Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Arpege EDP

Arpege EDP

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 130,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Te eleganckie, wieczorowe, aldehydowo-kwiatowe perfumy wykreowane w 1927 przez Jeanne Lanvin, od 1993 dostępne na rynku w nieco zmienionej formule, są wciąż piękne i zniewalające. Ich nazwa pochodzi od muzycznego "arpeggio" - i rzeczywiście Arpege przypominają kaskadę muzycznych nut, tyle tylko, że zamiast dźwięków czarują nas kolejne zapachowe akordy: najpierw aldehydy, bergamotka, neroli, kolendra, goździki i brzoskwinia; później irys, jaśmin, róża, ylang-ylang, kamelia i konwalia; na końcu ambrein, benzoina, piżmo, drewno sandałowe, paczula, wanilia, wetiwer.

Cechy produktu

Rekomendacja
na dzień, na wieczór
Pojemność
50 - 100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 21

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: kilka próbek

Bardzo kultowe i bardzo retro

Perfumy, o których od czasu do czasu słyszałam, perfumy, których używało wiele bohaterek powieści przeze mnie czytanych. Mimo szczerych moich chęci, nie jestem w stanie wystawić im pozytywnej opinii. Rozumiem, że są kultowe i że znać je wypada, jeśli się ktoś interesuje perfumami, natomiast z podobaniem się jest już gorzej, oj dużo, dużo gorzej...

Nie są paskudne, nie. Mają w sobie nuty tuberozy, lukrecji, trochę zbędnego dymu i to wszystko dla mnie jest takie przestarzałe, nieaktualne, nie chciałabym tak pachnieć, nie chciałabym, żeby tak pachniały osoby w moim otoczeniu. Trochę drapią taką pudrową słodyczą, nieładną.

Są owoce, kwiaty i niestety, cały szereg kuchennych aromatów, co przeszkadza mi najbardziej. Goździki, kolendra dominują kompozycję, poza tym czuć wiele składników, np. wetiwer, kamelię, ylang-ylang w ordynarnym wydaniu, różę w tandetnej wersji, wszystko jakieś nie takie. Nie czuję moich ulubionych nut, które są wymienione przez producenta, doprawdy nie wiem, gdzie wanilia, neroli.

Po jakimś czasie perfumy robią się zajzajerowate, pachną trochę jak mydełka w hotelach, coś a la opoponaks, ble.

Do tego wszystkiego czuć w nich lekką nutkę fermentacji, i nie jest ona ładna jak np. w Chloe, nic a nic.

Polecam tym, którzy lubią zapachy retro, a nawet bardzo retro, do kompletu z futrem zatęchłym i środkiem na mole:)

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

wibrujące złote ciepło

czaiłam się na te perfumy od jakiegoś czasu, a właściwie, odkąd zaczęłam interesować się historią perfumiarstwa. spodziewałam się właśnie tego, co otrzymałam. pięknego, ciepłego, wibrującego zapachu, który trwa i trwa i nie daje o sobie zapomnieć.
\\nsubiektywnie - dla mnie nie jest on przestarzały. jest bogaty, dystyngowany, czarujący. jest ciężki i mocny, bardzo trwały. bardzo bogaty, powoli rozwijający się. szykowny.
\\nuważam, że nie jest to zapach dla dziewcząt nastoletnich, ani też dla stylu sportowego. do tych perfum pasuje kobieta otulona szalem, w klasycznej spódnicy i koszuli. trochę jak dorosła Ania Shirley.
\\nten zapach podobny jest do Chanel no 5, ale jest jakby bardziej cytrynowy, a mniej pudrowy. czuję w nim świeżą cytrynową trawę i sporo narcyza. nie wiem, czy jest tam rzeczywiście trawa cytrynowa i narcyz, ale jak dla mnie, to te 2 elementy przeważają.
\\nbuteleczka śliczna.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Klasa i ciepło

Nabyłam go z ciekawości bo w końcu musi być coś niesamowitego w zapachu, który jest produkowany od prawie 80lat. I się nie zawiodłam, mało tego jestem oszołomiona. Pierwsze zetknięcie z korka: \'A nada się, klasyk zawsze się przyda\'. A po każdym użyciu jest coraz większe uzależnienie. Po prostu obłęd, jak pomyślę o tym zapachu ssie mnie w dołku, jakbym była go głodna. Chyba dodają do niego jakiś secret ingredient, lsd czy coś ;)

