18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Bania Agafii, Termalno - iłowa maska do ciała

Bania Agafii, Termalno - iłowa maska do ciała

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 5,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Maska z efektem rozgrzewającym, dzięki naturalnym składnikom wzmacnia, tonizuje i odmładza. Rozszerza pory skóry powodując głębokie oczyszczenie i nawilżenie. Produkt zawiera 100% naturalnych składników.

Recenzje 4

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

Mnie nie rozgrzała ;c

Najbardziej chyba podobał mi się zapach, jest przyjemny i delikatny. Maska nie wywołała u mnie żadnych podrażnień czy nawet obiecanego efektu rozgrzania. Używałam jej tylko na wybranych partiach ciała (uda, brzuch, pośladki i biodra) więc starczyła mi na jakieś 5 aplikacji. Jako, że jest tania uważam ją za dość wydają (dodając fakt, że jestem malutką osobą). Maskę trzymam jakieś 15 minut, skóra jest lekko ściągnięta ale również nawilżona i oczyszczona. Ogólnie wszystko fajnie i pięknie ale ciężko się zmywa. 15 minut trzymania 10 zmywania. 2 razy wchodziłam pod prysznic ponieważ okazywało się, że cały produkt do końca się nie zmył. Konsystencja jest kremowa, przyjemnie się rozprowadza po ciele i lekko się pieni, gdy skóra jest odrobinę wilgotna po kąpieli. Boli mnie fakt, że nie zostałam "rozgrzana" jak to obiecuje producent a bardzo na to liczyłam. Myślę, że kiedyś jeszcze ją kupie.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

nic ciekawego

Maskę stosowałam na ciało, smarowałam na sucho, dopiero w wannie się lekko moczyłam. U mnie nie działo się nic, choć nie stosowałam na całe ciało, raczej na wybrane partie. Maska ma dosyć tępą konsystencję. Kremową, zbitą, dosyć dużo trzeba nałożyć na ciało, dlatego szybko ucieka z opakowania. Poza tym opakowanie ma 100 g, więc raczej szybko można je zużyć. Zapach jest iłowy, mineralny, nic szczególnego. Dosyć szybko ją zmywałam z ciała, ale efekt był nawet niezły, bo bardzo fajnie mnie nawilżała.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

niepotrzebne obawy

Maseczka jest bardzo nietypowa bowiem zaaplikowana po kilku minutach rozgrzewa miejsca gdzie została nałożona.Przy pierwszym użyciu można się troszkę przestraszyć bo w niektórych miejscach wręcz parzy zwłaszcza kiedy przed nałożeniem zrobimy sobie porządny peeling. Moja pierwsza reakcja po zmyciu to szok bo twarz i dekolt,po prostu rozpalone do czerwoności i strach czym ja to rano zatuszuję.Po praktycznie nieprzespanej nocy przeżyłam kolejny szok bo skóra była rozjaśniona i tak aksamitna jak nigdy dotychczas.Teraz każda kolejna aplikacja przebiega spokojnie bo wiem że rozgrzana do czerwoności skóra rano będzie piękna,jędrna i rozjaśniona

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

uważajcie na tę maskę!

Czy przyszłoby Wam kiedyś do głowy, że zwykły (w dodatku naturalny) kosmetyk za kilka złotych jest w stanie spowodować, że wylądujesz na pogotowiu? Mnie raczej nie (chyba że mówimy o silnym uczuleniu), ale ta maska jest w stanie to spowodować!

Maska ma rozgrzewać i oczyszczać. Nie wiem, jak to drugie, ale to pierwsze robi dużo bardziej niż ustawa przewiduje. Nałożyłam maskę po zastosowaniu pilingu. Jak tylko nałożyłam, od razu poczułam ciepło, nawet gorąco, w niektórych miejscach pieczenie - nie wyobrażałam sobie trzymać tego 10 minut, jak zaleca producent, więc maskę zmyłam. Ale problem się tu nie skończył, wręcz przeciwnie. Zaczęłam kaszleć, miałam lekkie problemy z oddychaniem, skóra piekła mnie coraz bardziej po kontakcie z wodą, jedynym ratunkiem było polewanie jej zimną wodą, co przynosiło ulgę na kilka sekund, po czym pieczenie wydawało się jeszcze silniejsze, więc znowu trzeba było chłodzić, i tak przez około 15-20 minut. Czułam się po prostu jak poparzona. Próbowałam się też ratować inną maską - torfową też Babuszki Agafii, ale nie jest to maska chłodząca ani nic w tym stylu, efektu nie było, została więc zimna woda i czekanie... Mówiłam sobie, że przejdzie, że przecież to tylko kosmetyk, więc nie może mi jakoś ostro zaszkodzić, że - w ostateczności - udam się do sąsiadki prosząc by zawiozła mnie do lekarza... No i przeszło. Ale gdybym wcześniej poczytała recenzje na rosyjskich stronach, to na pewno bym spanikowała i kto wie, czy nie wylądowała na pogotowiu. (o ile w ogóle, jakimkolwiek cudem, zdecydowałabym się użyć tej maski.) Wszystko skończyło się dobrze, potem uczucie rozgrzanej skóry było nawet bardzo przyjemne i utrzymywało się dość długo, z pół godziny albo więcej.

