Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów java. Bez włączonej Javy nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Christian Dior, Dune Woman

  • 20
Powiększ Christian Dior, Dune Woman

Zgłaszająca osoba: Złośliwiec

Na mojej pani pachną po prostu cudownie. Mają głęboki zapach wrzosów, ziół i morza, zapach bardzo świeży i spokojny. Nie odbieram go wcale jak inne kobiece słodkości typu kwiatuszki i wanilie albo modne ostatnio elementy zwierzęce (które mnie po prostu denerwują!). Wiem, że już się znudziły mojej pani, ale nie potrafię zaakceptować innych. Ona mi znosi setki próbek z perfumerii a ja ciągle kręcę na inne nosem. Chanel No. 5 sie nie umywa. Po prostu the best!
Zapach swoją premierę miał w 1991 roku.

Nuta głowy: lilia, żarnowiec.
Nuta serca: lak wonny, piwonia.
Nuta bazowa: pałecznik chiński, ambra.

Cena: ok. 130 zł - 190 zł / 30 ml EDT, ok. 260 - 390 zł / 100 ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Zimno - ciepło, słodycz - słoność
  • Testowałam wersję po reformulacji.

    Pierwsze wrażenie jest chłodne, jak powiew od morza.
    Morsko-algowo-słono-słodkie. Zielone. Pomyślałam: no fajny, trochę "inny", kojący.
    Po chwili zaczyna grać trochę inna nuta, która mnie kojarzy się z nagrzanym kamieniem, takim nadmorskim, z suchymi porostami, miesza się ona z pierwszym, chłodnym akordem i powoduje ciekawe odczucie, doświadczanie "ciepła" i "chłodu" jednocześnie, jak wtedy, kiedy stoimy grzane slońcem, ale chłodzone powiewem wiatru. Miłe, bardzo miłe.
    W miarę upływu czasu wypływa lekko sucha ziołowość (lak wonny - ten żółty kwiatek ze zdjęcia), zapach przytula się do skóry i staje się ciepły, ale za to trwa sobie gdzieś między słodyczą a goryczą, stopniowo dopiero kierując się w kierunku tej pierwszej...

    Niestety, na tym kończy się moja przygoda z nim, ponieważ przestaję go czuć już po 3,5-4 godzinach. Szkoda, wielka szkoda, widać to nie zapach dla mnie, nie lubią się z moją "chemią"

    Plus za sprytne mieszanie w zmysłach, doceniam, ale dla siebie wybiorę coś... mocniejszego


    Używam tego produktu od: kilkudniowe testyIlość zużytych opakowań: odlewka

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić zielonasliwka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Wolność? Ale, niestety- ujarzmiona
  • Stale zadaję sobie jedno pytanie: po co reformułować klasykę? Nie da się ulepszyć czegoś, co jest doskonałe. Nowa odsłona Dune jest dla mnie takim samym rozczarowaniem, jak zreformułowane Fidji i mój ukochany signature scent, Addict ze stajni Diora. Marzenia i wspomnienia rozpuszczone w zreformułowanej wodziance.

    Zapach starego Dune kojarzył mi się z absolutną wolnością, szaloną imprezą na plaży nocą, z szarpiącą wlosy bryzą, skarbami wyrzucanymi na brzeg przez fale.

    Nowe Dune jest zapachem....biurowym. Takim, które śmiało może nosić każda kobieta. Niestety, w przypadku perfum to jest kardynalny błąd. Dzieła wielkich, naprawdę wielkich perfumiarzy zawsze budzą kontrowersje i skrajne opinie. A tu co?

    Nowe Dune to przede wszystkim zapach zimny. W nucie glowy dominuje wyraźnie jakieś zielsko i to bynajmniej nie morskiego autoramentu. Świeży zielony, rzeklabym.

