18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Foreo, Luna, Soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy

Foreo, Luna, Soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5

Marka
Pojemność 1 szt
Cena 599,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Rewolucyjny system oczyszczania twarzy z funkcją anti-aging opóźniający proces starzenia. Do wyboru 8 prędkości. W trybie wysokiej prędkości szczoteczka oczyszcza dogłębnie i o wiele skuteczniej niż tradycyjne mycie dłońmi,
- usuwa z porów dogłębnie pozostałości brudu, tłuszczu i makijażu i martwy naskórek,
- dzięki pulsacji T-Sonic skóra jest jędrniejsza i bardziej promienna,
- redukcja zmarszczek i linii mimicznych w trybie niskiej prędkości, dodatkowo poprawia wchłanianie ulubionych kremów,
- silikonowe wypustki, dostosowane do typu cery, nie wymaga wymiany szczoteczki,
- w pełni naładowana po 1 godzinie, wystarcza na 450 zastosowań, w 100% wodoodporna.

Recenzje 11

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Trwałość / wykonanie:
Łatwość obsługi:
Design produktu:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Ostatnio się polubiłyśmy

Kilka miesięcy przeleżała w szufladzie, bałam się jej używać przy nasilonym trądziku, nie chciałam roznosić zmian po całej twarzy. Jakiś czas temu wróciłam do stosowania. Szczoteczka do twarzy Foreo Luna. Kupiłam ją online w perfumerii Douglas, w promocji za 575zł z kosmetyczką gratis (aktualnie kosztuje 829zł). Ma ona właściwości oczyszczające i ujędrniające. Świetnie oczyszcza twarz po demakijażu, nie ma szans, że w porach pozostaną resztki podkładu. Wypustkami, które znajdują się z tyłu możemy wykonywać masaż, który redukuje zmarszczki oraz poprawia wchłaniane kremów. Dużą zaletą jest materiał, z którego jest wykonana - silikon jest dużo bardziej higieniczny niż włosie, poza tym nie musimy wymieniać końcówek szczoteczki. Jest wodoodporna, możemy używać jej pod prysznicem. Odkąd ją mam, ładowałam ją chyba tylko raz (wystarcza na ok. 450 zastosowań). Ponadto produkt daje nam sygnał, w momencie kiedy mamy zmienić myty obszar, a także posiada 12 intensywności. Jedyny minus to fakt, że nie radzi sobie z moimi zaskórnikami.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Mega fanka

Przyznaję, że stałam się mega fanką tej szczoteczki. Soniczne pulsacje to nowość w dziedzinie oczyszczania twarzy, ale jak najbardziej trafiony pomysł.

Jest to szczoteczka pierwszej generacji (Foreo stworzyło już 2 generację tych gadżetów z tego co widziałam na ich stronie).

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

Dumna posiadaczka

Nie dawno temu stałam się posiadaczką Luny pierwszej generacji i przyznaję, że pełno wymiarowa Luna to coś innego niż jej nowsze i mniejsze wersje (dzięki silniejszej mocy pulsacji). (Niestety nie miałam okazji używać nowsze wersji Luna 2)

Efekt działania szczoteczki mnie zaskoczył, bo tryb anti-aging sprawia, że aplikowane kosmetyki faktycznie lepiej się wchłaniają.

5 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niezastąpiona

Tak jak każda posiadaczka Luny przez długi czas zastanawiałam się nad jej zakupem. Mam cerę tłustą z bardzo wąskimi kanalikami, co powoduje częste ich zapychanie i bardzo trudne oczyszczanie. Wizyta u kosmetyczki raz na pół roku była dla mnie obowiązkiem. Przeliczając koszt Luny na ilość i cenę tych wizyt zdecydowałam, że będzie to moja inwestycja w dobre samopoczucie (kto zmagał się z niedoskonałościami skóry przez lata ten wie o czym mówię).
Po stosowaniu Luny przez 3 miesiące mogę ją szczerze polecić każdej kobiecie, która pomimo swoich wysiłków i czasu poświęconego pielęgnacji, dalej potrzebuje "tego czegoś". :)
Szczoteczka w moim przypadku świetnie oczyściła i "odblokowała" pory. Żaden peeling ani enzymatyczny ani mechaniczny nigdy nie osiągnęły tego rezultaty. Efekt ten jedynie mogę porównać do kuracji kwasami u kosmetyczki.
Dodatkowo stosowanie szczoteczki ujędrnia skórę i wspomaga lepsze wchłanianie i działanie produktów nałożonych po oczyszczeniu skóry.
Nie jest to niezbędny gadżet, lecz może znacznie ułatwić pielęgnację dla tych bardziej wymagających cer.
Nie polecałabym również kupowanie produktu w regularnej cenie, a raczej poczekanie na wyprzedaże ;)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

