Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

La Mer, Creme de la Mer (Krem nawilżający)

La Mer, Creme de la Mer (Krem nawilżający)

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 619,00 zł
Pojemność 60 ml
Cena 1 110,00 zł
Pojemność 100 ml
Cena 1 690,00 zł
Pojemność 250 ml
Cena 3 840,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Odżywcza kuracja dla każdego rodzaju skóry, polecana szczególnie dla bardzo wysuszonej. Wyprodukowany w wyniku 3-4 miesięcznego procesu bio-fermentacji, legendarny Crème de la Mer ze swoim bogatym składnikiem odżywczym The Miracle Broth™ wpływa na zmianę struktury skóry. Jego formuła zawiera również m.in wodorosty, witaminę C, E i B12 plus olejki z owoców cytrusowych, eukaliptusa, kiełków pszenicy i słonecznika. Zmniejsza widoczność zmarszczek i porów, dzięki czemu skóra staje się miękka, gładka i bardziej napięta.

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 26

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Troszkę przereklamowany

Krem-legenda stosowany przez gwiazdy. Dostałam go w prezencie, więc postanowiłam spróbować sama.

Nie mam większych problemów z cerą, więc może nie w pełni wypróbowałam jego spektakularne działanie, ale mogę napisać, że:

- doskonale nawilża i odżywia cerę
- szybko się wchłania
- jest przyjemny w stosowaniu
- bardzo lubię kosmetyki z algami

Minusy to oczywiście spora cena, która jest uwarunkowana legendą i mitem luksusu. Ale jeśli chodzi o skład, to uważam, że inne produkty z niższej półki cenowej wcale nie ustępują mu jakością.


Używam tego produktu od: 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 1 x 15 ml

3 /5 HIT!

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Szaleństwo wszechczasów !

Poczytałam, poczytałam i kupiłam. Krem legenda, genialny - a co tam, raz się żyje. 30 ml za 590 zł minus kupin rabatowy 40 zł...cena z kosmosu. Ale jak na kosmetykoholiczkę przystało nie wypada nie spróbować...właśnie...gdybym nie kupowała nałogowo kosmetyków pewnie doceniłabym ten krem ale z nie jednej półki produkty kupowałam :-)

Jak na krem za 550 zł (30 ml z kuponem rabatowym 40 zł ) uważam, że jest tylko przyzwoity. Owszem, genialnie nawilża, łagodzi podrażnienia, świetnie sprawdza się na skórze potraktowanej dużą dawką promieni słonecznych...ale nie do końca przekonuje mnie to do wydania tak ogromnej kwoty na kolejne opakowanie. Trzeba spojrzeć na produkt-legendę realnie. Wyprodukowany dla NASA...no tak...ich pewnie stać na takie wydatki.

Creme de la Mer jest bardzo wydajny. 30 ml używałam codziennie przez 3 miesiące tylko na noc. Bardzo rzetelnie stosowałam metodę rozgrzewania kremu w celu uwolnienia genialnych składników i po 90 dniach stwierdzam, że jest to rytuał "sprzedawany" w pakiecie razem z kremem. Uwierzcie mi, że nawet jak nakładałam go w pośpiechu nie miało to wpływu na jego cudowne właściwości.

W sumie to ciężko go ocenić. Jest dobry, bardzo dobry ale nie tłumaczy to jego ceny. Krem nawilżający, uspokajający wrażliwą cerę naprawdę można kupić za dużo mniejsze pieniądze.

Kolejna kwestia to różnica w cenie między pojemnością 30 a 60 ml. Ten pierwszy kupimy za 590 zł, drugi za 1070. Czyli na dużym opakowaniu oszczędzamy 110 zł - przy takim wydatku to są "grosze". Absolutnie nie powoduje to u mnie chęci posiadania dużego słoiczka. Nie to nie - nie kupię wcale.

Opakowanie mocno średnie wizualnie, krem nie daje poczucia stosowania produktu selektywnego. Po prostu łagodzący kremik o delikatnym zapachu...no cóż...to chyba trochę za mało za prawie sześćset złotych.

Podsumowując - jestem zadowolona z działania ale nie na tyle, żeby ponowić zakup. Spróbowałam, zaspokoiłam ciekawość i po raz kolejny doszłam do wniosku, że inwestując w kosmetyki trzeba zachować zdrowy rozsądek. W moim przypadku zakup tego kremu był szaleństwem wszechczasów. Bardzo dobry ale za 1/3 ceny.


Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie 30 ml

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Genialny :-)

Krem - legenda. Ma w sobie wszystko czego szukam w kremie. Nawilża, natłuszcza, łagodzi. "Prasuje" drobne zmarszczki. Stosuję go z tonikiem i serum lifingującym na noc La Mer, na dzień jest za ciężki dla mojej mieszanej cery. Sam krem fakt ma zapach podobny do Nivei, ale mnie to jak najbardziej odpowiada. Prosty skład za niemałe pieniądze, ale działa!! Sam krem jest bardzo gęsty, rozprowadzam go zgodnie ze wskazôwkami La Mer czyli rozcieram i ogrzewam między palcami, tak uzyskuję trochę oleistą konststencję. Uwielbiam ten krem i moja skóra jest po nim taka aksamitna, nawilżona. Uwielbiam pielęgnację La Mer. Polecam !!

Używam tego produktu od: krócej niż 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: mniej niż 1

ulubiony kosmetyk wojciechowskiej

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

jeden z lepszych

bardzo dobry nawilżający krem który łagodzi, rozświetla
buzia jest wypoczęta, świeża... idealnie współgra z podkładem a w lato to nawet nie nakładam go bo tak ładna buzia jest ;)))))))))))
może i drogi ale warty swojej ceny i dość wydajny.
ale uważam ze jest idealny dla cery wrażliwej łagodzi podrażnienia ale również...leczy! nie ma po nim zaskórników chrostek...
ja obecnie stosuje na dzień i na noc a w lato przy upale na noc i wystarcza żeby doprowadzić cerę do porządku ;)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

jak na razie najlepszy

Przygodę z tym kremem zaczęłam od mini próbek.
Zdziwiłam się,że tak treściwy krem nic złego mi nie zrobił , tym bardziej,że było lato i 30 stopni w cieniu a ja z racji pracy musiałam nosić pełny makijaż i wszystko grało!
Wow!
Liczyłam na to,że krem przy dłuższym stosowaniu nawilży moją skórę,nie zapchnie mnie na amen,pozbędzie się tych problemów jakie już musiały się pojawić,wygładzi drobne linie i zapobiegnie następnym...
Pełnowymiarowego produktu używam od ok.6 tygodni i jestem bardzo zadowolona. Cera stała się promienna i gładka,drobne zmarszczki się wygładziły,wypryski nie pojawiają się już tak często(ale nie zniknęły całkiem),pory delikatnie się zmniejszyły,ale z nimi i tak nie miałam wielkiego problemu oraz kolor mojej twarzy się ujednolicił...
Z racji tego,że krem jest treściwy nie rozstaję się z bibułkami matującymi ale nie jest gorzej niż kiedy używałam kremów matujących.
Ostatecznie widzę,że krem mi służy,wierzę,że mi pomaga i nie obudzę się pewnego dnia z pooraną buźką.
Chcę tylko dodać,że używam całej serii La mer i powolutku widać rezultaty,jedyny minus to cena,dlatego odejmuję pół gwiazdki.

Używam tego produktu od: 6 tygodni
Ilość zużytych opakowań: 3 próbki i jedno opakowanie 30 ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wydajność taka, że wychodzi niecałe 60zł/m-c

Na krem - legendę skusiłam się i ja. Była akurat 20% obniżka na cały asortyment, więc kiedy kupować takie fantazje jak nie wtedy... Ale żeby nie było, najpierw dostałam od Pań z La Mer próbkę klasycznego i soft kremu. Byłam pewna, że klasyk będzie za ciężki, ale nic z tych rzeczy! Nie mam suchej skóry, teraz, w zimie, owszem miewam suchoty w okolicach kości policzkowych, ale tak to mam cerę normalną, a w lecie mieszaną. I soft na jesień był za lekki.

Tak, pachnie podobnie do Nivei, tak, ma prosty skład i do tego jest diablo drogi, stąd kontrowersje. Ale po pierwsze wyznaję zasadę, że im prostszy skład tym lepiej, a po drugie mimo jego prostoty jakoś nikt jeszcze w żadnym laboratorium na świecie nie potrafił La Mer podrobić. Koniec dyskusji.

Używam go w charakterze regenerującego nawilżacza i spisuje się wspaniale. Naprawdę mała ilość (słynny pea size) wystarczy na całą twarz i szyję. Po nałożeniu czuję ukojenie, jakiego nie dawał mi żaden inny krem, ani apteczny, ani nawilżacz perfumeryjny. Rozjaśnił mi drobne przebarwienia po wypryskach. Odkąd go używam nie mam uczucia "wołania o picie", które często mi towarzyszyło w okresach zimowych na kościach policzkowych.