To zapach podobny do Chanel 5 tylko, że mniej różany i mniej pudrowy, co bardzo mi odpowiada. Nawet początek, który faktycznie wali aldehydami po nosie dla mnie jest idealny. Utrzymuje się co najmniej 9-12 godzin (powiedzcie mi, który Lacoste, Davidoff czy CK się tak długo nosi...)
Pięknie się rozwija (podkreślam rozwija a nie po prostu sobie egzystuje na skórze), nie jest nachalny, ciągnie się za właścielką ale bardzo otulająco. I zawsze podczas ruchu delikatnie daje o sobie znać. Ma jakąś nieokreśloną duszę. Dla kobiety gustownej, do jeansów byłaby to profanacja. Niekoniecznie na wieczór, ja noszę je w dzień. Wieczorem raczej nie uwiedzie, dla mnie nie jest seksowny.

Używam tego produktu od: 4 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: Rozpoczęte 100ml

Alber Elbaz w atelier

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Z korka piękne, na mojej skórze już nie...

Dokładnie jak w tytule. Gdy wącham z korka lub z fiolki - próbki od razu czuję, że to zapach niepowtarzalny, głęboki, prawdziwie kobiecy, wytrawny, taki skórzano-pończochowy, a nie do sukienek w kwiatki. Spośród 6 próbek, które zakupiłam w pewnej perfumerii, Arpege najbardziej nęciło nos, było jak skoncentrowany ekstrakt mocnej, zmysłowej, eleganckiej kobiecości, bez żadnej ckliwości, romantyzmu ale też bez wulgarności czy przymiotów stereotypowo "męskiej" kobiety.

Niestety, na mojej skórze nie pachnie dobrze, wydaje mi się, że nie rozwija się tak, jak należy. Na początku nawet przyjemne aldehydowe mydlinki, ale potem kwiaty nie otrwierają płatków, wydają mi się trochę ostre, zaciśnięte i przypudrowane.
Zapach podobny do Chanel no. 5 EDP, ale bez jej nutki "staroświeckiej", czy też "zjełczałej" (no. 5 EDT chyba tej nutki też nie ma) jednak też bez jej ciepła. Arpege jakieś zimne jest na mnie. Może kiedyś moja skóra i nos zareagują na nie inaczej...


Trwałość idealna - całodniowa, projekcja taka w sam raz - nie za bliskoskórna, ale też nie za mocno ogonowa. Wystarczy niewielka ilość, by pachnieć - bardzo ekonomiczny zapach. Pod tymi względami ideał.

Używam tego produktu od: 2 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: próbka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Gorący hiszpański wieczór

EDIT: Ostanio użyłam Coco Chanel i jak dla mnie początek jest identyczny z Arpege,cena ... dużo niższa do tego równie retro-luksusowy :)

Zgadzam się z poprzedniczkami, że Arpege jest jak narkotyk - im dłużej testuje tym bardziej lubię. Zapach zdecydowanie nie dla każdego.... Pierwszy niuch może zakończyć się szybko klasyfikacją: "babciny". Dajmy mu jednak szanse rozkiwtnąć, a wydobywa ciepło i elegancję.... jest MATCZYNY Kiedy juz trochę się rozwinie i otula moją szyję widzę Hiszpankę po 30-tce ,ma kręcone czarne włosy do ramion, czarną sukienkę i złote kolczyki. W progu domu stoi jej mąż, który wzrokiem pełnym najcieplejszej miłości patrzy jak ona pochyla się nad dzieckiem... Wieczorny podmuch wiatru rozwiewa jej włosy, w promnieach zachodzącego Słońca odwraca głowę do męża i usmiecha się... Tak, nie ma tu wampa, nie ma młodej seksownej uwodzicielki ... Tu jest prawdziwa kobieta, matka, pełna dobroci, ciepła, elegancka o kragłych kształtach, ciemnych włosach, do której lgnie dziecko i którą można tylko kochać kochać kochać....
Ach popłynęłam trochę ale właśnie takie widoki widzę oczami wyobraźni gdy czuję Arpege, trochę jak Dolce Vita...
Również apeluję podobnie jak ktoś juz przede mną pzowólcie rozwinąc się temu zapachowi na nagrzanej Słońcem skórze,.... w upał, w pełnym Słońcu
Ja mam wtedy przed oczami Monice Belluci :)Używam tego produktu od: ponad rokIlość zużytych opakowań: miniaturka

