Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

La Mer, Creme de la Mer (Krem nawilżający)

La Mer, Creme de la Mer (Krem nawilżający)

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 619,00 zł
Pojemność 60 ml
Cena 1 110,00 zł
Pojemność 100 ml
Cena 1 690,00 zł
Pojemność 250 ml
Cena 3 840,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Odżywcza kuracja dla każdego rodzaju skóry, polecana szczególnie dla bardzo wysuszonej. Wyprodukowany w wyniku 3-4 miesięcznego procesu bio-fermentacji, legendarny Crème de la Mer ze swoim bogatym składnikiem odżywczym The Miracle Broth™ wpływa na zmianę struktury skóry. Jego formuła zawiera również m.in wodorosty, witaminę C, E i B12 plus olejki z owoców cytrusowych, eukaliptusa, kiełków pszenicy i słonecznika. Zmniejsza widoczność zmarszczek i porów, dzięki czemu skóra staje się miękka, gładka i bardziej napięta.

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 27

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niewart swojej ceny.

Skusiłam się na ten krem, ponieważ zachwalała go konsultantka w Douglasie. Kojarzyłam, że La Mer to ulubiony krem Kim Kardashian, więc uznałam, że może faktycznie warto spróbować tego cudu.

Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna. Nadaje się pod makijaż. Na początku krem powoduje zapchanie i wysyp, ale ten efekt szybko mija. Potem skóra wygląda lepiej, z tymże nie na długo i nie do końca tak, jak bym chciała. Nie zaobserwowałam większego poziomu nawilżenia. Skóra czasem wyglądała ładniej po nałożeniu kremu, ale ten efekt szybko znikał. Z mojej perspektywy ten krem jest jedną wielką wydmuszką zbudowaną na promocji wśród gwiazd i micie o składniku The Miracle Broth, który stworzył przeciw poparzeniom doktor fizyki pracujący w NASA Max Huber. Nie mam zastrzeżeń do samego składnika pana Hubera, bo ten rzeczywiście może działać doskonale, ale cała reszta nie zachęca. W składzie mamy pochodne ropy naftowej, szkodliwe konserwanty i sól aluminium. Krem absolutnie nie nadaje się dla cery wrażliwej. Wszystkie substancje roślinne zawarte w kremie nawet nie przenikną do głębszych warstw skóry z powodu tych olejów mineralnych. Dzięki nim krem utworzy na skórze "siateczkę", która da złudzenie wygładzenia zmarszczek i nawilżenia. Szkoda, że tak naprawdę stan cery się nie zmieni.

Krem oceniam surowo, bo za taką cenę oczekuje się czegoś lepszego. Na pewno marka La Mer ma swoją magię i myślę, że głównie za tę magię się płaci kupując kosmetyki. Istnieje wiele ciekawszych kremów marek premium, które są tańsze od Creme de la Mer.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Troszkę przereklamowany

Krem-legenda stosowany przez gwiazdy. Dostałam go w prezencie, więc postanowiłam spróbować sama.

Nie mam większych problemów z cerą, więc może nie w pełni wypróbowałam jego spektakularne działanie, ale mogę napisać, że:

- doskonale nawilża i odżywia cerę
- szybko się wchłania
- jest przyjemny w stosowaniu
- bardzo lubię kosmetyki z algami

Minusy to oczywiście spora cena, która jest uwarunkowana legendą i mitem luksusu. Ale jeśli chodzi o skład, to uważam, że inne produkty z niższej półki cenowej wcale nie ustępują mu jakością.


Używam tego produktu od: 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 1 x 15 ml

3 /5 HIT!

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Szaleństwo wszechczasów !

