Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów java. Bez włączonej Javy nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Thierry Mugler, Angel EDP

  • 84
Powiększ Thierry Mugler, Angel EDP

Zgłaszająca osoba: Joanna

Żaden zapach nie pachniał nigdy tak jak Angel. Thierry Mugler kierując się bardziej instynktem niż trendami mody, stworzył Angel dla kobiety, która jest w połowie aniołem, w połowie diablicą. Zapach pełen kontrastów, lodowaty błękit flakonu, symbol nieba i marzeń, kryje zaskakujący żar zmysłowości. Jak mawiał Mugler ``strzeżcie się aniołów``. Wykreowany w 1992 r.
Zamknięty we flakonie z ręcznie szlifowanego szkła. Występują 3 kształty flakonów - najbardziej znana gwiazda (25, 50 ml), wysmukły (15, 100 ml), kolekcjonerski 75 ml. Można też nabyć zwykłe, nieozdobne opakowanie do uzupełnienia (poj. 50, 100 ml - ostatnie zdjęcie).

Nuty zapachowe:
nuta głowy: słodkie owoce, debwerry, helional, aromatyczny miód
nuta serca: czekolada, karamel, kumaryna
nuta bazy: upojna vanilia, piżmowa - egzotyczna nuta paczuli.

Cena: ok. 150zł / 15ml; 250zł / 25ml; 315zł / 50ml; 600zł / 75ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Uwielbiam!
  • Angel'a albo kochasz albo nienawidzisz. To zapach dla eleganckiej, dojrzałej kobiety. Moj chłopak nie przepada za tym zapachem, ale on idealnie do mnie pasuje.

    Plusy:
    -intensywny, wystarczy jedno psiknięcie na cały dzień
    -charakterystyczny, niektórzy pytają co to za zapach
    -bardzo dobry na zimę

    Teraz trochę o minusach...
    -absolutnie zabroniony latem, kiedyś jechałam tramwajem i mężczyźni miedzy sobą rozmawiali , ze aż mdli o słodkiego, zapach rzecz gustu, ale Angel jest bardzo intensywny
    -niektórzy go nie cierpią i twiedzą ze to zapach dla starszej Pani, kolejna rzecz gustu..
    -Cena(!!!) nie kupujcie tego zapachu na prezent jeżeli nie wiecie co ta osoba sądzi o perfumie


    Używam tego produktu od: Kilku lat
    Ilość zużytych opakowań: 4 opakowania

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Mimi862011 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Z innego świata
  • Traktuję te perfumy z szacunkiem, totalnie odbiegają od mojej kolekcji. Już sam szklany, pełne spiczastych rogów flakon - gwiazda, budzi we mnie respekt. Zapach jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Czasem boję się ich używać, sama nie wiem czemu. Mam takie swoje próby... podchodzę około 10 razy i wącham dozownik (baaardzo intensywny zapach!!), jeśli zdobędę się na odwagę - psikam. Wtedy okala mnie baaardzo intensywna, słodka? (nie powiedziałabym!) woń. Pierwsza nuta to test, albo kochasz, albo nienawidzisz. Później zapach chodzi za nami i staje się co raz bardziej przytulny, aż w końcu nie możesz wyobrazić sobie siebie bez niego. Skomplikowana woń, zmienia charaktery, powoli łagodniejąc. Niesamowite perfumy i niezwykle trwałe.

    Nie kupiłabym ich ponownie, bo wystarczą mi na całe życie

    Używam tego produktu od: dwa tygodnie
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Uliarra za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • ~Maleficent~
  • Od razu powiem że jestem totalnie zauroczona limitowaną wersją klasyka.
    Odkrytym wiosną tego roku Angel Eau de Sucree.
    Czyli bardziej słodką i niewinną wersją Angel.
    To ona sprawiła że bliżej przyjrzałam się klasycznej błękitnej gwiazdce.
    Do tej pory pierwsze skojarzenie to "wear- anywhere" dla duuużej części olofaktorycznego społeczeństwa.
    Angel czuję na codzień i często w zbyt przytłaczającej ilości.
    Ale co innego to a co innego własna gwiazdka.
    Pierwsze skojarzenie było filmowe.
    Zapach skojarzył mi się z czarownicą Maleficent.
    Chłodna, odrealniona uroda grającej ją Angeliny.
    Emocje ukryte za warstwą wyniosłego chłodu.
    Niespodziewanie silne.
    Angel to zapach chłodu.
    Oczywiście nie wakacyjny świeży ktory z założenia z rozpalonego miasta ma nas przenieść w świat palm i oceanu.
    To chłód lodu.
    Chłód nakazujący dystans.
    To nie jest zapach, ktory da się okreslić banalnym komplementem albo podsumować jednym słowem.
    Nie ma w nim nic spożywczego (w moim subiektywnym odczuciu).
    To nie gourmand.
    W zimnie jest metaliczna słodycz.
    Przewrotna bo słodycz kojarzy się często z sun&fun.
    Słodycz Angel jest demoniczna.
    Anioł Muglera to istota doskonała w swojej niepowtarzalności.
    A niepowtarzalność to najistotniejszy warunek piękna.
    Nie znam niczego co przypominałoby Angel.
    Przywoływało myśl o wtórności.
    Do tej pory zawsze moją zasadą było - ja i moje perfumy.
    A Angel tę zasadę łamie.
    Do tych perfum trzeba dorosnąć.
    I to nie w sensie metrykalnym.
    Nie łączę ich z żadnym przedziałem wiekowym.
    Po prostu wierzę że żeby wydobyć z perfum to co najcennijeszego mogą nam dać, musimy wszystko robic we właściwej sobie kolejności.
    I w tym sensie nie dorosłam jeszcze do Angel.
    Ale warto do niego dorastać.
    Angel to piękno istniejące ponad czasem, kanonem piękna.
    Jest tak wyjątkowe, że mogłoby być w kartonowym pudełku ze słomką zamiast atomizera.
    Ale zmrożony wielki błękit jest jak najbardziej na miejscu.
    Prawdziwe olofaktoryczne piękno jest oprawą samą w sobie, ale w przypadku Angel flakon zapowiada to piękno.
    Angel ma charakter i charakteru wymaga.
    Tworzy olofaktoryczny tren.
    Haute couture ze słodyczy i lodu.


