Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Lady Gaga, Eau de Gaga EDP

Lady Gaga, Eau de Gaga EDP

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 150,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

`Eau de Gaga` to enigmatyczny zapach śmiało łączący w sobie różnorodne schematy by stworzyć zniewalający czar. Perfumy zbudowano wokół pięknego centralnego aromatu białego fiołka, odurzającego kwiatu, przyciągającego zarówno kobiety jak i mężczyzn. Aby zbalansować tę bogatą drzewno-kwiatową intensywność, zapach wzbogacono o silny akord musującej limonki tworzącej ożywczy wybuch musującej nuty. Aromat stopniowo ewoluuje w kierunku zmysłowości opartej na akordzie skóry, zapewniającej zapachowi pierwotną jakość.

Kategoria: drzewno-kwiatowa

Nuty zapachowe: biały fiołek, limonka, skóra

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 10

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
50% jesień/zima 50% wiosna/lato

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Typowa woda kolońska

Buszując w perfumeriach internetowych trafiłam na flakonik od Lady Gagi za śmiesznie niską cenę. Za 50 ml zapachu zapłaciłam 25 zł. Opis nut zapachowych był krótki i konkretny więc uznałam, iż spróbuję. Bardzo atrakcyjnie prezentuje się też butelka, choć to dla mnie drugorzędna sprawa.
Gdy zamówienie zagościło już u mnie bez wahania przystąpiłam do testów. Pierwsze wrażenie całkiem poprawne. Dużo świeżości w nutach głowy za sprawą cytrusowego otwarcia bez odrobiny słodyczy. Po chwili robi się bardziej poważnie bo w nos uderza mieszanka drewna i nut skórzanych. W nutach zapachowych podobno mamy też kwiaty fiołka ale niestety go nie potrafię zidentyfikować.
W mojej skromnej opinii zapach ten łudząco przypomina Tuscan Soul. Tak samo atakuje świeżością w otwarciu by po chwili osiąść spokojnie na prostej, drewnianej bazie.
Po wymienionych nutach zapachowych mogłam się spodziewać efektu końcowego więc nie czuję się rozczarowana. Nijak tylko zapach nie pasuje mi do samej twórczyni jaki i ciężkiego, mrocznego opakowania. Ale to tylko moje zdanie.
W moim odczucie nie jest to woda perfumowana czy toaletowa a ulotna woda kolońska i rzeczywiście nadaje się dla płci męskiej. Dla mnie to zbyt prosta i ulotna kompozycja.
Na szczęście mam już chętnego na mój flakonik więc oddam bez sentymentu.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Przystępna szefowa

Nie mogę się powstrzymać żeby nie skomentować faktu, że butelka to arcydzieło i absolutnie oddaje zawartość flakonu. Czarna, prosta, przykuwająca wzrok. Niewymuszona elegancja.

Teraz teoria zawartości - u góry lima, dalej biały fiołek, na dole skóra i nuty drzewne. Koniec. Bardzo prosty, minimalistyczny skład nut. O czym od razu myślę? Prosto, świeżo, elegancko, lekko kwiatowo i lekko męsko-unisexownie. I tak właśnie jest.

Przy pierwszym zderzeniu z zapachem jest on identyczny jak sławny Elizabeth Arden Green Tea. Po 15 minutach zaczyna już żyć własnym życiem, momentalnie na przód wychodzi fiołek, skóra i drzewo. Rzeczywiście ma w sobie coś z earl grey. Przywodzi na myśl eleganckie, czyste biuro z czarnym skórzanym fotelem i meblami w szkle i metalu. Ale nie takie biuro w którym siedzi nadęta szefowa - bardziej taka która jest bardzo profesjonalna, pewna siebie, budząca respekt, ale jednocześnie dosyć przystępna i uśmiechnięta. Zapach stworzony do klasycznego biurowego dress code.

Trwałość jest niezła, zapach wycisza się po 6-7h, odnośnie projekcji to jest ona sprzyjająca pomieszczeniom. Zapach unosi się gdzieś za nami ale nie wisi nachalnie w powietrzu. W odbiorze bardzo dobry, podoba się otoczeniu.