Poczytałam, poczytałam i kupiłam. Krem legenda, genialny - a co tam, raz się żyje. 30 ml za 590 zł minus kupin rabatowy 40 zł...cena z kosmosu. Ale jak na kosmetykoholiczkę przystało nie wypada nie spróbować...właśnie...gdybym nie kupowała nałogowo kosmetyków pewnie doceniłabym ten krem ale z nie jednej półki produkty kupowałam :-)

Jak na krem za 550 zł (30 ml z kuponem rabatowym 40 zł ) uważam, że jest tylko przyzwoity. Owszem, genialnie nawilża, łagodzi podrażnienia, świetnie sprawdza się na skórze potraktowanej dużą dawką promieni słonecznych...ale nie do końca przekonuje mnie to do wydania tak ogromnej kwoty na kolejne opakowanie. Trzeba spojrzeć na produkt-legendę realnie. Wyprodukowany dla NASA...no tak...ich pewnie stać na takie wydatki.

Creme de la Mer jest bardzo wydajny. 30 ml używałam codziennie przez 3 miesiące tylko na noc. Bardzo rzetelnie stosowałam metodę rozgrzewania kremu w celu uwolnienia genialnych składników i po 90 dniach stwierdzam, że jest to rytuał "sprzedawany" w pakiecie razem z kremem. Uwierzcie mi, że nawet jak nakładałam go w pośpiechu nie miało to wpływu na jego cudowne właściwości.

W sumie to ciężko go ocenić. Jest dobry, bardzo dobry ale nie tłumaczy to jego ceny. Krem nawilżający, uspokajający wrażliwą cerę naprawdę można kupić za dużo mniejsze pieniądze.

Kolejna kwestia to różnica w cenie między pojemnością 30 a 60 ml. Ten pierwszy kupimy za 590 zł, drugi za 1070. Czyli na dużym opakowaniu oszczędzamy 110 zł - przy takim wydatku to są "grosze". Absolutnie nie powoduje to u mnie chęci posiadania dużego słoiczka. Nie to nie - nie kupię wcale.

Opakowanie mocno średnie wizualnie, krem nie daje poczucia stosowania produktu selektywnego. Po prostu łagodzący kremik o delikatnym zapachu...no cóż...to chyba trochę za mało za prawie sześćset złotych.

Podsumowując - jestem zadowolona z działania ale nie na tyle, żeby ponowić zakup. Spróbowałam, zaspokoiłam ciekawość i po raz kolejny doszłam do wniosku, że inwestując w kosmetyki trzeba zachować zdrowy rozsądek. W moim przypadku zakup tego kremu był szaleństwem wszechczasów. Bardzo dobry ale za 1/3 ceny.


Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie 30 ml

Eris film 1

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Genialny :-)

Krem - legenda. Ma w sobie wszystko czego szukam w kremie. Nawilża, natłuszcza, łagodzi. "Prasuje" drobne zmarszczki. Stosuję go z tonikiem i serum lifingującym na noc La Mer, na dzień jest za ciężki dla mojej mieszanej cery. Sam krem fakt ma zapach podobny do Nivei, ale mnie to jak najbardziej odpowiada. Prosty skład za niemałe pieniądze, ale działa!! Sam krem jest bardzo gęsty, rozprowadzam go zgodnie ze wskazôwkami La Mer czyli rozcieram i ogrzewam między palcami, tak uzyskuję trochę oleistą konststencję. Uwielbiam ten krem i moja skóra jest po nim taka aksamitna, nawilżona. Uwielbiam pielęgnację La Mer. Polecam !!

Używam tego produktu od: krócej niż 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: mniej niż 1

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

jeden z lepszych

bardzo dobry nawilżający krem który łagodzi, rozświetla
buzia jest wypoczęta, świeża... idealnie współgra z podkładem a w lato to nawet nie nakładam go bo tak ładna buzia jest ;)))))))))))
może i drogi ale warty swojej ceny i dość wydajny.
ale uważam ze jest idealny dla cery wrażliwej łagodzi podrażnienia ale również...leczy! nie ma po nim zaskórników chrostek...
ja obecnie stosuje na dzień i na noc a w lato przy upale na noc i wystarcza żeby doprowadzić cerę do porządku ;)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