warta zakupu

Długo zastanawiałam się, czy ta szczoteczka warta jest zakupu. Przeczesywałam blogi i vlogi przeglądając dziesiątki recenzji, z czego większość była niezwykle entuzjastyczna, niemniej pojawiały się także negatywne opinie.
Przypadek sprawił, że otrzymałam możliwość kupienia oryginalnej Luny za dużo niższą niż sklepowa cenę, dlatego ostatecznie zdecydowałam się sprawdzić ją sama, na własnej skórze.
I bardzo dobrze zrobiłam! Moja cera stała się gładsza, koloryt rzeczywiście bardziej wyrównany, zaś czarne kropeczki na nosie (przekleństwo dziedziczone po mieczu ;), wyraźnie bledsze. To nie zaklinanie rzeczywistości, tylko faktycznie zauważalne zmiany. Po prostu wyglądam młodziej :)
Oczywiście nie twierdzę, że Luna jest koniecznym drobiazgiem w łazience każdej kobiety. Przez setki lat ludzie jakoś żyli bez Foreo i też mieli sposoby na zachowanie gładkiej cery, niemniej z Luną jest to znacznie prostsze.
Domyślam się, że nie każdy będzie z tego urządzenia zadowolony, ale ja jestem. Jeśli zastanawiacie się, czy i u Was się sprawdzi, najlepiej byłoby przetestować ją u jakiejś koleżanki. W końcu Luna jest bardzo droga.
Aha, jeśli kupicie Lunę, to nie znaczy, że zastąpi Wam ona peelingi. Co pewien czas mimo wszystko warto je zastosować.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nowa jakość oczyszczania

Bardzo chciałabym aby moja recenzja Luny nie zostala odebrana jako sponsorowana, ponieważ naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć o niej złego słowa...(może oprócz ceny, ale o tym później).

Kupno Luny zostało poprzedzone WIELOMA miesiącami przemyśleć, przekopywania sieci w poszukiwaniu informacji o wszystkich dostępnych na rynku szczoteczkach sonicznych, oraz zastanawianiu się czy naprawdę warto wydać na jakikolwiek ich model AŻ tyle pieniędzy ( nie czarujmy się - inne typu Clarsonic, Philips czy Clinique też sporo kosztują).
Nie znałam nikogo kto używałby szczoteczki sonicznej, więc sama musiałam gromadzić o nich informacje.

Zacznijmy od tego jaką mam cerę.
Raczej normalną, ale płytko unaczynioną i po kuracjach retinoidowych, które stosowałam przede wszystkim jako kurację anti- age ( i do których mam zamiar wkrótce wrócić).
Owszem, miewam problem z przetłuszczającą się strefą T i mam otwarte zaskórniki na nosie, ale nie jest to problem, który spędzałby mi sen z powiek.

Bardzo przykładam się do pielęgnacji twarzy, lecz opieram ją tylko na paru rzeczach:
-oczyszczaniu,
- serum z witaminą C,
- retinoidach,
- filtrach,
- "prostych", kojących kremach (bez udziwniania i zmieniania ich co miesiąc).

I to naprawdę działa, a lat mam 30.

We wrześniu tego roku, doszłam do wniosku, że jednak wydawanie ponad 700 - set złotych na szczoteczkę służącą do oczyszczania twarzy to GRUBA przesada, więc zainwestowałam w tańszy model, z wymienną główką, również bardzo znanej, wiodącej firmy.
I byłam bardzo z niej zadowolona (efekt mocnego peelingu, skóra aż "skrzypiała" po myciu i była bardzo napięta), aż zauważyłam, że nie mogę mojego super nabytku stosować codziennie, bo najzwyczajniej w świecie mnie podrażnia!
Na policzkach pojawiły się małe, czerwone kropeczki, a podczas kremowania musiałam dokładać kolejne warstwy kremu...
Już nie mówiąc o tym, że używanie szczoteczki z włoskami, bezpośrednio po retinoidach, to prawdziwy koszmar...

