18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Chanel, Jardin de Chanel, Blush Camelia Rose (Róż do policzków)

Chanel, Jardin de Chanel, Blush Camelia Rose (Róż do policzków)

Średnia ocena użytkowników: 5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 3 ml
Cena 219,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Róż do policzków z tłoczeniami o wzorze kwiatu kamelii. Nadaje romantyczny rumieniec - policzki wyglądają jak omiecione wiosennym wiatrem. Edycja limitowana na wiosnę 2015.

Recenzje 4

Średnia ocena użytkowników: 5 /5

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

CUDO !

Róż stworzony z mieszanki dwóch odcieni, idealny dla jasnej karnacji dla blondynki. Przepięknie rozświetla twarz, nadaje zdrowego, pięknego kobiecego wyglądu. Policzki można podkreślić zarówno subtelnie jak i bardziej wyraziście co jest możliwe dzięki dwóm kolorom zawartym w różu. Jak wszystkie róże Chanel, Camelia Rose jest niesamowicie trwała, kolor jest niepowtarzalnie głęboki i oryginalny, kosmetyk przepięknie pachnie różą - najistotniejsze cechy za które uwielbiam Chanel od zakupu pierwszego różu. Róż idealny na wiosnę. Piękne klasyczne opakowanie. Zdecydowanie polecam, wart swojej ceny !

Używam tego produktu od: 1 miesiąca
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Chłodny odcień różu dla kobiet o jasnej karnacji

Wystarczy spojrzeć na najnowszy róż marki Chanel by odgadnąć dlaczego znalazł się w mojej kosmetyczce. To propozycja, która przyciąga, ale.... nie dajmy się zwieźć! Jardin de Chanel Blush Camelia Rose to nie tylko piękne opakowanie i forma kosmetyku przyciągająca wszystkie sroczki. To róż doskonały!

Jego lekko chłodny odcień doskonale pasuje do mojej stosunkowo jasnej karnacji i ciemnych włosów. Pięknie wygląda również u blondynek (sprawdzone!). Róż posiada bardzo delikatne drobinki, które nie odznaczają się na skórze twarzy, natomiast w subtelny sposób odbijają światło.

Kosmetyk powala mnie swoją trwałością. Pozostaje na twarzy w formie nienaruszonej praktycznie przez cały dzień. Stosowałam go solo oraz z połączeniu z bronzerem i obu wariantach sprawdza się po prostu fantastycznie. I na koniec bonus, dla tych z Was, które nie są do niego jeszcze dostatecznie przekonane... To jak wygląda już wiecie, ale... musicie go powąchać! Chanel czaruje nas bowiem cudownym aromatem słodkich róż. Pierwszego wieczora po zakupie obwąchiwałam go namiętnie, bo zapach jest naprawdę uzależniający.

Marzycie o pięknych podkreślonych licach? Zaprzyjaźnijcie się z tym produktem. Polecam gorąco!

Puderniczka jak zwykle "ubrana" jest w aksamitne etui, do produktu dołączony jest mały pędzelek, który używać możemy np. podczas podróży, gdy nie chcemy ze sobą zabierać całego zestawu pędzli. Ja nakładam go skośnie ściętym pędzlem Zoeva, który fantastycznie się tu sprawdza.

Używam tego produktu od: miesiąc
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie - 3g

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Absolutnie wyjątkowy.

O różu marzyłam odkąd zobaczyłam zapowiedź wiosennej kolekcji (no i ze względu na słabość do Chanel), każde kolejne wzmianki sprawiały, że musiałam go mieć.

Opakowanie typowe dla Chanel – klasyka w najpiękniejszym wydaniu, bez grama przesady. W kasetce mamy duże, dokładne lusterko oraz uroczy pędzelek. Róż zabezpieczony jest plastikową nakładką. Całość schowana jest w welurowe etui. Kartonowe pudełko jest bardzo ładne, kobiece – zamiast czerni po bokach mamy róż, niby detal, a cieszy oczy.

Róż urzeka już po otwarciu – intensywnie pachnie różami (zapach typowy dla klasycznych róży Chanel). Camelia Rose ma przepiękną fakturę kwiatów kamelii, którą psuje się z prawdziwym żalem. Jednak najważniejsze, że to kosmetyk nie tylko do podziwiania, ale używania, bo robi się to z prawdziwą przyjemnością.

W odróżnieniu od róży ze standardowej oferty, Camelia jest twardsza, trzeba trochę mocniej operować pędzlem, żeby nabrać pożądaną ilość. Róż jest wspaniały – daje naturalny, delikatny kolor, którego nasycenie można stopniować. To harmonijne połączenie jasnego i ciemnego brudnego różu, kolory z łatwością się mieszają.