jak na razie najlepszy

Przygodę z tym kremem zaczęłam od mini próbek.
Zdziwiłam się,że tak treściwy krem nic złego mi nie zrobił , tym bardziej,że było lato i 30 stopni w cieniu a ja z racji pracy musiałam nosić pełny makijaż i wszystko grało!
Wow!
Liczyłam na to,że krem przy dłuższym stosowaniu nawilży moją skórę,nie zapchnie mnie na amen,pozbędzie się tych problemów jakie już musiały się pojawić,wygładzi drobne linie i zapobiegnie następnym...
Pełnowymiarowego produktu używam od ok.6 tygodni i jestem bardzo zadowolona. Cera stała się promienna i gładka,drobne zmarszczki się wygładziły,wypryski nie pojawiają się już tak często(ale nie zniknęły całkiem),pory delikatnie się zmniejszyły,ale z nimi i tak nie miałam wielkiego problemu oraz kolor mojej twarzy się ujednolicił...
Z racji tego,że krem jest treściwy nie rozstaję się z bibułkami matującymi ale nie jest gorzej niż kiedy używałam kremów matujących.
Ostatecznie widzę,że krem mi służy,wierzę,że mi pomaga i nie obudzę się pewnego dnia z pooraną buźką.
Chcę tylko dodać,że używam całej serii La mer i powolutku widać rezultaty,jedyny minus to cena,dlatego odejmuję pół gwiazdki.

Używam tego produktu od: 6 tygodni
Ilość zużytych opakowań: 3 próbki i jedno opakowanie 30 ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wydajność taka, że wychodzi niecałe 60zł/m-c

Na krem - legendę skusiłam się i ja. Była akurat 20% obniżka na cały asortyment, więc kiedy kupować takie fantazje jak nie wtedy... Ale żeby nie było, najpierw dostałam od Pań z La Mer próbkę klasycznego i soft kremu. Byłam pewna, że klasyk będzie za ciężki, ale nic z tych rzeczy! Nie mam suchej skóry, teraz, w zimie, owszem miewam suchoty w okolicach kości policzkowych, ale tak to mam cerę normalną, a w lecie mieszaną. I soft na jesień był za lekki.

Tak, pachnie podobnie do Nivei, tak, ma prosty skład i do tego jest diablo drogi, stąd kontrowersje. Ale po pierwsze wyznaję zasadę, że im prostszy skład tym lepiej, a po drugie mimo jego prostoty jakoś nikt jeszcze w żadnym laboratorium na świecie nie potrafił La Mer podrobić. Koniec dyskusji.

Używam go w charakterze regenerującego nawilżacza i spisuje się wspaniale. Naprawdę mała ilość (słynny pea size) wystarczy na całą twarz i szyję. Po nałożeniu czuję ukojenie, jakiego nie dawał mi żaden inny krem, ani apteczny, ani nawilżacz perfumeryjny. Rozjaśnił mi drobne przebarwienia po wypryskach. Odkąd go używam nie mam uczucia "wołania o picie", które często mi towarzyszyło w okresach zimowych na kościach policzkowych.

Do tego bardzo wydajny, więc jakoś można przeżyć jego cenę, zwykle w 2 miesiące zużywam krem, a tu nie jestem nawet w połowie (30ml!)

Zamierzam kupować regularnie, ale znając siebie będę go zdradzać szukając zamiennika w lepszej cenie.

Używam tego produktu od: 2 miesiące i trochę
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1, wcześniej
próbki

EDIT:

-30ml dalej mi schodzi, minęło pół roku i widzę, że starczy na całe 7 miesięcy
- w kolejce czeka na mnie 60ml kremu, patrząc na wydajność wiem, że wystarczy mi na 14 miesięcy spokojnie...