Byłam wściekła, bo okazało się, że od samego początku mogłam dołożyć więcej i zdecydować się na Lunę, której koszty użytkowaniasą w ogólnym rozrachunku o wiele niższe!

Tak więc stałam się właścicielką Luny do cery normalnej/wrażliwej o różowym kolorze:)
Kupowałam ją w sklepie Foreo w zestawie z dwoma żelami myjącymi (niezłe).

Do Luny trzeba się przyzwyczaić, choć już po pierwszym użyciu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.
To jednak inna jakość mycia - nie jak po głębokim peelingu, tylko jak po...wypolerowaniu?
Twarz w dotyku rzeczywiście przypomina skórkę brzoskwini, taka gładka i milutka:)
Nie jest podrażniona, zaaogniona, raczej staje się promienna i czysta.
Zaskórniki na nosie rzeczywiście się zmniejszyły
( jeszcze są, ale raczej nie liczę na to, że znikną na zawsze), wszystkie ewentualne nierówności zniknęły i nie mam żadnych suchych skórek.

Jeżeli chodzi o masaż anti age, to muszę przyznać, że musiałam dopiero nauczyć się go robić i przede wszystkim znaleźć właściwy tryb do niego!
Jak bardzo chciało mi się śmiać nad sobą samą, gdy dopiero po ściągnięciu instrukcji ze strony producenta i uważnym jej przeczytaniu, dowiedziałam się, że źle go stosuję!!

Niestety w swojej naiwności, włączałam po prostu głównym guzikiem (klikałam raz) tryb mycia, odwracałam szczoteczkę stroną masującą i tak się "masowałam", zastanawiając się dlaczego tryb masujący jest aż tak silny.

Okazuje się, że tryb masażu włącza się po 3 - krotnym naciśnięciu głównego przełącznika... i jest on ustawiony na o wiele niższych pulsacjach niż tryb myjący.
Także zalecam najpierw kilkukrotne wypróbowanie Luny "na sucho" przed użyciem, tak by oswoić się z jej sposobem działania:)

I tu właśnie dochodzę do największej wady Luny - nie ma ona żadnego wyświetlacza, na którym wyskakiwałaby jakakolwiek wskazówka, na jakim trybie Luna obecnie pracuje.
Wszystko jest kwestią uważnego wsłuchiwania się w szczoteczkę i NAUKI jej obsługi.

W każdym razie jestem bardzo zadowolona z Luny, czuję że jest to inwestycja na lata i nie tylko ze względu na cenę.
Po prostu widzę jak wiele daje właściwe oczyszczanie cery i nie mówię tu o jej głębokim peelingowaniu czy szorowaniu, a jedynie o dogłębnym ale delikatnym oczyszczaniu.

Plusy:

- oczyszcza cerę,

- odblokowuje pory,

- cera staje się świetlista, miękka, gładziutka,

- pory ulegają zmniejszeniu,

- serum i krem lepiej się wchłania, skóra aż zassysa te kosmetyki,

- masażer jest bardzo relaksujący, świetny sposób na wprowadzanie serum,

- niesamowicie żywotna bateria


Minusy:

- obłędnie wysoka cena!!! ( ten wydatek będę jeszcze odczuwać długo, a moja dieta będzie się pewnie teraz składać z suchego chleba i masła...)

- brak wyświetlacza ułatwiającego nawigację po trybach Luny (ide o zakład, że następne jej modele będą go miały).

