Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Jungle Tiger EDP

Jungle Tiger EDP

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

Kategoria
Marka

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Zgłaszająca osoba: Agata_Majka

Kenzo tworząc Tygrysa był zainspirowany chińskim kalendarzem - rok powstania (1997) to właśnie rok tygrysi. Orientalna kompozycja, pełna ostrych przypraw. Głęboki i charakterystyczny. Jak przystało na Tygrysa - ma pazur.



Typ: orientalno-korzenny.

Nuty zapachowe:



nuta głowy: bergamotka, kumkwat, davana



nuta serca: osmantus, ylang-ylang.



nuta bazowa: drzewo massoia, cynamon

Recenzje 54

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Straszliwa pomyłka

Dostałam w prezencie zamiast Słonia... i ten zapach nie tyle mi się nie podobał, co był najkoszmarniejszym perfumowym smrodem jaki miałam nieszczęście w życiu skosztować, a lubię irytujące zapachy.
Dawałam mu szansę kilka razy i nie byłam w stanie go znieść na sobie.
Ostatecznie wcisnęłam go koleżance, ona kuzynce... kuzynce się podobno spodobało.

Używam tego produktu od: raz na kilka dni przez miesiąc
Ilość zużytych opakowań: jedna, ledwo napoczęta

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Duch dżungli spowity aromatami ziół i kadzidła

bardzo niezwykły , przypomina mi zapach palonego kadzidła / świerkowo -jodłowy zmieszany z aromatem do ciast ,cynamonowo arakowo waniliowy gożdzikowy./ .... Jakoby wędrowka po dżungli gdzie wczesniej padal deszcz ,a teraz powiewa zefirek bardzo aromatyczny , czuć jak drzewa i runo leśne oddychają złotymi promieniami słońca..Aczkolwiek jest to wyrafinowany zapach (( .otoczenie nie lubi tego duszka dżungli )).Bo jest mocny i napastliwy , jak duże zwierze słoń albo tygrys
Używam tego produktu od: dwa razy mialam po butelce .Jungle Elephant i Jungle Tiger
Ilość zużytych opakowań: 2 duża butelki 100ml w roku 1998, i koniec nigdy więcej .!

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

orientalny ale nie jak wszystkie

jestem wielką fanką słonia i tym razem Kenzo mnie też nie zawiodło. Znów jest moc!!! Moc i niepowtarzalna mieszanka wszystkiego, duzo przypraw, które pięknie się komponują. Nie jest to orient typu piżmo i opium, co kojarzy mi się z wieloma znanymi zapachami, które dla mnie są trochę na jedno kopyto. Jest, tak jak slon, jednyny w swym rodzaju.

Używam tego produktu od: testuję od 2 dni
Ilość zużytych opakowań: próbka

Katarzyna Gudan fryzura sylwestrowa 02

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tygrys nieoswojony

Zakupiłam bo chwalony, zakupiłam bo wycofywany i żal nie spróbować, ale tylko miniaturkę 5 ml. Akurat było to po tym jak kupiłam miniaturkę Jungle Elephant, ze słoniem się zaprzyjaźniłam więc chciałam i oswoić Tygrysa :).

Niestety nie mogłam znieść go na sobie. Niby nie był brzydki, ale powalały mnie w nim ilości przypraw, mocnych, surowych jakby. Tak, dla mnie ten zapach niestety był surowy z byt surowy, czułam ostry chłod w nosie. Niby nie brzydki, niby nie odrzucający, ale woń surowa, nieprzystępna. Zapach nie chciał ze mną współpracować. Cynamon przytłaczał, nie podduszał acz onieśmielał i był zimny, nie otulający. Czułam także jakieś liście. Liście te także mnie nie urzekły a w wyobrażni były twarde i o ostrych brzegach, nawet czułam jakby się których z nich poruszył, a ja dostałam nawet nim w twarz, oj zapiekło! Moze głupie od perfum dostać z ,,liścia\'\', ale ja tak to czułam.

Tygrys nieosowjony- niestety nie w tym sensie, że wolny, piękny, silny. Raczej ryczący zbyt mocno.

Flakonik prosty, bardzo ładny.