Odnośnie noszenia Gagi na zewnątrz to będzie trochę za zimna i za surowa na chłodne pory roku. Wiosna-lato w sam raz. Uważam że jest to unisex, gdzieś tam przebija słodkawość fiołka ale jest ona bardzo, bardzo subtelna. Nada się właściwie dla każdej grupy wiekowej, może dla młodych dziewczyn troszkę za poważny ale to już pozostawiam waszym nosom.

Bardzo udany zapach, mało ekscytujący, zdecydowanie nieodkrywczy ale idealnie wpasowuje się w codzienną elegancję i szyk. Zapach można obecnie kupić w bardzo niskiej cenie i uważam, że jest absolutnie wart swojej ceny.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

prawdziwe zaskoczenie

Nie używam zbyt wielu komercyjnych zapachów, a zapachem promowanym przez "celebrytkę" nie "zhańbiłam" mojej kolekcji nigdy. Pierwsze perfumy Lady Gagi powąchałam z ciekawości, miały być inne, skandalizujące, dziwne, w dodatku czarne. Oczywiście zawiodłam się - nic ciekawego, przyjemny, neutralny, kompletnie niewyróżniający się zapach. O Eau de Gaga przeczytałam najpierw w gazecie. Moją uwagę przyciągnęły nuty zapachowe. W magazynie wymieniono trzy: limonka, fiołek i skóra. Zaintrygowało mnie to wystarczająco, żeby poszukać zapachu w perfumeriach. Bezskutecznie.

Dłuższy czas później natknęłam się na nie na lotnisku i wreszcie mogłam zaspokoić ciekawość. Dawno nie byłam tak zaskoczona. Pierwsze wrażenie to zapach herbaty Earl Grey (nie mam pojęcia dlaczego, skoro to nawet nie bergamotka, a limonka), potem zaczęło się robić bardziej słodko i tak jakoś przyjemnie. Zapach bardziej niszowy, niż mainstreamowy. Cały czas pozostały do boardingu spędziłam z nosem przyklejonym do nadgarstka i zaraz po powrocie perfumy nabyłam.

Tu czekała mnie kolejna niespodzianka - całkiem przyjemne opakowanie. Całość estetyczna, bardzo cieszy oko i pogłębia moje skojarzenie z herbatą, tym razem taką parzoną w samowarze i podawaną z konfiturą.

Perfumy nie zachwycają - ale mam wrażenie, że nie na tym ma polegać ich rola. Używam ich, kiedy kompletnie nie mam pomysłu na to, czym chcę pachnieć. Są neutralne, nieinwazyjne, ale charakterne. Pachną inaczej w zależności od pory roku, mi bardziej pasuje ich zimowo jesienna odsłona. Lubię je bardzo, ale nie przywiązałam się emocjonalnie na tyle, żeby je powtórzyć.

5 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Rewelacja

Zapach dostałam w prezencie, zużywam od ponad roku. Charakteryzuje go prosty, bardzo elegancki flakon wpasowujący się idealnie w charakter wody. Jest bardzo wydajny i trwały, stąd wystarczy nanieść jego niewielką ilość, aby zapach utrzymywał się przez cały wieczór. Bo odpowiada on najlepiej właśnie na tę porę dnia z racji swojego składu. Jest stosunkowo ciężki, ale nie przytłaczający (fiołek, skóra, nuty drzewne), posiada w składzie także świeższe nuty (lima), co sumuje się na zmysłową, umiarkowanie energiczną, lecz wyjątkową woń, jakiej nie sposób zapomnieć. Mój nr 1 na wieczorne wyjścia.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

są takie dni...

Po pierwsze - moja skóra wszystko wsyładza, docukrza i zmiękcza.

Po drugie - ten zapach jest zupełnie inny zaraz po aplikacji, a inny po kilkunastu minutach i godzinach. Gdybym opiera się na teście i nie dała mu czasu i szansy, uznałabym go za ostry i warkotliwy świeżak oparty na cytrusach. Nie dla mnie.