Używam tego produktu od: dwa tygodnie
Ilość zużytych opakowań: jedno

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

plastik który irytował moją skóre

Jedna z wizażanek świetnie ten sprzęt określiła jako "brzęczący silikon", bo w rzeczywistości tak właśnie jest. Szczoteczka stała się moim wielkim rozczarowaniem. Po naczytaniu się samych pochlebnych opinni w internecie, stwierdziłam, że to będzie strzał w 10!. Już miałam sprzedawać swojego Clarisonica.. Już się cieszyłam, że nie trzeba będzie wymieniać szczoteczki. Tłumaczyłam sobie, że będzie to inwestycja na kilka dobrych lat. Pzecież tyle osób nie może się mylić. Cóż jak widać sporo blogerek/youtuberek dostała ten sprzęt za darmoszka ;) A marketing robi swoje. Foreo luna, trochę brzęczy, niby coś tam oczyszcza, niby ma 8 regulacji prędkości (zmieniane jednym przyciskiem ;]), niby odmładza i przeciwdziała zmarszczkom, ale to wszystko pic na wodę. Owszem produkt jest wodoodporny, ma super wytrzymałą baterię, co się ceni, ale absoltunie nie robi nic z twarzą. Po jakimś czasie wróciłam do clarisonica i chwilę się zastanawiałam, czemu ja w ogóle go nie używam. Przy foreo luna nie czułam żadnej różnicy, wręcz miałam wrażenie, że ten kawałek plastiku drażni moją twarz. Clarisonic za to robi swoją robotę i jest bez porówania lepszy.

plusy:
-szczoteczka wodooporna
-wytrzymała bateria

minusy:
-zawrotna cena, nieadekwatna do możliwości produktu i efektów jakie daje na skórze
-8 regulacji, które nie mają racji bytu, jest jeden przycisk, nie wiadomo kiedy jest jaka regulacja, nie ma czasu pracy urządzenia, uważam że jest to wielkie niedopracowanie, ze strony producenta
-nie odmładza
-nie usuwa zmarszczek
-nie oczyszcza skóry jakoś specjalnie
-podrażnia skórę
-ta druga wibrująca strona do wklepywania kremów to jakaś kpina

Totalnie nie polecam tego sprzętu, nie dajcie się omamić reklamie i uważajcie na produkty polecane przez blogerki/youtuberki ;) Lepiej sobie kupić szmatkę muślinową za 20zł, niż ten oto produkt.

Oceniałam wersję za 719 zł różową do cery wrażliwej.

Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: 1 całe

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Z ciężkim sercem, DWÓJA

Skuszona super pozytywnymi opiniami na blogach oraz obietnicami producenta, zakupiłam to cudo w kwietniu na super promocji w Douglas\\\'ie za "jedyne" 499 zł.
To moja pierwsza soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy (od dawna nosiłam się z zamiarem zakupienia takiej szczoteczki, początkowo miała to być Mia II, ale od kiedy na rynku pojawiła się Luna zmieniłam obiekt pożądania ;)). Naprawdę wiele oczekiwałam od tego gadżetu. Wiele blogerek potwierdzało obietnice producenta i właśnie ich spełnienia się spodziewałam, niestety zawiodłam się, bo po:
1)oczyszczanie takie samo jak przy tradycyjnym myciu twarzy, mam cerę raczej suchą z niewielką tendencją do wągrów na nosie, nie są to jakieś czarne dziury, ot lekkie zanieczyszczenie porów, które widać z maksymalnej odległości 15 cm,
2) zmarszczki mimiczne, póki co mam tylko jedną delikatną linię w poprzek prawej połowy czoła (:D) i bardzo delikatne kurze łapki (choć ponoć są wyimaginowane :D), w każdym razie, powyższe nie zniknęły ani nie spłyciły się po 5 miesiącach używania Luny,
3) skóra nie stała się ani bardziej jędrna ani bardziej promienna,
4) nie usuwa martwego naskórka na tyle dobrze, żebym mogła zrezygnować z peelingów.
Na plus:
1) naprawdę mega wytrzymała bateria, po godzinie ładowania trzyma do dziś (ponad 5 msc),
2) higieniczna,
3) nie trzeba wymieniać "szczoteczek".
4) nadaje się do cery naczynkowej, mam taką i Luna nie robi jej krzywdy,
5) delikatna (aż za?), nie podrażnia,
6) fajna polityka firmy dotycząca gwarancji.
Jak widać szczoteczka ma jakieś plusy, ale w zupełności nie spełniła moich oczekiwań (obietnic producenta) i cena 719 (czy nawet 499 które ja za nią dałam) to bardzo gruba przesada. Ja ze swojej strony nie polecam, chyba, że ktoś nie za bardzo odczuje taki wydatek, to spoko, ja wydałam na nią 1/3 mojej ówczesnej wypłaty i żałuję.
Ale tak jak notthatsimple, kupiłam ją, wiec jej używam, może stanie się cud i edytuję tę opinię... ;)

