Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Mitsouko

Mitsouko

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 220,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Perfumy stworzone przez Jacques'a Guerlaina w 1919 roku, których narodziny zainspirowała historia miłości pięknej żony japońskiego admirała Togo do brytyjskiego oficera rozgrywająca się podczas wojny rosyjsko-japońskiej 1905r. Kiedy obaj mężczyźni wyruszyli na bole bitwy, Mitsouko oczekiwała na powrót tego, który z woli przeznaczenia ocaleje, by pozostać z ukochaną do końca życia. Postać Mitsouko- co w języku japońskim znaczy tajemnica- została zaczerpnięta z noweli Claude`a Farrere "Bitwa", zaś sam zapach zalicza się do rodziny szyprowo-owocowej i mogę śmiało rzec, od dawna zyskał miano klasyka perfum.
Na tę tajemniczą woń składają się bergamotka, róża, jaśmin, brzoskwinia, zioła, mech dębowy, drewno.

Cena: ok. 220zł/ 50ml

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 54

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
0% jesień/zima 100% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Królowa Szyprów

Jakiś czas temu dorobiłam się tego zapachu i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa. Zdecydowanie nie jest to łatwy zapach bowiem mocno nawiązuje do przeszłości do nurtów perfum jakie to powstawały na początku XX wieku jak i po I Wojnie. Mitsouko trudno się oprzeć jest to owocowo-szyprowy perfum. Wspaniały. Zdecydowanie czuć w nim: cytrusy, brzoskwinię, bergamotkę, ylang ylang a nuta podstawy jest przesiąknięta: wetywerią, cynamonem, gorącą ambrą jak i przyprawami, drzewem czy mchem. Zdecydowanie fantastyczne perfumy, idealne dla kobiety kochającej retro zapachy. Bym zapomniała flakonik jest śliczny a trwałość bardzo duża. Perfumy te można także używać latem tylko, że wtedy są bardziej erotyczne.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Stary szypr

Końcówka wieku XIX. Wczesna wiosna, popołudnie. Jest ciepło, ale od czasu do czasu jakaś większa chmurka zasłoni słońce. Grupa, młodych roześmianych dziewczyn kieruje się do małej, lokalnej kawiarenki gdzieś we Francji. Przy kawie i ciastku dyskutują o poezji i miejscowych plotkach. To dziewczyny z dobrych domów, czasami lubią wyjść gdzieś wspólnie i zająć się swoimi sprawami. Jedna z dziewczyn wpada na pomysł, aby wybrać się na przechadzkę na łono natury. Wykrada z domu drogi koc oraz kosz brzoskwiń i wszystkie kierują się na pełną roślinności łąkę. Siadają w cieniu drzewa. Śmieją się, żartują i zajadają brzoskwinie aż do wieczora, kiedy przegania je delikatny wiosenny deszcz. A wokół unosi się zapach cierpkich roślin, ziół, deszczu i wilgoci.
Dzieło wybitne, jednego z moich ulubionych perfumiarzy. Na skórze układa się pięknie, ale wąchany z blotera lub flakonu może przerazic swym retro szykiem. Wydobywa się z nich delikatna ostrość przypraw. To pamiątka z odległych czasów, relikt przeszłości we współczesnym świecie. Przedstawiciel retro szypru, starej szkoły perfumiarstwa i nieograniczonego talentu Jacquesa Guerlaina. Wspaniałe.
Mam wersję EDP.

Używam tego produktu od: Nie dawno
Ilość zużytych opakowań: W trakcie pierwszego

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

drewniana skrzynia

pachną jak stara drewniana skrzynia, stojąca na strychu od czasów 1 wojny światowej. czyli pachną drewnem, zaschniętą żywicą, pożółkłym papierem, kurzem. nic specjalnego. otwarcie mają jak większość wiekowych perfum - bergamotka, cytrusy, mech, dąb. po jakims czasie ukazuje się delikatna brzoskwinia. bardzo staroświeckie. kompletnie mi się nie podobają.

Używam tego produktu od: w spadku po cioci
Ilość zużytych opakowań: 20 ml

Co to jest strobing? [Odpowiadają mężczyźni]

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

klasyka - koniecznie do zapoznania się

Rozumiem, że to ponadczasowa klasyka, nawet bardziej, bo starsza niż chanelowa Piątka. Rozumiem, że perfumiarskie tradycje rodzinne. Rozumiem, że romantyczna historia. Rozumiem, że się komuś podoba, że budzi wspomnienia. Podziwiam wszelkie przepiękne i przepełnione magią i wzruszające recenzje, które tu przeczytałam - chylę czoła, szacunek.

