Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia

Jose Eisenberg, J`Ose EDP

  • 12
Powiększ Jose Eisenberg, J`Ose EDP

Zgłaszająca osoba: khy

Zapach J`Ose miał swoją premierę w 2001 roku. Mięta i cytryna oraz ciepłe nuty lawendy i mokki rozwijają się w głębie paczuli, cedru, piżma i siana. Woda perfumowana.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytryna, bylica, mięta
nuta serca: lawenda, kawa mokka, jaśmin
nuta bazy: paczuli, drzewo cedrowe, piżmo, drzewo sandałowe, bursztyn

Cena: 199zł / 30ml ; 320zł / 50ml ; 499zł / 100ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Transgenderowa perła
  • Wszystkim, którzy uważają, że ten zapach powinien znaleźć się na dziale z męskimi perfumami, proponuję przyjrzeć mu się bliżej, bo szykuje on w zanadrzu szeroki wachlarz niespodzianek i przede wszystkim nie jest jednowymiarowy.
    Dodatkowo, przy bliższym poznaniu, bardzo zyskuje i odkrywa swe pikantne sekrety.
    Owszem jeśli powąchać J’Ose na chybcika, można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z duszną wodą po goleniu. Jest to jednak powierzchowne, więc w tym przypadku nie należy oceniać książki po okładce.
    Ten zapach trzeba umieć odkrywać i okiełznać. Jest on figlarny, kapryśny i na każdym ujawni całkiem inną krasę.

    Otwarcie zapachowe jest jak bojowy wyskok Bruce’a Lee. Cedr, piżmo, twardy jak granit bursztyn i dobywające raz dźwięcznie, raz bezdźwięcznie podrygi mięty i trawy cytrynowej.
    Następnie nadchodzi paczulowo-lawendowa światłość wiekuista, jednak nie słoniowata i korpulentna, lecz spleciona ze słodką gracją jaśminu i mocnej kawy. Ten etap jest naprawdę piękny, zagęszczony i balansujący na dwóch całkiem przeciwnych biegunach. Ciężar cedru i pieprzowej mięty jednak nie siłuje się bezmyślnie z ciepłymi akordami słodyczy. Trwają one we wspaniałym miłosnym uścisku, tworząc całkiem nową, cudowną jakość. Są jak znak Jin-Jang, który wyraża kosmiczny porządek polegający na współegzystowaniu dwóch odmiennych sił.
    Jang reprezentuje jasny aspekt ciepła, radość i aktywność, symbolizuje męska naturę. Jin natomiast zespolony jest z naturą kobiet, emanuje chłodem i pewną dozą nostalgii.
    W zapachu J’Ose te dwa moduły przeciwieństw są od siebie współzależne, wchłaniają się i nawzajem podtrzymują. Część jednego mieści drugie i na odwrót, tak jak zawsze można odrobinę światła odnaleźć w mroku ciemności.

    Na moje skórze ta harmonijna symbioza wydobywa swój najdorodniejszy powab i wygrywa najbardziej dźwięczną melodię. Raz jest chropowato-ostra, umie szarpnąć za wodze wyobraźni, rzucić diaboliczne spojrzenie, innym razem ujmuje irysową pieszczotą i szczyptą bursztynowej namiętności.
    Dla niektórych być może będzie to męska orkiestra dęta która przytupuje do taktu, dla mnie jednak J’Ose jest jak głęboki, charakterystyczny głos Barry'ego White'a, który rozpala zmysły do czerwoności. Aby go kochać, nie można być ignorantem, trzeba mieć duszę. Tym, którym jej brak, zawsze zostaje cukrowo-kwiatowe disco-polo, albo wakacyjne balonowe „rąbanki” Lady Gagi.

    J’Ose to zapach, który porywa w euforyczne ramiona namiętności. Przepełnione entuzjazmem, przewrotną naturą, płomiennym zwojem pochłaniających się przeciwieństw.

    To zapach, którego temperatura rozgrzewa jak sauna, czy gorące źródło pośród skalnego krajobrazu. To propozycja dla tych, którzy posiadają ogień - nie w formie zapalniczki, czy draski – lecz w sobie.


