Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

YSL, Rive Gauche

YSL, Rive Gauche

Średnia ocena użytkowników: 3,1 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 300,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Yves Saint Laurent Rive Gauche to drzewny zapach z lekkim powiewem kwiatowych tonów Oryginał perfum Rive Gauche powstał w 1970 roku. Od tego czasu jednak przeszedł już kilka zmian. Dzisiaj w tym zapachu dominują akordy drzewa wspólnie z innymi lesistymi, szyprowymi tonami.
.
Nuty zapachowe
Głowy: aldehydy, bergamota, cytryna, zielone liście
serca: róża, jaśmin, gardenia, wiciokrzew
bazy: wetiweria, bób tonka, drzewo sandałowe, mech dębowy

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 26

Średnia ocena użytkowników: 3,1 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Smrodek YSL.

Aldehydy z cytryną-nie wiem czego się zatem spodziewałam kupując w ciemno, gdyż gorszego połączenia moje nozdrza nie mogą sobie wyobrazić.Pomimo, iż na Wizażu jestem recenzentką jedną z tych bardzo seniorek:)na ten zapach byłam za młoda-dodał mi 50 lat, smrodek, a fuj, odrobinę męski.stary dla ciotki klotki w papilotach i zleżałym w szafie starym zjedzonym przez mole futrze.Uwielbiam zapachy YSL za klasę, elegancję i trwałość.Jestem zaskoczona jak taka firma mogła wyprodukować takiego śmierdziuszka.Flakon brzydki.Daje pół gwiazdki za trwałość-ta jest wyborna.Niestety, w tym przypadku.

Używam tego produktu od: 5 lat temu
Ilość zużytych opakowań: kilka psiknięć z pierwszego flakona

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Nad piękną i modrą...Sekwaną

Znalazłam je na wizażu w kategorii "najgorsze damskie zapachy". Przykro mi trochę, bo ja mam do " Rive Gauche" ogromny sentyment!
Lata temu, u cioci/ mieszkającej w Nowym Jorku/, zobaczyłam w łazience cały zestaw zapachowy. Mogłam z niego korzystać, więc pławiłam się w wannie otulona tym luksusowym aromatem.
Od tamtej pory mam w posiadaniu flakonik Rive Gauche," na podorędziu". Uwielbiam te błękitno-srebrno-czarne paseczki. Samo patrzenie na buteleczkę sprawia mi przyjemność.
A zapach... cóż, jest raczej oldskulowy. Dziś nie poszłabym w nim" między ludzi", mógłby być nazbyt ekstrawagancki!
W zaciszu domowym niekiedy sięgam po niego, by się przebudzić czy orzezwić. Otwarcie ma potężną moc!
To zapach bardzo ostry, energetyzujący i zawsze wyrywa mnie z marazmu. Przyznam, że taki efekt wywołuje u mnie większość szyprów i aldehydów.Po atomowym otwarciu, większość łagodnieje i cudnie cichnie na skórze. RG zostawia w tle, taki kwaskowaty cień, ale mi to zupełnie nie przeszkadza! Nazwa pochodzi od lewej odnogi Sekwany, stąd tytuł recenzji.

Zauważam, że stare receptury w takim klimacie, nie cieszą się uznaniem współczesnych użytkowniczek. Coś mi jednak mówi, że retro-aldehydy powrócą kiedyś do łask...
PS.Recenzja dotyczy starej wersji.

Opakowanie może trochę tandetne, ale oryginalne.Jedyny błękit paryski w mojej kolekcji!

Używam tego produktu od: xxx lat
Ilość zużytych opakowań: 2x75ml

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Na specjalne okazje i raczej nie w dresie.

Pierwsze skojarzenie-perfumy starej wyfiokowanej kokoty.

Podobaja mi się, bo:
- rzadko ktoś tak teraz pachnie (z grupy wiekowej do 50lat)
- ładnie ewoluują
- z biegiem czasu widzę piękną damę w etoli i kapeluszu oraz w perłach, a perfumy zaczynają lekko "gryźć" i "drapać", a zapaszek z lat trzydziestych gdzieś ucieka precz zostawiając tylko smugę kremowego zapachu

Używam tego produktu od: tygodnia
Ilość zużytych opakowań: 30 ml

TOP 10 męskich perfum

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ciepły, kremowy szypr

Kupiłam w ciemno. Trochę z ciekawości, a trochę z nieodpartej pokusy posiadania kolejnego, nowego flakonika.
Od dawna intrygowały mnie te perfumy, tym bardziej, że recenzje na polskich , jak i zagranicznych forach oscylowały od miłości do nienawiści.
Spodziewałam się porządnego migrenogennego kilera zważywszy na aldehydy w składzie, , a otrzymałam piękny , kremowy szypr, który świetnie ułożył się na mojej skórze.