    Używam tego produktu od: połowa lipca
    Ilość zużytych opakowań: rozpoczęte 50 ml

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie?
Recenzja otrzymała 3 pochwał. Chcesz pochwalić baxterina za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Uzależnia
  • Zapach mnie uzależnił. Nie jest to ideał, zawsze niepokoi swoim zapachem. Kiedyś ktoś o nim napisał, że to "zapach dwuznaczności", kojarzony z "Aniołem o czarnych skrzydłach". I to jest właśnie cała kwintesencja, jak dla mnie, tego zapachu mrocznej słodyczy. W woni czuję przede wszystkim niepokojący zapach miodu, wanilii połączonych z chłodem cmentarza.
    Jest wydajny, ponieważ nie jestem w stanie użyć więcej niż jednej kropli. Najchętniej używam go w lecie. Nie wiem jako to możliwe, ale dodaje mi pewności siebie istoty właśnie z innego świata. Używam tego produktu od: 2 latIlość zużytych opakowań: 10 próbek

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Seti11 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Słodki męczyciel
  • Znam ten zapach od bardzo dawna.
    Niegdyś używała go moja mama. Jednak sama doszła do wniosku, że to nie jej bajka, więc bardzo się ucieszyła kiedy już dosłownie zmordowała flakonik tych perfum.
    Ja sama zawsze odbierałam go jako nietuzinkowy, jedyny w swoim rodzaju, ale męczący swoją słodyczą i dziwną ziemistością.
    Pamiętam jak (nieświadoma jeszcze kim jest Thierry Mugler) zaczynałam moją przygodę z zapachami i zawsze ilekroć spojrzałam na flakon tych perfum-kształt, kolor płynu, fakturę-zawsze wzdychałam i żałowałam, że nie kryje się tam rześki, lekki zapach (tak Angel kojarzył mi się wizualnie ).
    Na pewno nie są to perfumy dla każdego-mnie osobiście kojarzą się z bardzo silną, władczą wręcz kobietą, która wie czego chce i dąży nieugięcie do celu.
    Zdecydowanie wolę wersję eau de toilette-nie jest taka zła jak piszą niektórzy. Jest na prawdę super.
    Klasyk, pomimo ładnego flakoniku, nie zagości na mojej półce.


    Używam tego produktu od: kilka lat temu
    Ilość zużytych opakowań: moja mama miała 50ml

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić NuevaMujer za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • perfumowa harpia
  • Kiedyś na niego chorowałam; moja siostra go używała i byłam w zapachu wręcz narkotycznie zakochana. Kupiłam sobie jakiś czas temu. No i co? No i sama nie wiem. Zapach przyprawiający o zawrót głowy; mocny i długotrwały. Gdzieś tu wyczytałam, że kojarzy się z piwnicą i coś w tym jest; czekoladę czuć , wanilię czuć; przesycony wszystkim. I wszystkiego mi w tym zapachu za dużo zwyczajnie. Poplątanie z pomieszaniem; zwyczajnie na chwilę obecną go nie ogarniam. Używam raczej rzadko i skromnie, bo kilka psiknięć zwyczajnie po czasie zaczyna mi zapachowo działać na nerwy i jakaś rozdrażniona chodzę. Zostawię go sobie na chłodne dni; bo w ciepłym powietrzu to killer perfumowy.Używam tego produktu od: kilku miesięcy Ilość zużytych opakowań: jedno zaczęte
    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić Methodoska za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Wieloletnia miłość, a nie przelotny romans
  • Lubię romansować z zapachami. Rzadko zdarza mi sie dwa razy pod rząd kupić te same perfumy...ale mam takie, do których wracam niezmiennie od lat i tesknię jak diabli po dłuższej przerwie.

