Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Shiseido, Féminité du Bois

Shiseido, Féminité du Bois

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 295,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Feminite du Bois marki Shiseido to orientalno - drzewne perfumy dla kobiet. Feminite du Bois został wydany w 1992 roku. Feminite du Bois stworzyli Pierre Bourdon i Christopher Sheldrake. Nutami głowy są miód, goździk (roślina), imbir, cynamon, cedr i róża; nutami serca są kwiat pomarańczy, Śliwka, fiołek, brzoskwinia, wosk pszczeli, goździk (przyprawa) i kardamon; nutami bazy są drzewo sandałowe, cynamon, piżmo, benzoes, wanilia i cedr.
Nuty zapachowe
Głowy: imbir, cynamon, gożdzikowiec korzenny
serca: śliwka, brzoskwinia, kwiat pomarańczy, fiołek
bazy: cedr, drzewo sandałowe, wanilia, benzoin

Cena: ok. 295 zł / 50 ml

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 59

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

wieczorny aromat

Dla mnie to typowe perfumy na wieczór zimowy lub późno jesienny - są dość mocne i rozwijające się w kierunku takich ciężkich nut, które trafnie inne Wizażanki porównały do nut Orientu i zapachowych kadzidełek. Coś w tym jest. Nuty serca, czyli kwiatowe zapachy są mniej wyczuwalne niż nuty głowy, właśnie goździków, cynamonu i innych takich słodko-przyprawowych zapachów. Mnie ten zapach kojarzy się ze Świętami Bożego Narodzenia i zimowymi wieczorami/kolacjami :) Może dlatego, że wtedy je dostałam. Mam je od kilku lat i świetnie się trzymają - nie zmieniły koloru (jak mój równie rzadko używany Dior Addict), ale nie używam ich zbyt często. Doceniam go, ale nie polubiłam na tyle, by po niego często sięgać.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ładny

Pierwszy niuch i o nie! kolejny babciny akord!
A jednak Shiseido szybko ewoluuje w lżejszą i piękniejszą stronę - staje się dystyngowany i przyjemny w odbiorze. Przyjemnie poczuć jego nutę silniej przy powiewie wiatru. Mi pasuje na taką wczesną wiosnę - latem i zimą go sobie nie wyobrażam :)
Jest z serii tych delikatnych kadzidełek, trochę leśny, poważny.
Szybko przestaję go na sobie czuć, może się przyzwyczajam, bo na nadgarstku lub przy powiewie wiatru coś jest jednak wyczuwalne. Nie słyszałam na jego temat żadnych komplementów czy komentarzy, więc nie wiem czy otoczenie go wyczuwa :)

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: odlewka

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

piękne, ale u mnie wywołują nostalgię

Bardzo lubię tego typu zapachy, przyjmijmy - z grupy " kadzidełkowych". Tak, lub podobnie, zawsze pachniało w moim, jeszcze panieńskim, pokoju, który kochali też moi znajomi. Za klimat, który (z braku pieniędzy) tam stworzyłam - z gałęzi, liści, szyszek, drewnianych pni, lampek, makat itp. Pachniało tam kadzidełkami, olejkami zapachowymi, herbatą - owocową i czarną, drewnem, lasem, mchem.. moją duszą, a przynajmniej lubię ją sobie tak wyobrażać.
FdB przypomniało mi te piękne czasy. Sam zapach to taki las o zmierzchu, już nie widno, jeszcze nie ciemno. Ale nie igliwiem tam pachnie, a jesiennymi liśćmi, ostatnimi dzikimi owocami, niby nie jest zimno, ale dziwny dreszcz biegnie po krzyżu. Na wpół zwiędłe kwiaty dają lekką słodycz, która wyczuwalna jest w pewnej odległości - zupełnie jak w Secret Obsession - taka sama wonna słodkawo-dymna smużka, oddzielona od reszty nut, jak dym nad ogniskiem - nieco ponad nim. A ja biegnę przez ten las, suchy i trzeszczący, choć tyle tam mchu i tatarak niedaleko, mam wrażenie, ze coś mnie goni, jestem oblana zimnym potem - bo właśnie po niecałej godzinie od aplikacji zapachu z nadgarstka zaczyna wybijać nuta świeżego potu.
Taki las miałam niedaleko mojego świętej pamięci pokoiku, nie raz biegłam ze strachu, po zmroku, sama, nieraz też wracałam o zmierzchu znad jeziora, tyle wspomnień zostało w tym lesie - wędrówek, pierwszych randek, spotkań, ognisk, przyjaźni, szeptów na ucho i zwierzeń. Sporo też słońca, wiatru, trwogi, biegu i wzruszeń. Szukania szczęścia i grzybów.
Lubię o tym pamiętać.
Ale chyba nie chcę tak pachnieć - przeszłością, mglistymi fragmentami życia, dymem wspomnień. Bo choć są cudowne, to jednak przebrzmiałe, a ja dorosłam i składam się teraz z coraz większej ilości elementów.
Będę wspominać sobie w samotności, przywoływać dawny świat z nadgarstka, może nasączę kilka wacików tymi myślami i rozmieszczę w moim nowym domu. I będę sie uśmiechać, a jakże! do tego, co było cudowne, ale sama. Poza domem nie chcę tak pachnieć, bo jednak Słowianka ze mnie pełną gębą, nie orientalna dama, skrywająca pół twarzy za woalem.
Perfumy doceniam, są szlachetne, dość trwałe, ale osobisty zapach to subiektywna sprawa. Co innego zapach w pokoju, a co innego aromat, który określa mnie samą. Wolę "tu i teraz" niż najpiekniejsze nawet przebrzmiałe, zamyślone i wyciszone, choć tak burzliwe, "kiedyś".

