Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia

Viktor & Rolf, Flowerbomb EDP

  • 53
Powiększ Viktor & Rolf, Flowerbomb EDP

Zgłaszająca osoba: Smoczyca

Treściwy i bogaty - pierwszy zapach Viktora i Rolfa to kwiatowa eksplozja, obfitość kwiatów natychmiastowo działająca na zmysły. Magicznie sugestywny zapach, który daje wrażenie przebywania we własnym tajemnicznym ogrodzie, z dala od szarej rzeczywistości.
Nuty głowy: herbata i bergamotka.
Nuty środkowe: arabski jaśmin, orchidea, frezja, róża.
Nuty bazy: paczula.
Zapach zamknięty jest w pięknym flakonie, przypominającym oszlifowany diament.

Cena: 95 $ / 50 ml; 150 $ / 100 ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Pudrowy, buduarowy, wyrafinowany
  • Flowerbomb posiadam od ponad dwóch lat i jest w czołówce moich ukochanych zapachów, choć nie podbił na tyle mojego nosa, aby zdetronizować Narciso Rodriguez For Her EDT - tego chyba żadne perfumy nie dokonają
    Flakonik jest piękny - przypomina oszlifowany, różowy diament i daje do zrozumienia z jaką siłą wybuchu możemy mieć do czynienia.
    Kiedy pierwszy raz powąchałam Flowerbomb byłam wręcz odurzona ponieważ zapach jest naprawdę mocny, wyrazisty i z tzw. "ogonem". A takie lubię najbardziej. Nie dla mnie perfumy, które są, ale jakby ich nie było. Niestety nie potrafię precyzyjnie rozróżniać zapachów, ale na pewno wyraźnie poznaję jaśmin, różę i herbatę - to według mnie dominuje w tych perfumach. Strzał w dziesiątkę to na pewno obecność właśnie herbaty, bo bez niej zapach byłby stanowczy zbyt słodki, a tak wyczuwam nutę świeżości.
    Zapach jest bardzo trwały - żeby pozbyć się go z szalika czy szala muszę go wyprać, bo utrzymuje się nawet przez kilka tygodni. Na skórze jest obecny cały dzień i pięknie się rozwija - od wibrującej pudrowej i słodkiej świeżości poprzez kwiatową cudowność aż po ciepłe aromaty.
    Jak już pisałam wcześniej lubię wymyślać sobie historię związane z perfumami pt." Kto używałby tego zapachu?" i jeśli chodzi o Flowerbomb to mam same arystokratyczne skojarzenia. Zapach kojarzy mi się z Marią Antoniną, cesarzową Sissi oraz, bardziej współcześnie, z Charlotte Casiraghi. Wyróżnia je słodkie, luksusowe życie (no może nie całkiem jakby przyjrzeć się ich życiu), którego sporą część spędzały w swoich buduarach. Nie wiem co prawda czy Charlotte ma swój buduar, ale w pałacu Grimaldich w Monako nie powinno brakować takich pomieszczeń
    Cena zapachu od Viktora&Rolfa jest wysoka. Za flakon o pojemności 100 ml zapłaciłam w Sephorze 679 zł. Dostępne są także: 50 ml za 479 zł i 30 ml za 349 zł.

    Używam tego produktu od: grudzień 2012
    Ilość zużytych opakowań: jedno 100 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Niebieskooka arystokratka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Koniec i bomba a kto wąchał ten trąba
  • Hmm… miał być luksus, bogactwo, szlifowane diamenty i kwiatowy przepych przenoszący do magicznych ogrodów narkotycznego kwiecia.
    Ja zamiast luksusu dostałam garść brokatu, kilka obdrapanych cyrkonii obszytych koronką, przesłodzoną herbatę Dilmah w pękniętej szklance i pole minowe naładowane ładunkami cukru.

    Flowerbomb z pewnością nie jest dla mnie spacerem po Ogrodzie Botanicznym, gdzie kwiatowy aromat urzeka swym powabem. Z początku czuję mocną herbacianą esencję, ale nie jest to na pewno angielska filiżaneczka skrupulatnie przyrządzonego czaju z kapką mleka. To nachalnie przearomatyzowana Earl Grey w okrągłej torebce (nawet bez sznureczka), która została zalana pospiesznie zakamienionym wrzątkiem. Earl Grey’a nigdy nie lubiłam, w dodatku ten jest tak intensywny, że aż kubki smakowe dostają spazmów.

