18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Lioele, Dollish Cera - V CC SPF34 PA++ (Krem CC do twarzy)

Lioele, Dollish Cera - V CC SPF34 PA++ (Krem CC do twarzy)

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 79,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Dollish Cera - V CC Cream to najnowszy produkt Lioele typu all-in-one. Jest wielofunkcyjny krem, który tuszuje niedoskonałości, daje naturalne krycie, pielęgnuje skórę i chroni ją przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego.
Cecha charakterystyczną kremu CC Lioele Dollish Cera - V CC SPF34 PA++ jest jego biała barwa, która w kontakcie ze skórą zmienia się na naturalną, która dopasowuje się do koloru cery i daje subtelny efekt wykończenia. Ponadto krem rozjaśnia i rozświetla skórę, nadaje jej jasny ton i może być stosowany jako baza od podkład.
Krem CC do twarzy Lioele posiada wysoki stopień krycia i pomaga kryć niedoskonałości takie jak: nierówny koloryt skóry, przebarwienia, zaczerwienienia, blizny po trądziku, wypryski.
Dzięki obecności składników takich jak: wyciąg z kwiatów drzewa baobabu, ekstrakt z aloesu, alg, olej jojoba i orzechów makadamia, witamin oraz ceramid, krem pielęgnuje skórę, zapewnia jej nawilżenie, odżywienie i wpływa na procesy naprawcze naskórka, wygładza ją i nadaje młody wygląd.

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 4

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

dla mnie super

Po przeczytaniu poprzednich recenzji zastanawiam sie czy mowimy o tym samym kremie...moj rozowy jak najbardziej NIE jest. Po wycisnieciu z buteleczki jest bialy po czym dostosowuje sie no koloru twarzy i jest bezowy. Bardzo ladnie wyrownuje koloryt cery, daje calkiem przyzwoite jak na tego typu kosmetyk krycie, utrzymuje sie okolo 4-5 godzin w niezmienionym stanie. Po tym czasie zaczyna sie sciertac z okolic nosa i brody - ale jest to scieranie rownomierne. Ma lekka przyjemna konstystencje, nie wysusza, nie wchodzi w pory/zmarszczki, daje naturalne satynowe wykonczenie. Dla mnie jest to absolutny faworyt jesli chodzi o BB/CC, jestem z niego bardzo zadowolona.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Bardzo dobry.

Od dawna mam problemy z kupnem odpowiedniego podkładu, kremu BB czy też CC. Krem ten był jednym z pierwszych azjatyckich kosmetyków, jakie nabyłam. Przed każdym kupnem, dość dokładnie szperam w internecie, by dowiedzieć się więcej na temat danego produktu i znaleźć opinie osób, które miały już z danym produktem do czynienia. Z tym nie było inaczej. Przeczytałam kilka dobrych recenzji i zasugerowałam się również tym, że owy krem bardzo dobrze się sprzedaje. Wtedy też postanowiłam kupić ten produkt - już po pierwszym użytku byłam bardzo zadowolona:

+ bardzo delikatna i kremowa konsystencja
+ świetnie dopasowuje się do odcienia karnacji (cóż...cerę mam bardzo jasną)
+ wyrównuje koloryt
+ lekki, nie zatyka porów
+ nie powoduje irytacji skóry
+ przyjemny zapach
+ bardzo wydajny

Jedynym minusem produktu (w moim przypadku), przez który nie mogę dać 5 gwiazdek jest to, że nie uytrzymuje się on zbyt długo. Mam na myśli to, że po pewnym czasie moja cera zaczyna się przetłuszczać i robi się wręcz mokra, a jak już lekko się spocę to jest to jeszcze bardziej irytujące. Cerę mam z reguły mieszaną i nie mam problemów z nadmiarem wydzielania sebum. Dlatego byłam niemile zaskoczona. Jednak poza tym, zdecydowanie polecam.

Używam tego produktu od: 10 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ten róż, to jakiś żart...

Podobnie jak masa dziewczyn naprawdę napaliłam się na ten produkt. Koreańskie bebiszony stosuję od kilku lat, więc mam już sprecyzowane oczekiwania względem kolejnych kremów. Zabawę z nową generacją - czyli CC zaczęłam niedawno. Ale po kolei. Swój egzemplarz kupiłam na eBayu za około 70zł u zaufanego sprzedawcy. Na 100% jest to oryginalny produkt.

Co mnie w nim urzekło?

Opakowanie jest stylistycznie przesłodkie. Niczym flakon perfum dla młodych nastolatek, przy czym solidnie wykonane i dobrze leży w ręce. Pompka pracuje poprawnie, nie zacina się. Całość to kawał dobrze zaprojektowanego plastiku.
Sam CC po wycisnięciu wyglada trochę jak zielonkawa maseczka z drobinkami pilingującymi. Jednak podczas rozcierania kapsułki z pigmentem są właściwie niewyczuwalne, zas krem szybko zmienia kolor na właściwy. Konsystencja z początku jest podobna do lekkich kremów nawilżających, potem nabiera wyrazistości i oleistego poslizgu. Nie jest to typowe "devy", a raczej glow podobny do kremów typu Mayu... Wydaje mi się, że to efekt zawartych w kremie ceramidów i licznych nawilżaczy.
Na twarzy rozprowadza się bardzo ładnie. Jest taki... fajny. Trzeba uważać z ilością, bo krycie ma niczym szpachla wiodącej firmy budowlanej.

