Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Jose Eisenberg, J'Ose EDP

  • 12
Powiększ Jose Eisenberg,  J'Ose EDP

Zgłaszająca osoba: khy

Zapach J'Ose miał swoją premierę w 2001 roku. Mięta i cytryna oraz ciepłe nuty lawendy i mokki rozwijają się w głębie paczuli, cedru, piżma i siana. Woda perfumowana.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytryna, bylica, mięta
nuta serca: lawenda, kawa
nuta bazy: paczuli, cedr, piżmo, siano, ambra

Cena: 270zł / 50ml

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Grzech w spódnicy
  • Poniższe recenzje stworzyły obraz kobiety idealnej do noszenia J'Ose. Bo J'Ose to zapach z typu najpierw perfumy, a potem dopiero Ty. Wymagające silnej determinacji, równie mocnej osobowości, a także ogromnej dawki nonszalancji. To nie nostalgiczny, sianowato-lawendowy zapach dla Ani z Zielonego Wzgórza, grzechem jest nosić J'Ose w spódnicy. Tutaj całe to zielsko składa się na kształt klasycznej wody kolońskiej, jedynie odrobinę złagodzonej stylem damskim, jak skórzane baleriny do spodni w kant. I koniecznie kapelusz przekrzywiony, i papieros, i niech będzie niedbale.
    Wieczorami lub wakacjami na odpoczynek od miejskiej dżungli na amerykańską prerię, dżinsowe ogrodniczki i bujany fotel na werandzie rodem z westernów. J'Ose musiałby przygrywać późny Johnny Cash, nieco przepity i przepalony, ale wciąż mocny, doświadczony głos.

    I widzę to wszystko, układa się to w spójny obraz, lecz... nie na moje podobieństwo. Zazdroszczę wyimaginowanej postaci tego luzu i nonszalancji, ale ja jestem skazana na swoje karmelki, cynamony i kwiatki. Dzięgiel, choć piękny, rozłożył mnie na łopatki i nie udźwignę go, nawet gdybym specjalnie w tym celu się przebrała.

    Projekcja na mnie dyskretna - po co J'Ose ma się afiszować, skoro się tym nie przejmuje - za to trwałość zdecydowanie powyżej przeciętnej. Trzeba wszak zachować klasę. Tym samym, wystawiam J'Ose najwyższą ocenę i żegnamy się, z jego strony bez sentymentów, u mnie z lekkim żalem.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: odlewka

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 13 pochwał. Chcesz pochwalić deszczowypies za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • ciekawy, intrygujący ale nie mój
  • Do tego zpachu podchodziłam kilka razy, zaintrygowało mnie opakowanie, ale też opinie na wizażu. Miałam 3 razy produkt po 5 ml i ostatnie 5 ml, nadal u mnie tężeje. Może kiedyś go jeszcze wypróbuje. Ale do rzeczy, zapach kojarzy mi się ze słodka bułeczka a jednocześnie czuć mocna nute męskich zapachów. Intryguje, za pierwszym razem miałam motyle w brzuchu po jego użyciu, później znów miał coś intrygującego, trochę nachalnego, ale nadal do zniesienia.. Pociąga mnie jego nieokreśloność, ale..męczy, męczy przy dłuższym stosowaniu, powoduje ból głowy i irytacje. Bedę go jeszcze próbować, ale nie wiem czy się skuszę na całość, nie umiałabym go zużyć. Ma coś w sobie, jest ciekawy ale nie na dłuższą mete. Acha i jest bardzo nie trwały, wręcz nieprzyzwoicice ulotny. Latem jest nie do zniesienia.

    Używam tego produktu od: 1 roku
    Ilość zużytych opakowań: 1 małe

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie?
Chcesz pochwalić sowaa5 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • bondowskie, wielkomiejskie klimaty
  • Testowałam ten zapach przez kilka lat, oswajałam się z nim powoli i z przyjemnością. Nie jest unikalny, bo ostatnio odkryłam z zaskoczeniem, ze jest podobny do Bondowskiej wersji New Harleem. Tytoń jest na mnie bardzo delikatny. Kawa mnie kusi, lawenda mnie kusi, a połączenie tych składników zarówno w Bondzie jak i w Eisenbergu jest po prostu oszałamiające. Ten drugi jest delikatniejszy i łatwiej noszalny, mniej unisex. Koło Bonda kręcę się od dawna i nie mam odwagi go kupić, ale na Jose zapoluję na pewno.
    Ten zapach to czysty seks, nie rozmemłany i cukierkowy w stylu pin up girl, ale zuchwały a zarazem wystarczająco subtelny, o ile to możliwe. Słodycz jest starannie wyważona, ciepła, ale lekko ochłodzona lawendą. Tak pachnie wnętrze kawiarni lub sklepu Stradivarius. Taki aromat to dla mnie istny lep na muchy.
    Nie ma tu nic spożywczego, to raczej zapach przestrzeni stykającej się ze skórą i oddającej jej swój aromat. A czasem myślę, że tak pachnie złączona ze sobą kobieca i męska skóra. Przepięknie skontrastowane składniki, a zarazem idealnie zharmonizowane.
    Zapach nie jest zabójczym killerem ale jest trwały. Nie zmienia się jakoś szczególnie, ale to właśnie jego statyczność stanowi o pięknie tworzących go nut. Jest stabilny jak uczucia, o których marzymy. Wybaczam mu całkowicie podobieństwo do Bonda. Używam tego produktu od: testy od dwóch lat, a teraz duża odlewka. Na pewno kupię pełnowymiarową flaszęIlość zużytych opakowań: będzie całe