Co ciekawe, to chyba właśnie dzięki aldehydom , których tak się obawiałam, kompozycja wydaje mi się szalenie intrygująca. Na dodatek te , w połączeniu ze słodką gardenią, różą i jaśminem dają efekt miękkości i kremowej słodyczy która tak mnie urzekła.

Od pierwszego momentu wydały mi się bardzo podobne do Yardley\\\'owskiego Chique\\\'a, ale w testach nadgarstkowych , ku mojemu zaskoczeniu, RG wypadło o niebo lepiej.
Chique jest bardziej sportowy i chłodny, nie rozwija się na skórze tak bogato i ciepło jak RG . Ten natomiast początkowo wytrawny i gorzki, przechodzi w kremowo-słodki akord , który niestety znika po kilku godzinach od aplikacji. Na skórze pozostaje już tylko cień zapachu o lekko kwaskowatej nucie i za to odejmuję jedną gwiazdkę.

Podsumowując. Na pewno będę ich używać,tym bardziej ,że do tej pory śmiało nosiłam Chique\\\'a, a ten bardziej jednak daje po nosie.
RG będzie też dla mnie mniej mniej kwiatową i pikantną alternatywą klasycznego Agenta, który jak dotąd jest moim Number One.

Flakonik udany, oddaje śmiałego i zadziornego ducha zapachu.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Po czorta go udoskonalili??

Zacznę od tego, że istnieją dwie wersje Rive Gauche: z 1971 i 2000.
Ta pierwsza istniała sobie aż do 2000, kiedy to Tom Ford dokonał na niej dzieła zwanego "reformulation". Według uważnych recenzentów portalu basenotes, stara wersja ma napis Yves Saint Laurent na dole opakowania, natomiast nowa na górze. Na dole ma tylko napis Eau de toilette.
Na pierwszy rzut nosa pachną podobnie. Jednakże gdy na jednym nadgarstku mam jedną a na drugim drugą wersję, to czuję zdecydowaną różnicę.
Stara wersja jest bardziej drzewna i męska. Nie ma tej świdrującej nuty.
Natomiast nowa to tani lakier do włosów.

Obecnie w sklepach dostępna jest tylko wersja 2000. I już nie dziwię się, czemu recenzje są tak niepochlebne :]

Oceniam więc wersję starą, odejmując gwiazdkę za zmianę składu.

Stanowczo odradzam gwałtowne inhalacje tuż po aplikacji - można zrobić sobie kuku taką ilością ostrych aldehydów. Potem jest już ładniej, bo do głosu dochodzą kwiaty. Następnie ujawnia się wytworny mech, wetiwer i sandałowiec - szczególnie szykowne w starej wersji.

Podsumowując, to nie jest łatwy zapach dla każdego. Należy do niepopularnej obecnie kategorii szyprowo-aldehydowej. To mocna, odważna i bezkompromisowa kompozycja. Może to zabrzmi dziwnie, ale mam nieodparte wrażenie, że Rive Gauche jest mocno osadzony w przemianach obyczajowych początku lat siedemdziesiątych ;). Nosząc go mam przed oczyma ekscentryczną, francuską studentkę rozprawiającą o Sartrze przy kawie i Galouisach. Siedzi owa studentka w ogródku kawiarnianym a z pobliskiego straganu z kwiatami dochodzi zapach róż.

Myślę, że w dobie niszowych dziwadeł Rive Gauche mógłby mieć swój renesans.

Używam tego produktu od: nie wiem. Roku??
Ilość zużytych opakowań: miniatura 71 i 00.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Aldehydowe paskudztwo!

Najgorsze paskudztwo jakie kiedykolwiek poczuły moje nozdrza!
Do niczego nie podobne...pachną jak stare gazety, naftalina i środek do udrożniania rur.

Odrzucające!
Tylko dla sadomasochistów!

