18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Paese, Tusz do kresek w płynie z pędzelkiem

Paese, Tusz do kresek w płynie z pędzelkiem

Średnia ocena użytkowników: 4,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 0 ml
Cena 23,90 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Paese tusz do kresek w płynie z cienkim pędzelkiem, który umożliwia wykonanie nawet bardzo precyzyjnej linii. Szybkoschnąca formuła o wysokiej odporności na wodę, rozmazywanie i ścieranie zapewnia długotrwały efekt. Wysokie nasycenie pigmentów sprawia, że kolor jest intensywny i lśniący. Bez zapachu, bez parabenów.

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 4,7 /5

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Coś boskiego

Jest to produkt, dzięki któremu pokochałam marke PAESE. Przez wieki probowalam licznych eyelinerów, była to droga przez mękę. I oto nastał on. Jest niedopokonania :)
Krótko.. nie zwija się, nie odpada od oka (jak niektóre), nie rozmazuje się, szybko schnie na oku, precyzyjny pędzelek, głęboko czarny.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Produkt, który nie wybacza błędów.

Czas to przyznać. Lubię skoki w boki. Pomimo tego, że w recenzji linera z Lovely usilnie broniłam stwierdzenia, że nasz związek przetrwa wieki, tak dzisiaj, parę miesięcy po fakcie, zdradziłam Lovely z Paese i aktualnie z niewinnego romansu okraszonego wydzielaniem się wyłącznie fenyloetyloaminy, weszłam w fazę produkcji hormonu przywiązania. Miłość jak w mordę strzelił.

Nie jest to jednak związek łatwy i na pewno nie jest to związek na pierwszy raz. Czasem swoje trzeba przeżyć, żeby móc skonfrontować się z tak wymagającym przeciwnikiem, a Paese niewątpliwie wypuściło na rynek produkt dedykowany kobietom życiowo doświadczonym. Kłody pod nogi przy aplikacji to podstawa tej relacji, ale efekty i emocje końcowe rekompensują każdego kopniaka jakiego dostaniemy od tego niepozornego, czarnego płynu zamkniętego w eleganckim pudełeczku.

Tusz jest jak Dżin wyskakujący z butelki, potrafi spełniać wszystkie nasze marzenia i antymarzenia, więc jeśli nie jesteśmy pewne tego, czego aktualnie chcemy to lepiej odpuścić i sięgnąć po łatwiejszy produkt. Paese wymaga wprawionej, pewnej i doświadczonej ręki. Wstałaś z symptomami Parkinsona? Odpuść. Masz kaca mordercę, a z dłoni wypada Ci nawet kanapka? Odpuść. Spieszysz się? Odpuść. Nie chce Ci się mazać po powiekach i liczysz, że jedno pociągnięcie załatwi sprawę? Odpuść i sięgnij po kredkę.
Paese nie wybacza, błyskawicznie zastyga, zdecydowanie nie współpracuje z osobami, dla których błędy, zmazywanie linera i poprawki to chleb powszedni i prędzej sprzeda Ci kopa zostawiając na powiece efekt podbitego oka niż pomoże w zacieraniu śladów nieudanej kreski. Zdecydowanie nie będzie to idealny partner w makijażowej zbrodni i na pewno nie stanie za Tobą murem przed makijażowym Wysokim Sądem.

Ale jedno trzeba mu przyznać, jego pędzelek o bardzo pociągającej sylwetce zamkniętej w poręcznym aplikatorze potrafi wywijać takie krechy i takie jaskółki, że czasem żałuję, że dzień mam tylko jeden i nie mam czasu na to, żeby co pół godziny trzaskać inne skrzydełka na powiekach. Duet doświadczonej dłoni i tego pędzla może stworzyć cuda na miarę dzieł Picasso, a czasem można odnieść wrażenie, że to nie ręka maluje kreskę tylko sam liner prowadzi dłoń i robi całą robotę za Ciebie.