Używam tego produktu od: sporo podejść, ale efekt zawsze podobny.
Ilość zużytych opakowań: próbki i miniatura

masaz shiseido

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

podróż na Wschód

FdB używałam przez całe studia- czyli najpiękniejszy okres w moim dotychczasowym życiu ;)
Będę zatem nieobiektywna...
Uwielbiam orientalne zapachy, zatem FdB od razu podbił moje serce. Reprezentuję tzw. południowy typ urody i ten zapach genialnie podkreśla to, co we mnie oryginalne ;)
Szkoda, że FdB już nie można kupić w perfumeriach..
Owszem, Lutens FdB jest dostępny m.in. w Douglasie, ale
FdB sygnowane przez Shiseido posiadały jeszcze jeden atut- piękną butlę( genialny design!!!) ..
Miłośniczki orientu, powinny być ukontentowane.
P.S. Przypomniałam sobie o tym zapachu podczas wizyty u koleżanki( flakon zdobi półkę w jej łazience).
Tak, to mój typ.... Po tylu latach nr one :)
Nie testowałam Orientu( Serge Lutens)- być może "orient " zdetronizuje FdB ?

Używam tego produktu od: 7 lat?
Ilość zużytych opakowań: 4 duże

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

ponadczasowe piękno

Piękna drzewna komozycja. O ile kiedyś nie przepadałam za drzewem w zapachach, tak właśnie ten zapach obudził we mnie miłość do drzewnych kompozycji. Ponadczasowy. Używałam zapachu razem z mamą i obie idalnie się w nim czułyśmy.

Używam tego produktu od: 3 lata temu
Ilość zużytych opakowań: 2 butelki

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

IDEAŁ!

Pierwsze wrażenie po prostu wow!odpłynełam

Drugie wrażenie ja to znam....i mam/miałam?!
Po chwili przeszukiwania swojej zapachowej pamięci i osobistych wspomnień... przyszło mi do głowy że owszem mam... bo ,
FdB to połączenie Dolce Vity Diora jakby lekko zaprawionej imbirem z kashmina Max Mary i ...moim kominkiem zapachowym w domu z którego nieustannie paruje olejek gozdzikowy(ukochany)

Czytając recenzje byłam mocno zaskoczona jak wielu osobom FdB skojarzyło sie z DV którą kocham,jednak w tej przyprawionej bardziej pikantnej wersji smakuje mi bardziej.

Takie jest własnie FdB przywołuje dobre wspomnienia
dobrze sie nosi, pratycznie na każdą okazję
Jest bardzo zmysłowy i trochę tajemniczy,
lekko orientalny z małym ogonkiem..kocham go:)

No i mógłby być ciut tańszy

.Używam tego produktu od: własnie odkryłam,kupiłam używke

Ilość zużytych opakowań: poluje na całą flaszkę

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Pagoda

Mam ten zapach w ujęciu Shiseido, jednak od razu postanowiłam nabyć wersję Serge\'a Lutensa. Tak dla porównania.