Miniaturkę pusciłam w świat, bez żalu, nie żałuję także, że wycofano Tigera, choć fanki pewnie nie pocieszone i je dobrze rozumiem, przecież komuś mógł on się podobać ;).



Używam tego produktu od: Używałam 2 lata temu
Ilość zużytych opakowań: Miniaturka, nie cała

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Pietruszka, seler i inne zieloności

Po poznaniu zachwycającego Słonia nadszedł czas testów brata Kota i co? Oj... To były bardzo nieprzyjemne chwile. Nie jestem osobą mająca problemy z PH, na której co 2 woda po prostu śmierdzi, więc wiem że nie jest to moja wina, ale Tygrysa. Testy nadgarstkowe wprowadziły mnie w stan otępienia mega zielono - selerowym oparem.
Zaznaczam, że testowałam Kota 2 razy i to z 2 pewnych źródeł - nie mogłam za pierwszym razem uwierzyć, że zapach jest tak nieprzyjazny więc od innej znajomej pobrałam próbkę (na 100% nie zepsutą)! Niestety znów zaatakowała mnie czysta pietruszka.
Niestety z leśnej drużyny zostanie ze mną TYLKO Słoń :)

Używam tego produktu od: kiedyś kilka testów
Ilość zużytych opakowań: nie ma mowy

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tygrysie, nie żal mi Ciebie

Tygrysie, nie żal mi Ciebie. Tygrysie, nie musisz wracać. Nie ma wielu podobnych do Ciebie, ale nie wryłeś mi się w życzliwą pamięć swoimi pazurami. Czytałam o Tobie mnóstwo, tropiłam na allegro, w końcu oswoiłam, ale zwracam ci wolność. Nie chcę, żebyś dłużej udawał wyjątkowego i drapieżnego kota. To tylko udawanki. Kto Cię tak w ogóle nazwał i dlaczego? To owocowe, soczyste otwarcie wcale nie jest zadziorne. W żaden sposób nie kojarzy się z kotem. Bo to cytrusy. Dużo cytrusów. Może Tygrysy to jedzą? Dużo nieszczególnie ciekawych, mocno posłodzonych cytrusów. Nie, nie zjadłbyś czegoś takiego. Tygrysie, gdybyś później się zmienił w inny sposób, przygarnęłabym Cię. Początek to początek, każdemu należy się jego szansa. Ale później pachniesz po prostu cynamonem, na przyprawowo- ambrowej podbitce, taką słodką, perfumeryjną korzennością, no sam powiedz, czy tak pachnie Tygrys? W dodatku ambra jest jakby przesłodzona, a przyczaiłeś się na mojej skórze na tak długo, że ta korzenno- słodka baza trwa ładnych parę godzin. I tak trwasz i trwasz, a ja się nudzę, bo nie jesteś bardzo skomplikowany i nie zmieniasz się w miarę upływu czasu. To nie jest wada. Bo nie jesteś brzydki, Tygrysie, nie dusisz, ani nie drażnisz, jak Twój kuzyn, Słoń, ale nie robisz na mnie wrażenia. Chemia nie zadziałała. Pary z nas nie będzie w żadnych okolicznościach. Z cynamonowych zapachów wolę Rousse Lutensa i żegnam Cię Tygrysie uprzejmie, bez rozpaczy i rozdzierania szat, trochę rozczarowana,że nie znalazłam w Tobie Ukrytego Smoka. Bo Przyczajony, to Ty owszem, jesteś.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

maść rozgrzewająca oraz nagietek

kupiłam flaszkę tych perfum w ciemno na aukcji od super sprzedawcy, więc mam oryginalne. nie zapadły mi w pamięci wtedy gdy się pojawiły w latach 90-tych, w przeciwieństwie do słonia, pamiętałam, że są mniej kobiece i ostrzejsze. po opiniach tu przeczytanych byłam zachwycona i pragnęłam mieć ten zapach.
muszę przyznać, że jestem lekko rozczarowana, może zmienię jeszcze zdanie jeśli jeszcze dłużej go poużywam.
dla mnie pachnie jak nagietek w połączeniu z jakąś maścią na bolące mięśnie i stawy lub maścią rozgrzewającą na przeziębienie z dużą ilością ziół lub z olejkiem olbas na katar. nie kojarzy się z perfumami ale z apteką , medykamentem w sklepie zielarskim. ma też odrobinę jakiegoś pieprzu w sobie, ale nie kręci w nosie.
skojarzenie mojego męża było takie samo jak moje, zapytał się mnie czy jestem chora bo śmierdzę jakbym natarła się maścią vicks vaporub. nie powiedział niestety, że ładnie pachnę ziołami i przyprawami.