    Kiedy mija czas „popołudniowej herbatki”, nadchodzą białe kwieciska w długich opancerzonych glanach. Zawiewa lilią i frezją, ale niestety nie taką wiosenną i wonną, którą można włożyć z uciechą do butonierki. To cała sterta ciętych jak osa kwiatowych bukietów, które wciąż się namnażają. Jeden bukiet – ok, któż nie lubi dostawać kwiatów? Ale kilkaset wiązanek w jednym momencie… żaden wrażliwy nos tego nie wytrzyma. Pomoc inhalatora będzie nieunikniona.

    Fazą trzecią – tą najbardziej oczywistą, jest stara dobrze znana recepta – palony cukier. Słodyce, słodyce i jeszcze raz słodyce. Waniliowe wafelki, różowe landrynki, lukrowane pączki – krótko mówiąc ulepkowa amunicja wagi mamuciej.

    Flowerbomb to potężna broń biologiczna, której ładunkiem bojowym są patogenne kwiatuchy i młody gniewny cukier. Masowe rażenie murowane. Jeśli nie ma się żyłki sapera, lepiej nie zbliżać się do tego materiału łatwo wybuchowego.

    Cukierkowe toksyny we Flowerbomb działają silnie i przez bardzo długi czas. Nie tak łatwo się z nich wyswobodzić. Kwiatowo-glukozowa kolczuga ma naprawdę porażającą moc. Wystarczy bardzo niewielka ilość, aby nabijać każdego w najbliższym otoczeniu na ciasteczkowe kolce przez calutki dzień.

    Jak dla mnie, ten biologiczny cukierek jest zdecydowanie za twardy.


    Używam tego produktu od: miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: miniatura

    Oceniono na 2.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 5 pochwał. Chcesz pochwalić GrindLady za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ulubiony <3
  • Dołączam do peanów na temat tego zapachu jest rzeczywiście piękny i wielowymiarowy!

    Mimo wielu nut zapachowych, mamy w nim głównie słodycz i to nie byle jaki kaliber, bo aromat waty cukrowej, jednak w wydaniu - zdawałoby się, zupełnie nierzeczywistym - to jest czysty, 100% glamour.

    Zapach jest esencją zmysłowej elegancji, odurza i nie pozwala o sobie zapomnieć.

    Mimo, iż perfum tych używam już bardzo długo, nigdy nie mam ich dość.
    Być może, ma to związek z ich nieprzewidywalnością?
    Hmmm... to jest magia
    Flowerbomb potrafi np. "ożyć" na zapomnianym szaliku i znienacka otulić mnie jakimś nierealnym deja vu.

    Jestem od nich totalnie i bez reszty uzależniona.
    Mam je zawsze. Gdy się kończą, bez zastanowienia kupuję kolejny flakon. I są.
    Nie używam ich jednak codziennie, o nie to zapach na wyjątkowe okazje.
    Stosowany codziennie mógłby stracić odrobię ze swojego czaru, a tego bym nie chciała.

    Reasumując, PLUSY:
    + piękny zapach
    + słodki ale jednocześnie elegancki i wytworny
    + bardzo trwały
    + w miarę pozostawania na skórze, ewoluuje w stronę palonego karmelu, nabierając pazura
    + poprawia nastrój (niezawodnie!)

    MINUSÓW dla mnie nie ma. Owszem, cena jest dosyć wysoka, ale tego typu kosmetyki kupuje się raz na 1-2 lata, przez co kwota już tak nie razi

    Ja polecam, ale mówię to szeptem, ponieważ nie chcę, aby pół ulicy pachniało Flowerbomb

    Używam tego produktu od: ponad 4 lata
    Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie 100ml, 2 flakon 50ml w trakcie

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Anet007 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • top 3
  • Nie umiem się zdecydować czy to one są moimi ulubionymi czy HP Diora. Chyba zależy od nastroju, na pewno są w top 3, razem z Angelem Używam ich od jakichś 2 lat i aż dziwne, że jeszcze ich nie zrecenzowałam
    Jest to zapach piękny, elegancki, słodki, zauważalny, trwały. Nie używam każdego dnia, bo mam parę flakonów różnych perfum i potrzebuję urozmaicenia, żeby móc za każdym razem doceniać na nowo zapachy, jednak jest on u mnie w toaletce non stop, dokupuję drugą buteleczkę, zanim skończy się ta pierwsza
    Trwałość bardzo dobra, buteleczka ładna, cena bardzo wysoka.