Mnie ten zapach nie zaskoczył, ani nie nie rzucił na kolana, choć jest kompozycją z kategorii "wehikuł czasu", które testuję z ogromną chęcią i otwartością na nic się nie nastawiając. Przez połowę swojego rozwinięcia łudząco był podobny do Balu w Wersalu. Z tą różnicą, że Bal idzie w kierunku duszno-dymnym, wgryzającym się i kapryśnym, zaś Mitsouko - w kierunku przewianego wiatrem owocowego sorbetu delikatnie skropionego zwietrzałym piżmem. Zdecydowanie wybieram Bal, jako bardziej wielopoziomowy i budzący więcej emocji w odbiorze.

Również nigdy nie szalałam na punkcie kultur Dalekiego Wschodu, stąd ta kompozycja nie budzi moich skojarzeń z tamtymi krajami. Jest po prostu uroczo, staroświecko francuska.

Używam tego produktu od: testy ogólne
Ilość zużytych opakowań: próbka

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

już nie moja Ty jesteś..Mitsouko

Podkradałam Mitsouko ponad cwierć wieku temu zaprzyjaźnionej starszej Pani,która przywiozła perfumy z tych lepszych Niemiec.Wtedy zapach wydawał mi się niesamowicie piękny a czułam się w nim jak milion dolarów.Po wielu,wielu latach,wielu innych zapachach postanowiłam wrócić do Mitsouko aby przypomnieć sobie jak wspaniale było nią pachnieć wieki temu.Zapach owszem...chyba ten sam ale już nie dla mnie,już nie mój.Jednocześnie -ostentacyjnie krzykliwy i fizjologicznie intymny(wspomniał o tym All Pacino w Zapachu kobiety),nie sposób nie zwrócić uwagi na kobiete,która nim pachnie jednakże taka uwaga nie jest mi potrzebna.Taką uwagą bowiem cieszą się...podstarzałe kokoty.Ja...podziekuje Mitsouko-chce mi się pachnieć..młodziej.

Używam tego produktu od: od kiedyś..kiedyś i teraz kilka psiknięć
Ilość zużytych opakowań: kiedyś podkradane,potem setka i teraz setka ledwo tknięta

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

szał! (ale taki na spokojnie)

klasa... niby lat dawnych, ale moim zdaniem wcale nie.
Ten zapach opowiada moją historię. Mitsouko stała się tej zimy towarzyszką moich tęsknot i oczekiwań.
Jest to zapach..hmmm trudny do zdefiniowania- bardzo żywy, cielesny, ludzki (kobieco-ludzki). Jest jakaś prawda w tym, że ma w sobie coś fizjologicznego, dzięki temu czemuś wiąże się, stapia z ciałem noszącej go. Najpierw atakuje mocnym szyprem (co, muszę przyznać przy pierwszym kontakcie przeraziło mnie panicznie), potem łagodnieje i czuję delikatny powiew brzoskwini i kwiatów (bardzo dłuugo- delikatny zapach brzoskwinki czuć jeszcze następnego dnia). Są to perfumy zrównoważone, choć jednocześnie zmienne. Nie uderzają obuchem w głowę (oprócz początku), ale jednocześnie są wyczuwalne. Ja je wolę jesienią i zimą (choć nie są zbyt otulające). Nie wiem jak go opisać, nie jest chyba doopisywalny..
No, i na pewno warto wyróbować przed zakupem...

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Nie wszyscy moga miec wszystko...

Bedzie krotko, zwiezle i na temat- przeciez to Mitsouko...
Logicznie myslac gdyby Miko pachniala kobiecymi reformami to mezczyzni by za nia szaleli, przed Daglasami, Seforami i innymi stalyby kolejki kobiet szalejacych jak na Bitelsach za dobrych, starych lat ...nie szukano by dalej afrodyzjakow, feromonow- szukano by tylko Mitsouko, bo tylko dzieki niej globalna produkcja homo sapiens wykazalaby tendencje wzrostowa...
Mitsouko pachnie jak ...ja, nie potrafie okreslic bo nic nie pachnie podobnie, do niczego nie mozna jej porownac.
Moge tylko dodac osobista rade- nie wwachujcie sie namietnie w nadgarstek- dajcie Mitsouko zaczerpnac powietrza- zapewniam Was ze ona nie da o sobie zapomniec. I byc moze tak jak i mnie, ukaze wam cale swoje piekno