    Używam tego produktu od: ponad miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: 3 x próbka 2ml

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić GrindLady za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Była obietnica czegoś wspaniałego
  • Tak bardzo go chciałam, tak długo chodził mi po głowie! Znam chyba wszystkie recenzje tego zapachu, przeczytałam o nim wszystko. Byłam pewna, że krytykujące (czy raczej nie zachwycające się tym zapachem) zwyczajnie się nie znają. Znacie to uczucie, prawda?

    Fascynacja przeszła mi po 10-ml odlewce. Nie czuję w tym zapachu tej głębi, którą większość tutaj opisuje. Nie umiem powiedzieć o nim nic ponad to, że jest męski. Nie, on nie jest seksowny, nie jest dla silnej kobiety, on jest męski. Nic więcej. Silna kobieta nosi szypr w stylu Soir de Lune czy Bottegi Venety. Kobieta nie nosi J'ose.
    Mój nos nie czuje ani odrobiny siana. Jest coś alkoholowego i tytoń, z tym się zgodzę. Ponadto, ten zapach jest na mnie bardzo lekki. Nie chodzi mi o trwałość, bo ta jest bardzo dobra, ale o "nieprzytłaczanie" i "niewpijanie się w skórę". Po recenzjach spodziewałam się, że J'ose wgryzie się w moją skórę, że będzie ze mną cały dzień, a on tak, jakby stał obok. Jest, ale jakby nie mój.

    10 ml mi wystarczy, flaszki z tego romansu nie będzie, bo i po co?

    Używam tego produktu od: miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: 10 ml

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić oliwia18 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • nie jestem facetem
  • Z trudem znalazłam te perfumy w jednej z Sephor i z ciekawości przetestowałam.Pierwsze psiknięcie zwaliło mnie z nóg,no i zaczęła się migrena.Dla mnie to zapach męskiej wody toaletowej,w której jeden składnik jest dla mnie wyjątkowo drażniący i przyprawiający o ból głowy.Od biedy J,Ose mogłyby być uniseksem ale dla pań,które tolerują takie nuty.Ponadto często czuję te zapach w sieciowych sklepach,czyli kojarzy mi się z odświeżaczem powietrza.Generalnie lubię mocne,esencjonalne perfumy ale tym mówię stanowcze "nie"

    Używam tego produktu od: tydzień temu
    Ilość zużytych opakowań: próbka

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić borgia za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Męski typ
  • Nie ma rady -to perfumy dla twardej babki. Zadne kwiaty, roże, pudry czy cukierki. Jest to męski, cytrynowo-trawowo-kawowo-skorzany zapach moze byc trudny do noszenia przez wybijajace niektore nuty, ktore raz sie chowaja a raz wypelzaja na powierzchnie. Jednak zapach ten fenomenalnie koresponduje z moja osobowoscia, gdy mam np. w pracy ostry dzien trudnych decyzji, stanowczych dyspozycji i hardcorowych zadan. Dodaje mi pewnosci siebie. Jest trwaly, caly dzien to spoko, przepieknie sie rozwija, niesamowite jest to, ze kolejne nuty sie ujawniaja raz po raz, nieprzewidywalnie. Inaczej pachna w deszcz inaczej w slonce, inaczej tez na zestresowanej skorze. Nie jest to ewidentnie moj typ, ale bardzo dobrze mi sie nosi. Na pewno nie na co dzien. Dla mnie to perfum do zadan specjalnych, meskich
    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Marge_ za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Grzech w spódnicy
  • Poniższe recenzje stworzyły obraz kobiety idealnej do noszenia J'Ose. Bo J'Ose to zapach z typu najpierw perfumy, a potem dopiero Ty. Wymagające silnej determinacji, równie mocnej osobowości, a także ogromnej dawki nonszalancji. To nie nostalgiczny, sianowato-lawendowy zapach dla Ani z Zielonego Wzgórza, grzechem jest nosić J'Ose w spódnicy. Tutaj całe to zielsko składa się na kształt klasycznej wody kolońskiej, jedynie odrobinę złagodzonej stylem damskim, jak skórzane baleriny do spodni w kant. I koniecznie kapelusz przekrzywiony, i papieros, i niech będzie niedbale.
    Wieczorami lub wakacjami na odpoczynek od miejskiej dżungli na amerykańską prerię, dżinsowe ogrodniczki i bujany fotel na werandzie rodem z westernów. J'Ose musiałby przygrywać późny Johnny Cash, nieco przepity i przepalony, ale wciąż mocny, doświadczony głos.

