Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Miraculum, Być może...Paris, EDP

Miraculum, Być może...Paris, EDP

Średnia ocena użytkowników: 2,9 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 10 ml
Cena 3,65 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Sztandarowy produkt polskiej sztuki perfumeryjnej.
Szyprowe, słynne i bardzo już stare perfumy niegdysiejszej Polleny-Urody. Oprócz "paryskiej", występowały jeszcze w trzech wersjach: "London", "Rzym" i "Jamaica".

Kategoria: szyprowe.

Cena: 3,65zł / 10ml

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Nuty
szyprowe
Rekomendacja
na dzień, na wieczór
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 24

Średnia ocena użytkowników: 2,9 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
50% jesień/zima 50% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Wehikuł czasu :)

Używała go moja mama, babcia i chyba wszystkie ciotki :) Kiedyś był w każdym kiosku, obecnie najczęściej zamawiam go przez Internet.

Kojarzy mi się z dzieciństwem, jest bardzo specyficzny i staromodny, ale mam zawsze w domu jedną buteleczkę żeby móc użyć jej od czasu do czasu.

Zapach jest dość przyjemny, odrobinę ciężki, trwały a flakonik bardzo poręczny.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Mój

Zapach dosyć ciężki, ale elegancki. Bardziej pasuje na wieczory. Malutka buteleczka wbrew pozorom starcza na długo, zapach utrzymuję się na skórze kilka godzin, według mnie trochę za krótko.
Czasem używam ich na dzień. Są taniutkie. Polecam je wypróbować :)

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Toż to klasyk!

Paryż...ach, ten Paryż...
Gdy wącham ten klasyczny wariant legendarnych perfum, od razu przypominam sobie moją babcię, która je bardzo lubiła. Pamiętam, że miała je jeszcze w innym designie, ale w identycznym flakonie. Zapewne zostały one babci jeszcze za czasów PRL-u, bo to wtedy robiły one taką furorę. Przez wiele lat można było zdobyć tylko wariant Paris, dopiero później weszły na rynek inne (Londyn, Nowy Jork, Rzym, Tokio). Teraz można wybierać wśród kilku zapachów z Paryżem na czele, który zresztą częściej się widuje w kioskach. Mam je wszystkie, także najnowszą wersję " Summer In Paris". Ale jeżeli chodzi o Paryż, to w zasadzie on jest najbardziej rozpoznawalny, starsze pokolenia od razu go rozpoznają.
Klasyk, co się zowie!

Mexx Look up now

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Być może... kiedyś.

Paryż?
Wbrew pozorom wcale nie lekki i romantyczny tylko duszny i ciężki.
Staromodny.
Jawią mi się przed oczami dorożki i kobiety w długich powłóczystych sukniach z parasolkami.
Eleganccy mężczyźni w melonikach zapraszają swoje damy na teatralne przedstawienie.
Czuć kurz zasłon, zapach wydeptanych desek scenicznych, specyficzną woń kobiecej części widowni, włosów pachnących szyprem, upiętych w wysokie koki.
Atmosfera się zagęszcza. Publiczność szaleje. Owacje na stojąco. Bisy.
Damy odjeżdżają do domów wraz ze swoimi kawalerami, a wieczorem odwieszają ciężkie suknie, do szaf, mocno pachnących terpentyną.

Zapach bardzo intensywny. Przeszłości, która nie chce odejść.

Szypr na specjalne okazje. Na pewno nie na co dzień.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

hmm....

