Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Voile Teinte Auto-Bronzant Jambes Bronzes (opalizujący samoopalacz do nóg z opiłkami złota)

Voile Teinte Auto-Bronzant Jambes Bronzes (opalizujący samoopalacz do nóg z opiłkami złota)

Średnia ocena użytkowników: 1,3 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 125 ml
Cena 110,00 zł

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 1,3 /5

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

NIGDY WIĘCEJ!!!!!!!!

Szkoda mi tej połowy gwiazdki, ale niestety nie przewidziano na Wizażu punktacji ujemnej, a tylko na taką ten produkt zasługuje. W najlepszym razie na brak gwiazdek. Jest beznadziejny!!! Zwykle używałam wyśmienitego żelu Express Clarinsa, to paskudztwo do nóg kupiłam, bo akurat żelu nie było. I bardzo szybko tego zakupu pożałowałam. Produkt przypomina bardziej makeup do nóg niż samoopalacz, fatalnie się rozprowadza, a kiedy próbować go rozetrzeć, roluje się jak brązowy wosk. Obrzydliwie śmierdzi, jak najtańsze badziewie nikomu nieznanej firmy, tylko intensywniej. Drogi jak cholera, więc dałam mu kilka szans, ale za każdym razem kończyło się tak samo. Po godzinie walki z mdłościami ze wględu na ten upiorny smród wędrowałam pod prysznic i zmywałam go bez najmniejszych problemów, a nogi pod spodem były takie same białe jak przed użyciem. Żeby choć jedna smuga została, która by mnie przekonała, że to coś w ogóle działa... Wywaliłam do śmieci. Totalne nieporozumienie, omijajcie z daleka!!!Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: trochę pierwszego i nigdy więcej!!!

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Słabizna

No niestety! Poprzednia recenzentka ma sporo racji - ten samoopalacz jest po prostu słaby, co dziwi tym bardziej, iż inne samoopalacze Clarinsa są bardzo dobre - sama uzywałam i tego do twarzy i słynnego żelowego, i zaliczają się do moich samoopalaczowych faworytów. A z tym taka wpadka! Ja go kupiłam specjalnie, z premedytacją - bo bardzo lubię samoopalacze do nóg - HR, Lancome - przeważnie są lekko zabarwione, łatwo się je nakłada, mają pięknie połyskujące drobinki (do twarzy mam zawsze odrębny samoopalacz, a do rąk, brzucha uzywam balsamu brązującego). Ten Clarinsowy też jest zabarwiony, też połyskuje, ma konsystencję płynnej emulsji. Śmierdzi jak i inne :) Za to faktycznie są problemy z jego nałożeniem, niestety. Jak nałożyłam go pierwszy raz to prawie wcale nie zauważylam przybrązowienia - a mam jasną skórę - nałożyłam cieniusieńką warstwą. Potem nałożyłam grubszą, i niestety, ciężko go równomiernie rozłożyć - wałkuje się jak diabli, i opalenizna nie jest równomierna. Zaznaczam, że jestem samoopalaczową weteranką, pamiętam o peelingu, wiem jak nakładać. Jakoś się opornie wchłania, coś się lepi, i wałkuje. Rozjuszyłam się, i rzuciłam w kąt, kupiłam najnowszego Loreala, ale potem przyszło opamiętanie, taka kasa, trzeba zużyć. Wałkuje sie nadal, ale jak rozcieram godzinami, wklepuję pieczołowicie, to efekt jest o tyle zadowalający, że smug nie ma, opalenizna jest w miarę równomierna. Mnie się odcień podoba, jest ładny, naturalny i złocisty i to jedyny plus. No ale nie mam serca do tego samoopalacza, mieszam czasem z balsamem i nakładam na ręce, oby się szybko skończył. Nie polecam początkującym, naprawdę wymaga niezłej wprawy, żeby osiągnąć jako taki efekt. Jestem daleka od zachwytu i nie polecam, zwłaszcza za tę cenę!

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

fatalny

Rzadko bywam złośliwa, ale tym razem zadałam sobie trud - zgłosiłam ten samoopalacz, by go zjechać!
Moim ulubionym samoopalaczem, kosmetykiem wszechczasów jest inny preparat Clarinsa, z tej samej serii - żel. Ma mnóstwo zalet i właściwie żadnych wad. Ale pewnego dnia go nie było i kupiłam coś, co - w moim poczuciu - powinno go zastąpić...Ta sama seria, te same pieniądze ...Naiwna byłam! To, co kupiłam - było w kremie, nie żelu, w dodatku było nie tylko samoopalaczem ale i kremem brązującym. Gdyby na tym kończyły się jego wady - to winne byłoby moje gapiostwo, nie kosmetyk, ale niestety...:(
Krem koloryzuje - baaardzo intensywnie, w sposób mało naturalny, chyba, że już jesteśmy mocno opalone ( tylko po co wtedy samoopalacz?). Równe rozsmarowanie go graniczy z cudem, bo od razu powstają fatalne smugi. Im bardziej się starałam, tym bardziej były widoczne. Krem podkreślał każdą nierówność, każdą blizenkę...A przy próbie rozsmarowania rzeczonych smug - nagle rolował się w efektowny, brązowy wałek...:( Oczywiście - po zlikwidowaniu wałka powstawały kolejne smugi itp. Późniejsza opalenizna dokładnie to odzwierciedlała. Ostatnio pierwszy raz z furią zmyłam samoopalacz tuż po nałożeniu i posmarowałam się tym w żelu. Oczywiście - zero problemów...

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    195
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    196
    recenzji

    0
    pochwał

    9,91

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    5,97

Zobacz cały ranking