Do tego bardzo wydajny, więc jakoś można przeżyć jego cenę, zwykle w 2 miesiące zużywam krem, a tu nie jestem nawet w połowie (30ml!)

Zamierzam kupować regularnie, ale znając siebie będę go zdradzać szukając zamiennika w lepszej cenie.

Używam tego produktu od: 2 miesiące i trochę
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1, wcześniej
próbki

EDIT:

-30ml dalej mi schodzi, minęło pół roku i widzę, że starczy na całe 7 miesięcy
- w kolejce czeka na mnie 60ml kremu, patrząc na wydajność wiem, że wystarczy mi na 14 miesięcy spokojnie...

...tak więc to WCALE NIE JEST DROGI KREM! 60ml kupiłam na lotnisku za 800zł, czyli 800zł : 14 miesięcy = 57zł miesięcznie za krem.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Zdecydowanie moj faworyt

Skusilam sie na ten krem ze wzgledu na bardzo zla kondycje mojej skory .Musze od razu zaznaczyc,ze uzywam go tylko na noc,na dzien jest dla mnie za ciezki.Nie jest to krem,ktory czyni cuda.Nie znikna zmarszczki,ani przebarwienia.Uwazam jednak,ze jak dla mnie okazal sie zbawieniem.Cera rano jest wypoczeta i swietnie nawilzona,ma rowniez bardzo ladny koloryt.Nie mam zadnych wypryskow.Jak kazda kobieta lubie jednak sprobowac od czasu do czasu cos nowego.Do tej pory nie znalazlam niestety dla siebie alternatywy(tanszej)Krem jest bardzo wydajny 30ml starcza na 6 miesiecy.W Niemczech kosztuje 135 E ,wiec czekam zawsze na 10% rabatu w Douglasie.Znam jego sklad i dokladnie wiem co w nim jest ,mimo wszystko uwazam,ze jest to swietny krem . Biorac pod uwage ceny niektorych kremow innych marek 200-400 E nie zalicza sie do tych najdrozszych,ale jak dla mnie to juz ta najwyzsza polka cenowa.Kazdy musi sprawdzic na swojej cerze efekty,dla mnie jest bardzo dobry.Odcinam 1 gwiazdke : CENA !!

Używam tego produktu od: 6 lat
Ilość zużytych opakowań: nie wiem

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ratunek dla wrażliwej cery

Zdecydowałam się na ten krem ponieważ już nic mi nie pomagało na trądzik różowaty czyli zaczerwienienie i wypryski. Pierwsze smarowania sprawiły ,że skóra zrobiła się gładsza niż zazwyczaj. Po dwóch tygodniach krem pokazał co potrafi. Zaczerwienienie wyraźnie się zmniejszyło , a wypryski całkowicie zniknęły.
Jedyny minus kremu to jego cena i dlatego odjęłam mu jedną gwiazdkę.

Używam tego produktu od: 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 2 próbki po 5 ml i 1 30 ml

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ale gładkość!

cóż w końcu uległam... Obecnie jestem w trakcie ,,kuracji" kremami La mer. Z przyjemnością używałam wersji Soft Creme, długo zastanawiałam się nad wersją żelową. W końcu jednak kupiłam klasyka.
Nie będę się rozpisywać nad konsystencją, poprzedniczki opisały ją dość dokładnie- krem Nivea i kropka.
Przechodząc do sedna- niesamowicie wygładza skórę, aż chce się jej dotykać. Podobnie jak moja ulubiona wersja Soft, pozostawia skórę natłuszczoną, rozjaśnioną, taką naprawdę promienną.
Na pewno nie nadaje się pod makijaż, a jeśli używamy go na dzień, trzeba zaprzyjaźnić się z bibułkami matującymi. Ja na całą twarz nakładam go na noc, na dzień- na moje niestety newralgiczne miejsce- brodę z lekkimi przebarwieniami po nieprzyjaciołach.
W porównaniu z wersją Soft Creme wydaje się być bardziej wydajny, jeśli chodzi o słynne ,,ocieplanie". Ja La Mer ogrzewam nie między palcemi a w zagłębieniu dłoni. Zauważyłam, że klasyk z pewnością mniej ,,wpija się" w skórę dłoni, więc mogę nakładać go mniej :)