Sporo tu, jak widzę, sentymentalnych westchnień.
No cóż... Ja należę do pokolenia, które epokę słusznie minioną zna jedynie z opowieści tudzież z filmów Bareji.
Z Być Może... zetknęłam się po raz pierwszy w łazience mojej babci. To było dość dawno, ale pamiętam, że zaskoczyła mnie nazwa. Rozbawiła wręcz. Oczywiście w dalszej kolejności musiałam powąchać to cudo.
Nie nastąpiło żadne rozczarowanie, bo nie spodziewałam się Bóg wie czego, ani też nie opuściłam z krzykiem łazienki.
Moje pierwsze skojarzenie: Ależ to pachnie jak gorzała!
Podtrzymuję tę opinię do dziś i nic na to nie poradzę.
Nigdy nie próbowałam używać tego zapachu.
Często widywałam opakowania w okolicznych kioskach. Raz też natknęłam się na krótką wzmiankę o nim w zbiorze satyrycznych esejów Waligórskiego. :)

Nie mam nic do Być Może..., rozumiem sentymenty, nie rozumiem jednak, jak przy obecnych standardach można używać tych perfum na poważnie.
Jako że celem każdej kosmetycznej recenzji jest ocena produktu samego w sobie, jestem zmuszona przyznać 1,5 gwiazdki, choćby za samą trwałość. Bo trwały to on jest, za***iście... ;)
Ktoś poniżej napisał, że to "perfumy z duszą".
Dusić to one duszą - bez dwóch zdań...


Używam tego produktu od: - - -
Ilość zużytych opakowań: - - -

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Niestety, nie dla mnie szypry

Przeglądając fora zapachowe, przypomniałam sobie o Być Może. Kiedyś, jako mała dziewuszka, kupiłam takie perfumki pod choinkę mojej mamie (akurat jak na kieszeń ośmiolatki). Tym prezentem była chyba wersja New York, ewentualnie London. Wracając do Paris, kiedy przypomniałam sobie o Być Może, postanowiłam zakupić i przetestować. W kiosku była tylko wersja Paris, więc radośnie wydałam 6,20 zł i jeszcze po drodze do domu zaaplikowałam sobie perfumki na nadgarstek. Przez 2 czy 3 dni wmawiałam sobie, że to ładny zapach, że się do niego przyzwyczaję, że będę go używać na bardziej oficjalne okazje (bo taki kobiecy, klasyczny, elegancki). W końcu przestałam sobie wmawiać, dla mnie Paris po prostu śmierdzi, taką łodygą słonecznika (nie lubię tego zapachu) z domieszką kwiatów i paczuli. Postanowiłam oddać mamie, by przypomniała sobie młodość, ale ona - miłośniczka eleganckich, ale delikatnych zapachów - powiedziała, że Paris nigdy nie używała i że jej niestety też się nie podoba. Widać, nie dla nas szypry.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Niezwykle udany i niedoceniany szypr

Pierwsze me spotkanie z Byc Moze...Paris mialo miejsce podczas porzadków, wtedy to odnalazłam małą buteleczkę z niezwykle esencjonalnym i trwalym zapachem. Poniewaz nie znalam zapachu Byc Moze.., nie rozpoznawalam butelki, szacowałam ze moze to zapach Coty lub Bourjois, lecz me poszukiwania spełzły na niczym. Dopiero kiedy mej mamie dalam zapach, od razu rozpoznała popularne w jej młodości perfumy.

Muszę przyznac, ze bylam bardzo zaskoczona. Nie jestem ogromnym znawcą perfum ani koneserem, jednakże pierwsze wrazenie zapachu bylo bardzo dobre. Kompozycja choć mocna i ostra była niezwykle udana i taka... francuska.

Zakupiłam nowszą wersję Byc moze...Paris i są one juz nieco bardziej wydelikacone, choć nadal bardzo udane.
Byc Moze są szyprowo - kwiatowe.
Nutami głowy są bergamotka i brzoskwinia;
nutami serca są paczula i jaśmin;
nutami bazy są drzewo sandałowe i szara ambra.

Bardzo cenię szypry za nonszalancję, zapach ten mimo niskiej ceny ujął mnie zwyczajnie udaną kompozycją.
Jest to szypr skomponowany jeszcze wedle starej szkoły, cięższy, nieco mocarny, nie taki jak jego nowoczesne oblicze noveau chypre m.in Narciso Rodriguez. Mimo to Być Może... Paris są wyjątkowo delikatnym szyprem w porównaniu do Chique Yardley, który jest niemalże esencją tego gatunku i której poki co nie umiem nosic i mnie nie pasuje. Być Może... Paris zas jest tak lekki jak Chanel Chance, łatwy do noszenia, nie dusi, nie przytłacza, jak klasyczne szypry, a mimo to szyprem pozostaje. Wdzięczny i pelen uroku.