    Używam tego produktu od: 2 lat
    Ilość zużytych opakowań: 2

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Dinulka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • W objęciach słodkiego orzeźwienia
  • Cóż, mój nos nie jest jakimś wytrawnym "niuchaczem", jeśli chodzi o perfumy, ale żołądek i głowa łatwo rozpoznają, co nie przyprawia ich o mdłości i zawroty.

    Te perfumy są cudne - słodkie, ulepkowate, wręcz mam wrażenie, że po psiknięciu moja skóra się po prostu klei od tej słodyczy. Potem słodycz odrobinę gaśnie i staje się delikatnie gorzka, trochę pudrowo-kwiatowa, ale gdzieś tam czuję nutę orzeźwienia, która sprawia, że nie męczą. Ładnie się rozwijają i nie duszą - jednak granica jest cienka. Są niesamowicie trwałe, ogon ciągnie się cały dzień.
    Opakowanie fajne, w kształcie tytułowej bomby, ale cena nie powala... Na szczęście już teraz łatwo znaleźć zapachy tańsze, które będą przypominały Flowerbomb. Jeśli kogoś nie stać, polecam kupić tańszy balsam, który pachnie równie intensywnie.

    Używam tego produktu od: 2 lat
    Ilość zużytych opakowań: 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić ke-czup za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • no i musze go mieć
  • Testy z bombka zaczelam baaardzo dawno temu. Z różnym skutkiem. Na początku w ogóle mnie nie zachwycil, nie lubilam takiej kategorii perfum. Kolejne testy przechodzily bez emocji. W tamtym roku na jesieni zapach coraz bardziej mi sie podobal, ale nie czulam w nim tej oslawionej slodyczy. Ale, ze zakochalam sie w znienawidzonym la vie est belle (tak to chyba baba moze tylko) i bombce postanowilam dac jeszcze jedna szanse. No i faktycznie, moj ciążowy jeszcze nos jest kochany! Wyczul we flowerbomb to wszystko co piszą kochane Wizażanki. Słodko, kwiatowo, pysznie, doskonale, nutki sa wyważone, żadna nie drażni , nie przeszkadza, jest idealnie. Dzis obficie wypsikalam sie w sephorze, na ubraniu zapach jest wspanialy, w zgieciu lokcia po 3 h zaczął zanikac, juz sie wystraszylam marna trwaloscia ale jakies bylo moje zdziwienie gdy teraz wacham skore a tu eksplozja zapachu. Kwiatowa, cudnie slodka mgiełka, elegancka, otulajaca reke i kolejna bluzke, ktora mam na sobie. Och bombko chce cie mieć i bede miec. Cena zaporowa, ale ja juz sie uparlam na te perfumy wiec nie ma przepros.

    Po miesiącu używania jestem zakochana i oczarowana tym zapachem. Na chwilę obecną i tę dłuższą nie zamienie na nic innego. Jest słodko, jest orzeźwająco, jest nienachalnie, nieagresywnie, zapach baardzo komplementowany, nie czuję w nim alkoholu. Po prostu rewelacja. Już zamówiłam 50 w zestawie, cena niezbyt, ale ze zniżką w perfumerii jeszcze jakoś da się wytrzymać. Zresztą dla mnie bomba, perfumy warte każdego mojego grosza.

    Używam tego produktu od: testy dwuletnie
    Ilość zużytych opakowań: probki i psiki z pełnowymiarowego opakowania, w tej chwili w trakcie 30 ml, 50 już jedzie.

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja
Chcesz pochwalić Ewelinka13 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Słodkooooo baardzo słodko
  • Zapach dostałam od szefowej na urodziny i ...........stoi sobie na półeczce w łazience. Dla mnie jest potwornie słodki i ciężki. Duszący i mogrogenny . Zaletą jest trwałość i całkiem fajna buteleczka. Co jakiś czas próbuję się do niego przekonać i używam go od czasu do czasu ale ....mój TŻ ich nie znosi :P
    \nNie jest to z pewnością lekki kwiatowy zapach dla romantyczek.
    \nPerfumy mają pazur i są taką tykającą bombą. Niestety mnie ten bombowy zapach z pazurem z całą pewnością nie uwiódł. A tym bardziej mojego TŻ

    Oceniono na 2.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić anlumaka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Kwiatowy luksus w płynie.
  • Świetny chwyt marketingowy. Owieram (trzecie z kolei) pudełko 50ml, a tam próbka spicebomb (męski zapach od v&r) i zaproszenie do luksusowego świata v&r online.