Podsumowując- gwiazdę odejmuję za tę słynną tępą konsystencję masła.Niemniej można nauczyć się z nim współpracować. Jako kuracja na zimę- warto. Na trądzik, przebarwienia- jak najbardziej. Od kiedy przeszłam na pielęgnację La Mer moja skołonna do wyprysków skóra :( uspokoiła się. Nie warto bać się parafiny w kremie, w końcu cery mieszane i trądzikowe również potrzebują nawilżenia i natłuszczenia, zwłaszcza zimą.
Cena- cóż... Można przeboleć, w końcu i tak płaci się niestety za markę:(

Używam tego produktu od: 3 tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego / 30 ml

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Tylko legenda:)

O kremie La mer naczytałam się jakie to cudo, zapoznałam sie z legendą dr Maxa Hubera, że niby 12 lat pracował nad recepturą, że składniki są najstaranniej dobrane, a wysoka cena spowodowana jest ich jakością. Do mnie akurat taki marketing nie przemawia, w zyciu nie wydałabym na 30 ml kremu prawie 600 zł i cenę tę uwazam za absolutnie absurdalną. Skład- jak juz zauważyły wczesniejsze recenzentki niczym szczególnym nie powala- pochodna ropy naftowej i parafina na pierwszych miejscach, dalej też zadna rewelacja. Krem jednak dostałam w prezencie od kolegi z Chicago na swoje urodziny:) Byłam mile zaskoczona, jednak potem przyszło lekkie rozczarowanie. Po pierwsze krem jest okropnie gęsty, tłusty i toporny w rozsmarowywaniu. Obojętne czy najpierw dokonamy rytuału " z rozpuszczaniem kremu w palcach" czy nakładamy od razu. Nie ma mowy o szybkim machnięciu ręką, kremik raczej trzeba żmudnie wklepywać. Bardzo długo się wchłania, praktycznie niemozliwe jest aby wchłonął sie całkowicie- na buzi pozostaje tłustawa warstwa. Z tego powodu uważam , że stosowanie go na dzień jest raczej niemożliwe, bo jak mam nałożyć makijaż na swiecącą się, tłustą warstwę? Z tego tez powodu stosowałam go na noc, ale i tu nie widziałam powalających rezultatów. Owszem buzia była dobrze nawilżona, miękka, odżywiona- ale ten sam efekt mozna osiągnąć przy pomocy tanszych kremów. Ma jednak działanie kojące i łagodzące- wyraźnie ukoił zaczerwienienie po małym zadrapaniu.
Reasumując- nic specjalnego, na pewno nie za te pieniądze. Płacic za legendę nie mam zamiaru:) Słoiczek zuzyję do końca, sama jednak go nie kupię.

Używam tego produktu od: 1,5 miesiąca
Ilość zużytych opakowań: 1 niecałe

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Świetny pod oczy dla alergika

Na początku mojej recenzji podkreślam, że krem kupiłam i używam wyłącznie pod oczy. W czasie ciąży wszystkie, dosłownie WSZYSTKIE (La prairie, shiseido, clinique...) wcześniej używane kremy zaczęły mnie potężnie uczulać. Wylądowałam u okulisty i dermatologa z zapaleniem powiek. Bolało okrutnie a skóra zrobiła się tak sucha, że miałam wrażenie jakby za chwilę miała popękać. Mając po 30-tce nie wyobrażałam sobie zupełnej rezygnacji z kremu pod oczy, bo codzienny rytuał jego nakładania był dla mnie od lat jak odddychanie. W akcje desperacji sięgnęłam po Creme La Mer, którego próbkę dostałam przy zakupie innego kosmetyku tej marki. Nie uczulił, co więcej natłuścił bardzo spierzchnięte powieki, nawilżył i wygładził skórę wokół oczu. Zmarszczki pod oczami zostały, ale są jakby spłycone i mniej widoczne. Od początku ciąży zużyłam w sumie ok. 15ml i na razie nie wrócę do wcześniejszych kremów. Nie stosuję całego tego wymyślonego rytuału z ogrzewaniem w palcach, bo krem jest i tak nieludzko drogi i mało wydajny. Przed nałożeniem przytrzymuję po prostu palcem maleńką porcję kremu w miejscu w którym ma być zaaplikowany, aż do jego rozpuszczenia i zamiany w oleistą substancję. Później delikatnie wklepuję opuszkiem palca. Nie wyobrażam sobie stosowania tak ciężkiej konsystencji na całą twarz, ale pod oczy sprawdza się bardzo przyzwoicie. Gdyby tylko nie ta cena...