Byc Moze Paris otwiera się dość szorstko i ostro bergamotą z subtelną acz slodkawo-mdłą brzoskwinią niczym z puszki w towarzystwie ziemistej paczuli i dusznego jaśminu. Po tej fazie następuje złagodzenie nut. Zapach mięknie, choc nadal jasmin i paczula nie dają o sobie zapomniec, że stanowią własnie kompozycję szyprową. Final to ambra nadajaca calej kompozycji nieco mydlany wymiar, nadal jednak w towarzystwie cierpkiej nuty serca: mariazu paczuli i jaśminu. Drzewo sandalowe zas nieco ociepla szorstkosc nut serca. Wszystkie nuty jednak pieknię się ze sobą stapiają, żadna nie dominuje, nuta glowy wtapia się w nute serca, która z kolei opada w nute bazy. Cala kompozycja jest jak jeden utwor, dobrze wyważona, bynajmniej nie kiczowata i banalna. Calosc jest wyrazista, charakterna, jednocześnie kobieca i zadziorna.
Niewielka ilość roztoczy wokół kobiety aurę zmysłowości , tajemnicy i wdzięku. Nadmiar zbyt mocarny przytłoczy i zdusi kobietę zamykając ją w minionej epoce kojarząc z negatywnie z kobietą futrach.

Zapach niestety nie jest tak trwaly jak pierwowzór, bliskoskórny, lecz nadal wyczuwalny okolo 3- 4 h. Trwałość to jeden ze słabszych punktów tych perfum, gdyby nie ten fakt, może byłby moim KWC.
Zmysłowy, nonszalancki, zwyczajnie niedoceniany.

Flakon w calej swej skromniej prostocie ladny i bardzo praktyczny. Mimo to przelewam zawartośc buteleczki do flakonu z atomizerem.
Cena zas jest okazją do zapoznania sie z niezwykle ciekawą kompozycją szyprową.


Nazwa perfum jest zdaje się jedynym minusem. Zbyt dosadnie dosłowna opisująca to czym perfumy już są - obietnicą, zaproszeniem...takim właśnie kobiecym " Być może..." względem mężczyzny.

Zakupiłam również wersję Byc Moze... Tokyo i przypominają mi one z kolei Shiseido Zen, które jestem w posiadaniu. Piękny lekki szypr, mniej gorzki i cierpki niz Paris z kadzidlaną bazą.

Osoby ceniące szypry z pewnością dostrzegą urok tych perfum, ja czuje sie zachęcona do zapoznania się z całą rodziną: Rome, London, New York. Polecam wyłącznie wielbicielkom szyprów.

_____________________________________________________________
Wszystkie zdjęcia i artykuły zamieszczone na tych stronach są chronione prawami autorskimi.
Kopiowanie i używanie do innych celów bez pisemnej zgody redakcji zabronione.

Używam tego produktu od: pol roku
Ilość zużytych opakowań: 4x10ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

SUPER KLASYKA

Ciekawa klasyka kontynuująca komunistyczną klasykę. Odnowienie starego zapachu Być może ... w nowej wersji Paris nadało temu zapachowi nowego, pięknego charakteru, delikatności, ale tracenia jego dawnej tradycji. Lubię go używać jesienią, pięknie komponuje się z mokrymi zapachami września i października. Uwielbiam tą małą buteleczkę, którą można wszędzie zabrać ze sobą. A cena po prostu marzenie. Dodatkowy plus za wieloletnią tradycję.