Używam tego produktu od: niecałe 6 msc
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszej :)

5 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

kocham <3

Jest to pierwsza szczoteczka do oczyszczania twarzy jaka wpadła w moje ręce. Wczesniej używałam szczoteczek z tbs i shiseido. O ile szczotkę z shiseido wspominam miło, o tyle nie zamieniłabym już szczoteczki sonicznej na zwykła szczotęczkę do mysia twarzy :)

W pierwszje kolejności wskazuje, że to moja pierwsza szczoteczka soniczna. Nie miałam wcześniej doczynienia z podobnymi produktami, jednak zdecydowałam się na foreo z uwgai na jej niewątpliwe zalety:
1. nie trzeba wydawać kasy (bądź co bądź niemałej i to co trzymiesiące) na wymienne główki, szczotka jest samowystarczalna ;)
2. szczoteczka jest sylikonowa i świetnie się ja myje, nie ma ryzyka, że będą na niej gromadzić się bakterie itp. mozemy jej swobodnie uzywac przez dlugie lata, oczywiscie wazne jest jej dokładne mycie po każdym użyciu,
3. bateria - nie chcialo mi sie wierzyc, ale faktycznie 1h ładowania pozwala nam na korzystanie ze szcztki przez poł roku! W porownaniu np do tego jak czesto ładuje swoja szczoteczke do zebow, ejst to absolutny hit :)
4. jest niewielka, ma higieniczny woreczek dołączony do szczoteczki i bardzo łatwo sie ja przewozi, zabieram ja na kazdy nawet najkrotszy wyjazd, z drugiej strony nie ma potrzeby pakowac dodatkowo ładowarki :) ,
5. no i w koncu, 10 lat gwarancji!!! :) jesli zarejestrujemy swoja szczotke na oficjalnej stronie producenta, to w razie jakiejkolwiek awarii szczotka zostanie nam wymieniona (w okresie zdaje sie pierwszych 2 albo 5 lat?), a do 10 lat, w razie jakiejkolwiek wady mozemy kupic szczotke z 50% rabatem :) dla mnie bomba!


Jesli chodzi o efekty, w mojej ocenie sa one zadowalajace :) Twarz oczyszczona jak nigdy, produkty sie dzieki temu swietnie wchłaniaja, uzywam jej zarowno z kremem do mycia twarzy shiseido, jak i mydlem z clinique :)

Wazne zeby nie uzywac jej z peelingiem oraz produktami zawierajacymi glinke (zgodnie z zaleceniami producenta).

Obecnie przyjmuje retinoidy i moja skora jest b. wrazliwa, dermatolog pozwolila mi na uzywanie sczzoteczki o ile nie podraznia bardziej mojej skory - uzywam jej na najnizszych obrotach (jest kilka predkosci), a i tak widze efekt oczyszczenia - chociazby moj problem z wagrami rozwiazal sie definitywnie :) Nie moeg sie doczekac, az zaczne jej uzywac na wyzszych obrotach <3

Moim zdaniem to produkt niezbedny w codziennej pielegnacji, jesli chcemy dbac o cere, (a wiadomo jak wazne jest codzienne oczyszczanie) to taka szczoteczka pozwoli nam na bardzo dokladne jej oczyszczanie i wlasciwie w moim domu oczyszczanie z jej uzyciem stalo sie juz codziennym rytuałem. Odnosnie opcji przeciwstarzeniowej - uzywam jej rzadko, zazwyczaj wylaczam szczoteczke po umyciu twarzy nie korzystajac z jej drugiej funkcji.... sporadyczne korzystanie z opcji przeciwstarzeniowej nie przynioslo u mnie jakichkolwiek rezultatow... moze to kwestia systematycznosc? Niemniej jednak kupilam ja dla oszczyszczania, nie odmladzania, a ten model byl akurat w douglas w promocji za 499 zł :) Mysle ze to byl b. dobry wybor, polecam kazdemu, warto na pewno czekac na promocje :)