    I widzę to wszystko, układa się to w spójny obraz, lecz... nie na moje podobieństwo. Zazdroszczę wyimaginowanej postaci tego luzu i nonszalancji, ale ja jestem skazana na swoje karmelki, cynamony i kwiatki. Dzięgiel, choć piękny, rozłożył mnie na łopatki i nie udźwignę go, nawet gdybym specjalnie w tym celu się przebrała.

    Projekcja na mnie dyskretna - po co J'Ose ma się afiszować, skoro się tym nie przejmuje - za to trwałość zdecydowanie powyżej przeciętnej. Trzeba wszak zachować klasę. Tym samym, wystawiam J'Ose najwyższą ocenę i żegnamy się, z jego strony bez sentymentów, u mnie z lekkim żalem.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: odlewka

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 20 pochwał. Chcesz pochwalić deszczowypies za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • ciekawy, intrygujący ale nie mój
  • Do tego zpachu podchodziłam kilka razy, zaintrygowało mnie opakowanie, ale też opinie na wizażu. Miałam 3 razy produkt po 5 ml i ostatnie 5 ml, nadal u mnie tężeje. Może kiedyś go jeszcze wypróbuje. Ale do rzeczy, zapach kojarzy mi się ze słodka bułeczka a jednocześnie czuć mocna nute męskich zapachów. Intryguje, za pierwszym razem miałam motyle w brzuchu po jego użyciu, później znów miał coś intrygującego, trochę nachalnego, ale nadal do zniesienia.. Pociąga mnie jego nieokreśloność, ale..męczy, męczy przy dłuższym stosowaniu, powoduje ból głowy i irytacje. Bedę go jeszcze próbować, ale nie wiem czy się skuszę na całość, nie umiałabym go zużyć. Ma coś w sobie, jest ciekawy ale nie na dłuższą mete. Acha i jest bardzo nie trwały, wręcz nieprzyzwoicice ulotny. Latem jest nie do zniesienia.

    Używam tego produktu od: 1 roku
    Ilość zużytych opakowań: 1 małe

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie?
Chcesz pochwalić sowaa5 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • bondowskie, wielkomiejskie klimaty
  • Testowałam ten zapach przez kilka lat, oswajałam się z nim powoli i z przyjemnością. Nie jest unikalny, bo ostatnio odkryłam z zaskoczeniem, ze jest podobny do Bondowskiej wersji New Harleem. Tytoń jest na mnie bardzo delikatny. Kawa mnie kusi, lawenda mnie kusi, a połączenie tych składników zarówno w Bondzie jak i w Eisenbergu jest po prostu oszałamiające. Ten drugi jest delikatniejszy i łatwiej noszalny, mniej unisex. Koło Bonda kręcę się od dawna i nie mam odwagi go kupić, ale na Jose zapoluję na pewno.
    Ten zapach to czysty seks, nie rozmemłany i cukierkowy w stylu pin up girl, ale zuchwały a zarazem wystarczająco subtelny, o ile to możliwe. Słodycz jest starannie wyważona, ciepła, ale lekko ochłodzona lawendą. Tak pachnie wnętrze kawiarni lub sklepu Stradivarius. Taki aromat to dla mnie istny lep na muchy.
    Nie ma tu nic spożywczego, to raczej zapach przestrzeni stykającej się ze skórą i oddającej jej swój aromat. A czasem myślę, że tak pachnie złączona ze sobą kobieca i męska skóra. Przepięknie skontrastowane składniki, a zarazem idealnie zharmonizowane.
    Zapach nie jest zabójczym killerem ale jest trwały. Nie zmienia się jakoś szczególnie, ale to właśnie jego statyczność stanowi o pięknie tworzących go nut. Jest stabilny jak uczucia, o których marzymy. Wybaczam mu całkowicie podobieństwo do Bonda. Używam tego produktu od: testy od dwóch lat, a teraz duża odlewka. Na pewno kupię pełnowymiarową flaszęIlość zużytych opakowań: będzie całe