Zapach magicznie przenosi mnie w małą japońską pagodę. Jest pełen ciszy i spokoju, sharmonizowany, dostojny i wyważony. Goździk w towarzystwie imbiru lekko łagodnieje, otoczony brzoskwinią i pomarańczą staje się stateczny, poważny, ale bez zbędnego patosu. To nie jest zapach wojownik, choć goździki często dają taki efekt. Dla mnie to zapach - skryba: mozolnie kaligrafuje japońskie znaczki, skupiając maksymalnie uwagę na każdej kresce. W powietrzu unosi się zapach cedru i wanilii, lekko, ale wyczuwalnie, atramentu. Skryba wykonuje swoje czynności w absolutnej ciszy. Słychać jedynie leciutki ślizg pędzla o pergamin.

Pokochałabym ten zapach miłością bezwzględną. Jest jedno "ale": na mnie zapach utrzymuje się jakieś 20-30 minut. Mam dwie teorie:
1) albo moja skóra go "odrzuca" i zapach ucieka niczym zając przed ogarami
2) albo moja skóra ma podobny zapach i aromat wtapia się w nią, wręcz wchodzi w krew a ja go nie wyczuwam bo jest "mój"

Miłoby było gdyby to była ta druga opcja:) I trochę się ku niej skłaniam, no bo chyba niemożliwe jest, żeby zapach stworzony z dosyć mocnych nut tak szybko się ulatniał...

Trwałość: dla mnie skandal...:)
Flakon: bardzo łądny
Nazwa: oddaje ducha zapachu


Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: kilka odlewek

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ziolowa apteka

Kolor i forma buteleczki obiecywala co innego- chcialo mi sie przypraw i zapachu drewna- a tu nic z tego, bo czuje jakies paskudne, przeterminowane i zakurzone ziola z zapomnianej apteki...Tego nie moge zniesc, wiec biegne do lazienki. Na rekawie zapach jest troche inny- czuje echo cynamonu przez te przeterminowane suche ziola. A potem do glosu dochodza drewno, przyprawy i zapach kwiatu pomaranczy. Zapach jest juz drzewny, suchy i trzeszczacy. Moglabym go nosic, ale nie moge zniesc pierwszych nut, wiec moja buteleczka poszla w swiat, a powtorki nie bedzie.

Używam tego produktu od: 2008 lub 2009
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 50 ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

bardzo ciekawy

nie jestem wielką fanką serge\\\'a, ale ten zapach jest zdecydowanie dla mnie - dograliśmy się :)
trochę przypomina mi dolce vitę, którą uwielbiam
ale ten jest bardziej różnorodny, fajnie się rozwija,
tylko sama końcówka już nie za bardzo...
no i leży tuż przy skórze, dolce vita chyba jest też bardziej trwała
gwiazdkę odejmuję własnie za to, no i za cenę, chociaż wiem, że serge się ceni ;)

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Etuida na gitarę

Féminité du Bois to kompozycja bardzo bogata, utkana z wielu zapachowych nut, pozornie wewnętrznie sprzeczna a jednak tworząca harmonijną i bardzo piękną całość.
Nie jest to zapach "domknięty", spójny i zwarty, przeciwnie, pomiędzy poszczególnymi akordami jest wiele przestrzeni i światła. Może dlatego miękka i gładka drzewność, która przewija się przez całe życie zapachu nie dominuje ani nie jest dominowana przez inne, kontrastowe nuty, kwiaty, które na mojej skórze wysychają i rozpadają się w proch, owocową delikatność albo gorycz pylistych, wytrawionych słońcem przypraw.

Najbardziej lubię Féminité du Bois gdy zelżeje już jej początkowa słodycz, gdy stanie się na mojej skórze pylista, lekko gorzkawa, gdy ciepło skóry wysuszy już lepkość żywic drewna i rozgrzeje wanilie ukrytą w nutach bazy. Wtedy najbardziej czuję przestrzenność i jasność tego zapachu, kojarzy mi się z genialnymi etiudami na gitarę Heitora Villa- Lobosa, kompozycjami tkanymi równie precyzyjnie jak Drzewna kobiecość, pełnymi przestrzeni a jednocześnie gęstymi, subtelnymi i delikatnymi a cyzelowanymi z mistrzowską dokładnością

Flakon piękny, świetnie harmonizuje ze szlachetną zawartością.
Trwałość zadowalająca choć spodziewałam się, że zapach będzie żył dłużej skoro zaklęty jest w czyste perfumy.