    Nuta serca odrobinę cieplejsza, ale ciepłe nuty z trudem przełamują świeżakową zieleń . I co dalej? I nic. W tym stanie Dune trwa do ostatniego tchnienia. W efekcie ciągle są gdzieś obok mnie- tak to odczuwam przynajmniej.

    Trwałość zadowalająca i za to plus. Plus za flakon, ten sam design z inną zawartością.

    Cóz. Skoro już je dostałam to zużyję. Ale, szczerze mówiąc, bez entuzjazmu. Tym perfumom odebrano wszelką wolność, wtłoczono je w slużbowy uniform. Ktoś tak szalony, jak ja nie może ich pokochać.

    Używam tego produktu od: sporadycznie od mniej więcej dwóch miesięcyIlość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

    Oceniono na 2.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 8 pochwał. Chcesz pochwalić Mijanou za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Jej wysokość, Wydma
  • Rzadko zdarza mi się mieć jakieś "wizje" dotyczące perfum, wyobrażenia idealnej kobiety je noszące, krajobrazu itp. Ale w przypadku Dune jest inaczej. Dla mnie to synonim posągowej piękności, blondynki w typie Grace Kelly. Chłód, wyniosłość, klasa, luksus. To słowa, które pasują do Dune.

    I takie te perfumy są. Dla mnie bije z nich chłód. Nie otulają, raczej towarzyszą, są obok

    Zwróciłam na nie uwagę ze względu na aldehydy w nucie głowy, które miały i moje ukochane czerwone D&G.

    Dune otwierają się zimną zielenią, sokiem ze zgniecionych łodyg. Potem dopiero powoli przebijają się kwiaty, cały kwiatowy ogród. Robi się trochę słodziej i już nie tak lodowato jak na początku. Czasem stają lekko mydlane, wtedy lubię je najbardziej. Niestety rzadko się to im zdarza.
    Bywa też, że zalatują jakimś męskim zapachem, kiedy nie są zmyte do końca np. z nadgarstka.

    Dune to zapach na każdą porę roku. Na zimę, mimo chłodu przywodzą na myśl rześki letni poranek. Na lato, właśnie ze względu na wspomniany chłód. Jesienią są wspomnieniem minionego lata. Wiosną, obietnicą nadejścia cieplejszych dni.

    Powyższe, to recenzja zapachu po reformulacji. Miałam to szczęście, że udało mi się powąchać również jej poprzedniczkę. I tu niestety muszę zgodzić się ze stwierdzeniami zawartymi w innych recenzjach: klasyka wykastrowano, okrojono, spłaszczono. Tamta Dune była cieplejsza do tego, w jakiś dziwny sposób rozleniwiająca, odprężająca. Mocno zapadająca w pamięć. Zdarzało mi się budzić w nocy i ją czuć mimo, że nie miałam tych perfum na sobie. Dawna Dune była też ogoniasta i trwalsza. Ta nowa to raczej kobieta sukcesu, bizneswoman w uniformie zapiętym pod szyję. Wyprostowana, gotowa na wszystko.
    Zapach trzyma się bliżej skóry i nie jest bardzo trwały, maksymalnie 5 godzin. Żałuję więc, że tak późno na nią trafiłam.
    Nadal jednak są to perfumy ponadczasowe, idealnie skomponowane, nic się nie wybija, kolejne fazy płynnie przechodzą jedna w drugą.

    Flakon średnio mi się podoba, po prostu może być i tyle.


    Używam tego produktu od: prawie rok
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 3 pochwał. Chcesz pochwalić lucciola za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • fantasyczna
  • nie łatwo jest określić czym pachnie.
    Dune to klasa sama w sobie

    uwielbiam jego klasyczny zapach który rozwija się i pasuje do każdego stroju

    Jest trwały i ponadczasowy
    jest bardzo luksusowy
    ale troche drogi

    Używam tego produktu od: roku
    Ilość zużytych opakowań: 5 małe

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić agzawa za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • wspaniałe
  • Razem z Dolce Vita Dune to mój hit od Diora. Znam te perfumy długo ale nie są w stanie mi się znudzić ani spowszednieć. Małe arcydzieło.