Używam tego produktu od: 5 miesiecy
Ilość zużytych opakowań: 1 sztuka

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

NIEZŁA

Używam szczoteczki od około pół roku - szalonych efektów nie ma, zwłaszcza to działanie p/ zmarszczkowe to chwyt reklamowy.. ale szczoteczka dobrze oczyszcza skórę, a jej ogromną zaletą jest to, że można porządnie ją umyć - zdezynfekować.. czego nie można powiedzieć o szczoteczkach z końcówkami z włosia..
Kolejną zaletą jest to,że nie trzeba jej często ładować:)
Wbrew zaleceniom producenta.. jeżeli chcę zrobić porządny peeling twarzy, oprócz żelu myjącego - ja z uwagi na cerę skłonną do różnych niespodzianek .. problematyczną mieszaną, używam La Roche lub Avene, nakładam na twarz peeling firmy LUBEX .. efekt super ale na własną odpowiedzialność :)
Generalnie trochę drogawa zabawka :)


Używam tego produktu od: 0,5
Ilość zużytych opakowań: 1 sztuka

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Brzęczący silikon

Obiecanki cacanki, a z portfela jakby ubyło ponad siedemset złotych... Czy było warto? Nie.

O Lunie było głośno zanim jeszcze pojawiła się w Polsce w sprzedaży. Widziałam wiele recenzji na jej temat na różnych blogach. Dziewczyny zachwalały, polecały, rozpływały się nad nią... i co? Guzik! Większość z tych osób dostała Lunę za darmo do przetestowania, więc nic dziwnego, że same achy i ochy zbierała. Lunowe szaleństwo trwało i ja dałam się w nie wciągnąć... Kuszona obietnicami producenta i opiniami użytkowniczek.

Ta &quot;szwedzka&quot; szczoteczka dostępna jest jedynie w perfumeriach Douglas. Co prawda kupić można ją również na allegro za 1/3 ceny, ale takowa obok oryginalnej wersji nawet nie leżała. Chociaż jakie wielkie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że moja Luna, zakupiona w Douglasie, wyprodukowana była w Chinach... No, ale cóż... Z tego, co dowiedziałam się od sprzedawczyni Luna to produkt selektywny, dostępny tylko w wybranych sklepach i za sugerowaną cenę. Nie ma możliwości zakupu oryginału taniej, w jakiejś uszkodzonej wersji... Więc jeśli ktoś zdecyduje się na jej zakup, to odradzam zamawianie z podejrzanych źródeł.

Producent obiecuje wiele. Szczoteczka nie dość, że ma oczyszczać, to jeszcze działać przeciw starzeniu się skóry. Można pomyśleć: ideał! Czego chcieć więcej? Tym bardziej, że szczoteczka ma dwa lata gwarancji. A w dodatku jeśli coś się nam z nią stanie po upływie tego okresu, to mamy jeszcze dziesięć lat, aby zakupić sobie nową za połowę ceny... Niby wszystko fajnie. Niby ma to świadczyć o tym, że producent jest pewny tego, co sprzedaje... Ręczy za to głową... Ale jest tu haczyk... Zakupić ponownie można tylko standardową wersję Luny. A przez te kilka lat na pewno powstanie z kilka nowych wersji tego urządzenia (już powstają...), albo i całkiem nowe cuda... I komu będzie chciało się upominać po swoją szczoteczkę za połowę ceny?

No, ale jesteśmy tu i teraz. Trzymamy w ręku naszą szczoteczkę. W moim przypadku jest to Luna niebieska do cery mieszanej. Mała, poręczna, lekka. Dobrze się prezentuje. Ale to niestety bardziej zbędny gadżet, niż sprzymierzeniec skóry. Obsługa niby prosta, ale można się w tym wszystkim pogubić. Luna posiada jeden duży przycisk do włączania, wyłączania i zmiany trybu (z oczyszczania na masaż) oraz dwa mniejsze do ustawiania prędkości. Luna posiada ich, aż siedem... ale ciężko określić jakiego konkretnie używamy, ponieważ Luna nie posiada żadnego wyświetlacza... Możemy sobie klikać plusik i minusik ile chcemy, a i tak nie wiemy na jakim poziomie aktualnie się znajdujemy (albo ja nie potrafię się nią obsłużyć?).