Używam tego produktu od:w zeszłym roku
Ilość zużytych opakowań:test

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

zadziorna panienka

:) aż sie sama dziwię że takie "leciwe" zapachy mi sie podobają. Starzeję się :(

W skrócie pachną jak lakier do włosów, mocny, skoncentrowany zapach. Daje zdecydowanego kopa. Nie jest to taki banalny lakier. Sączy z siebie po kilku minutach różne ciekawe nutki - mchu i ziemniaków z piwnicy (podobnie jak Cabochard), miodu, ziół, pieprzu, zielonkawo-miodowy akord kwiatów wiciokrzewu. Zapach jest bardzo zdecydowany, "zadziera nosa", motywuje do działania, dodaje osobie noszącej pewnosci siebie.
Dziwi mnie, że powstał tak dawno w 1970 roku, bo charakterem pasuje do lat 80-tych. Nie kojarzy sie ze starą babcią czy kościołem, ale z młodą rezolutną kobietą z lat 80-tych, żyjącą w pośpiechu, spożywającą lunch w przydrożnej kafejce w przerwie pomiędzy jednym a drugim spotkaniem biznesowym, wokół architektura lat 80-tych, konstrukcje ze szkła i metalu, trochę jeszcze toporne, ale jak na te lata i tak nowoczesne. Całkiem jak na plakatach reklamowych.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań:

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Stara ciotka.

Opakowanie - obrzydlistwo, już gorszego wymyślić nie mogli.
Zapach - horror, smród. Duszący, mocny smród. Kojarzy mi się z szafa starej ciotki, która karmi mole swoim futrem z karakułów.

Używam tego produktu od: nigdy
Ilość zużytych opakowań: próbka

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

kolejny aldehydek... :)

ohydek, jak dopowie wiekszosc, njaprawdopodobniej. Teraz wiem juz na pewno: mam nietypowa skore, ktora lubi sie baaardzo z aldehydami. Proponuje wiec zeby moje recenzje braly do siebie wylacznie osoby, ktore toleruja Chanel 5.
Wiedzialam, ze Rive Gauche mi sie spodoba :) Cytrusow w nucie nie wyczuwam wlasciwie wcale, natomiast szybciej niz w opisie skladu (po okolo pol godzieny) pojawia sie cos jakby delikatne kadzidlo - podejrzewam, ze to drzewo sandalowe i mech. Ta faza jest dosyc ostra, dlatego lepiej nie przedawkowac tych perfum. Pozniej calosc lagodnieje.
Generalnie zapach jest na mnie dosc lagodny, cieply, ale z wyrazem. Naprawde piekny!!! Polecam sprobowac, wielka klasa godna YSL, ale zapach na pewno nie dla wszystkich!

Używam tego produktu od: kilku godzin
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

mniam

A ja to widzę tak.
Paryż. 6 dzielnica.
Kobieta, blondynka, włosy podkręcone, lekko podniesione, do ramion.
Wiek - KOBIETA ! (kobiet nie pyta się o wiek).
Czarne jak smoła, wielkie okulary (dykretne logo Chanel na zausznikach) - mech.
Czarny, świetnie skrojony żakiet (wełna z jedwabiem, bo to początek wiosny, więc jeszcze zimno), Max Mara. Z kołnierzem ze srebrnego lisa - aldehydy.
Czarne spodnie 7/8, Escada,z wysoką talią, rurki ewentualnie cygaretki. - bergamotka.
Czarne zamszowe botki do kostki Laboutin, z lekko okrągłymi czubkami, obcas 4-5 cm - orzech laskowy *przysięgam, że tam jest).
Czarna torba Chanel, pikowana, z czarnej lakierowanej skóry - ambra (?).

Idzie na zakupy do Galeries Lafayette, krokiem spacerowym.

Szykowny zapach dla bardzo eleganckich kobiet. Pyszny.



Używam tego produktu od: -
Ilość zużytych opakowań: próbka

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Dno

Myslalam, ze nie moze byc nic gorszego niz Chanel 5. A jednak jest...Rive Gauche! Duszacy, smierdzacy zapach. Bardzo mocny. Tylko dla koneserek takich ciezkich perfum!Używam tego produktu od: nie uzywam i nie bede uzywac !
Ilość zużytych opakowań:-

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

ciezki, ale ladny

Jest dosyc mocny i ciezki, ale podoba mi sie. Lubie takie kadzidelkowe zapachy, ale tylko czasami, na wieczor. Poza tym po kilku godzinach troche lagodnieje i pachnie duzo bardziej slodko.

Używam tego produktu od:kilku lat
Ilość zużytych opakowań:w trakcie 1

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    331
    recenzji

    1
    pochwał

    8,85

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    3,15

Zobacz cały ranking