Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Jil Sander, No. 4

Jil Sander, No. 4

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 190,00 zł
Pojemność 100 ml
Cena 240,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Nowatorska kompozycja pełna zmysłowości i tajemniczej głębi. Poczujesz intensywność, ciepło i elegancję. No. 4 to zapach o wielu twarzach, definiowany przez ciepło orientalnych kwiatów skonfrontowanych ze świeżymi owocami. Zapach klasyczny i wyrafinowany. Z dużą mocą namiętności.
Mieszanka: kwiatowo-orientalna
Głowa: pelargonia, galbanum, róża
Serce: mirt, ylang-ylang, jaśmin, bylica pospolita, fiołek, Goździk ogrodowy
Podstawa: piżmo, miód, wanilia, drzewo sandałowe, ambra, paczuli, cedr, mech
Styl: klasyczny, pasjonujący i fascynujący zapach pełen intensywnej namiętności.

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 27

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
100% jesień/zima 0% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Warto dać mu szansę

Marka, która mnie jakoś, nigdy nie ciekawiła, nazwa totalnie niezapadająca w pamięć i nie charakterystyczne, butelka też nic na tyle innego od całej reszty, żeby jakoś przyciągnąć.
I tak dostałam resztkę we flakonie do testów i skończyło się tak, że nosiłam je dzień w dzień przez pewien okres czasu. Nie potrafiłam przestać i każdego dnia pochłaniały mnie coraz bardziej.
Blady strach kładzie się na mnie cieniem, gdy teraz sobie pomyślę, że mogłam go nigdy nie poznać.
Zapach jest bogaty, esencjonalny, ciężki, duszny ale w takim pozytywnym sensie. Będzie moim must have tegorocznej jesieni i zimy. Latem też sprawdzał się naprawdę dobrze.
To zapach, który łączy w sobie cechy kilku wybitnych dzieł, które są wyjątkowo bliskie mojemu sercu-przywodzi mi na myśl Poison, ma w sobie coś z Organzy, przywodzi na myśl Ambre Sultana. Zapach jest skonstruowany tak, że od samego otwarcia wydaje się być niesamowicie bogaty ale nie przeładowany nutami. Bardzo misternie utkany. Gęsty, ulepny, miodowy, narkotyczny, niebywale ciepły i otulający. Klasa sama w sobie. Wydaje się być bardzo vintage, mógłby stać na jednej półce z wielkimi klasykami. Czuć nutę miodu, śliwkę w wersji arcymistrzowskiej (jak z Poisona właśnie), waniliową bazę, mnóstwo narkotycznego kwiecia. Wybucha na skórze gwałtownie, z wielką mocą i projekcją i utrzymuje dobre parametry aż do samego końca. Trwa wiele godzin, staje się co prawda coraz bardziej bliskoskórny, ale wciąż wyczuwalny dobrze dla otoczenia. Komplementogenny i podoba się raczej otoczeniu. Dobrze zapada w pamięć i jest charakterystyczny.

Butelka obecnie (po przemyśleniach) mi się podoba. Elegancka, ascetyczna. Kolor płynu adekwatny do zawartości.
Nie do wiary że za cenę poniżej 100zł można nabyć butelkę 30ml tego dzieła. Bo to bez wątpienia dzieło sztuki perfumeryjnej.
Parametry użytkowe bardzo dobre

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Osad w perfumach Jil Sander No4 !

Bardzo proszę o pomoc ....Dlaczego w perfumach Jil Sander No 4 wytrącił się osad ? czy to normalna reakcja ? :( Dodam,że perfumy kupiłam w niemieckiej perfumerii stacjonarnej tak więc 100 % oryginał,...... Nie wiem co o tym myśleć :(

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Czwórka lepsza niż Piątka

Kwintesencja lat \'90. Kiedy o jakość perfum dbano. Kiedy każda nowa kompozycja zapachowa traktowana była z pietyzmem i tę dbałość o szczegóły odczuwało się w trakcie używania.
Czy No. 4 to zapach babciny? Być może dla niektórych i owszem. Dla mnie Czwórka to klasyk, elementarz tego jak powinny pachnieć dobre perfumy i jednocześnie wielkie "wow". Obok 24 Faubourg Hermes, to chyba najbardziej klasyczny zapach w mojej kolekcji. Uwielbiam je niezachwianie i nieprzerwanie od początku naszej znajomości, zainicjowanej gdzieś w połowie 2013 roku.