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić morelle za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • bliski ideału
  • Niewiele zapachów robi na mnie wrażenie; niewiele zapachów mi się podoba.
    Do tej pory palmę pierwszeństwa w moim prywatnym Rankingu Zapachów dzierży Indian Summer Priscilli Presley. Ale J'ose depcze mu po piętach.
    W dobie słodkich, kwiatowych, landrynkowych, kokosowych i syntetycznych zapachów, jakich jest na pęczki, żeby wspomnieć tylko o Euforii, Angel, czy innym Crystal Noir, J'ose wyróżnia się z tłumu.

    Co ciekawe, lawenda, kóra jest wyraźnie wyczuwalna i za którą nie przepadam, która zazwyczaj przeszkadza mi nawet jako odświeżacz do szafy, tutaj mi pasuje, nie razi.

    Zapach bardzo ciepły, nie tylko na jesień.

    Używam tego produktu od: testy od paru tygodni
    Ilość zużytych opakowań: próbki

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Cat Lover za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mroczne. Niesamowite. Nieprzeciętne.
  • Znacie Effy Stonem?
    Gdyby ten zapach mógł być kobietą, to byłby nią.

    Sięgnęłam po ten zapach pod wpływem pozytywnych recenzji na Wizażu.
    Pierwsze wrażenie było - męski.
    Ale dałam mu szansę się rozwinąć. Po kilku godzinach nie mogłam oderwać się od nadgarstka. Niesamowity aromat lawendy i kawy. Czuć także siano, kojarzące mi się z moim dzieciństwem na wsi. Wiedziałam wtedy, że musi być mój.
    Dziś jestem posiadaczką własnej flaszki i choć kocham je miłością szczerą i bezwzględną, nie bardzo wiem, kiedy ich używać... Bo ja nie jestem jak Effy Stonem.
    Ku mojemu ubolewaniu mam wrażenie, że zapach nie do końca mnie definiuje. Że nie pasuje do mnie. Nie czuję się autentyczna, gdy go noszę, jak gdyby zwariowana blondynka ubrana w jaskrawe kolory na siłę starała się przekonać świat, że ma w sobie mroczną duszę. Nikt tego nie kupi.

    Podsumowując, jeden z najciekawszych zapachów jakie przyszło mi poznać w życiu, niebanalny, ponadprzeciętny, charakterystyczny.

    Flaszka - prosta, kwadratowa, z grubego szkła - jest absolutnie w moim guście. (nie ta sama co na zdjęciu, mój produkt był w identycznej flaszce w jakiej pakowano wcześniej testery).
    Dziewczyna na opakowaniu - strzał w dziesiątkę.

    Polecam.




    Używam tego produktu od: kilku miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: 1 flaszka 50 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić Latiha za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ni to, ni śmo
  • Nie bardzo wiem, czy ten zapach jest dla pań, czy dla panów. Mi kojarzy się z poczciwą wodą kolońską. Typowy świeżak, płaski i orzeźwiający. Z natury nie aprobuję i nie używam perfum typu unisex, zgodnie z zasadą, że jeśli coś jest dla każdego, to tak naprawdę jest dla nikogo.

    Nie bardzo da się opisać zapach, który jest absolutnie bez wyrazu i nie wywołuje żadnych skojarzeń. Może poza zapachem dezodorantu i mydła. Dla mnie kompletnie odpada i to w przedbiegach.Używam tego produktu od: nie używamIlość zużytych opakowań: 1 fabryczna próbka

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Mijanou za czytelną i pomocną recenzję?