Używam tego produktu od: kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: kilka miniatur

4 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Legenda vs Fakt

Creme de la Mer to produkt, którego nie można kupić bez otaczajacej go aury (lub jest to trudne).
Aury kremu celebrities.
W moim przypadku pielęgnacja jest absolutnym numerem jeden.
Wierzę, że skóra chroniona przed UVA/UVB połączona z idealnie higienicznym stylem życia i dietą może dać efekt devy glow.
Nie jestem podatna na naśladowanie celebs w ich kosmetycznych wyborach bo...każdy, ale to każdy ma inną cerę i to co kocha cera Jess Alby, moja może nie polubić i odwrotnie:)
Na Creme de la Mer skusiłam się zimą- wtedy moja mieszana cera robi się po prostu paskudnie sucha.
Dodatkowo dość częste podróże samolotem sprawiają że przesusza sie jeszcze bardziej.
I tu PRZYZNAJĘ SIĘ :) podziałało kilka artukułów poświęconym nie toaletkom celebs ale podrózom i polecanym w ich trakcie kosmetykom- ratownikom.
Gdybym miała porównać z jakimś innym kosmetykiem Creme de la Mer byłaby to Rodial Glam Balm.
Wiem że tu porównywany był z Nivea ale ja nie widzę podobieństw, a jako nie - chemik nie czuję się wystarczająco kompetentna by zmierzyć się ze składami obu.
Komsystencja Creme de la Mer jest dla miłośniczek gęstych- maściowych specyfików.
Oznacza to konieczność rozgrzania w dłoniach.
Oznacza także to, że kosetyk raczej wklepujemy czy delikatnie wcierami niż nakładamy na buzię aby wchłonęła ile chce (a to moja ukochana metoda).
Przyznam że za taką konsystencją nie przepadam- ale to kwestia indywidulana.
Aby rozsądnie dawkowac krem trzeba się z tą konstystencją i pocesem rozgrzewania oswoić.
Wtedy dokładnie wiemy ile Creme de la Mer zużyjemy na jednorazową aplikację.
Krem stosowałam na noc (buzia plus szyja czasem dekolt) i podczas podrózy samolotem.
W pierwszym wypadku nałożony na czystą skórę dawał efekt tłustawego filmu.
Mnie akurat takie nie wchłanianie się do matu nie przeszkadza.
Po nocy skóra była nawilżona i jakby natłuszczona w pozytywnym sensie.
Takie efekt utrzymywała się podczas uzywania.
Podczas lotu nakładałam Creme de la Mer tylko pod oczy.
Na buzi mialam wtedy serum nawilżające (Helena Runbinstein HydraCollagenist) krem koloryzujacy i...ciemne okulary.
Oczywiście zero makijażu oczu.
Wcześniej po locie skóra pod oczami była przesuszona i niezależnie od tego co stsowalam.
Podobny efekt jak Creme dał tylko Rodial Glam Balm.
Po wyjściu z samolotu resztkę Creme de la Mer deliatnie wklepywałam albo usuwałam chusteczką.
Wybierając między chronieniem skóry w trakcie lotu a wyglądaniem jak gwiazda po locie- wybrałam to pierwsze:)
Kosmetyk jest naprawdę wydajny.
Z mojej strony to rzadki komlement bo jestem zjadaczką kremów.
To co innym dziewczynom wystarcza natrzy miesiące ja zużywam przeważnie w ciągu miesiąca.
Tutaj było inaczej.
Tego kremu nie da się przedawkować bo podczas aplikacji mamy wyraźny sygnał od skóry że wystarczy.
Sam sposób aplikacji sprawia że poznajemy krem i też dzięki temu dłużej jest z nami.
Czy Creme to krem cud?
Nie.
Cud to efekt sprzężony- dieta, ruch, sen, ochrona przed słońcem, less means better jako zasada makijażu plus dobra pielęgnacja.
Jeśli ktoś traktuje Creme jako receptę na bycie jak konkretna modelka czy aktorka- to tego kremu nie polubi.
To nie słóiczek z definicją piekna.
To dodatek do wypracowanego indywidualnego piękna i jego utrawalania.
Bardzo dobry dodatek.
Sądzę że do Creme de la Mer wrócę zimą.
Zaznaczyłam "nie wiem" ponieważ Rodial Glam Balm daje bardzo podobny efekt mojej skórze stąd wahania między tymi dwoma.



Używam tego produktu od: dziewięć miesięcy
Ilość zużytych opakowań: jeden słoiczek pełnowymiarowy

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    85
    produktów

    144
    recenzji

    3
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    144
    recenzji

    2
    pochwał

    9,11

  3. 3

    11
    produktów

    110
    recenzji

    0
    pochwał

    6,98

Zobacz cały ranking