Używam tego produktu od: 2 lata
Ilość zużytych opakowań: 1- Edt

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wdzięk dawności w powietrza strudze

"Kocham czar wspomnień, smutny wdzięk dawności,
Woń starych dworów, pustki i lawendy,
Roztwory wielkich, szklanych drzwi - bez gości,
Myśl, że tak wiele przeszło życia tędy,
Życia co płynąc, jak dym się ulatnia -
I żem nie pierwsza tu i nie ostatnia...

I zdaje mi się, ze w powietrza strudze,
Co przez pokoi płynie pustkę wonną,
Dech się czyjś ostał, jakieś szczęście cudze,
Żal czyjś tęsknotą gnany tu pozgonną,
Coś, co jak zapach uwiędłego kwiatu,
Miejsc się kochanych nie puszcza i trwa tu."

(M. Wolska, „Na dnie zwierciadeł”, fragment)

Wsółczesna wersja EDT:

Delikatny, retro zapach. Suchy, taki dym-oddech dawnych czasów rozrzedzony w powietrzu. Prosty, nienachalny, niby bliskoskórny, a jednak ogonowy. Wymaga aplikacji co najmniej 4 psików. Przestaję go czuć po kilku minutach, natomiast inni-wąchając mnie - czują wyraźnie. Trwa do kilku godzin. Rzadki, dziwnie "szczupły" w porównaniu z EDP, skupiony w sobie, nie chcący się otworzyć, jakby naprawdę trzymał jakąś tajemnicę której nigdy nie wyjawi. W bazie, zwłaszcza pod wpływem ciepła - robi się... ciepły, brzoskwiniowo-cielesny, czasami niestety za dużo potu wychodzi i kwasi się na mnie. Bardziej drzewny od EDP, bardziej tajemniczy, ale też o wiele słabszy. Moim zdaniem nie oddaje duszy perfum-legendy Guerlaina.

Współczesna wersja EDP:

Prawdziwe bogactwo doznań. W otwarciu zakurzone cytrsusy. Szkoda, że czasem takie sztuczne. Później... mnóstwo przeplatających się wątków. Z jednej strony mokre gałązki drewna, z drugiej - przeraźliwie wysuszone drewno, trochę dzikości, zwierzęcości - może się kojarzyć z futrem jakiejś starszej elegantki, ale też z milusim futerkiem kocim. W tle jakaś słodycz, owoce, czasami różyczki! Jednak sam zapach słodki nie jest (choć dużo słodszy niż EDT), czasem pojawi się jakaś intymna nuta, czasem skóra i przyprawy. Fascynujące połączenie ciężkości i lekkości, subtelności (ale bez uroku-dziewczęcości) z pewnością siebie. Idealnie zjednoczona dzikość i zwierzęcość z retro elegancją i szykiem. Niesamowity zapach. Niestety, nie mogłam znieść nut bazowych, które na mnie pachniały jak przepocony sweter. Nie wiem, czy taki miał być efekt, czy moja skóra tak kwasiła tę bazę. Dopiero po polaniu gorącą wodą pachniało to w miarę dobrze - cieleśnie, erotycznie, zachęcająco. Widać Mitsouko to zapach dla osób o gorącej krwi - albo na lato. Ja zwykle mam nieco obniżoną temperaturę ciała, może stąd nieciekawy rozwój zapachu. Przy pierwszych testach bardzo oleista, przy każdym kolejnym - bardzo sucha.

Początkowo poznałam EDT i zachwyciła innością, delikatnością, milutkim retro. Potem nabyłam flakon EDP, która początkowo onieśmieliła i kilka tygodni zajęło mi oswojenie i odkrywanie elementów - a jest tam co odkrywać, wierzę, że jeszcze wiele razy Mitsouko mogła mnie zaskoczyć. Całość jednak nie do końca moja, no i ta nieszczęsna baza - w żadnych innych perfumach mi tak nie przeszkadzała... Tęskniłam za EDT. Teraz z kolei nabyłam znów próbkę EDT i wydaje mi się tylko cieniem EDP.