    Może zacznę od tego, że nuty w zgłoszeniu odbiegają od nut rzeczywistych, które można znaleźć choćby na Fragrantice.
    Ja wyczuwam tutaj przede wszystkim drewno wymieszane z suchymi trawami i innymi bylinami, mech, liście a to wszystko podszyte bursztynem i ambrą. Te perfumy to trochę jak krajobraz pustynno-stepowy. Czuć drażniące słońce, które ociepla drewno i wysuszone trawy. Wszystko to smaga suchy wiatr, który podbija te aromaty. Głębi zapachowi nadaje właśnie ambra i bursztyn, dają one lekką słodycz, która czyni ten zapach wielowymiarowym. Na końcu dodam wspomniany mech, jedyny ślad wilgoci w tej feerii suchych nut.

    Jest to zapach z wyczuwalnymi aldehydami i z pewnością nie jest standardowy, wręcz przeciwnie, jest właściwie nie do pomylenia z czymkolwiek innym. Ciężko dobrać słowo, które w pełni by go charakteryzowało: nie pasuje mi ani kobiecy, ani seksowny, ani dojrzały, ani energiczny. Chyba najbliżej będzie słowo: wysublimowany, dystyngowany, z siłą.

    Dune pasuje mi praktycznie o każdej porze roku co jest rzadkością wśród zapachów, z reguły dzielę perfumy na "ciepłe" i "zimne". Dune nie męczy mnie w upały ale też pięknie rozwija się w zimie i ociepla mroźne dni. Ponieważ odbieram perfumy również kolorami (tak, niezależnie od flakonu i koloru mój umysł przyporządkowuje im określony kolor) perfumy te mają dla mnie wszelkie tzw. kolory ziemi - beż, musztardowy, zgniłozielony, słomkowy, brązowy.

    To zapach niebanalny i czuć, że powstał w latach dziewięćdziesiątych - ma w sobie moc (czego nie można rzec o większości dzisiejszych wyrobów perfumiarskich), sznyt, nie jest uładzony ale żyje swoim życiem. Nieodmiennie kojarzy mi się ze słynnym zdjęciem Veruschki w stylu safari, które tu załączam. Właśnie taki jest Dune - słoneczny ale ziemisty, nieszablonowy, nieodgadniony, nie do końca ujarzmiony.

    Używam tego produktu od: 3 lat
    Ilość zużytych opakowań: trzeci flakonik w użyciu

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja
Recenzja otrzymała 3 pochwał. Chcesz pochwalić kasia2d16 za czytelną i pomocną recenzję?

  • Chwalona: 1 raz(y)
  •  
  • tajemnicze mydełko
  • Szukając perfum podobnych do Kingdom Alexandra McQueena, natknęłam się na recenzje Dune. Zaciekawiona opisami zdobyłam odlewkę...... Hm, dziwny to zapach. Czuć, że nie został stworzony w ostatnim dziesięcioleciu, a jednocześnie jest ponadczasowy. Pachnie pięknie zarówno w lecie, jak i w zimie. Jest dość ciężki, ale nie przytłacza, bardzo tajemniczy i intrygujący. Faktycznie, ma wspólną z Kingdom nutę. Niestety, czasem wychodzi z niego "mydełko" (jak w Kobako ;> ), ale udało mi się je oswoić. Zamierzam kupić pełnowymiarowe opakowanie.



    Używam tego produktu od: 2013 r.
    Ilość zużytych opakowań: odlewka

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić zihab za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Luksus!!!!
  • Dune to klasa sama w sobie....zgadzam się ,że nie łatwo jest określić czym pachnie!!!
    Ja czuje się w nich szalona,radosna))
    Kocham wiatr we włosach,zapach wrzosu i ziół))
    Jest trwały i ponadczasowy))
    Dla mie jest luksusem na którego sobie pozwalam))


    pozdrawiam))

    Używam tego produktu od: 1999
    Ilość zużytych opakowań: 5 szt.po 50 ml.