EDIT: Podwyższam o pół gwiazki. Zapach nie jest "mój\\\\\\\' - nie powala mnie na kolana ale im dłużej wącham i poznaję inne zapachy doceniam bogactwo Arpege. Poza tym doskonale sie go nosi.Takich perfum juz się nie robi. Ja w nim chadzam spać.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Primus Inter Pares

Od pierwszego kontaktu Arpege stał się jednym z moich faworytów, a w miarę upływu czasu jego ranga nie dość, że umacniała się, to rosła.
Mimo, że reformułowany ponad 60 lat od wejścia na rynek, nadal zachwyca i upaja swoim bogactwem i niepowtarzalnym charakterem.
W otwarciu delikatny, ale wyrazisty aldehydowy podmuch owiewa nuty neroli, róży i goździka. Szczególnie ten ostatni jest bardzo dobrze wyczuwalny. Na tym etapie Arpege jest chłodny, nawet ascetyczny, ale nie odpychający.
Róża dopiero w kolejnej fazie przejmuje pierwszeństwo, wtedy też gaśnie siła aldehydowego podmuchu, w miejsce którego pojawia się gęsta esencja miodowa, a całości dopełnia nuta rozkwitającego jaśminu.
Arpege przechodzi ewolucję z dość zdystansowanego, nawet lekko chłodnego zapachu w kierunku ciepłego, kwiatowo-miodowego bukietu uzupełnionego w bazie dodatkiem subtelnego piżma i ciepłej ambry.
Nie jest łatwo nosić ten zapach - wymaga to specjalnej oprawy. Arpege nie spełni swojej roli i nie ukaże swojego piękna zawsze i wszędzie. Ma swoje warunki, które trzeba spełnić, aby poznać jego doskonałość.
Jestem bardzo ciekawa, jak pachniała wersja pierwotna, z 1927 r., skoro ta z 1993 r. potrafi tak zafascynować i otumanić.
Trwałość i intensywność Arpege jest bardzo zadowalająca.

Używam tego produktu od: 11.2009 r.
Ilość zużytych opakowań: 2 x 5 ml.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Dla dojrzałych z sentymentem za przeszłością

Ktoś ocenił te perfumy jako najohydniejsze, rzecz gustu ale dla mnie ohydna to była kiedyś próbka Diora Poison (nie próbowałam do nich podchodzić ponownie) a te to tylko wspomnienie o socjaliźmie.
Tego typu perfumy kupowałam mojej mamie za oszczędności 7-latki (musiały to być grosze) na gwiazdkę.
A obecnie prowincjonalnej pierwszoklasistki przed komunią na zakup 50ml Lanvin Arpege raczej nie stać.
Nic dodać, nic ująć - zapach dla pań 55+.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: 5 ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

na szczęście dla wielu ohydny ;)

Przygoda z tym zapachem w moim przypadku zaczęła się około 20 lat temu :) dostałam próbkę tego zapachu od przyjaciółki, która miała ciocię z " za granicy" :) Niby zapach babciny,a ja jako nastolatka dawkowałam sobie ten zapach na szczególne okazje. Wspaniale rozwijał się latem na upale słodziutko, kojarzył mi się z orientem, czymś bajkowym, kolorowym i tak go zapamiętałam. Po wielu wielu latach kupiłam flakonik na bezcłowej i okazało się że pamięć mnie nie myliła:)) Uważam że albo się kocha ten zapach albo się go nienawidzi. Na pewno jest to zapach dla odważnych kobiet bo różni się od tego co na topie:) Jeśli o mnie chodzi to została mi jedna zasada z wczesnej młodości;) co do tego zapachu - czyli używam w upały, na rozgrzanej skórze dzieją się z tym zapachem cuda, w dni chłodne faktycznie trąci myszką i choć baaardzo lubię ten zapach to wtedy jest dla mnie "ohydny" :)) Podsumowując polecam przeciwniczkom tego zapachu testy w pełnym słońcu:))

Używam tego produktu od: 5 lat
Ilość zużytych opakowań: 1

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie dla mnie

Lubię testować "stare" zapachy; już sam fakt, że tak długo są w produkcji świadczy o tym,że maja w sobie to coś. I sądząc po wysokich notach, jakie Arpege ma choćby na Wizażu, wiele kobiet to nieuchwytne coś w nim znalazło. Ja do nich nie należę. Początkowa nuta jest jak uderzenie obuchem w głowę- sama piana i mydliny. Po chwili ten nieprzyjemny zapach wyparował, pozostawiając na skórze znacznie ładniejszy delikatną woń...mydełka zapachowego? Jaśminu? Ta późniejsza nuta znacznie bardziej przypadła mi do gustu, ale nie na tyle, żebym Arpege pokochała. Z szacunku dla tradycji i za piękne opakowanie dodatkowa gwiazdka. Myślę, że są kobiety, na których pachnie cudnie- ja do nich nie należę.