Nie zamierzam dokładnie opisywać poszczególnych nut tworzących Czwórkę. Mija się to z celem. Po pierwsze ilość składników jakie wykorzystano przy tworzeniu tego zapachu jest imponująca (to jedna z tych kompozycji przy których nie szczędzono ani funduszy, ani ingrediencji). Poza tym zasadniczo nie dzielę tego zapachu na poszczególne nuty, nie analizuję, nie rozkładam na czynniki pierwsze. Czwórka to dla mnie kreacja kompletna i tak ją odbieram.
Ogólnie No. 4 to mocarne kwiaty (nie współczesne kwiatkowe popłuczyny) osłodzone tonka, drzewem sandałowym (którego aromat uwielbiam), kardamonem (który lubię tak samo jak drzewo sandałowe) oraz odrobiną wanilii. Tym jednak co nadaje im charakteru i niepowtarzalności jest nuta pelargonii. Specyficzna, odrobinę gorzka, tępa i dusząca. Piękna. Kto ma w domu pelargonie ten wie.

Muszę tu wspomnieć o wrażeniu jakie towarzyszy mi za każdym razem kiedy zdarza mi się aplikować No. 4. Znacie ten charakterystyczny zapach tuszu z długopisu kiedy namiętnie i z uporem maniaka, wciąż i wciąż bazgrzecie to samo miejsce aż do powstania dziury w kartce? Kiedy wydaje się, że papier nie przyjmie już więcej koloru? Tusz wtedy pachnie. Tę specyficzna nutę odnalazłam w Czwórce. Bynajmniej mi ona nie przeszkadza. Przeciwnie, budzi zaskakująco dobre skojarzenia ze szkołą.

Twarzą kampanii No. 4 była kiedyś Tatjana Patitz. Tu ukłon w stronę ówczesnych piarowców, gdyż rzadko się zdarza, aby modelka promująca zapach tak idealnie wpasowywała się w konwencję i charakter samego zapachu. Gdyby Czwórkę wprowadzono do sprzedaży wcześniej, dużo wcześniej to do jej promocji spece od reklamy powinni zaangażować Lauren Bacall.

Uwielbiam używać No. 4 jesienią i zimą. W połączeniu z miękkimi, ciepłymi, oversizowymi swetrami i jeansami tworzy zestaw idealny. Przynajmniej dla mnie.

Czwórka Jil (No. 4) zastępuję mi Piątkę Chanel (No. 5). Jak to mawiają: czasami mniej znaczy więcej.

Używam tego produktu od: 2 lat
Ilość zużytych opakowań: 30 ml

TOP 10 męskich perfum

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

babcina szafa

pierwsze psiknięcie i czuć odurzającą moc. Niezbyt przyjemną, świdrującą nozdrza. Przypomina mi się szafa mojej prababci, w której królowały zapachy kulek na mole i Pani Walewskiej. To jest moje pierwsze skojarzenie. Ale, ale! Gdy zabójcze opary odpłyną pojawia się przyjazny, miły zapach, który sprawia,że co chwila wącham swój nadgarstek. Mimo,że uważam,że zapach jest raczej dla dojrzałej kobiety lubię czasem psiknąć się nimi na uroczystości rodzinne. Ma coś w sobie. Bardzo długo się utrzymuję. Trzeba uważać z dozowaniem ;)