...tak więc to WCALE NIE JEST DROGI KREM! 60ml kupiłam na lotnisku za 800zł, czyli 800zł : 14 miesięcy = 57zł miesięcznie za krem.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Zdecydowanie moj faworyt

Skusilam sie na ten krem ze wzgledu na bardzo zla kondycje mojej skory .Musze od razu zaznaczyc,ze uzywam go tylko na noc,na dzien jest dla mnie za ciezki.Nie jest to krem,ktory czyni cuda.Nie znikna zmarszczki,ani przebarwienia.Uwazam jednak,ze jak dla mnie okazal sie zbawieniem.Cera rano jest wypoczeta i swietnie nawilzona,ma rowniez bardzo ladny koloryt.Nie mam zadnych wypryskow.Jak kazda kobieta lubie jednak sprobowac od czasu do czasu cos nowego.Do tej pory nie znalazlam niestety dla siebie alternatywy(tanszej)Krem jest bardzo wydajny 30ml starcza na 6 miesiecy.W Niemczech kosztuje 135 E ,wiec czekam zawsze na 10% rabatu w Douglasie.Znam jego sklad i dokladnie wiem co w nim jest ,mimo wszystko uwazam,ze jest to swietny krem . Biorac pod uwage ceny niektorych kremow innych marek 200-400 E nie zalicza sie do tych najdrozszych,ale jak dla mnie to juz ta najwyzsza polka cenowa.Kazdy musi sprawdzic na swojej cerze efekty,dla mnie jest bardzo dobry.Odcinam 1 gwiazdke : CENA !!

Używam tego produktu od: 6 lat
Ilość zużytych opakowań: nie wiem

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ratunek dla wrażliwej cery

Zdecydowałam się na ten krem ponieważ już nic mi nie pomagało na trądzik różowaty czyli zaczerwienienie i wypryski. Pierwsze smarowania sprawiły ,że skóra zrobiła się gładsza niż zazwyczaj. Po dwóch tygodniach krem pokazał co potrafi. Zaczerwienienie wyraźnie się zmniejszyło , a wypryski całkowicie zniknęły.
Jedyny minus kremu to jego cena i dlatego odjęłam mu jedną gwiazdkę.

Używam tego produktu od: 3 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 2 próbki po 5 ml i 1 30 ml

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Ale gładkość!

cóż w końcu uległam... Obecnie jestem w trakcie ,,kuracji" kremami La mer. Z przyjemnością używałam wersji Soft Creme, długo zastanawiałam się nad wersją żelową. W końcu jednak kupiłam klasyka.
Nie będę się rozpisywać nad konsystencją, poprzedniczki opisały ją dość dokładnie- krem Nivea i kropka.
Przechodząc do sedna- niesamowicie wygładza skórę, aż chce się jej dotykać. Podobnie jak moja ulubiona wersja Soft, pozostawia skórę natłuszczoną, rozjaśnioną, taką naprawdę promienną.
Na pewno nie nadaje się pod makijaż, a jeśli używamy go na dzień, trzeba zaprzyjaźnić się z bibułkami matującymi. Ja na całą twarz nakładam go na noc, na dzień- na moje niestety newralgiczne miejsce- brodę z lekkimi przebarwieniami po nieprzyjaciołach.
W porównaniu z wersją Soft Creme wydaje się być bardziej wydajny, jeśli chodzi o słynne ,,ocieplanie". Ja La Mer ogrzewam nie między palcemi a w zagłębieniu dłoni. Zauważyłam, że klasyk z pewnością mniej ,,wpija się" w skórę dłoni, więc mogę nakładać go mniej :)

Podsumowując- gwiazdę odejmuję za tę słynną tępą konsystencję masła.Niemniej można nauczyć się z nim współpracować. Jako kuracja na zimę- warto. Na trądzik, przebarwienia- jak najbardziej. Od kiedy przeszłam na pielęgnację La Mer moja skołonna do wyprysków skóra :( uspokoiła się. Nie warto bać się parafiny w kremie, w końcu cery mieszane i trądzikowe również potrzebują nawilżenia i natłuszczenia, zwłaszcza zimą.
Cena- cóż... Można przeboleć, w końcu i tak płaci się niestety za markę:(

Używam tego produktu od: 3 tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego / 30 ml

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Tylko legenda:)