uwielbiam zapachy korzenne , orientalne ale ten jest gdzieś pod koniec na mojej liście. nie odmawiam mu uroku, ale ma lepszych konkurentów w swojej grupie.

perfumy na chłodne pory roku ze względu na przyprawy i na rozgrzewający charakter ziół. jeśli chodzi o porę dnia to bardziej polecam na wieczór bo jest specyficzny i powiedziałabym na specjalne okazje.
trwałość i pełna moc 8 godz.lub więcej., ubrania pachną jeszcze następnego dnia, szalik w szafie też nim pachnie , choć nigdy go nie spryskałam, zapach przeszedł z ciała i ubrania. czyli niezły killer.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Czaruj mnie wiecznie

Na początku pragnę wyrazić mój niewyobrażalny ból i nie mniejsze rozczarowanie z powodu zaprzestania produkcji cudownego i czarownego zapachu, jakim bez wątpienia jest Tygrys. Nie potrafię zrozumieć dlaczego niejednokrotnie firmy wycofują z rynku swoje najlepsze i jedne z najbardziej znanych zapachów i zastępują je czasami nowymi "hitami", które poprzednikom nie dorastają do pięt. Skutek tego wszystkiego jest taki, że w perfumeriach pustka, a nieliczne egzemplarze takich wycofanych perfum kosztują krocie. Dręcząca również jest myśl, że kiedy już upolujemy ta upragnioną flaszkę, to ona musi się przecież kiedyś skończyć a znikąd oczekiwać kolejnej...


Weszłam niedawno w posiadanie pięcio-mililitrowej miniaturki i z miejsca zabrałam się za testy. Czytając wcześniej wielokrotnie opisy i recenzje obawiałam się, że w Tygrysku odnajdę przede wszystkim ciężki i przeładowany orient (którego, swoją drogą, szczerze nie cierpię, żadnego orientu zresztą nie lubię, bardzo źle układa się na mojej skórze). Jak dobrze, że te mroczne przewidywania nie okazały się prawdą!