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić domalki za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Interesujący, warty wypróbowania
  • Uwielbiam ten zapach. Niespotykany, to chyba dobre określenie. Dune ma swój charakter, silny i konkretny, ale zmienny dosć trwały. Po dłuższym czasie wydawał się nieco słodki, chociaż z początku jest bardziej... ostry. Idealny na jesień/zimę, bynajmniej moim zdaniem. Opakowanie jest też ciekawe, bardzo kobiece, proste, ale z klasą. Cudo!

    Używam tego produktu od: kilku miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: 1 w trakcie

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Mini95 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • prosba :testujcie i dopiero kupujcie
  • zapach obrosły legenda wreszcie w moich rekach
    niestety na mnie pachnie jak konski pot albo gorzej mocz , myslalam ze miniaturka jest wywietrzała niestety masz babo placek
    mimo ze zapach kontrowersyjny to fajnie jest czuc na kims innym odrazu wiadomo ze to musi być osoba nietuzinkowa anie tylko sratki kwiatki dookola
    ma moc ,jest pieprzny i przestrzenny jak pola z wichrowych wzgórz oprócz ziół czuć slony wiatr znad morza bryza i suchosc wydmy
    szkoda ze tylko skojarzenia mam a nie doznania niestety ten klasyk na mojej skorze rozwija się brzydko
    Używam tego produktu od: testy nadgarstkowe
    Ilość zużytych opakowań: jedno male

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić 52arotka za czytelną i pomocną recenzję?

  • Chwalona: 275 raz(y)
  •  
  • Cudowne...
  • Mimo, że uzywam i testuję wersję po reformulacyjną, która jest ponoć słabsza to i tak mnie uwiodła.

    Pamietam reklamy Dune, które się przewijały w kobiecych magazynach w latach 90-tych. Szczególnie często bywały w Twoim Stylu, który jako dziewczynka podbierałam matce i wertowałam z wypiekami na twarzy. Wtedy mnie nie zainteresował, zresztą nic dziwnego bo małe dziewczynki raczej nie są targetem dla tego zapachu . Sięgnełam po Dune dopiero teraz. Szczerze mówiąc po prostu znudziły mi się wszelkie nowości, które powoli zaczynają mi się zlewać w jedną całość. Zaczynają mnie ciekawić lata 90-te i właśnie dlatego postanowiłam wypróbować Dune. No i jeszcze pojawiające się gdzieniegdzie opinie o podobieństwie do Kingdom McQueena dodatkowo pchnęły mnie w okolice półki z Diorami.

    I bardzo się cieszę, że w końcu sięgnęłam po Dune. Zapach jest absolutnie rewelacyjny i niemal od razu podbił moje serce oraz nos.
    Zapach jest mocny, gęsty i złożony. Trudno tu wyodrębnić pojedyncze nuty bo wszystko razem doskonale ze sobą gra tworząc piękną całość. Zapach jest suchawy, lekko słodki i ziołowy. Bez wątpienia jest tu dużo kwiatów, nieco przypraw oraz szczypta aldehydów. Faktycznie Dune jest podobne do Kingdom ale jest słodsze i nieco bardziej "retro". Nawet w tej nowej wersji czuć ducha lat 90-tych. Zapach ma swój ciężar i moc.
    Jak dla mnie całoroczny. Nawet na lato pomimo swojej pozornej ciężkości i braku nut morsko-ogórkowych.

    No zakochałam się. Po prostu.

    Butelka jest w porządku. Żadne cudo ale dobrze lezy w dłoni.

    Trwałość dobra, ok 6 godzin, ogon średni.

    Używam tego produktu od: kilkunastu dni
    Ilość zużytych opakowań: testy i zaczęty własny flakon.

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić kuki9 za czytelną i pomocną recenzję?


-gggg-
Zamknij