No ale dlaczego tylko 3 Gwiazdki?

Kolor, kolor kremu jest... MASAKRYCZNIE różowy. Na mojej jasnej skórze rudzielca (ton żółty) wygląda koszmarnie. Ten róż się nie utlenia. Widać go przy sztucznym i dziennym świetle. Mam mało naczynek - tylko kilka wokół nosa. Trądzik zaleczony, buzia ładna i zadbana. Zdrowa. Po nałożeniu tego kremu wyglądałam jakbym miała permanentne uderzenie gorąca, albo rozkręcający sie trądzik różowaty.

Krem utrzymuje sie na twarzy długo, ładnie i "naturalnie" znika. Ale róż pozostaje do końca. Nie wiem jak silnie różowy ton skóry trzeba mieć, by dobrze wpasować sie w Laleczkę od Lioele. Kremik oddałam kuzynce.

Ogólnie nie polecam tego kremu osobom z żółtym tonem skóry... Dostaniecie z nim szału. Posiadaczki cery tłustej również nie powinny po niego sięgać - jest bardzo odżywczy, więc eksploza sebum gwarantowana.


Używam tego produktu od: 4 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: Zaczęte opakowanie.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Trzeba znaleźć na niego sposób

Lioele CC Cream jest dopiero moim drugim spotkaniem z kosmetykami azjatyckimi. Zamówiłam go w sklepie internetowym AsianStore za 75 złotych. Dość sporo, ale skuszona pochlebnymi opiniami w internecie zaryzykowałam.
Przyszła do mnie śliczna, różowa paczuszka, bardzo cukierkowa, ale na swój sposób urzekająca, a w niej, podobnie słodki krem. Oprawa graficzna zachęca tak bardzo, że ma się ochotę od razu go wypróbować. Opakowanie jest wielkości dłoni, lekkie, zrobione z wytrzymałego plastiku, dodatkowo posiada pompkę, więc idealnie nadaje się do zabrania w podróż.
Gdy pierwszy szok zakupu takiego cudeńka minął, zabrałam się do wypróbowania go na ręce i... załamka. Owszem, z białego kremu zamienił się w podkład, ale strasznie różowy. Jego kolor mnie przeraził. Wiedziałam, że będzie różowy, jak większość kremów BB i CC, ale taki stopień świnkowatości zwalił mnie z nóg. Zapach również nie okazał się plusem, pachnie po prostu jak mydło z pierwszego lepszego sklepu. Jedynie tafla blasku podtrzymywała mnie na duchu. Chociaż było to za mało, żeby nie przeklinać swojej głupoty i naiwności.
Z żalem i złamanym sercem nałożyłam CC na twarz. Tragedia. Owszem, wyrównał koloryt cery, ale odcinał się od szyi i podkreślał niezagojone jeszcze krostki i wypryski, po za tym uderzył mnie jego mydlany zapach wyczuwalny na twarzy. Doznałam chwilowej depresji - za te pieniądze mogłabym kupić sobie drogeryjny podkład, korektor i puder, sto razy lepszej jakości.
Dobrze jednak, że po kilku dniach postanowiłam dać mu drugą szansę. Nałożyłam dużo mniejszą ilość wilgotną gąbeczką, przypudrowałam lekko i czmychnęłam do kuchni zrobić sobie przekąskę. Po kilkunastu minutach gdy poszłam do łazienki oczom nie mogłam uwierzyć. Ten przeklinany przeze mnie krem wyglądał DOBRZE! Nieprzypudrowane policzki mieniły się w słońcu jak Edward, zmniejszyła się intensywność różu, nawet podkreślane wcześniej niedoskonałości wyglądały jakoś tak zdrowiej i ładniej. Promieniałam dziecięcym urokiem, który spodobał mi się tak bardzo, że wybaczyłam mu nawet jego utrzymujący się przez kilka minut zapach mydła.
Krem nie jest jednak dla każdego i nie w każdej sytuacji będzie prezentować się dobrze. Na pewno nie powinny interesować się nim posiadaczki tłustej cery (ja posiadam normalną w stronę suchej), typowe mleczne pianki (moja cera ma neutralny podton, nie jest specjalnie żółta, ani specjalnie różowa), dziewczyny z dużą ilością wyprysków i wszystkie opalone/ciemniejsze karnacje.
Warto też nie szaleć z ilością produktu, wystarczy go naprawdę odrobina.
Jeśli jednak i tak się nie sprawdzi, warto wykorzystać go jako rozświetlającą bazę pod podkład, bo sam w sobie jest długotrwały i nawilżający, dodatkowo ma SPF. ;)
Mimo świeżego wyglądu jaki mi nadaje, nie zostanie moim hitem i raczej już do niego nie wrócę.

Używam tego produktu od: dwóch miesięcy
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    13
    produktów

    60
    recenzji

    427
    pochwał

    10,00

  2. 2

    45
    produktów

    129
    recenzji

    251
    pochwał

    8,76

  3. 3

    17
    produktów

    27
    recenzji

    383
    pochwał

    8,22

Zobacz cały ranking