Tygrys otwiera się ostro i gorzko - ogłuszającym rykiem i machnięciem łapy uzbrojonej w wielkie pazury, prycha i spina się w sobie, w każdej chwili gotów do ataku. Bardzo intensywnie czuć w tej fazie bergamotkę i przyprawy, mnóstwo ostrych przypraw, liści gorzkich przy nadgryzieniu i palących gardło proszków. Tygrys atakuje raz po raz, próbując dosięgnąć ofiary, jest władczy, dumny i prawdziwie niebezpieczny, właśnie te dwie godziny trwania Tygrysa, właśnie w takiej postaci, darzę niewątpliwie największą i najdzikszą miłością, jaka istnieje - ta faza uzależnia, czaruje, nie pozwala zapomnieć o swoim istnieniu nawet kilka godzin później, kiedy to Tygrys zmęczony gonieniem swojej ofiary kładzie się na rozgrzanej słońcem trawie, leniwie podnosi wielki łeb i pozwala miziać się pod brodą, za futrzanymi uszami, traci pazur i sennie się przeciąga, nadal pozostając tak pięknym, jak na początku, choć w zupełnie inny, zdecydowanie bardziej koci, sposób. Pomimo tego, że Tygrys spokojnie leży, gdzieś w zakamarkach świadomości czai się myśl, że potrafi być również potworem, niebezpiecznym łowcą, doskonałym myśliwym żądnym ofiar. Kruche i wysuszone, aromatycznie pachnące drewno współgra idealnie z czającą się daleko, daleko w tle pikantnością przypraw z początku i kaleczącymi palce liśćmi osmantusa, całość osładza bardzo delikatna, umiarkowanie słodka ambra, która nadaje końcówce miękkości i przestrzeni. Tygrys rozwija się powoli, ale zdecydowanie, dosyć trudno jest uchwycić moment przejścia z jednej fazy na drugą, poszczególne elementy przenikają się wzajemnie, współgrają i wzajemnie oddziałują. W dodatku jest on na tyle charakterystycznym zapachem, że spokojnie mógłby zostać moim numerem jeden, znakiem rozpoznawczym. Są to jedne z tych nielicznych perfum ostatnimi czasy, które tak dobrze zgrały się zarówno z moją skórą, jak i ze mną samą - głębokie i charakterne, o skomplikowanym wnętrzu, bardzo się cieszę, że mam szczęście mieć chociaż ich odrobinkę. Będę wracać do Tygrysa tak często, jak tylko będzie to możliwe i oczywiście postaram się o pełnowymiarowy flakon. Tygrysie błagam, czaruj mnie wiecznie...
Odnośnie trwałości nie mogę nic zarzucić tym perfumom, trwają na mojej skórze od siedmiu do ośmiu godzin, na początku są wyczuwalne dla otoczenia, później tylko przy bliższym zetknięciu. Bardzo lubię mieć na sobie Tygrysa wieczorem, właściwie nie bardzo wiem dlaczego, ale podejrzewam, że aplikowany rano sprawdzi się tak samo dobrze, żywię nadzieję, że nie pozwoli mi przysypiać na pierwszych lekcjach w szkole : )
Na temat flakonu tych perfum słyszałam skrajne opinie - od arcydzieła po najbrzydszy flakon na świecie (jeżeli ktoś czytał kiedyś temat o najbrzydszych flakonach perfum na forum, to zapewne wie skąd wzięłam taką informację). Ja zaliczam się zdecydowanie do tej pierwszej grupy, możecie uważać mnie za wariatkę, ale dla mnie ten nieprzekombinowany i piękny w swej prostocie flakon jest jednym z moich niekwestionowanych faworytów. Jest tak samo uroczy zarówno w wersji pełnowymiarowej, jak i w miniaturce zwieńczonej maleńkim odkręcanym tygrysem.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

tygrys z pazurkami:)

Po kategorii orientalno-korzennej spodziewałam się naprawdę ostrego, drapieżnego, dzikiego tygrysa i szczerze mówiąc, trochę obawiałam się czy przeżyję:D ponieważ nie jest to moja kategoria zapachowa, nawet nuty nie wskazywały, że Tygrys może mi się spodobać. Ale opis Wizażanek, jak rzadko kiedy dla mojego nosa, okazał się być prawie dokladnie takim jakim Tygrys się okazał być w rzeczywistości:)

Pierwsze, co czuję, to coś delikatnie słodkiego z dużą ilością pieprzu, dałabym sobie głowę uciąć, że jest tu mnóóóstwo pieprzu; jeśli to cynamon to chylę czoła - jak nie lubię cynamonu w perfumach, tu pierwszy raz jest taki piękny.Czuje dużo słodyczy, przestrzeni i ... wiatru w tym zapachu - nie wiem czemu, ale takie mam skojarzenia. Momentami staje się ostry, przyprawowy i bardzo pikantny. Na dłuższą metę mnie, niestety, lekko męczy; czuję tam cały czas jakieś "ostre pazurki" na tle łagodnej bazy:)
Zupełnie inny niż Słonik - Tiger jest łagodny, mięciutki i słodkawy, ale z tymi wszystkimi pikantnościami, Słoń zać mocny, powiedziałabym mocarny wręcz, skondensowany i głośno ryczący:)

Trwałość dobra.