Używam tego produktu od: 1,5 roku
Ilość zużytych opakowań: 1x30ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

vintage

Jest bardzo w style vintage, nie będę powtarzać bo recenzji tego zapachu jest wiele, ale do takiego zapachu moim zdaniem trzeba dojrzeć.
Jest ciężki, lekko przytłaczający, gorzko-słodki, niewyobrażalnie trwały. Jednak jest w nim coś, co pociąga, wodzi na zmysły, kusi i jednocześnie odpycha.
Nie zgodzę sie tylko z opinią, ze jest niepowtarzalny bo ma sobie i trochę poison Diora i trochę Chanel 5, która jest kultowym zapachem. Na pewno nie dla każdego, zanim się kupi radze go sprawdzić. Ja chyba jeszcze nie dojrzałam do niego. Ale i tak go lubię. No wlaśnie...

Używam tego produktu od: kilka tyg
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszej buteleczki 30 ml

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Warto Cię poznać Jil :)

Perfumy dostałam w prezencie od cioci mojego chłopaka. Odrazu spodobał mi się flakon - wielkie brawa! Prosta forma, elegancja i wygoda w używaniu :) Drugim krokiem był pierwszy psik iiiiii *********-> odrzuciło mnie z chłopakiem na 10m! Nie daliśmy po sobie nic poznać, stwierdziliśmy oboje dyplomatycznie, że "zapach tylko na specjalne okazje". Myślałam, że nie polubimy się - wszystko przez te zabójczą moc przy pierwszym psiknięciu. Ale postanowiłam dać im szansę. Kolejny raz miałam je na łyżwach :P Spikałam się nimi i Jil wręcz rzuciła się na mnie z pazurami :P Oszołomiła i otumaniła wręcz. Pierwsza godzina z nimi (tak, aż godzina) jest trudna, miałam wrażenie, że ludzie przerwacają się na lodowisku bo moja Jil Sander tak ich odurza. Potem jednak, zapach łagodnieje i zmienia się całkowicie! Wychodzi z nigo jasność i świeżość - króluje wanilia. Wtedy Jil przestaje być zołzą i zaprasza na romantyczny wieczór z przytulankami i czułościami.
Podsumowując: Z zapachem tym nie lubię się na początku, czekam aż złagodnieje i wtedy go UWIELBIAM. Uzależnia, chce się go wdychać. Jego przemiany i różne oblicza zmieniające się przy każdym ruchu przywodzą na myśl wybitną konstrucję Shalimara. To właśnie ta klasa perfum - ciężka i drapieżna, ale po czasie przechodząca w słodycz. Ponadto zapach ten jest niesamowicie trwały, jeden z najtrwalszych z jakimi miałam doczynienia - na mojej skórze wyczuwalny jeszcze rano, dnia następnego. Wystarczy jedno psiknięcie i unosi się za nami ogon, każdy będzie wiedział że "ta kobieta ma na sobie dobre perfumy", ale nikt nie będzie wiedział co to, bo to zapach zupełnie inny niż wszystkie. Tak więc prezent, którego się wystraszyłam, okazał się dla mnie miłym doświadczeniem :)

Używam tego produktu od: 2 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 30ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Śliczny zapach

Uwielbiam ten zapach od pierwszego momentu. Jest śliczny, kojarzy mi się z elegancją.. i właśnie dlatego nie zawsze się nim psikam. Co do opinii, że to perfum dla starych babć nie zgadzam się. Mam 22 lata i to mój numer 1 :)

Używam tego produktu od: 4 miesiące
Ilość zużytych opakowań: 1 30 ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Mam na nie ochotę a trochę się boję ;-)

Bardzo klasyczne, bardzo mocne, bardzo interesujące.
Kompozycje od Jil są zdecydowanie odmienne od większości propozycji na rynku. Zapachy Sander są z reguły nietuzinkowe i kontrowersyjne, potrafią wzbudzać skrajne emocje i wrażenia - tak też jest z No4.
Bardzo mi się spodobały, przyciągają i nęcą, z drugiej strony, są generalnie przyciężkie, czuję się w nich skrępowana, tak jak w sztywnym kołnierzyku i eleganckiej lecz wąskiej spódnicy - wymuszają pewnego rodzaju zachowanie, drobne kroczki, przemyślane i oszczędne gesty. Nie do końca nam po drodze...