Nie poprzestałam na jednym razie mimo złych doświadczeń... Pomyślałam, że może te sensacje były spowodowane tym, że nakładałam maskę od razu po pilingu, który też zawiera chili... Poza tym po raz kolejny chciałam doświadczyć błogiego uczucia "po". Niestety nie dało się wytrzymać więcej niż minuta czy pół po aplikacji. Po raz kolejny się lekko krztusiłam, skóra piekła i ogólnie podobnie co za pierwszym razem, ale mniej intensywnie - być może faktycznie dlatego, że wcześniej nie było papryczkowego pilingu, a na pewno dlatego, że naniosłam dość oszczędną ilość maski i byłam gotowa ją od razu spłukać. Wiedziałam też, czego mogę oczekiwać i że to przejdzie.

Ostatnią, trzecią szansę dałam jej na sucho. Pomyslałam, że może mój błąd polegał na tym, że nakładam ją na mokrą skórę. No i tak rozsmarowałam na suchą - wiadomo, gorzej się rozsmarowuje niż po mokrej, więc na niektórych partiach ciała przez kilka sekund było jej grubiej zanim nie rozmarowałam tego na okolice. Nie myślałam, ze to ma jakiekolwiek znaczenie, ale miało!!! Potem te partie mnie piekły niemiłosiernie i pojawiło się na nich zaczerwienienie. Stwierdziłam, że nie będę więcej stosować maski i może mam jakieś uczulenie. Może to i kosmetyk, który krzywdy nie powinien zrobić, ale widocznie ja do niego się nie nadaję, być może przez jakąś alergię, o której nie wiem...

Jednak okazało się, że takich "alergiczek" jak ja jest mnóstwo. Czytając (już po wszystkich 3 faktach) recenzje na rosyjskich stronach uświadomiłam sobie, że to nie ja jestem wyjątkowa jeśli chodzi o stosowanie tej maski, ale podobne reakcje do mojej towarzyszyły większości opisujących działanie tej maski. Niektóre z nich znalazły się nawet na pogotowiu z poparzeniem i silnym podrażnieniem dróg oddechowych i spędziły noc czy dwie w szpitalu biorąc zastrzyki.

Tak więc nigdy więcej tej maski. Jak widać jest możliwe się poważne poparzyć kosmetykiem za parę złotych.

Plusikiem jest uczucie bardzo przyjemnego rozgrzania powodujące miłe dreszcze - ale żeby to poczuć trzeba najpierw przeżyć poparzenie i kaszel, i pewnie często panikę... Poza tym ani dreszcze, ani dreszczyk emocji nie są tym, czego większość z nas oczekuje od kosmetyku, a już na pewno nie mają nic wspólnego z obietnicą producenta. Ciężko mi powiedzieć, czy było jakiekolwiek oczyszczenie - nie zauważyłam; podejrzewam, że żeby zauważyć, trzeba by ją trzymać z 10 minut. Jak to jest możliwe - bez poważnego uszczerbku na zdrowiu - nie wiem :/

Masce daję 1,5 gwiazdki także dlatego, że być może kiedyś jeszcze jej użyję, ale nie w charakterze maski. Otóż wyczytałam w jednej z rosyjskich recenzji, że działa ona świetnie wymieszana z kremem dla dzieci w proporcji 1:1 jako rozgrzewacz stosowana miejscowo. Wtedy już nie parzy a leczy chore miejsca. Może kiedyś się przyda, więc nie wyrzucam. Sądząc po tym, co może zrobić, rozgrzewaczem będzie super. I to jest chyba jedyne skuteczne jej zastosowanie. No chyba że ktoś szuka mocnych wrażeń ;)

Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: jedno

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    0
    produktów

    51
    recenzji

    380
    pochwał

    10,00

  2. 2

    62
    produktów

    122
    recenzji

    231
    pochwał

    9,41

  3. 3

    34
    produktów

    123
    recenzji

    231
    pochwał

    9,29

Zobacz cały ranking