Mitsouko nie pachnie dla mnie japońsko. Tuż przed jej poznaniem przeczytałam genialnego "Szoguna" Jamesa Clavella i pomyślałam, że może to zapach Mariko... Tak, to historia Mariko - kobiety-samuraja stała się tłem dla mojego poznawania Mitsouko, nie zaś "Bitwa", której nie znam. Choć... Mariko tak samo rozdarta była pomiędzy obowiązkiem wobec japońskiego męża i namiętnością wobec Anglika "barbarzyńcy". Cóż, skóra Mariko sama z siebie mogła pachnieć jak Mitsouko EDT, natomiast perfumy, jakich używała to z pewnością były inne wonie, bardziej ozdobne.

Mitsouko nie zdobi, ale dodaje siły, wypełnia luki. Nie stajemy się od razu eksapansywnie emanujące pewnością siebie, ale ta siła wynika ze skupienia, dopełnienia siebie zapachem, spokojnego bycia sobą - tak po prostu.

Idealnie, pięknie łączy się ze skórą. (Dodam, że obie wersje podobały się mojemu narzeczonemu, bardziej EDT, które sam z siebie entuzjastycznie komentował, jak żaden inny mój zapach, poza Angelem. EDP określił jako kadzidełka).

Mitsouko EDT to szczupła, wdzięczna, choć niekoniecznie piękna retro panienka z dobrego domu, która czasem lubi biegać w deszczu.

Mitsouko EDP to bezwiekowa "czarownica" - kobieta z dużą mocą, ma nieco surowe rysy twarzy, ale jest przy tym piękna, elegancka, a zarazem pełna pierwotnej, dzikiej siły. Gorące uczucia połączone z powściągliwością.

A czasem obie wersje to tylko zapach starych książek albo duży, szary kot przechadzający się po lesie.

Chociaż źle się układał się na mnie w ostatnich, najdłuższych nutach, mam nadzieję, że nie będzie nigdy wycofany i "żem nie pierwsza tu i nie ostatnia".

Przepięny flakon i nazwa.

Pozycja obowiązkowa do testów dla każdego perfumoholika.

Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 2 próbki EDT, 10ml EDP z własnego flakonu - który powędrował w świat - i spodobał się bardzo nowej właścicielce.

Edycja po kilku miesiącach: mam swoją flaszę EDT z 1995 roku i kocham ją, w Mitsouko czuję się bardzo sexy, ale i spokojnie (w EDP czułam się wojowniczo), zapach na radnki!

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

przepraszam zwolenniczki

nie wiem czy ja mam taki wstret do klasyki czy moze te probki sie przeterminowaly
czuje zapach dentysty - fleczera lub zakurzone wapnem ubranie potem mydlo luksja z dodatkiem lakieru do wlosow (czyli podejrzewam duszace biale kwiaty w za duzym stezeniu) , pozniej slodki i mdly czyli resztka brzoskwini,mchu(tak szypr) i taniego mydla
jednym slowem dla starych zupelnie
Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: jedno

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna.

Tytuł mojej recenzji jawnie nawiązuje do pewnego koreańskiego filmu. Opowiada on o dwóch mnichach wiodących spokojny żywot na wysepce na środku jeziora. Pomimo odosobnienia nawet tam zagości miłość, namiętność, zdrada, ból, cierpienie i śmierć. Wszystko w cudownych okolicznościach przyrody i jedynie kilkoma zdaniami wypowiedzianymi podczas niemal dwugodzinnego filmu.

I to jest Mitsouko w mojej skromnej interpretacji. Jest w tym filmie scena, kiedy starszy mnich zadaje młodszemu "pokutę". Na tarasie wymalowuje mu modlitwę, którą młodszy ma wyryć w twardych tarasowych deskach. A starszy mnich maluje tę modlitwę za pomocą roślinnej farby i ... kota. Trzymając delikatnie swojego pupila macza jego ogon w farbie i pisze...
Kocie futerko jest miękkie jak puch (wiem, bo mam dwa), a mimo to, mam wrażenie, że w zapachu Mitsouko słyszę delikatny szelest futerka o drewniane deski. Czuję zapach farby, wody z czystego jeziora, świeżego powietrza i papieru leżakującego gdzieś w chatynce. I wiatru. Subtelnego powiewu wciąż towarzyszącego mnichom. Wszechobecny aromat mchu i dębiny wypełnia nozdrza i po pewnym czasie zdajemy sobie sprawę, że już nic innego nie chcemy, tylko tej ciszy... tego szelestu kociego ogona... tego niebiańskiego spokoju.