Mycie Luną przebiega dość sprawnie, chociaż w moim przypadku bardzo instynktownie, bo nigdy nie jestem pewna, co akurat nią robię... Według producenta jest to bardzo proste... Przyciskamy główny guzik i włącza się tryb oczyszczający. Szczoteczka, co jakiś czas daje znak, że trzeba zacząć oczyszczać kolejną partię twarzy. Niestety ten znak jest bardzo niewyraźny. Coś jakby szczoteczka się zacięła na chwilę. Trzeba być bardzo skupionym, aby go usłyszeć. Potem kolejny raz wciskamy guzik i Luna jest już w stanie spoczynku. Czeka na włączenie części masującej. My w tym czasie możemy zmyć produkt oczyszczający z twarzy i nałożyć na nią jakieś serum, aby wmasować je Luną. Ale i tu pojawia się problem. Kiedy Luna jest w spoczynku świeci się lampka... Ale czasem gasła mi ona... I kiedy znowu włączałam Lunę nie wiedziałam, czy od nowa mam tryb oczyszczający, czy masujący? Bo do wszystkiego jest jeden guzik. Za taką obsługę ogromny minus. Tym bardziej, że w opakowaniu znajdziemy lakoniczną instrukcję obsługi, która odsyła nas na stronę producenta po pełną wersję... A tam znajdziemy ją po angielsku, francusku, niemiecku, a nawet rosyjsku! Ale nie po polsku. Jak dla mnie jest to nie do pomyślenia, bo szczoteczka oficjalnie sprzedawana jest w Polsce i to za nie małe pieniądze.

Luna podobno działa za pomocą pulsacji T-sonic, ale dla mnie to zwykłe wibrowanie... Mogłabym jakąś zwykłą silikonową szczoteczkę do mycia twarzy za kilka złotych przyczepić do telefony u włączyć wibracje... miałabym to samo. Ta szczoteczka to dla mnie mały, wibrujący, kawałek plastiku obudowany silikonem. Jedynym pozytywnym aspektem używania tego &quot;cudu&quot; jest to, że bywa to nawet relaksujące, ale to na tyle...

Skusiłam się na nią, ponieważ chciałam dogłębnie oczyścić twarz. Pozbyć się zaskórników, zminimalizować pory. Liczyłam na świeżo wyglądającą cerę, znaczną poprawę stanu mojej skóry, ale nie widzę żadnej różnicy w porównaniu ze zwykłym myciem buzi... Naprawdę. Po samym myciu jest jakieś uczucie gładkości, ale ono szybko znika. Żadnych długotrwałych rezultatów. Używam jej od trzech miesięcy, ale moja cera nie poprawiła się. Luna nie zrobiła z moją twarzą niczego pozytywnego. Jestem w stanie z czystym sumieniem okrzyknąć ją BUBLEM. I to wartym prawie osiemset złotych.

A producent obiecuje naprawdę dużo. Redukcję zmarszczek i linii mimicznych. Tego nawet nie chce mi się komentować... Nic takiego nie zauważyłam... Bo niby od czego? Od szorowania twarzy brzęczącym silikonem? Dogłębne oczyszczanie porów? Nic z tych rzeczy... Pory jakie były, takie są. Jędrna, promienna cera? Niestety nie. Ech, mogę tak wymieniać bez końca... ale po co? Nie zauważyłam żadnych korzyści płynących z regularnego używania Luny. Żałuję wydanych na nią pieniędzy. Ale wydałam na nią zbyt wiele, żeby rzucić ją teraz w kąt. Więc myję nią twarz rano i wieczorem, wierząc naiwnie, że moja niebieska Luna używa jakiejś magicznej pulsacji T-sonic, która w jakieś magiczny i niewidoczny sposób sprawia, że moja cera się nie starzeje, jest jędrna i oczyszczona, tylko ja tego nie zauważam ;)

Podsumowując: przede wszystkim wygórowana cena. Jak dla mnie za produkt nie dopracowany, ciężki w użytkowaniu, nie robiący z cerą niczego... Ot, dobrze wypromowany bubel... Wyprodukowany za grosze w Chinach i sprzedany drogo pod szwedzką marką i z Douglasową marżą ;) A ty człowieku masuj się tym silikonowym cudeńkiem i módl się o cud...

Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 Lunę ;)

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    13
    produktów

    60
    recenzji

    427
    pochwał

    10,00

  2. 2

    45
    produktów

    129
    recenzji

    251
    pochwał

    8,76

  3. 3

    17
    produktów

    27
    recenzji

    383
    pochwał

    8,22

Zobacz cały ranking