Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów java. Bez włączonej Javy nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Thierry Mugler, Angel EDP

  • 81
Powiększ Thierry Mugler, Angel EDP

Zgłaszająca osoba: Joanna

Żaden zapach nie pachniał nigdy tak jak Angel. Thierry Mugler kierując się bardziej instynktem niż trendami mody, stworzył Angel dla kobiety, która jest w połowie aniołem, w połowie diablicą. Zapach pełen kontrastów, lodowaty błękit flakonu, symbol nieba i marzeń, kryje zaskakujący żar zmysłowości. Jak mawiał Mugler ``strzeżcie się aniołów``. Wykreowany w 1992 r.
Zamknięty we flakonie z ręcznie szlifowanego szkła. Występują 3 kształty flakonów - najbardziej znana gwiazda (25, 50 ml), wysmukły (15, 100 ml), kolekcjonerski 75 ml. Można też nabyć zwykłe, nieozdobne opakowanie do uzupełnienia (poj. 50, 100 ml - ostatnie zdjęcie).

Nuty zapachowe:
nuta głowy: słodkie owoce, debwerry, helional, aromatyczny miód
nuta serca: czekolada, karamel, kumaryna
nuta bazy: upojna vanilia, piżmowa - egzotyczna nuta paczuli.

Cena: ok. 150zł / 15ml; 250zł / 25ml; 315zł / 50ml; 600zł / 75ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Uzależnia
  • Zapach mnie uzależnił. Nie jest to ideał, zawsze niepokoi swoim zapachem. Kiedyś ktoś o nim napisał, że to "zapach dwuznaczności", kojarzony z "Aniołem o czarnych skrzydłach". I to jest właśnie cała kwintesencja, jak dla mnie, tego zapachu mrocznej słodyczy. W woni czuję przede wszystkim niepokojący zapach miodu, wanilii połączonych z chłodem cmentarza.
    Jest wydajny, ponieważ nie jestem w stanie użyć więcej niż jednej kropli. Najchętniej używam go w lecie. Nie wiem jako to możliwe, ale dodaje mi pewności siebie istoty właśnie z innego świata. Używam tego produktu od: 2 latIlość zużytych opakowań: 10 próbek

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Seti11 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Słodki męczyciel
  • Znam ten zapach od bardzo dawna.
    Niegdyś używała go moja mama. Jednak sama doszła do wniosku, że to nie jej bajka, więc bardzo się ucieszyła kiedy już dosłownie zmordowała flakonik tych perfum.
    Ja sama zawsze odbierałam go jako nietuzinkowy, jedyny w swoim rodzaju, ale męczący swoją słodyczą i dziwną ziemistością.
    Pamiętam jak (nieświadoma jeszcze kim jest Thierry Mugler) zaczynałam moją przygodę z zapachami i zawsze ilekroć spojrzałam na flakon tych perfum-kształt, kolor płynu, fakturę-zawsze wzdychałam i żałowałam, że nie kryje się tam rześki, lekki zapach (tak Angel kojarzył mi się wizualnie ).
    Na pewno nie są to perfumy dla każdego-mnie osobiście kojarzą się z bardzo silną, władczą wręcz kobietą, która wie czego chce i dąży nieugięcie do celu.
    Zdecydowanie wolę wersję eau de toilette-nie jest taka zła jak piszą niektórzy. Jest na prawdę super.
    Klasyk, pomimo ładnego flakoniku, nie zagości na mojej półce.


