleść, z czasem jednak wysuwając na pierwszy plan to, co było dobre, a puszczając w niepamięć przewiny.
W moim odczuciu \'Paris\', ze swym niedzisiejszym, staromodnym charakterem zdoła się obronić tylko na kobiecie dojrzałej. Na młódce będzie brzmiał niespójnie i groteskowo, na czym straci zarówno ona, jak i on.
W każdym razie ja ani dziś, ani w przyszłości nie wyobrażam sobie bliższej znajomości z tą kompozycją, chociaż flakon w stylu vintage bardzo mi się spodobał.
Nie mój zapach, projekcja według mnie zbyt jednostajna, ale trwałość i w pewnym sensie unikatowość tej kompozycji zasługuje na sprawiedliwość.

Używam tego produktu od: Testy
Ilość zużytych opakowań: ...

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Znośna babcia

Nie wiem dlaczego spodziewałam się jakiegoś ulotnego kwiatka sratka ;) A tu trafił się zapach mocny, zdecydowany. Dla mnie trąca trochę myszką. Czuję, że jest babciny, starodawny. Irytujący. Nie podoba mi się. Na początku intensywny, potem cichnie i osiada przy skórze. Ta faza jest już ok. Ale nie ładna, ujmująca, a właśnie ok. Całość kompletnie mi się nie kojarzy z romantyzmem, który jest w opisie produktu. Nie identyfikuję go też z innymi, znanymi przeze mnie, różanymi zapachami.
Taki klasyk z lat 80.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: odlewka

Mexx Look up now

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

tak zwany killer :)

Moja przygoda z Paris zaczęła się jeszcze w czasach liceum. Moja siostra przywiozła go wówczas z Paryża jako prezent od narzeczonego i był to dla mnie powiew wielkiego świata - stolica perfum...i to takie drogie..wow.To była jeszcze mocniejsza - bardziej intensywna wersja z korkiem. Siostrze się nie podobały - ja natomiast podkradałam kropelkę po kropelce i tak zostało na dnie i się wydało że grasuje w okolicy złodziej :) No i nic nie poradzę - wiem, że pachnie "starą babą" sama tak mówię ilekroć ich używam :uwaga, psikam starą babą :) Otoczenie też nie za dobrze go toleruje. Ale cóż - czuję się z nim świetnie - ciężko mi powiedzieć co w nim wyczuwam - jakby miód i cytrusy, jakieś kwiaty?Są dziwne, nie powiem ale zawsze lubiłam dziwne zapachy.Wystarczą 2 psiknięcia i utrzymuje się do późnego wieczora, według mnie flakon jest śliczny - elegancki. Ale na prezent w ciemno bym go raczej nie poleciła

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ach, jak przyjemnie :D

Ja widzę to tak: początek XX wieku, młoda panienka z parasolką chodzi sobie po różanym ogrodzie, pachnie tam tak miodowo, akurat kwitną stare lipy. Nasza panienka jest taką trochę trzpiotką, wymachuje parasolką, gania za motylami jak dziecko, śmieje się, tańczy. Urocza. W rogu ogrodu stoi jakaś ochmistrzyni czy inna guwernantka i zaraz pewnie nakrzyczy na panienkę za rozwiane włosy i kurz na bucikach. Niestety, tą guwernantką też trochę czuć w Paris… Ale w roli głównej na tym obrazku – radość i młodość. Uwaga, zapach baaaardzo trwały :)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Różana Szelma

W szelmowskiej róży rodem ze Stolicy Miłości zakochałam się jeszcze jako nastolatka czując go na wiele od siebie starszej kobiecie .. we Francji, ale nie w Paryżu. Używała go naprzemiennie wraz z Yvresse i mimo, że szokował mnie potencjalny efekt tych dwóch zapachów złączonych w jeden - był na tyle pozytywnie piorunujący, że po wielu latach powróciłam do nich, a flakon Paris, który znajduję jako doskonale oddający charakter samego Paryża jak i perfum, cieszy moje oko na półce po dziś dzień.

Paris urzeka różą intensywną, która miesza się różanością syntetyczną ze starodawną wodą różaną. Wśród różanego i nie tylko kwiecia pląsają akordy słodkiej ambry i piżma, które pięknie pracują zależnie od czasu bytności na skórze. Zapach pięknie się nosi letnim wieczorem, szczególnego uroku dodaje wieczornemu spacerowi w rozgrzanym powietrzu. I nawet w pełnym słońcu wdzięcznie się nosi.

Paryska róża zmienną jest i sama nie wiem, czy uznać, że jest to zapach cięższy, czy świeży. Zachowuje się jak szkiełka w kalejdoskopie i na mojej skórze chyba jest zapachem lżejszym.

Dziwi mnie, że Paris jest tak mało popularny. Amatorów róż i niszowych zapachów jest trochę, a od wielu lat nie wyczułam go na nikim w otoczeniu. Cieszę się tym bardziej, że jest moim zapachem, że kameleon w karbowanej buteleczce jest moim towarzyszem wolnych chwil.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Paryz z lat 80

Zaczne od tego, ze mam pewien problem z tym zapachem. Jezeli chodzi o perfumiarskie dziela z lat 80- jednego dnia czuje ich wybitne piekno, niezwykla moc, drugiego dnia nie moge na sobie zniesc stezenia roz, fiolkow i konwalii. Paris kojarzy mi sie z pachnidlem dla podstarzalej damy z zabotem, ktora pije szampana do kolacji i wie, jak wyglada noz do ryby ;) A jej zapach...musi byc wyczuwalny od pierwszego przywitania, nic dyskretnego. Paris to duze stezenie dusznych kwiatow i w sumie fajnie sie go uzywa zima do szalikow, kurtek, czapek. W lato nie chcialabym miec z nim nic do czynienia...

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Klasyk lat 80-tych

Opakowanie ni ziębi ni parzy. Aczkolwiek raczej jestem na nie. Trzeba tylko pamiętać, że zapach jest z lat 80. ;)
Sam zapach rzeczywiście przypomina Tresor. Pierwsze nuty kojarzą mi się jeszcze ciut z perfumami Agent Provocateur. Sama klasyka. Jest bardzo kobiecy. Róża jest i jest jej do tego bardzo dużo. Ja jeszcze wyczuwam w nich irysa. Genialnie oddany zapach Paryża.
Trwałość PO_WA_LA_JĄ_CA!

Używam tego produktu od:kilku dni
Ilość zużytych opakowań:w trakcie 30 ml

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

wytworny, ale jednak nie mój

Bez wątpienia zapach wybitny. Elegancki, niebanalny, trudno go pomylić z czymkolwiek innym. To zapach dla wytwornej damy, błyszczącej w towarzystwie. Lubi wysuwac się na pierwszy plan, nie znosi konkurencji. Czuć w nim tę szlachetnośc, nie da się wziąc go za tanie, bazarkowe pachnidełko. To wszystko obiektywnie muszę przyznac. Osobiście natomiast za nim nie przepadam. Dla mnie jest aż nazbyt cięzki, narzucający się. Zbyt władczy, czasem wręcz mnie dusi i przyprawia o ból głowy. Poza tym kompletnie do mnie nie pasuje. Lubię eleganckie zapachy, nie przepadam za niepoważnymi kompozycjami dla nastolatek ani za typowo sportowymi, owocowymi świeżościami, ale "Paris" jest bardzo staroświecki-wydaje mi się odpowiedni dla kobiety starszej, uwielbiającej klasykę i styl retro, bardzo kobiecej i zawsze nienagannie wystylizowanej. Ma w sobie też coś, co mi bardzo przeszkadza, kojarząc się z babciną szafą i naftaliną na mole ;-)Po prostu "Paris" i ja nie tworzymu udanego związku, nie pasujemy do siebie.

Zapach ma za to jedną ogromną zaletę - jest niesamowicie trwały. Na skórze utrzymuję się przez cały dzień. Na nadgarstku trzyma się mimo wielokrotnego mycia rąk w ciągu dnia. Chyba jeszcze żaden zapach, którego próbowałam nie okazał się taki trwały. Natomiast opakowanie zupełnie nie trafia w mój gust. Szkoda, że taki klasyczny i wytworny zapach jest uwięziony w tak koszmarnej buteleczce.Używam tego produktu od:kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: miniaturka

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Paris, Paris :)

Nie koniecznie do noszenia tylko do podziwiania. Dla mnie to symbol epoki, ktora odeszla i juz nigdy nie powroci. Epoka nachalnie kobiecych zapachow z klasa. Zapach sztuczny do bolu ale tez wyjatkowy, bo wcale nie jest taki milutki i latwy w odbiorze. Zupelnie inaczej niz np Tresor, ktory zabija swoimi miluskimi kwiatami. W podstawowce mialam rozany zapachowy dlugopis, i z nim kojarzy mi sie Paris. Zapach sztucznej rozy ubabranej w ostrym atramentowym sosie. I ten sos wlasnie decyduje o ich niepowtarzalnosci. Dla wielbicielek oryginalnosci za "ladny ", dla wielbicielek kobiecych kwieciuchow za "brzydki". On jest dokladnie po srodku i za to go cenie bo nie da sie go zaszufladkowac.

Używam tego produktu od: kilku miesiecy
Ilość zużytych opakowań: probki

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Upojna godzina pasowej rozy

Bardzo staroswiecki, rozany i pudrowy zapach. Jest tak zeszloepokowy w klimacie, ze calosciowo nosi sie go dosc trudno - ja jednak mam sentyment do tych starych, dobrych, charakternych zapachow, wiec poswiecenie nie przychodzi mi tak strasznie ciezko ;-))).
Paris nie jest wlasciwie ladny - ale ma swoj urok i klimat, olejek rozany splata sie namietnie z nutami pudrowymi, jest duszno, wieczorowo i upojnie, przenosimy sie w czasie... o, Paris to taka perfumeryjna "Godzina pasowej rozy", wlasnie, wlasnie ;-))).


Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: probki, probki

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

koszmarnie nudny

No i tak...mialy byc roze, a jest moze woda rozana z odrobina cieplego pizma i wanilii, Zaczyna sie slodko, ale nie przesadnie jak u Lempickiej. Caly czas jest milo, a zapach trzyma sie blisko skory. Koszmarnie nudne perfumy, o ktorych za wiele nie da sie powiedziec. Jedna z najmniej udanych roz, jakie wachalam:( Szkoda, bo inne zapachy YSL sa calkiem niezle.

Do glebokiego zapomnienia.

Używam tego produktu od:pare dni, podbierane;)
Ilość zużytych opakowań:0

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    137
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    87
    recenzji

    53
    pochwał

    8,56

  3. 3

    0
    produktów

    66
    recenzji

    57
    pochwał

    7,18

Zobacz cały ranking