O kremie La mer naczytałam się jakie to cudo, zapoznałam sie z legendą dr Maxa Hubera, że niby 12 lat pracował nad recepturą, że składniki są najstaranniej dobrane, a wysoka cena spowodowana jest ich jakością. Do mnie akurat taki marketing nie przemawia, w zyciu nie wydałabym na 30 ml kremu prawie 600 zł i cenę tę uwazam za absolutnie absurdalną. Skład- jak juz zauważyły wczesniejsze recenzentki niczym szczególnym nie powala- pochodna ropy naftowej i parafina na pierwszych miejscach, dalej też zadna rewelacja. Krem jednak dostałam w prezencie od kolegi z Chicago na swoje urodziny:) Byłam mile zaskoczona, jednak potem przyszło lekkie rozczarowanie. Po pierwsze krem jest okropnie gęsty, tłusty i toporny w rozsmarowywaniu. Obojętne czy najpierw dokonamy rytuału " z rozpuszczaniem kremu w palcach" czy nakładamy od razu. Nie ma mowy o szybkim machnięciu ręką, kremik raczej trzeba żmudnie wklepywać. Bardzo długo się wchłania, praktycznie niemozliwe jest aby wchłonął sie całkowicie- na buzi pozostaje tłustawa warstwa. Z tego powodu uważam , że stosowanie go na dzień jest raczej niemożliwe, bo jak mam nałożyć makijaż na swiecącą się, tłustą warstwę? Z tego tez powodu stosowałam go na noc, ale i tu nie widziałam powalających rezultatów. Owszem buzia była dobrze nawilżona, miękka, odżywiona- ale ten sam efekt mozna osiągnąć przy pomocy tanszych kremów. Ma jednak działanie kojące i łagodzące- wyraźnie ukoił zaczerwienienie po małym zadrapaniu.
Reasumując- nic specjalnego, na pewno nie za te pieniądze. Płacic za legendę nie mam zamiaru:) Słoiczek zuzyję do końca, sama jednak go nie kupię.

Używam tego produktu od: 1,5 miesiąca
Ilość zużytych opakowań: 1 niecałe

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Świetny pod oczy dla alergika

Na początku mojej recenzji podkreślam, że krem kupiłam i używam wyłącznie pod oczy. W czasie ciąży wszystkie, dosłownie WSZYSTKIE (La prairie, shiseido, clinique...) wcześniej używane kremy zaczęły mnie potężnie uczulać. Wylądowałam u okulisty i dermatologa z zapaleniem powiek. Bolało okrutnie a skóra zrobiła się tak sucha, że miałam wrażenie jakby za chwilę miała popękać. Mając po 30-tce nie wyobrażałam sobie zupełnej rezygnacji z kremu pod oczy, bo codzienny rytuał jego nakładania był dla mnie od lat jak odddychanie. W akcje desperacji sięgnęłam po Creme La Mer, którego próbkę dostałam przy zakupie innego kosmetyku tej marki. Nie uczulił, co więcej natłuścił bardzo spierzchnięte powieki, nawilżył i wygładził skórę wokół oczu. Zmarszczki pod oczami zostały, ale są jakby spłycone i mniej widoczne. Od początku ciąży zużyłam w sumie ok. 15ml i na razie nie wrócę do wcześniejszych kremów. Nie stosuję całego tego wymyślonego rytuału z ogrzewaniem w palcach, bo krem jest i tak nieludzko drogi i mało wydajny. Przed nałożeniem przytrzymuję po prostu palcem maleńką porcję kremu w miejscu w którym ma być zaaplikowany, aż do jego rozpuszczenia i zamiany w oleistą substancję. Później delikatnie wklepuję opuszkiem palca. Nie wyobrażam sobie stosowania tak ciężkiej konsystencji na całą twarz, ale pod oczy sprawdza się bardzo przyzwoicie. Gdyby tylko nie ta cena...

Używam tego produktu od: kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: kilka miniatur

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    195
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    181
    recenzji

    0
    pochwał

    9,15

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    5,97

Zobacz cały ranking