    Używam tego produktu od: kilka lat temu
    Ilość zużytych opakowań: moja mama miała 50ml

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić NuevaMujer za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • perfumowa harpia
  • Kiedyś na niego chorowałam; moja siostra go używała i byłam w zapachu wręcz narkotycznie zakochana. Kupiłam sobie jakiś czas temu. No i co? No i sama nie wiem. Zapach przyprawiający o zawrót głowy; mocny i długotrwały. Gdzieś tu wyczytałam, że kojarzy się z piwnicą i coś w tym jest; czekoladę czuć , wanilię czuć; przesycony wszystkim. I wszystkiego mi w tym zapachu za dużo zwyczajnie. Poplątanie z pomieszaniem; zwyczajnie na chwilę obecną go nie ogarniam. Używam raczej rzadko i skromnie, bo kilka psiknięć zwyczajnie po czasie zaczyna mi zapachowo działać na nerwy i jakaś rozdrażniona chodzę. Zostawię go sobie na chłodne dni; bo w ciepłym powietrzu to killer perfumowy.Używam tego produktu od: kilku miesięcy Ilość zużytych opakowań: jedno zaczęte
    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić Methodoska za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Wieloletnia miłość, a nie przelotny romans
  • Lubię romansować z zapachami. Rzadko zdarza mi sie dwa razy pod rząd kupić te same perfumy...ale mam takie, do których wracam niezmiennie od lat i tesknię jak diabli po dłuższej przerwie.

    Na szczycie tej listy znajduje się Angel. Za co go uwielbiam: można kochać, można nienawidzić, ale nie można przejść obojętnie. I nie da sie pomylić z niczym innym!

    Intensywny, słodki do mdłości i trwały tak, ze przesiąknięte jest nim wszystko dookoła. Kiedyś, wiele lat temu rozbilam flakon tych perfum w mojej ulubionej torebce. Zapachu nie dało sie pozbyć, a początkowo był tak intensywny, ze musiałam odpoczywać od niego przez pare lat.

    I wróciłam. Bo jest w nim cos narkotycznego i odurzającego. I mimo ze wiem, ze nie raz jeszcze zdradzę go dla chwilowego zauroczenia, to zawsze bede do niego wracac.

    Używam tego produktu od: Lat 90-tych...myśle, ze od samego początku
    Ilość zużytych opakowań: Nie zliczę

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić Rocobaroco za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Oj Thierry, Thierry...
  • Jestem miłośniczką słodkich, dziewczęcych zapachów, więc nie mam pojęcia dlaczego Angel tak bardzo mnie uwiódł. Faktem jednak jest, że te perfumy chodziły za mną kilka lat i z każdą wizytą w perfumerii psikałam nimi nadgarstek.
    Zapach jest czarujący...kobiecy, lekko dumny i wyniosły, ale przekształcający się z biegiem czasu w coraz bardziej uroczy i seksowny. W końcu więc wstąpilam do grona Aniolów i pozwolę temu zapachowi towarzyszyć mi w dzień mojego ślubu... Używam tego produktu od: Dłużej niż kilka latIlość zużytych opakowań: 1

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić redspicygirl za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Angel to jest to
  • Przygodę z Angelem zaczęłam stosunkowo niedawno, ale mogę śmiało napisać, że jestem w nim zauroczona mega! Aniołek jest taki inny od innych zapachów, nie da się pomylić z żadnym innym Ciepły i słodki, ale nie cukierkowy, duszny i parny, ale nie przytłaczający Uwielbiam uwielbiam i chyba długo będę mu wierna! Nie umiem wnikać w nuty zapachowe, nie wiem sama co tu czuję, ale wiem, że mi się podoba!!!

    Używam tego produktu od: połowy maja!
    Ilość zużytych opakowań: 1 zaczęte

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić AngelikaOkey za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • The stars, the moon, they have all been blown out
  • Na wczorajszy koncert Florence szykowałam się od dawna. Co ubrać, jakie włosy, jaka biżuteria, makijaż? I, oczywiście, jakie perfumy? Jakiś czas temu przy okazji większych zakupów kliknęłam jeszcze próbkę klasycznego Angela - wszak historię gourmandu należy znać - ale póki co skończyło się na obwąchiwaniu zawartości fiolki, żadnych testów globalnych. Zapach mocno miodowy, ale też bardzo piwniczny, stare żeliwne wiadra w których trzymają lekko zatęchłe słodkości... A skoro jest w tym mrok, to na koncert Florence idealnie!