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: 1,5 ml

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Staromodna elegancja.

Zapach wieczorowy kojarzy mi się z perfumami mojej mamy jakieś 15 lat temu. Zaletą jest niespotykana obecnie trwaŁOŚĆ. W domu nazywamy go "killerem" i zgadzam się z opinią że jest to zapach kobako- podobny.

Używam tego produktu od: 3 lat
Ilość zużytych opakowań: 1 op. 100ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Jej Wysokość

Najtrudniej recenzować ukochane zapachy. W innych, łatwiej zauważyć poszczególne nuty, wytknąć drażniące tony czy skwitować kompozycję jako wtórną. Ale co powiedzieć, gdy perfumy zagarniają człowieka całkowicie, nie pozwalając na racjonalną analizę?
Tak jest z czwórką Jil Sander. Najpierw przyszła pocztą próbeczka zapachu oraz mini balsamik /mam do balsamów słabość/. Powiem tylko, że zachwyciłam się od pierwszego wdechu. Dla mnie Jill Sander 4 to kwintesencja wyrafinowanej kobiecości. Opisuje kobietę świadomą swojej wartości, na swój sposób chłodną, zdystansowaną. Moja przyjaciółka twierdzi,że to zapach osoby kompetentnej. Po takiej rekomendacji,bez wahania użyłam go na obronę i to z pełnym sukcesem. Niestety zapach jest wycofany i z trudem kupiłam pełny flakon. Używam oszczędnie, na "podniosłe" okazje. W warstwie zapachowej, główną rolę gra jaśmin. Jeden z najładniejszych jakie znam. Nie znosiłam w dzieciństwie zapachu tych białych kwiatów, a teraz to właśnie jaśmin okazał się moim perfumiarskim afrodyzjakiem. Przewija się w ulubionych kompozycjach / np. w 24 Faubourg Hermesa/.
Niech żyje cudowna, wierna mi Jill!
Oby pozostałe na rynku egzemplarze tych perfum były na moją kieszeń...
Trwałość doskonała. Flakon ascetyczny z nieładnym koreczkiem.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

dojrzaly zapach

Zgadzam sie z poprzedniczka, ten zapach jest bardzo kobiecy. Nie nadaje sie dla mlodych dziewczat, sa to perfumy raczej dla dojrzalej kobiety. Najwiekszego charakteru nadaje miod, lecz jest utrzymany w stylu orientalnym. Mam wrazenie, ze tak wlasnie pachnialy kiedys wielkie krolowe.

Jest bardzo namietny i trwaly. Czasem czuc go nawet po kapieli. Jak bylam mala moja mama uzywala Kobako (czesc z Was pewnie je pamieta). Mam wrazenie, ze te perfumy sa z tej samej kategorii zapachowej.

Flakon klasyczny, ale ozdobiony zlotem, bardzo elegancki.

Używam tego produktu od: 5 miesiecy
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 30ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

100% kobiecosci

100% kobiecosci. Zapach zmyslowy, elegancki, ale zarazem majacy w sobie niesamowita swobode, raczej wieczorowy.
Nie potrafie No. 4 rozebrac na nuty, kwiaty sa tu tak zmiksowane, ze zapach roztapia sie na skorze piekna, mieniaca sie smuga.
Calosc niesamowicie kobieca i zmyslowa, tak jak pisala w swojej recenzji agnes_bdg, No. 4 to wrecz esencja kobiecosci... jak gdzies trafie, to na pewno kupie, a co ;-)).
Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: probki

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    137
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    87
    recenzji

    53
    pochwał

    8,56

  3. 3

    0
    produktów

    66
    recenzji

    57
    pochwał

    7,18

Zobacz cały ranking