Używam tego produktu od: wczoraj
Ilość zużytych opakowań: w trakcie miniaturki + odlewka wersji koniakowej

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Egzotyczna podróż

Niestety, zachwycił mnie :( Wiadomo, czemu niestety. Zaprzestano produkcji (why oh why???), a nieliczne egzemplarze kosztują krocie.
I Słoń, i Tygrys to wspaniała egzotyczna podróż, którą można sobie zafundować niuchnięciem ;) Ja w Tygrysie czuję echo Słonia, jest to echo przyprawowe (i Słoń, i Tygrys charakteryzują się tym, że pierwszym, co rzuca się na mój nos są świetne przyprawy), ale Tygrys jest inny. Mniej słodki, bardziej pazurzasty. Cynamonowy, takim bardzo ładnym, jakby lekko wilgotnym cynamonem. Obydwa są dziełami sztuki. IMHO. Tygrys nadaje się na dzień, wieczór i noc. Ach...

P.S. Bardzo ładna drewienkowa nuta bazy. I nabyłam co nieco - dało po kieszeni, ale warto :)

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: część odlewki

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Gatunek wymarły

Jungle Tiger to zapach tak głęboki, przenikający do kości jak ryk jego kociego imiennika. Zamiast jednak budzić grozę i paraliżować Tygrys od Kenzo wzbudza podziw, zachwyt albo migrenę,
Tygrys, jak każdy kot bywa kapryśny, czasami mości się na skórze miękko i otulacjąco, mruczy owinięty wokół szyi jak duży kot, mruży oczy i sennie podnosi głowę by dać się podrapać pod brodą.
Czasami zaś, rozdrażniony i zły ryczy wściekłym ylang-ylang albo kwasi się upartymi cytrusami, które robią mi na złość i nie chcą ulotnić się wraz z resztą nuty głowy.

W swoim najpiękniejszym wydaniu Tygrys to cynamon poprzedzony ulotnym, cytrusowym preludium. To wilgotna kora cynamonowca, świeżego, jeszcze miękkiego, kruszącego się w palcach leżąca w stosach na cedrowych deskach. Po jakimś czasie cynamon rozmywa się trochę, traci kontur zmiękczony ciepłą, zamszową ambrą i trwa tak przyczajony, wiele godzin.

Głęboko żałuję, że Tygrys Kenzo stał się gatunkiem wymarłym ale mam cichą nadzieję, że producent, zainspirowany być może programem ratowania tygrysów na rubieżach Syberii wznowi produkcję tego pięknego cynamonowo- kociego zapachu.

Trwałość świetna, całodzienna.
Flakon ładny

Używam tego produktu od: aktualnie nie używam
Ilość zużytych opakowań: 50tka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Drapiezny z nazwy, drapiezny w srodku...

Le Tigre zafascynowal mnie od samego poczatku. Z nazwy. Przejrzalam kompozycje i postanowilam kupic, glownie ze wzgledu na obecnosc cynamonu i kumkwatu, ktore sa moimi faworytami.
Poczatek jest dosc ostry - cutrusowy, ale nie kwasno gorzki a razczej przyjemnie slodki, apetyczny.
Po okolo 10 minutach gorna nuta ustepuje i do glosu dochodzi osmantus z domieszka pieprzu, ktorego obecnosc ze wszechmiar mnie zadziwia, skoro nie ma go nawet w wykazie nut zapachowych kompozycji.
Cynamonu nie wyczuwam wcale, wiec zakladam, ze pieprzna nuta, ktora wyczuwam, to moze byc mocno skoncentrowany cynamon.
Baza jest lagodna, drzewna.
Zapach powala mnie na kolana, tak sama swoja kompozycja jak i trwaloscia i moca.
Jest nieslychanie odmienny od L\'Elephant, ktory to zemdlil mnie niemilosiernie.
Le Tigre jest zapachem na kazda okazje, wlasciwie jedynym ograniczeniem jest twoja wlasna reka - ja aplikuje mniej na dzien i dosc hojnie na wieczor.
Tigre jest piekny i zmyslowy. Bardzo kobiecy i spowijajacy puszystym szalem orientu w mrozne zimowe poranki.
Butelka ladna.
Trwalosc i moc zapachu nieslychana.
Goraco polecam!



Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: 100ml w trakcie

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    95
    produktów

    166
    recenzji

    4
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    149
    recenzji

    3
    pochwał

    8,21

  3. 3

    13
    produktów

    149
    recenzji

    0
    pochwał

    8,19

Zobacz cały ranking