    Przy testach globalnych wyszła na mnie głównie paczula. Taka zimna, ostra i nieprzystępna. Nie powiem, że był to zapach brzydki, ale niestety odnoszę wrażenie, że po prostu nie pasujemy do siebie z Angelem... Nie stronię od trudnych, mocnych zapachów - bardzo lubimy się z Kenzowskim Słoniem - ale Angelowska paczula (choć ogólnie moja skóra ma tendencję do podbijania paczuli i zazwyczaj mi to nie przeszkadza) jest według mnie zdecydowanie po ciemnej stronie mocy. Wolę te jaśniejsze nuty, nie leciuchne kwiatowe świeżaki, ale jest ten typ zapachów, ciężkich ale jasnych...

    Na Florence Angel się sprawdził, w końcu "it's hard to dance with a devil on your back", ale czułam się bardziej przebrana, zresztą jak w całym stroju skomponowanym wyłącznie na koncert...

    Wróciłam do domu w nocy, uśmiechnęłam się i wiem, że będę wąchać fiolkę by przywołać dobre chwile i dwugodzinne śpiewanie, ale własnej gwiazdki nie potrzebuję. Mówi się, że do Angela trzeba dorosnąć, być może jeszcze kiedyś się spotkamy, ale osobiście nie wróżę tego zbyt szybko.

    Trwałość - szczerze mówiąc znam trwalsze, po koncercie (6 godzin od aplikacji) zapach był dużo słabszy. Projekcja również nieco zawiodła, siedząc obok przyjaciela z którym byłam na koncercie powiedziałam, że specjalnie wypsikałam się dziś mrocznymi perfumami o zapachu prosektorium, musiałam mu podetknąć nadgarstek pod nos, żeby cokolwiek poczuł.

    Tak więc, Angelu - dziękuję Ci za miły wieczór i, być może, do zobaczenia kiedyś...

    Mimo wszystko, trzy gwiazdki za nowatorstwo i odwagę jak na lata 90., a także za złożoność kompozycji, która na mnie jednak niknie.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić deszczowypies za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Wraca do mnie jak bumerang
  • Angelem jestem już zmęczona, ale chyba jestem na niego skazana
    Moje pierwsze z nim spotkanie miało miejsce kilkanaście lat temu i po prostu mnie oczarował. Musiałam mieć Angela!
    Uciułałam pieniądze i stałam się szczęśliwą posiadaczką. Oczywiście perfumy kupione w perfumerii - o zakupach przez internet nie było wtedy mowy.
    Dla mnie to zapach czekolady z truskawkami i wanilii - przynajmniej kiedyś...
    Muszę dodać, że moja skóra nie współpracuje z większością perfum: albo na mnie, za przeproszeniem, śmierdzą (np. kenzo jungle, brr...), albo mnie duszą, albo wcale ich nie czuć.
    I pojawił się Angel, moja skóra w końcu polubiła jakiś zapach
    Gdy się skończył, zapragnęłam kolejnego flakonu. I nie było go w perfumeriach!! Ponoć była jakaś przerwa w dystrybucji.
    Zakupiłam Wish Choparda - podobny, ale brak mu tej mocy.
    Na szczęście Angel powrócił na polski rynek i znowu go dorwałam.
    Ale...chciałam jakiejś zmiany, tyle pięknych zapachów dookoła. Szukałam ,próbowałam.
    Efekty? prawie się udusiłam D&G One. Spróbowałam Allure - były piękne, ale mimo swojej trwałości, na mnie prawie niewyczuwalne, szukałam dalej i cóż...wróciłam do Angela
    Później radykalnie zmieniłam "nos" i zaprzyjaźniłam się z Green Tea EA (świeże, cudowne, ale trwałe jak żel pod prysznic
    I znowu Angel...niekończąca się opowieść.
    Od grudnia mam kolejny flakon, prawie pełen, bo Angel jest bardzo wydajny, jeden psik wystarcza na cały dzień.
    Nigdy nie psikam go na szyję, tylko ze znacznej odległości w okolice dekoltu.
    Nadal czuję w nim czekoladę, wanilię, ale zaczynam też wyczuwać, niestety, cmentarne lilie. Ten nieprzyjemny zapaszek jest ukryty, pozostaje gdzieś w tle, nie czuć go cały czas, ale jednak momentami się pojawia.
    To nie wina perfum; myślę, że moja skóra już inaczej na nie reaguje.
    Np. Wish, który kiedyś pachniał na mnie interesująco, teraz pachnie landrynkami i przydusza.