Używam tego produktu od: ~trzech lat
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 15stki perfum i, od niedawna, dużej odlewki lutensowskiej wersji tego zapachu (edp)

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

dama w tombaku

Feminite du Bois jest jak dziwaczna randka w ciemno.

Przychodzimy do kawiarni, a zamiast fajnej dziewczyny siedzi wredne, głośne, ordynarne babsko odziane w zbyt obcisłą panterkę. Wymachuje tłustymi, szponiastymi dłońmi, tombakowe bransolety brzęczą, a obfity, spalony w solaryjnej tubie dekolt kusząco faluje.
W tym czasie w FdB w górę wzbijają się tumany suchych, kwaśno-drażniących przypraw: cynamonu i kardamonu a wszystko posypane przesuszonym, roztartym imbirem. W nozdrza wwierca się tysiąc mikroskopijnych scyzoryków, a mi robi się słabo.

Ale nie wycofujemy się - randka trwa.
Babsztyl jest coraz głośniejszy, wymachuje tymi swoimi tłustymi paluchami i donośnie rechocze.
Scyzoryki FdB docierają do zatok.

Po godzinie babon okazuje się być całkiem miłą, ciepłą, serdeczną babką. Pierwsze, fatalne wrażenie blednie, a kobieta uroczo uśmiecha się.
Jednocześnie FdB łagodnieje, na scenę wchodzi piękna śliwka, ta jaką znam z Black Cashmere; pojawia się delikatny wosk, słodki miód, cień chłodniutkiego fiołka i szlachetne, cedrowo-drewniane nutki..

Jesteśmy skołowani. Człowiek myśli sobie... że tę panterkę można zerwać, tandetne bransolety dyskretnie "zgubią się" gdzieś na wakacjach, a to nie rechot, lecz szczera, niczym nie skrępowana radość życia...
Po dwóch-trzech godzinach emocjonalnej huśtawki grzecznie żegnamy się, randka zakończona.
FdB blednie, rozpływa się w dość banalnej drzewno-popielno-waniliowo-sandałowej pulpie.

Czy randka była udana? Nie wiem, na pewno była ciekawa.
Czy spotkamy się ponownie? Jeden Pan Bóg wie.
Nie jestem pewna, czy mam ochotę przedzierać się przez jazgotliwy obłok kwaśnych przypraw, by dotrzeć do ciepłego i szlachetnego serca.
Dokładnie tak i nie inaczej widzę Feminite du Bois od Shiseido.
Dawałam tym perfumom wiele szans, za każdym razem randka wyglądała identycznie.
Ale jednak dawałam :) w przeciwieństwie do dość podobnej w charakterze Nu EDT; tam zawsze spotkanie kończyło się po kwadransie... :)

Używam tego produktu od: ponad rok
Ilość zużytych opakowań: bo to Miniaturka była...

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nie ta bajka

Feminite Du Bois od początku do końca jest zapachem, który drażni moje zmysły.
Kiedy wcześniej oglądałam tą piękną buteleczkę wyobrażałam sobie zapach drzewny, hebanowy, taki gładki lekko korzenny, ale nie przytłaczająco i jednocześnie kobiecy. Natomiast po przetestowaniu, zwątpiłam w swoje zapachowe wizje ;)
Zapach jest słodki i to bardzo słodki! Nuty drzewne mieszają się z kwiatami w dziwaczny sposób. Czując ten zapach wyobrażam sobie jakiegoś leśnego stwora krasnoluda czy ogra, takiego bajkowego. To co dodatkowo mi nie pasuje w tym zapachu to to, że strasznie odwraca uwagę, nie można się na niczym skupić jest tak ekspansywny jak Angel (które lubię, bo kieruje mnie na zapachowe sacrum), ale w przeciwieństwie do Angel ma mi do zaoferowania tylko leśną bajkę... zadziwiające jest dla mnie, że dzięki tym perfumom powstało tak wiele pięknych innych zapachów, które do nich nawiązują... wg. mnie lepiej skomponowanych, ale to oczywiście kwestia gustu.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: próbka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    89
    produktów

    151
    recenzji

    3
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    147
    recenzji

    3
    pochwał

    8,91

  3. 3

    12
    produktów

    132
    recenzji

    0
    pochwał

    7,98

Zobacz cały ranking