Czerń głęboka, jak smoła zerwana z dachu. Warto jednak dodać, że nie jest to produkt matowy i razem z efektem smolistej, intensywnej czerni dostajemy też efekt lśniącej poświaty, która we mnie akurat ma zwolenniczkę, ale dla fanek matu na pewno będzie stanowić problem.

Produkt jest wodoodporny, jakiś czas temu powiedziałabym nawet, że jest pancerny, ale ostatnio zauważyłam, że w miejscach, w których powieka mi opada często opada nawet liner... A właściwie odpada pozostawiając dziurę, którą na szczęście szybko można załatać delikatną dokładką produktu zastygającego ponownie w kilka sekund i utrzymującego się później przez długie godziny. Kreska wytrzymuje lata świetlne, bywa nie do zdarcia zarówno przy wysokich jak i niskich temperaturach, deszcze i wichury jej niestraszne, współpracuje z powieką jak ze swoją bliźniaczą siostrą, a my mamy spokój na cały dzień i nawet nie musimy zerkać chorobliwie w lusterka i sprawdzać czy wszystko jest na swoim miejscu.
Co ciekawe, nie idzie to w parze z problemami przy demakijażu. Demakijaż jest dziecinnie prosty, kreska przywiera do wacika zbijając się w grudki, co powoduje, że nie rozcieramy tuszu po całej twarzy, osobiście przypomina mi to efekt tatuażu z czipsów, kreskę nasączoną płynem do demakijażu często można nawet oderwać palcem z powieki. Dla mnie bomba.

Nie posiada zapachu ani żadnych konserwantów przedłużających żywotność, a mimo to mam go już dobre cztery miesiące i absolutnie nic nie zmieniło się ani w konsystencji, ani w pigmentacji, ani w trwałości. Nie podrażnia oczu i delikatnej skóry na powiekach, będzie więc przyjacielem dla alergików.

Produkt bardzo wydajny, nie ruszam się z domu bez kreski, więc 6 dni w tygodniu sięgam po ten liner, a mimo to, cztery miesiące od kupienia, nadal w tej buteleczce jest i nadal fenomenalnie spełnia swoje zadanie.

Czego chcieć więcej?

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie dla początkujących.

Gdyby to był mój pierwszy eyeliner, to chyba porzuciłabym przygodę z kreskami. A to dlatego, że aplikator nie zawsze chciał współpracować i jaskółki nie miały polotu :] Za to ma piękną głęboką czerń i jest trwały.

Konsystencja: do samego końca pozostaje płynna, szybko zastyga nie odbijając się na powiekach.

Działanie: o ile namalowanie kresek przy linii rzęs było pestką, to wykończenie jaskółką nie zawsze udawało mi się za pierwszym razem, choć mam powieki łatwe do malowania. Może to wina aplikatora. Aplikator był z gąbeczki, która po pewnym czasie nie była już taka cienka i jakby rozwarstwiła się. Skutkiem tego były grubsze kreski niż preferowałam. Niewątpliwym plusem była głęboka czerń produktu, dawno takiej \\\'smoły\\\' nie miałam :]. Dodatkowo eyeliner utrzymywał się minimum 12 godzin, przetrwał upalne dni. Banalnie prosty w demakijażu.

Zapach: nie pachnie

Opakowanie: o aplikatorze już wspominałam. Uchwyt jest poręczny, ani razu nie wypadł mi z dłoni. Jedynie czego nie lubię w eyelinerach to brak możliwości sprawdzenia ile go tam zostało.

Kupiłam w Laboo.

Plusy:
- głęboka smolista czerń
- utrzymuje się u mnie co najmniej 12 godzin
- wydajny
- nie był bardzo drogi

Minusy: nie byłam zadowolona z aplikatora

Używam tego produktu od: Ponad 10 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 całe opakowanie

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    0
    produktów

    57
    recenzji

    415
    pochwał

    10,00

  2. 2

    73
    produktów

    127
    recenzji

    249
    pochwał

    9,15

  3. 3

    34
    produktów

    123
    recenzji

    233
    pochwał

    8,51

Zobacz cały ranking