Na policzku jest wielowymiarowy, rumieniec jest elegancki, nieprzesadzony. Rzeczywiście twarz wygląda jak zarumieniona od delikatnego, wiosennego wiatru, a nie za pomocą kosmetyku. Róż sam w sobie jest raczej matowy, posiada natomiast mikroskopijne (mniejsze niż np. w meteorytach Guerlain) drobinki, które idealnie odbijają światło, nadają subtelny, satynowy blask. Róż bajecznie podkreśla kości policzkowe :love: Róż nie robi placków, plam, smug, pięknie wtapia się w skórę, jest długotrwały – sądzę, że idealnie sprawdzi się u osób, które nie mają większej wprawy w stosowaniu różu. Dzięki niemu cera jest ożywiona, promienna.

Jest to kosmetyk wyjątkowy, a ja jestem nim całkowicie oczarowana.

Używam tego produktu od: ponad 2 tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

~Klucząc Między Kwiatkami~

Camelię mam od kilku dni.
Jej zdjęcia zamieściłam na wątku poświęconym marce tu na Forum.
Zamówiłam ją kiedy tylko się pokazała.
Wydawało się to mało ryzykowane bo zdjęcie promocyjne mówiło, że zarówno jasny jak i brudny róż kochają jasną karnację.
Camelia przychodzi w Chanelowskim kartoniku z różowym bokiem.
Pudełeczko i pędzelek niczym nie różni się od Joues Contraste.
Forma kwiatu sprawia że wszystkie dziewczyny zakochane w Chanel ...odkryją tę fascynację na nowo.
Jest to tak bardzo Chanel - szlachetne, nieprzerysowane, dziewczęce, proste.
Słowem żal tego dotykać.
Kiedy pomyslę że zamiast kwiatków będzie kilka placków to robi się żal.
Ale wyznaję zasadę że kosmetyk do patrzenia to kosmetyk zmarnowany.
A Camelii szkoda marnować.
Oba kolory lekko opalizują.
Nan iektórych zdjęciach wyglądało to mocniej niż jest w rzeczywistości i tego trochę się bałam.
Wprawdzie wydaje się że Chanel i brokat to dwie reózne bajki.
Ale 2011 przyniósł LES TISSES i linię Knightsbridge (obie niedostępne w Polsce jednak fankom Chanel pewnie znane).
Tam brokatu było sporo.
Camelia to połyskująca satyna.
Cos bardzo odświeżającego po zimie, wieczorowym glow i samej gwieździe kolekcji Holiday.
Jasny róż jest bardzo dziewczęcy.
Najpiękniej będzie wyglądał na porcelanowych karnacjach - jaśniejszych od mojej.
Ciemny jest przepiękny - gdyby cała Camelia była jasna nie kupiłabym jej.
To ciemny róż mnie przekonał.
Takiego odcienia dawno u Chanel nie było.
Sam ciemny jest...dla mnie zbyt ciemny.
Daje efekt chorobliwych wypieków.
Dodam, że dodatkowe utrudnienie dla aplikacji obu odcieni osobno to wielkość Camelii.
Mając do dyspozycji pędzelek do cieni - byłoby to łatwe.
Z popularnym MAC 168 nałożenie jedengo odcienia jest trudne.
Nie mówię o MUA tylko o zwykłych dłoniach;)
Odcienie zmieszane dają idealny róż.
I tu już kończy się zastrzeżenie dla Śnieżki.
Taki odcień wygląda pięknie i na bardzi jasnej i na jasnej i na umiarkowanie jasnej cerze.
Na ciemnej go nie widziałam więc trudno mi oceniać.
Plusem okazuje się to co w przypadku kluczenia między kwiatkami było minusem.
Używająco obu odcieni naraz można stopniować efekt nie będąc MUA i majac jeden pędzel do różu.
Efekt jest wtedy taki jak w pudełku- bardzo Chanel.
Łagodny róż jest idealny w duecie z brudnym.
Sprawia, że trudno osiągnąć przerysowany efekt burakowych kolorków.
Camelia jest kosmetykiem nie tylko pięknym.
Jest różem który warto mieć ze względu na współgranie odcieni.
I brudny róż - najpiękniejszy jaki zdarzyło mi się widzieć.
Czy kupiłabym znowu...?
Tak gdyby Camelia była częścią linii permanentnej.
Każda wiosna jaką przeżywamy jest inna.
Każda ma inne kolory i inny zapach.
Pewnie za rok Chanel olśni czymś innym.
Ale Camelia jest godna nie tylko kupienia.
Jest godna zapamiętania.


Używam tego produktu od: koniec starego roku 2014
Ilość zużytych opakowań: pierwsze

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    13
    produktów

    60
    recenzji

    427
    pochwał

    10,00

  2. 2

    45
    produktów

    129
    recenzji

    251
    pochwał

    8,76

  3. 3

    17
    produktów

    27
    recenzji

    383
    pochwał

    8,22

Zobacz cały ranking