Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Lou Lou EDP

Lou Lou EDP

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 150,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Zmysłowy, orientalno-kwiatowy zapach z 1987 roku, stworzony przez Jeana Guicharda.

Nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka, zielone liście, nagietek, mandarynka
Nuty serca: jaśmin, heliotrop, mimoza, gardenia, ylang-ylang
Nuty bazy: wanilia, żywica, irys, piżmo, drewno sandałowe, bób tonka

Występuje w dwóch rodzajach flakoników.

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Rekomendacja
na dzień, na wieczór
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 82

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
80% jesień/zima 20% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Bardzo miłe zaskoczenie

Kupiłam najpierw miniaturę tego zapachu, 5 ml - zakochałam się.

Pamiętam reklamy z początku lat 90-tych z tym perfumem, był wtedy przez kilka lat bestsellerem. Pamiętam jego oryginalny flakon, ten nowoczesny, który posiadam, nie podoba m się, ale akurat zawartośc jest ważniejsza.

Nie umiem poetycko pisac o zapachach więc powiem tyle, że kiedy mam go na sobie zbieram pochwały. Nadaje się na dzień jak również na noc - jest dość intensywny i bardzo trwały.
Może nie każdemu się spodobać - jest to zapach innej dekady, z lat 80-tych, kiedy wszysko było wyraziste.

Kiedy skończę posiadane przeze mnie 50 ml, kupię go ponownie.
Przymierzam się także do zapachu Eden tej samej marki.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Piekny, kobiecy zapach i wspomnienie mlodych lat

Ten piekny i bardzo kobiecy i pudrowo-kadzidlano-slodki zapach posiada stale miejsce na mojej polce z perfumami juz od styczniu 1991.
Doskonala kompozycja zapachowa, ktorej poszczegolne nuty rozwijaja sie stopniowo i zyskuja w miare uplywu dnia. Nosze je zarowno na dzien, jak i na wieczor o kazdej porze roku. Zapach bardzo trwaly.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Gdzie byłaś całe moje życie, Lou Lou?

Oł maj... Wstyd mi, że tak późno do Ciebie podeszłam, droga Lou Lou...

A wszystko przez Noę, którą dostałam jakieś 15 lat temu. Na własne życzenie zresztą, bo nie miałam pomysłu co sobie zażyczyć. Po skandalicznie krótkim czasie Noa zmierziła mnie, zamęczyła do cna swoją bylejakością. Osądziłam zatem, że z zapachami od Cacharel nie może mi być po drodze.

Mija zatem druga dekada od bolesnej randki, aż tu przy okazji zakupów internetowych wpada mi w łapki tester 8 ml EDP Lou Lou. Naczytałam się wprawdzie, że to nieznośny muchozol, ale ciekawość oczywiście wzięła górę.

I ja się pytam - gdzie byłaś kochana, słodka Lou Lou całe moje życie? To jest jedno z moich największych odkryć perfumeryjnych. Od pierwszego akordu kocham miłością skończoną. Lou Lou jest zwiewna i drapieżna zarazem. Zmienna, nieuchwytna, nieszablonowa. Nieujarzmiona. Raz w opływających nagie filigranowe ciało zwiewnych szatach, raz w ciężkiej sukni z czarnej tafty. Lou Lou, to połączenie niewinnej nimfy z pewną swej seksualności famme fatale.
Trwałość boska. Noszę w dzień i w nocy.

Flakon, no cóż... Wybaczam.

Co to jest strobing? [Odpowiadają mężczyźni]

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

jedyny w swoim rodzaju

na wstępie napisze iż nie umiem opisywać zapachów,albo mi się coś podoba albo nie, ciężko mi pisać na ich temat poematy jak niektórzy :)
Ale do rzeczy. Kupiłam go około rok temu zupełnie w ciemno. Zaintrygował mnie opis perfumów i stwierdziłam że jest dobra cena więc biorę. Kocham perfumy lat 70, 80, i początku lat 90 tych, lubię "starą" szkołę perfumiarstwa i poszukuję perełek. Jestem maniaczką perfumów więc jak się zaczaję na jakiś to muszę go mieć :)
Flakon faktycznie okropny choć solidny. Zapach jedyny w swoim rodzaju. Jeśli to komuś pomoże to kocham klasyki uważane za kullery lecz dla mnie jakoś killerami nie są (moje zapachy to fendi donna, opium, shalimar,joop femme,gucci rush ,KENZO JUNGLE, channel, itp)
LOU LOU uważam jednak za killera! jest bardzo intensywny i wielu się nie spodoba. Faktycznie potrafi być duszny, jest w nim wszystko przesadzone -tak jak w latach 80 tych...ale jakoś mimo wszystko pięknie ze sobą gra, stanowi harmonie, nic nie jest przypadkowe. Ale uwierzcie mi- ktoś musi kochać naprawdę mocne zapachy! nie polecam kupowania w ciemno osobom lubiącym świeże zapachy będzie absolutnie nietrafiony. Nawet tym które kochają ciężkie perfumy polecam spróbować. Wystarczą 3 psiknięcia i pachną cały dzień, mają jak dla mnie sporą projekcję. Wewłosach trzymają się parę dni, nawet po umyciu nadal czuję zapach jak suszę włosy. Nigdy nie rozgraniczam zapachów na pory roku ale w tym wypadku wyjątek-nadaje się na chłodniejsze dni-nie na upalne lato bo może powalić. Przy chłodniejszej aurze lepiej się rozwija. Ogólnie bardzo bardzo lubię lou lou,
same plusy:
-wydajny
-super cena
-nietuzinkowy zapach(nie spotkałam nikogo kto by nimpachniał a nawet znał!), czyli już bardziej niszowy.
-bardzo dobra projekcja
-dobra dostępność w internecie
-mocny i zdecydowany zapach, "stara szkoła perfumiarstwa"

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Wyjątkowe

Początek to palona guma podlewana perfumami. Nic to, i tak jest niesamowicie. A im dłużej zapach trwa tym jest piękniej. Permumy niezwykle otulające, ciepłe, trochę mroczne, gęste i ciężkie. Należy dawkować z umiarem. Wspaniale się rozwijają i trwają, trwają...
Rano się spryskam i pachę do wieczora. Uwielbiam .

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: kilka próbek

Depresyjna klasyczna dama

LouLou... Tyle się o niej naczytałam, że nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. Lubię zapachy kontrowersyjne, inne, budzące sprzeczne emocje, ale LouLou przegięła.

Pierwsza aplikacja to był szok okrutny, zapach wręcz nie do zniesienia... Swąd spalonych opon i muchozolu trwał na mnie 2 godziny. Trauma! Ale postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem ten okropny początek trwał tylko 45 minut. Potem wyłonił się nagietek, kadzidło, a z czasem bardzo ładna postać wanilii (nie tak mocnej jak w La vie est belle na przykład - raczej bardzo dyskretnie tlącej się przy skórze).

Ogólna ocena jest zatem bardzo niejednoznaczna. Początek dramatyczny, a po nim bardzo dobry, klasyczny, zapamiętywalny zapach. Niestety jednak nie jest to zapach szczęścia czy radości. LouLou to najpierw gigantyczny odmęt mocnej depresji, a potem lekkie stany depresyjne. Nie ma tu miejsca na uśmiech... LouLou zdecydowanie jest smutną kobietą. Choć na pewno ciekawą i wartą poznania. I mimo, że z LouLou mamy zdecydowanie inne charaktery to nie jestem w stanie nie mieć jej na toaletce...;)

Trwałość dobra. Po czasie szoku zapachowego, kiedy perfumy ułożą się już na skórze raczej są bliskoskórne.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Zapach posprzątanej toalety publicznej

W perfumerii akurat nie mieli testeru, więc kupiłam w ciemno najmniejsze opakowanie 30 ml. Recenzje całkiem dobre, większość nut zapachowych lubię, zwłaszcza tuberozę i kadzidło (uwielbiam np. Poison), byłam przekonana, że Lou Lou mi się spodoba. Niestety po pierwszych dwóch psiknięciach już w domu poczułam charakterystyczny zapach środka do czyszczenia publicznej toalety. Pamiętam ten zapach też ze szkolnej toalety. A może korytarza? Ten środek do czyszczenia nazywał się chyba Lizol?? Nie pamiętam dokładnie.

Po ułożeniu się na mojej było nieco lepiej, nawet dość słodko, jednak za dużo czasu musi do tego momentu upłynąć. Zanim do tego dojdzie pachnę publiczną toaletą. Flakon Lou Lou powędrował do innej właścicielki.

Za trwałość duży plus. Flakon - jeden z najbrzydszych, z jakim się kiedykolwiek zetknęłam.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

wspomnienie

Pamiętam te perfumy z lat 80,koleżanka ich używała.Byłam wtedy nasyolatką,ale jak one mi się wtedy podobały,niestety nie były tak dostępne, więc jak tylko u niej byłam to się nimi pryskałam.Pamiętam jak wtedy czułam się taka elegancka i doroślejsza.Teraz po latach przypomniałam sobie o nich i postanowiłam kupić.Prysnęłam na nadgarstek i szok...przecież to nie mogą być te same perfumy.Pomyślałam,że musiałam pomylić nazwę,przecież nie pamiętałabym przez tyle lat takiego zapachu.Przez godzinę czułam samą chemię,ale po dwuch godzinach...tak,to jest ten zapach,który pamiętam.Szkoda tylko,że ta miła nuta trwa na mnie tak któtko ,są nietrwałe,niestety.Wtedy mnie urzekły,a teraz nie wiem czy bym je kupiła ponownie,mimo,że mają to coś co mnie przyciąga i chcę je czuć,są bardzo tajemnicze,ale ta pierwsza nuta jest dla mnie ciężka do przejścia.Nie wiem,albo dobrze ich nie pamiętam,albo te stare lou lou nie miały aż tak chemicznej pierwszej nuty,albo byla krótsza.Tmte nie były na początku tak ostre,o wiele szybciej się wyciszały,ale były takie...jakby bardzie esencjonalne.Obecnie mam ponad 10 flaszek perfum(bo ciągle szukam ideału),ale takich jak lou lou nie miałam i pewnie mieć nie będę,już sam fakt,że przez prawie 30 lat zapach krążył mi po głowie o czymś świadczy.Tak jak o ludziach,którzy nas pociągają,a nie wiemy dokładnie co, mówi się,że mają to "coś"w sobie,tak o lou lou można powiedzieć to samo.

Używam tego produktu od: niedawna
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Lou Lou aż do bólu ;)

Zapach kupiłam oczywiście w ciemno :D Wyczytałam o nim wszystko wcześniej. W ostatnim czasie naszło mnie na kadzidalne, mocne perfumy.
Pierwszy psik zwala z nóg. Faktycznie przypomina Muchozol lub Bioparox ;) Ale warto przeczekac z pół godziny-wtedy wszystko ze sobą ładnie współgra, są czarne, pudrowe kwiaty, kadzidło i wanilia w tle.
Tak pachniały panie w zerówce, które przytulały, gdy rozbiliśmy sobie kolano lub ulubiona ciocia, która przy każdej wizycie ściskała nas mocno a z jej swetra dochodziła cudna woń Lou Lou...
Widzę stary teatr, a w garderobie tancerka burleski, która pudruje nos i przed występem skrapia się Lou Lou stojącą na toaletce...
Zapach na początku mocny, ale wszystko się ładnie zazębia, nic nie jest przypadkowe. Nawet ten okropny flakon, choc w tym szaleństwie pewnie była metoda ;) W końcu to lata 80-te. Chociaż wg mnie lepiej wyglądałby pomalowany w kwiaty jak na pudełku.
Dziwnie wygląda pośród innych flaszek. Trochę jak perfumy ze sklepu \'Wszystko po 3zł\', ale już trudno. Autor \'coś miał na myśli\' ;)
Małam go raz na sobie w pracy i cudownie mi się go nosiło, gdyż nie dusił mnie, ale przy każdym moim ruchu Lou Lou odzywała się, zaznaczała swoją obecnośc, a ja uśmiechałam się do siebie samej.
Myślę, że tego zapachu nie docenią kobiety młode poniżej 20-tki [chyba, że zafascynowane dawnymi czasami], prędzej 30+. Jest naprwdę kobiecy, a nie, jakby się wydawało, babciny.
Jest tak przytulny, że aż miło. Tego szukałam.
Polecam przetestowac, chyba, że ktoś lubi zamawiac w ciemno jak ja i nie boi się killerów ;)
Niechętnym i wątpiącym-radzę oswoic, a może zakochacie się w słodkiej Lou Lou... ;)

Używam tego produktu od: tygodnia
Ilość zużytych opakowań: zaczęte 50ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

tak :)

Zywiczno-kadzidlana pieknosc,tak mozna w skrocie okreslic to jak pachnie Lou Lou.a takze mrok,ciemnosc,niepokoj,obawa,dezorientacja - te uczucia kojarza mi sie w tymi perfumami wlasnie.sa mocne,ale mi to nie przeszkadza,sa mocne,ale sa przyjemne wiec moge nimi pachniec zawsze,mimo swej mocy i ciezkosci:sa kobiece!!to sie liczy,bo nie lubie pachniec jak facet ani jak cos nie wiadomo dla kogo(a jak wiadomo co do wszystkiego to do niczego...).sa duszne. polecam wielbicielkom kilerow!!!

Używam tego produktu od: kilka lat
Ilość zużytych opakowań: jedno

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

śliwka i kadzidło

Na początku mojej perfumeryjnej przygody - około 3 lat temu, zakochałam się w oriencie. M.in. dlatego kupiłam ten zapach. Na początku używałam go niemal codziennie, zapach jest niesamowicie trwały, 2 psiknięcia i przez cały dzień ciągnął się za mna ogon :-) wyczuwałam w nim głównie kadzidło i śliwkę. Ogólnie ciężki, duszący zapach, dla wielbicielek "killerów". flakonik ohydny, tandetny niebieski plastik, kompletnie nie pasuje do zawartości. Ponieważ jakiś czas temu zmienił mi się całkowicie gust perfumeryjny, sprzedałam swój flakon i juz do niego nie wrócę (chyba, że znowu mi się odwidzi) :-)

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

truciznowata

Dla miłośniczek Poison Diora - utrzymane w podobnym stylu.
Przerysowane mocno, ciężkie, egzotyczne kwiaty, apteczne zioła i plastik. Istny dusiciel.
I o ile Poison kocham miłością dozgonną i bezkrytyczną - o tyle LouLou nie bardzo lubię niestety...
Brak jej tego diorowego przymrużenia oka, przełamania monotonii, zabawy z konwenansem. (i uderzeniowej dawki anyżkowo-eukaliptusowej tajemnicy, którą w Poison wielbię bezgranicznie ;) )
LL jest prostsza, bardziej sztuczna i przede wszystkim - wyłazi z niej ta nieznośna nuta mydlin, podobna do tej z Edenu. I tych mydlin chyba najbardziej LouLou wybaczyć nie mogę.
Jednak z ręką na sercu przyznaję: dla miłośniczek "trutkowych" zapachów z tamtych lat - pozycja obowiązkowa. A że na półkach mamy zalew pudrowo-owocowych kompotków - to LouLou jest na tym tle nie lada buntowniczką i za ten bunt - droga LouLou - trzymam kciuki!
Z tego buntu wyrośnie w końcu diorowe Poison :)

Używam tego produktu od: kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: zużyłam resztkę z flakonu mamy (jakieś 5ml?)

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    87
    produktów

    149
    recenzji

    3
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    147
    recenzji

    3
    pochwał

    9,03

  3. 3

    11
    produktów

    127
    recenzji

    0
    pochwał

    7,78

Zobacz cały ranking