Używam tego produktu od:
Ilość zużytych opakowań:jedna próbka plus kilka psiknięć z butelki koleżanki

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

OKROPNY TO ZA MAŁO!

Nie wiem nawet jak opisać ten "zapach",są to chyba NAJOHYDNIEJSZE perfumy jakie w życiu wąchałam, zupełnie nie w moim stylu, jednak jest wiele perfum, których nie lubię, ale takie obrzydzenie, wręcz odruch wymiotny i ból głowy, spowodowały u mnie tylko te.
Śmierdzą mi jakimś miodem, jakąś pasieką albo i samym spoconym pszczelarzem;), są trochę podobne do zapachu jakiegoś leku, nie wiem, chyba syropu lub kropli.
Gorzkie, ostre, wg. mnie zupełnie niekobiece, pachną jak jakiś stary sklep z antykami i bibelotami.
Coś strasznego, nigdy w życiu nie mam zamiaru tego wytworu dotknąć, a co dopiero powąchać!!


Używam tego produktu od: miesiąc temu dostałam próbkę
Ilość zużytych opakowań: próbka 2 ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

i tak i jeszcze nie wiem

antyk różano-aldehydowy, tak wierci w nosie jakbym do nosa wciągnęła mydliny. Są to na pewno prawdziwe perfumy, ale trzeba mieć silną osobowość aby je nosić, bo ciężkie, bo staromodne, bo - oryginalne wśród dzisiejszych sezonówek. Natomiast blisko Climatu YSL i L`ar du temps Niny Ricci... Ze 2 lata temu nie podołałam miniaturce 5ml a dziś porywam się na całą 100, ale to taki typ, który im dłużej stosujesz tym bardziej się kocha niż nudzi... Najtrudniejszy jest ten pieniący początek, w ciągu dnia piana znika i elegancki zapach nie narzucająco trwa przy noszącej...

Zapach jest niesamowicie elegancki, wyniosły, piękny!- dla miłośniczek aldehydów, czyli mydlanego aromatu. Nie uważałam się za takową i np: Cabotin mi nie leży bo jest zielono mydlany, a ten pięknie kwiatowo, miodowo mydlany. Czuć go mocno cały dzień, tworzy ogon, który może wzbudzać zainteresowanie... Docenią go jednak zdecydowanie starsze i dojrzalsze nosy. Jeśli kotś uważa, że For Her Rodriqueza jest mydlane i nie do zniesienia to tego próbować na pewno nie powinien, bo to moglaby być babcia wspomnianego zapachu. Cóż mnie sie udało go oswoić, dobrze się w nim czuję - to może i Wam się uda...

Najbardziej kobiecy z zpachów mojej kolekcji - nie znajdziecie tego w żadnym z współcześnie królujących na półkach perfumerii, również wśród swoich rówieśników zapach ten zdecydowanie się wyróżnia - srebrzyste aldehydy... jest srebrzysty, w sensie srebrny, szlachetny, na pewno nie brokatowy. Jest w nim i chłód i ciepło i melancholia - za elegancki do pracy, ale lubię jego wyniosłe piękno poczuć wśród codzienności...
Używam tego produktu od: 2 lat
Ilość zużytych opakowań:napoczęte 100ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

super

Jeśli używacie Eclat Darpege to nie miejcie nadziei na coś podobnego, ale jeśli lubicie nutę aldehydową to tak! tak! tak! Rzeczywiście jest to antyk perfumeryjny, ale dzięki temu mało rozpowszechniony i zwraca uwagę. Intensywny i trwały , nie sposób nie zauważyc, ale mnie się to podoba.

Używam tego produktu od:miesiąca
Ilość zużytych opakowań:pierwsze

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    358
    recenzji

    3
    pochwał

    9,61

  3. 3

    13
    produktów

    111
    recenzji

    0
    pochwał

    3,02

Zobacz cały ranking