Używam tego produktu od: 1 MIESIĄC
Ilość zużytych opakowań: 1 OPAKOWANIE

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie rozpoznałam

Oczywiście być może było moimi pierwszymi perfumami- z kiosku Ruchu w dzieciństwie, w pudełeczku w kratkę. Było to chyba jeszcze przed czasami kilku wersji... Kupiłam przez sentyment, aby przywołać zapach dzieciństwa i... nie rozpoznałam.
Sam zapach - to szypr. Docenić w pełni mogą miłośniczki szyprów, bo to specyficzna i mało współczesna grupa zapachowa. Całkiem ciekawy, trwały, nietuzinkowy. Trwa ale bliziutko skóry, nie wiem czy wyczuwalny dla otoczenia. Duża zaleta - to to, że obesnie niepopularny. Zgadzam się, ze w innym opakowaniu, pod innym szyldem zyskałby dużo lepsze opinie. Buteleczka całkiem zgrabna choć tandetna.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Super trwałosc

Hahaha! Nie pamiętam, jaką miałam wersję, ale chyba było to Paris... miałam może z 8 albo 9 lat, jak sama poszłam do Kiosku, by je kupić :D
Wtedy też miałam wrażenie, że pachną przepięknie. Do czasu.. pewnego dnia spadły z mojej komódki i zalały mi dywan. XD
Wyobraźcie sobie, jaki zapach/odorek towarzyszył mojej sypialni przez kilka tygodni :(

Były bardzo trwałe, zapach wciąż spotykam, bo używa go moja sąsiadka, więc jak przejdzie obok to ŁUU...

Dam jedną gwiazdkę, właśnie za trwałość :D

Używam tego produktu od: kilka lat temu
Ilość zużytych opakowań: jedno niecałe

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Interesujący

Być może paris kupiłam z ciekawości-interesowało mnie co to jest za zapach.Kupiłam je w jakimś kiosku za niewielką cenę.

Zalety:
-ciekawe ,szyprowe ,ładne perfumy
-niedrogie
-dostępne bez problemów
-fajny flakonik
-trwałe

Wady :brak

1 z najpopularnieszych perfum za czasów komuny.
Perfumy z duszą,tylko szkoda,że są zbyt ostro krtykowane.Są świetne!

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

ocalić wspomnienia

Dziewczyny aż przykro czyta się takie opinie że perfum strasznie śmierdzi i butelka jest taka okropna a opakowanie tak bardzo tandetne ale musicie wziąsc pod uwage Ze czasy sie zmieniły gusta ludzkie także to co kiedys było hitem przy tak nasyconym rynku jest kitem i kiczem ,czkawką minionej epoki. Zresztą zgadzam się z opiniami poniżej że gdyby to był zapach jakiś markowych perfum to ochów i achów było by co nie miara.Ja te perfumy pamiętam z dzieciństwa były wszedzie potem wypuszczono kilka innych nut zapachowych tego perfumu.Teraz czasem można go spotkac w kioskach ruchu co też graniczy z cudem bo są po prostu rozchwytywane to mi mówi znajoma kioskarka.Ja dawno zapomniałam ten zapach a moimi ulubionymi perfumami są delikatne kwiatowe typu evidence.Ale postanowiłam się skusic po stu latach znowu zapłaciłam 5,20 i nie moge powiedziec że jakoś strasznie smierdzą,zapach z opakowania jest bardzo intensywny ale po kilku chwilach na skórze zmienia sie w miły słodkawo pudrowy wiec polubiłam go taką syntymentalną miłoscia.opakowanie też jest estetyczne a co do flakoniku to ja uwielbiam perfumy bez atomizera zapach jet tylko tam gdzie ja chce a nie wszedzie, więc kto nie zna niech spróbuje"Być może"polubi

Używam tego produktu od: kiedyś dawno ,dawno temu obecnie znowu
Ilość zużytych opakowań: nie pamiętam

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    137
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    87
    recenzji

    53
    pochwał

    8,56

  3. 3

    0
    produktów

    66
    recenzji

    57
    pochwał

    7,18

Zobacz cały ranking