    Od kilku tygodni testuję inne zapachy.
    Wnioski: Si Armaniego - piękne przez pierwsze minuty, później okropna woń, Lancome LVEB - dusiciel, Prada candy, - dusi i okropnie na mnie pachnie, Hypnose - dramat, Trusardi - równie fatalnie, ale nie będę już pisać o innych, bo to przecież recenzja Angela
    Angel, mimo swej mocy, na mnie nie jest tak mocno wyczuwalny dla innych, nie męczę otoczenia ani siebie, ale fakt - używam go naprawdę w minimalnych ilościach.
    To zdecydowanie mój zapach, ale odejmuję jedną gwiazdkę za wyczuwalną chwilami "kaplicę cmentarną".



    Używam tego produktu od: kilkunastu lat
    Ilość zużytych opakowań: 7-9? nie pamiętam dokładnie

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić izabel71 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Lubię bardzo
  • Na początek musze przyznać, że perfumy kupiłam dla flakonu uwielbiam piękne rzeczy. Zapach jest na pewno kontrowersyjny, nie każdy lubi pachniec jak ciastko z karmelem. Ja głównie wyczuwam własnie karmel, czekoladę, wanilię i paczulę. Perfumy baaaardzo trwałe (jak to u Muglera), na ubraniach nie do zdarcia, na skórze do wieczornego prysznica. Wystarczą 2 psiki i ogon zapachu ciągnie się przez cały dzień.
    Nie wiem, czy kupię ponownie, bo mam spore zbiory zapachowe, a te perfumy sa tak wydajne, że mając je kilka lat i używając dośc często (głównie zimą), mam jeszcze pół flakonu. Kolor płynu z czasem z niebiesko-błękitnego zrobił sie zielono-turkusowy, ale zapach nie zmienił się.
    Zdecydowanie dla wielbicielek "zjadliwych" zapachów

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić maarthusia za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mój zapach, jedyny i wyjątkowy
  • Zapach doskonały, pełen sprzeczności. Z jednej strony mega słodycz owoców polanych ciepłym karmelem, a z drugiej chłód lodowca, ciemnej piwnicy, metalicznej chłodni.

    Genialny, niezwykle czarujący, uzalezniający.

    Stworzony jedynie na wyjatkowe okazje, kiedy chcemy poczuc się pewnie, seksownie i z klasą. Grzechem jest uzywanie go na codzień, traci on wtedy swój charakter i dostojność.

    Najbardziej magiczny zapach jaki kiedykolwiek przyszło mi testować.

    Flakon ciekawy, nietypowy jak dla tej półki cenowej, ale wykonany z solidna dokładnością.
    Trwałośc jest powalająca!

    Kobieta, która ma zamiar nosić na sobie ten zapach musi spełniać jeden warunek - wyglądać nienagannie i elegancko tylko wtedy zapach w pełni odda swój charakter, okaze swoje cudowne wnętrze i spełni swoja rolę. W przeciwnym razie będzie sie marnował.

    Noszenie Anioła to ciezkie brzemie.

    Na pewno nie dla każdej kobiety.



    Używam tego produktu od: 3 miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: 1 w trakcie - 25 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 3 pochwał. Chcesz pochwalić Hair_Spray_Queen za czytelną i pomocną recenzję?


-gggg-
Zamknij