Po trzecie - są takie dni, kiedy nie chcę emanować zajefajnością, nie chcę być widoczną, głośną, zauważalną ostrą suczą, ale nie mam też ochoty się chować, czy bawić w ciepłego puchatego króliczka. Ten zapach idealnie pasuje mi do życia zawodowego, jest rzetelny, profesjonalny, silny, ale niezbyt nachalny i nie agresywny. Jest asertywny. Z nutką czegoś sensualnego, cielesnego. Więc nie nudny.

Po czwarte - co to jest. Na początku ostre i plastikowa cytrusy, ale potem już śliczna mięta i nuty drzewne, a potem śliczna mięta zamienia się w śliczne fiołki, nuty drzewne rozpływają się w skórzanych, a na koniec na mojej skórze wszystko robi się kremowe i słodkie. Gdzie po drodze robi się męsko a la Fahrenheit Diora (na ile pamiętam Fahrenheit), ale nie na sposób "podebrałam facetowi", tylko na sposób "noszę męskie garnitury i koronkową bieliznę".

Bardzo przypomina mi w ogólnym wyrazie Cartiera wodę lawendową, tu ze skórą i chyba odrobiną pieprzu.

Jak na wodę "celebrycką" za tani pieniądz, trafiło nieźle. O ile pierwszego produktu sygnowanego przez Gagę nie mogę zdzierżyć, ten mi podchodzi z przyjemnością.

Używam tego produktu od: kilka dni
Ilość zużytych opakowań: pierwsze, ale nie ostatnie

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Zapach nie dla mnie

Ten zapach mogę określić jako kwaśny, nie wyczuwam w nim żadnej słodkiej nuty.

Zapach jest intensywny, długo utrzymuje się na skórze i ubraniach. Nie jest jednak duszący.

Według mnie jest bardzo elegancki, dla dorosłych osób. Dlatego jest nie dla mnie.

Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

dla chłopaków na maturę

ta butelka jest jak modliszka perfumiarska. z całego tego produktu najbardziej podoba mi się właśnie ta butelka. i gdyby zajrzeć w bilans kosztów tego zapachu, nie wiem, czy największy koszt nie poszedł w marketing. obawiam się, że tak. ale raczej zawsze tak to jest z celebryckimi wodami. nie jestem ich zwolenniczką, jakoś nic mi się nie podobało do tej pory ( wyjątkiem "Kate " , pani Moss). bardzo fajnie w opisie perfum są wyszczególnione nuty. w realu, niestety, tego nie da się wyczuć, poza ogromym cytrynowo - limonkowym strzałem w nos . może one zabijają resztę? ja nic, poza cytrusami, nie czuję. to jest w ogóle kolejny CK One. niestety, nic poza tym nie mogę napisać. bardzo w stronę męską. zimny, bez jakichkolwiek kobiecych niuansów. serio, zabijcie mnie, ale pokażcie mi fiołka w tych perfumach. chyba wyciętego z papieru, bo absolutnie tam nie czuć choćby żadnego żywego fiołkowego liścia. ktoś powrzucał do garnka zmielone i wyciśnięte do granic cytrusy, posypał jakimiś przyprawami (cząber zwłaszcza). w zamyśle miało być tajemniczo i drogo. wyszło tanio i zwyczajnie. wcale nie jest atrakcyjnie , nie jest orientalnie i nie jest ekscytująco. trwałość zapachu - w tym wypadku na szczęście - znikoma. może z godzinę na skórze, na ubraniach podobnie. woda ta będzie pasowała chłopakom na maturę, dziewczynom też, ile lubią. ja raczej nie widzę w nich nikogo innego.

Używam tego produktu od: nie używam.
Ilość zużytych opakowań: 30 ml, prezent , który poszedł w świat.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

:)

Luksusowa butelka, dizajnem ocierająca się o produkty z nieporównywalnie wyższej półki, typu Keiko Mecheri czy Robert Piguet. Zawartość przez wiele tygodni była dla mnie tajemnicą, bo zapach wprawdzie zagościł we wszystkich Rossmannach, jednak testerów nie wystawiono, z przyczyn oczywistych (odwieczna plaga kradzieży, jak zdradził mi pewien miły pracownik).
W końcu upolowałam tester w innej drogerii i... zapach zaciekawił mnie, jednak o zachwycie nie było tu mowy. Kilka dni temu uległam i nabyłam w promocji. Buteleczkę o pojemności 30 ml Rossmann przecenił ze 115 złotych na 55. Regularna cena 160zł/50ml, 115zł/30ml skutecznie odstrasza.

Zapach jest męski, ale nie uważam tego za wadę samą w sobie. Preferuję uniseksy lub zapachy teoretycznie męskie, które w rzeczywistości są uniseksami. Nie wdrożyłam się ani w owocowo-landrynkowe klimaty, będące znakiem naszych czasów, ani w typowe kwiecistości, obecne w perfumiarstwie od zawsze.
W Eau de Gaga szukałam uniseksu charakterystycznego dla wielu Hermesów lub CK, jednak w wydaniu tańszym i powszechniejszym, w sensie chociażby dostępności. Porównując do Hermesa - nie ma oczywiście czego porównywać, ale porównując do CK - tu już Gaga wypada arcyciekawie. Warto też zauważyć, że Gaga zawiera ekstrakt roślinny i tu akurat jest zbieżność z np. Jour dHermes.

Zapach jest umiarkowanie limonkowy, wbrew deklarowanym nutom. Odnajduję tu bardziej powiew męskiej wody kolońskiej niż limonkowe fajerwerki- i dla mnie, amatorki cytrusów - to trochę rozczarowanie. Tragicznie oczywiście nie jest, ale to limonka raczej w wydaniu kolońskim, niż w wersji typowej dla współczesnych, botanicznych zapachów. Tak było z testera i tak się dzieje z nowej butelki z nowo otwartego Rossmanna.

Potem niby-limonka miesza się z odsłoną kolejnych nut. W opisie jest fiołek, ale nie wiem jak taki kwiat pachnie (ani nawet jak wygląda) więc pozostaje mi wierzyć na słowo, że ewolucja pseudolimonki w kierunku kolejnych nut, to droga ku fiołkom właśnie. Muszę w to jedynie wierzyć - bo czuję głównie wyciszenie wody kolońskiej. Drewno i skóra są zmieszane jedno z drugim i stanowią wyraźny filar zapachu. Jednocześnie stanowią zadziwiająco trafne dopełnienie wytrawnego charakteru całości kompozycji.
Dopsikuję w ciągu dnia i aż do wieczora towarzyszy mi fajna kompozycja drzewno-skórzana, pięknie podbita ciepłem ciała. Nie ma ryzyka przedawkowania, bo to nie killer-landryna ani nie kwieciuch-morderca. Następnego dnia bawełniane tiszerty pachną cudownym, puchatym piżmem, którego w oficjalnym spisie nut nie znalazłam...

Zapach jest ładny i ciekawy. Może nie rzuca na kolana żadną innowacją (ale czy coś jeszcze w ogóle rzuca? Przecież nawet nisza o zapachu palonych opon nikogo już nie szokuje). Doskonale czuję się z tym zapachem, nie odstaje ode mnie jak obcy, sztuczny element stroju czy makijażu - bo nuty są ładne same w sobie oraz pięknie zgrywają się z temperaturą ciała. Podobne odczucia miałam przy Anji Rubik, jednak wybrałam tańszą Gagę - bo chodziło jedynie o eksperyment. Pomijając cenę - Original Rubik wydaje mi się niby ładniejsze, a jednak to do Gagi mnie ciągnie.

Zapach nie powala może siłą projekcji, ale na trwałość nie można narzekać (dopóki nie przyzwyczaimy nosa). Nie wiem, czy mało intensywne kompozycje to (kolejny) znak naszych czasów, czy może nasze nosy są już nieco znieczulone życiem w natłoku pachnących rzeczy wszędzie wokół. Gaga nie jest ani lepsza ani gorsza od statystycznego wysokopółkowca. Na ciele czuć nawet po kąpieli, co mnie pozytywnie zaskoczyło.
Zapach zaskakuje pięknym zgraniem z ciałem - zaledwie po kwadransie tworzy jedną spójną całość z ciepłem ciała. To jedne z tych perfum, przy których nie do końca wiadomo, czy to my pachniemy nimi, czy one nami. Cieszę się, że kupiłam, bo gdybym oceniała tylko na podstawie testu w perfumerii, to tak naprawdę nie poznałabym tego zapachu WCALE.

Używam tego produktu od: testy, własna flaszka od kilku dni
Ilość zużytych opakowań: testy, obecnie 30 ml w trakcie

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Oryginalny, niebanalny, zmysłowy, dla mnie HIT!

Moim zdaniem to kolejny udany zapach od Lady Gagi. Bardzo podobał mi się Fame, zużyłam kilka butelek i wciąż mam je ze sobą. W końcu, gdy zobaczyłam, że Eau De Gaga są już dostępne postanowiłam od razu wypróbować.

Zamówiłam 50 ml i nie zawiodłam się, choć to zupełnie inna bajka niż Fame. Faktycznie, nie spodziewałam się, że tym razem zapach będzie bardziej męski, choć w miarę noszenia zmienia się i ewoluuje. Później, pewnie za sprawą fiołka, robi się bardziej kobiecy.

Na pewno dla mnie jest oryginalny, do niczego nie podobny. Wiem, że niektórzy porównują go do takich unisexów jak One od CK, ale dla mnie to zupełnie nie to!

Jestem naprawdę zachwycona. Jeśli ktoś chce wybić się z tłumu, wyróżnić się, zaskoczyć otoczenie, to na pewno dobrze by zaopatrzył się właśnie w ten zapach.

O dziwo podoba się też mojemu mężczyźnie, któremu zwykle mało co się podoba i jest dość wybredny w tej kwestii.

Używam tego produktu od: w trakcie pierwszego opakowania
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego, 50 ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Bardziej meski niz kobiecy

Taki dziwak z tego zapachu hmmm...ma piekne ,eleganckie i dobrze wykonczone opakowanie.Butelka normalnie gorna polka i wogole,dlatego zachecilo mnie to do testow.
Zapach dosc meski,ostry,troche kolnski.
Czuc cytryne i skore to poleczenie daje po nosie i to mocno bo jest niezykle osssssssttttttrrrrrrrrrrroooooooo....ale po jakims czasie zapach lagodnieje,uklada sie na skorze w sposob porawny,chociaz dalej nie jest kobieco.Mozna go okreslic mianem unisexu...
Kolejne fazy to kwiatki takie rozwidnione,ale w daleszej kolejnosc na gorzkim i skorzanym tle.Zapach suchy,choc oryginalny bo nie czulam czegos takiego wczesniej. Nawizujacy do butelki,czyli nawet elegancki, troche toporny i \\\'czarny\\\',tajmeniczy...
Nie wiem czy bym chciala flakon ,chociaz co chwile przyciagam nadgarstek do nosa bo cos mnie w tym zapachu intryguje.Jest dosc seksowny i zmyslowy.Chociaz wielbicielki slodziakow raczej go nie polubia,zupelnie inny i charakterny porownujac do pierwszego zapachu Gagi. Mnie sie podoba tak tajemnica i ta nie wiadoma czy pachne damsko czy mesko ;) warto przetestowac ;)
Trwalosc raczej srednia.
Dostalam w prezencie od TZ male zgrabne 30ml i do tego balasam,rewelacja,jestem oczarowana zapachem,szkoda tylko ze trwalosc lekko do ...upy, jakies 2-3 h ;)

Używam tego produktu od: dzis
Ilość zużytych opakowań: 30ml

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    43
    produktów

    133
    recenzji

    242
    pochwał

    10,00

  2. 2

    36
    produktów

    123
    recenzji

    178
    pochwał

    8,21

  3. 3

    0
    produktów

    23
    recenzji

    234
    pochwał

    5,94

Zobacz cały ranking