Niestety nasze życie spokojne nie jest nigdy i choć mnisi też przeżyją ostre zawirowania i znajdą się na zakręcie, wszystko wróci do równowagi, bo natura reguluje się sama. Po każdej porze roku nadchodzi następna i pomimo zmian równowaga trwa. Tak jak cisza i zapach dębu. I szelest kociego ogonka...

Flakon: zacny
Nazwa: odpowiednia
Trwałość: na mnie słaba, jakieś 2-3 godziny i za to gwiazdka

Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: chwilowo odlewki, ale wkrótce cały

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nieoczekiwana sensualność

Nie wiem czy to szypr, czy nie. Nie znam się na kategoriach zapachowych starszych ode mnie i nie jest mi wstyd się do tego przyznać, ale dzięki Mitsouko mam chęć choć odrobinę się "odlaiczyć" ;)

Mitsouko pięknie się otwiera. Nutami aptecznymi i głęboko drzewnymi, wręcz żywicznymi. Występuje też kremowa, balsamiczna nuta, gdzieś obok tych drapieżnych, ale nie łącząc się z nimi.
Niestety rozwój zapachu nasuwa silne skojarzenia z Chanel No 5. Być może dlatego, że Chanelkę kojarzę właśnie z kremem nivea i ziołami, przyprawami, itp.
Mitsouko wycisza się w bardzo zbliżony sposób.
To co ją wyróżnia to dość wyrazista nuta drzewna, która mi osobiście kojarzy się z dębem.
Nastepna zaleta to dość przymilna słodycz pod powierzchnią z gorzko-dymnych akcentów.
Jeśli miałabym porównać Mitsouko do No 5, to jest to kobieta bardziej tajemnicza i subtelna, ale również z dużymi pokładami sensualnego uroku. Mitsouko uwodzi w sposób orientalny i nieoczekiwany, zaś No 5 kokietuje i uwodzi na poziomie bardziej archetypicznym.

Mitsouko jest na pewno aromatem nie dającym się zaszufladkować, dokładnie opisać, czy rozbić na czynniki pierwsze. Być może to świadczy o jego głębi i ponadczasowości. Osobiście jestem jakoś mimowolnie pod wrażeniem.

Używam tego produktu od: test
Ilość zużytych opakowań: próbka

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Fizjologiczne nuty brzoskwini

Na pewno nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że są podobne do Być Może (choć i te są moim zdaniem całkiem w porządku).
I choć przecież można ich nie lubić, ale absolutnie nie wyobrażam sobie jak można nazwać je tandetnymi!?
To piękny zapach, intymny, ciepły, czuły.
Fizjologiczne nuty przesycają kompozycję, ale właśnie w tej owocowej, brzoskwiniowej wersji. Nuty brzoskwini dodają Mitsouko jeszcze cieplejszego tonu.

Z całą pewnością stwierdzam, że są przepiękne, taka druga skóra delikatnej kobiety.
Nie są wulgarne, czy erotyczne w sposób, który obecnie zdaje się mieć najwięcej zwolenników- głębokie dekolty, lateksowe spodnie, czy spódniczki mini i szpilki na mega obcasie, brokatowe cienie do powiek. To zupełnie nie to!
Mitsouko choć delikatna, ale zdecydowana i gdyby była kobietą miałaby wrażliwe serce, ale i twardy, konkretny charakter.
Myślę, że mogłaby być trochę powściągliwa.

Te perfumy są lekkie, ale w pewien sposób wytrawne i to sprawia, że są tak niesamowicie piękne, że można popaść w zachwyt, to arcydzieło perfumiarskie!
Szkoda, że nie było mi dane poznać wersji sprzed reformulacji :(

Flakon piękny, niestety jeśli chodzi o trwałość to na mnie max 2godziny, ale to już wina mojej skóry.
Poza tym jest możliwość, że tak bardzo stapia się z moją skórą i tak wielce uważam go za naturalny, że po prostu...przestaję go czuć. Mój nos nie uznaje go za intruza, to raczej zapach w pełni naturalny, nie narzucający się.

Używam tego produktu od: pół roku

Ilość zużytych opakowań: odlewka 5ml

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    81
    produktów

    134
    recenzji

    3
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    143
    recenzji

    2
    pochwał

    9,69

  3. 3

    8
    produktów

    105
    recenzji

    1
    pochwał

    7,16

Zobacz cały ranking