    Długo testowałam zanim kupiłam. Cena przeraża w stosunku do innych perfum.

    Kategoria: kwiatowa-słodka

    Wyczuwam: paczulę, różę, orchideę, frezję

    Polecam na: wszędzie i zawsze, byle w rozsądnej ilości

    Polecam dla: 25+ ze względu na "dojrzałość" zapachu.

    Flakon: butelka jak butelka, ale kartonik z pieczęcią i całą otoczką

    Trwałość: odejmuję gwiazdkę, bo serio, 2-3h (plus ogon) na edp to porażka.

    Ogólna recenzja: piękny, dojrzały, ciepły i ciężki (jak na kwiatowy zapach), który mało komu nie przypadnie do gustu.

    Cena i trwałość absolutnie beznadziejne, ale ze względu na nuty zapachowe - wart inwestycji.

    Używam tego produktu od: kilku lat
    Ilość zużytych opakowań: 3 butelki 50 ml plus próbki

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić sublime za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Wyróżnia się
  • Kiedyś przy okazji jekichś zakupów dostałam próbke, która urzekła moje serce. Obecnie kończę pierwsze opakowanie i już w szafce czeka drugie.
    Jest to zapach który wybieram gdy chce być zauważona na wieczornym wyjściu. Intensywne i kuszące.
    Plusem jest to, że wyczuwam i frezje i róże. I choć nie przepadam za jaśminami to w tym zestawieniu mi nie przeszkadza.
    Jedyny minus jaki zauważam to cena.

    Używam tego produktu od: 1,5 roku
    Ilość zużytych opakowań: 50ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić bziik7 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • ~Girls Just Wanna Have Fun~
  • Długo byłam odporna na Flowerbomb.
    W 2011 roku limitowana edycja została ubrana w tiulową baletową spódniczkę i ....przepadłam.
    W marcu 2011 objechałam całe miasto żeby na "peryferiach perfumeryjnych" upolować tę jedną jedyną ocalałą baletową bombkę.
    Pamiętam że czułam jakbym zdobyła coś cennego a nóg w nowych wiosennych butach praktycznie nie czułam
    Baletowy kostium to trochę przebranie.
    W klimatach ukochanego "Czarnego łabędzia" (takie perfumy wyobrażam sobie na toaletce Niny) ale tylko z wyglądu.
    Flowerbomb to eksplozja.
    Nazwa perfum bardzo rzadko (w moim odczuciu) 0ddaje to czym one naprawdę są.
    Nazwa powinna być (w idealnym życiu) tym co pierwsze przychodzi na myśl po kontakcie z zapachem.
    Tuataj tak jest.
    Wąchając Flowerbom na sobie czułam się dziewczynka na amerykańskich urodzinach dla sześciolatków tonących w różowej wacie, karmelu i cukierkach poupychanych wszędzie gdzie się da.
    Czy ja to wytrzymam...?
    Nie codziennie z pewnością.
    Chroniłam baletnicę przed kotem który uparł się żeby przerobić ją na upadłego anioła i początkowo używałam rzadko.
    Potem - kiedy odkryłam Candy Prada- jakoś tak oswoiłam Flowerbomb.
    Dla mnie był on dużo słodszy od Candy choć to kwestia indywidualnego odczucia.
    Candy miało dyskretny ogon.
    Flowerbomb jest jak olofaktoryczny tren.
    Jednocześnie trzyma się blisko skóry jakby byłó tylko moje.
    Jest jak ktoś bardzo blisko nas, z kim realacją chcemy się chwalić przed światem.
    Ten zapach to manifest dziewczęcej zadziorności.
    Potrzeby zabawy stylem, zapachem, konwencją.
    Gdyby Flowerbomb był strojem byłby fedorą która dodaje stylizacji zadziorności.
    W przypadku tego zapachu nie mam skojarzeń urodowych czy wiekowych.
    Żeby polubić Flowerbomb trzeba mieć dystans.


    Używam tego produktu od: 2011 rok
    Ilość zużytych opakowań: Z 50 ml jeszcze trochę zostało

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić baxterina za czytelną i pomocną recenzję?