    Na szczycie tej listy znajduje się Angel. Za co go uwielbiam: można kochać, można nienawidzić, ale nie można przejść obojętnie. I nie da sie pomylić z niczym innym!

    Intensywny, słodki do mdłości i trwały tak, ze przesiąknięte jest nim wszystko dookoła. Kiedyś, wiele lat temu rozbilam flakon tych perfum w mojej ulubionej torebce. Zapachu nie dało sie pozbyć, a początkowo był tak intensywny, ze musiałam odpoczywać od niego przez pare lat.

    I wróciłam. Bo jest w nim cos narkotycznego i odurzającego. I mimo ze wiem, ze nie raz jeszcze zdradzę go dla chwilowego zauroczenia, to zawsze bede do niego wracac.

    Używam tego produktu od: Lat 90-tych...myśle, ze od samego początku
    Ilość zużytych opakowań: Nie zliczę

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić Rocobaroco za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Oj Thierry, Thierry...
  • Jestem miłośniczką słodkich, dziewczęcych zapachów, więc nie mam pojęcia dlaczego Angel tak bardzo mnie uwiódł. Faktem jednak jest, że te perfumy chodziły za mną kilka lat i z każdą wizytą w perfumerii psikałam nimi nadgarstek.
    Zapach jest czarujący...kobiecy, lekko dumny i wyniosły, ale przekształcający się z biegiem czasu w coraz bardziej uroczy i seksowny. W końcu więc wstąpilam do grona Aniolów i pozwolę temu zapachowi towarzyszyć mi w dzień mojego ślubu... Używam tego produktu od: Dłużej niż kilka latIlość zużytych opakowań: 1

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić redspicygirl za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Angel to jest to
  • Przygodę z Angelem zaczęłam stosunkowo niedawno, ale mogę śmiało napisać, że jestem w nim zauroczona mega! Aniołek jest taki inny od innych zapachów, nie da się pomylić z żadnym innym Ciepły i słodki, ale nie cukierkowy, duszny i parny, ale nie przytłaczający Uwielbiam uwielbiam i chyba długo będę mu wierna! Nie umiem wnikać w nuty zapachowe, nie wiem sama co tu czuję, ale wiem, że mi się podoba!!!

    Używam tego produktu od: połowy maja!
    Ilość zużytych opakowań: 1 zaczęte

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić AngelikaOkey za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • The stars, the moon, they have all been blown out
  • Na wczorajszy koncert Florence szykowałam się od dawna. Co ubrać, jakie włosy, jaka biżuteria, makijaż? I, oczywiście, jakie perfumy? Jakiś czas temu przy okazji większych zakupów kliknęłam jeszcze próbkę klasycznego Angela - wszak historię gourmandu należy znać - ale póki co skończyło się na obwąchiwaniu zawartości fiolki, żadnych testów globalnych. Zapach mocno miodowy, ale też bardzo piwniczny, stare żeliwne wiadra w których trzymają lekko zatęchłe słodkości... A skoro jest w tym mrok, to na koncert Florence idealnie!

    Przy testach globalnych wyszła na mnie głównie paczula. Taka zimna, ostra i nieprzystępna. Nie powiem, że był to zapach brzydki, ale niestety odnoszę wrażenie, że po prostu nie pasujemy do siebie z Angelem... Nie stronię od trudnych, mocnych zapachów - bardzo lubimy się z Kenzowskim Słoniem - ale Angelowska paczula (choć ogólnie moja skóra ma tendencję do podbijania paczuli i zazwyczaj mi to nie przeszkadza) jest według mnie zdecydowanie po ciemnej stronie mocy. Wolę te jaśniejsze nuty, nie leciuchne kwiatowe świeżaki, ale jest ten typ zapachów, ciężkich ale jasnych...

    Na Florence Angel się sprawdził, w końcu "it's hard to dance with a devil on your back", ale czułam się bardziej przebrana, zresztą jak w całym stroju skomponowanym wyłącznie na koncert...

    Wróciłam do domu w nocy, uśmiechnęłam się i wiem, że będę wąchać fiolkę by przywołać dobre chwile i dwugodzinne śpiewanie, ale własnej gwiazdki nie potrzebuję. Mówi się, że do Angela trzeba dorosnąć, być może jeszcze kiedyś się spotkamy, ale osobiście nie wróżę tego zbyt szybko.

    Trwałość - szczerze mówiąc znam trwalsze, po koncercie (6 godzin od aplikacji) zapach był dużo słabszy. Projekcja również nieco zawiodła, siedząc obok przyjaciela z którym byłam na koncercie powiedziałam, że specjalnie wypsikałam się dziś mrocznymi perfumami o zapachu prosektorium, musiałam mu podetknąć nadgarstek pod nos, żeby cokolwiek poczuł.

    Tak więc, Angelu - dziękuję Ci za miły wieczór i, być może, do zobaczenia kiedyś...

    Mimo wszystko, trzy gwiazdki za nowatorstwo i odwagę jak na lata 90., a także za złożoność kompozycji, która na mnie jednak niknie.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić deszczowypies za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij