18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Salvador Dali, Dali Wild EDT

Salvador Dali, Dali Wild EDT

Średnia ocena użytkowników: 2 /5

Kategoria
Pojemność 50 ml
Cena 209,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Nieodparty, subtelnie dziki i intensywnie seksowny zapach. Olśniewający flakon w lamparci wzór i z pięcioma wyrzeźbionymi parami ust jest hołdem dla Salvadora Dali, jako że koci świat miał wielki wpływ na jego życie i dzieła sztuki. Promienny i ultra-kobiecy zapach, nabrzmiały zmysłowymi akordami, jest skomponowany z mieszanki hipnotyzujących białych kwiatów i rzadkich egzotycznych drzew.

Kategoria zapachowa: kwiatowo-drzewny.

Nuty zapachowe:
nuty głowy: yuzu, gardenia, tuberoza, zielone tony
nuty serca: piżmo, magnolia, jaśmin
nuty serca: tony drzewne, mahoń

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 2 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Kwiatowa tandeta

Perfumy naprawdę są dzikie ale w złym tego słowa znaczeniu. Czujemy tutaj jakąś nieokreśloną mieszankę wszystkiego która jest po prostu brzydka.
Przede wszystkim czuć kwiaty. Pachną jak najtańsze perfumy z bazaru, tandetnie i bez klasy. Zapach nie jest mocny i szybko się ulatnia - na szczęście!

Używam tego produktu od: paru dni
Ilość zużytych opakowań: 1 duża próbka z atomizerem

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nieładne i szalenie nietrwałe

Jestem bardzo rozczarowana tymi perfumami, w ogóle nie są ładne, a na domiar złego, po około 3 godzinach ulatniają się bezpowrotnie, nie pozostaje po nich absolutnie żaden ślad! Zdecydowanie za droga zabawa, flakon tandetny, że aż strach.

Czymkolwiek jest yuzu, sądzę, że zdominowało kompozycję, która wcale nie jest ciekawa, złożona, ani w ogóle nic z tych rzeczy. Czuję dżunglę, ale pełną dymu i sprawiającą wrażenie bazarowej, więc śmiem twierdzić, że chodzi raczej o betonową dżunglę. Trochę czuję też, jakby ktoś przypalił w kuchni cebulę lub czosnek i chciał szybko pozbyć się tej woni, więc napsikał odświeżaczem powietrza. Do WC.
Poza tym, "delikatne zielone tony", no, zgadzam się z producentem, delikatne i zielone jakieś, ale nawet nie da się stwierdzić jakie, tak ich mało i takie nietrwałe. Mahoń, piżmo, gdzieś na początku, pierwszych kilka minut.
Bardzo mi z tymi perfumami nieprzyjemnie, oddam w dobre, ale chyba raczej średnio lubiane ręce, bo nie chciałabym, żeby tak pachnieli moi przyjaciele. Nie polecam.

Używam tego produktu od: miesiąc
Ilość zużytych opakowań: w trackie pierwszego flakonu

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Domowy kot zamiast leoparda

Zaintrygowana buteleczką z motywem „panterki”, postanowiłam sprawdzić jakąż to wersję dzikości przygotowała marka perfum sławnego surrealisty.

Salwador uwielbiał dzikie koty i nie jest to tajemnicą. Wystarczy przyjrzeć się jego pracom, by dostrzec z jaką pasją malował te piękne stworzenia (np. „Gala i tygrysy”, "Pięćdziesiąt... tygrysa królewskiego" ).
Posiadał również wąsatego czworonoga na własność… pięknego ocelota imieniem Babou.
Był to prawdziwy powiernik Dalego. Towarzyszył artyście prawie zawsze, począwszy od zagranicznych wojaży , kończąc na drogiej restauracji na Manhattanie.

Czy taki kot był jednak dziki? W obroży wysadzanej kamieniami, leżący na jedwabnym posłanku pod kominkiem, obłapywany i głaskany przez okraszone złotem i diamentami łapy paryskich snobów?

Niekoniecznie.

Mimo kociego życia opływającego w luksusie, ocelot nie był wcale szczęśliwy. Wyrwany z naturalnego środowiska, najwyraźniej nie chciał wcale chadzać na smyczy, tylko zwinnie polować w gęstych lasach równikowych. Kolega Dalego, Carlos Lozano zapisał w swych pamiętnikach, że Babou uśmiechnął się tylko raz… w dniu, w którym uciekł.

Wild nie porównałabym wcale do bezgłośnie skradającego się lamparta gotowego rzucić się do gardła, czy nawet sprytnie przyczajonego w krzakach rysia. Ten zapach jest właśnie jak udomowiony ocelot. Leżący na różowej podusi z mleczkiem w pozłacanej czarze. Skazany na noszenie pod pachą, przywdziewanie głupawych wstążeczek i bogato zdobionych obróżek.
Gdzie wolność, dzikość i nieujarzmione pazury?
W tych zmiażdżonych na papkę bananach, podrasowanej tuberozie i przejrzałym yuzu? Gdzie te zielone tony i drzewne akcenty z dziewiczej puszczy?
Projekcja Wild być może zapowiada jakiś powiew dzikości, ale jest to bardzo złudne. Na otwarciu pobrzmiewają świeże tytoniowe liście i mokry mahoń, lecz jest to tak pospieszne, że nawet nie wiadomo kiedy dogasa. Późniejsza projekcja, to już tylko magnoliowo-tuberozowa równina i bananowy Vibowit (trwałość oczywiście godna pożałowania).

Dzikość udomowiona, nanizana na smycz, stłamszona – tylko ona kryje się w głębi tego zapachu.
Za taki „Wild” szczerze podziękuję. Wolę busz, splatane liany i bezszelestnych WOLNYCH zabójców, którzy czają się w dziewiczych zakamarkach dżungli.

Używam tego produktu od: kilka mc-y
Ilość zużytych opakowań: 2 próbki

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    13
    produktów

    60
    recenzji

    430
    pochwał

    10,00

  2. 2

    49
    produktów

    147
    recenzji

    268
    pochwał

    9,57

  3. 3

    17
    produktów

    28
    recenzji

    412
    pochwał

    8,76

Zobacz cały ranking