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 4 pochwał. Chcesz pochwalić morelle za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • bliski ideału
  • Niewiele zapachów robi na mnie wrażenie; niewiele zapachów mi się podoba.
    Do tej pory palmę pierwszeństwa w moim prywatnym Rankingu Zapachów dzierży Indian Summer Priscilli Presley. Ale J'ose depcze mu po piętach.
    W dobie słodkich, kwiatowych, landrynkowych, kokosowych i syntetycznych zapachów, jakich jest na pęczki, żeby wspomnieć tylko o Euforii, Angel, czy innym Crystal Noir, J'ose wyróżnia się z tłumu.

    Co ciekawe, lawenda, kóra jest wyraźnie wyczuwalna i za którą nie przepadam, która zazwyczaj przeszkadza mi nawet jako odświeżacz do szafy, tutaj mi pasuje, nie razi.

    Zapach bardzo ciepły, nie tylko na jesień.

    Używam tego produktu od: testy od paru tygodni
    Ilość zużytych opakowań: próbki

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Cat Lover za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mroczne. Niesamowite. Nieprzeciętne.
  • Znacie Effy Stonem?
    Gdyby ten zapach mógł być kobietą, to byłby nią.

    Sięgnęłam po ten zapach pod wpływem pozytywnych recenzji na Wizażu.
    Pierwsze wrażenie było - męski.
    Ale dałam mu szansę się rozwinąć. Po kilku godzinach nie mogłam oderwać się od nadgarstka. Niesamowity aromat lawendy i kawy. Czuć także siano, kojarzące mi się z moim dzieciństwem na wsi. Wiedziałam wtedy, że musi być mój.
    Dziś jestem posiadaczką własnej flaszki i choć kocham je miłością szczerą i bezwzględną, nie bardzo wiem, kiedy ich używać... Bo ja nie jestem jak Effy Stonem.
    Ku mojemu ubolewaniu mam wrażenie, że zapach nie do końca mnie definiuje. Że nie pasuje do mnie. Nie czuję się autentyczna, gdy go noszę, jak gdyby zwariowana blondynka ubrana w jaskrawe kolory na siłę starała się przekonać świat, że ma w sobie mroczną duszę. Nikt tego nie kupi.

    Podsumowując, jeden z najciekawszych zapachów jakie przyszło mi poznać w życiu, niebanalny, ponadprzeciętny, charakterystyczny.

    Flaszka - prosta, kwadratowa, z grubego szkła - jest absolutnie w moim guście. (nie ta sama co na zdjęciu, mój produkt był w identycznej flaszce w jakiej pakowano wcześniej testery).
    Dziewczyna na opakowaniu - strzał w dziesiątkę.

    Polecam.




    Używam tego produktu od: kilku miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: 1 flaszka 50 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić Latiha za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ni to, ni śmo
  • Nie bardzo wiem, czy ten zapach jest dla pań, czy dla panów. Mi kojarzy się z poczciwą wodą kolońską. Typowy świeżak, płaski i orzeźwiający. Z natury nie aprobuję i nie używam perfum typu unisex, zgodnie z zasadą, że jeśli coś jest dla każdego, to tak naprawdę jest dla nikogo.

    Nie bardzo da się opisać zapach, który jest absolutnie bez wyrazu i nie wywołuje żadnych skojarzeń. Może poza zapachem dezodorantu i mydła. Dla mnie kompletnie odpada i to w przedbiegach.Używam tego produktu od: nie używamIlość zużytych opakowań: 1 fabryczna próbka

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Mijanou za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • nie perfumy tylko mydlo
  • zapach oddala mi moja mama,zebym nie podkradala jej innych ,nie zuzylam ich ale wyrzucic tez szkoda
    - przypomina wode kolonska nawet nie unisex albo kostke do zawieszenia w toalecie ,nie pachnie luksusowo tylko lazienkowo
    - cytryna, mieta , lawenda i cedr, siano, pachnie troche jak fragonard suivez moi , ciekawym akcentem jest kawa ,ktora wysladza troche te swieze zielone nuty ale i tak tej kompozycji nie ratuje co innego noa i kawa z kadzidlem tu zapach mdly lub drazniacy a najgorsze ze tani
    Używam tego produktu od: pol roku
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić 52arotka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • taaaaak.
  • magiczny i specyficzny zapach. zupelnie jak wersja 'homme'.

    zapach nie jest ani ciezki ani przytlaczajacy. z poczatku dosc intensywny i moze nawet lekko drazniacy ale zaraz ciekawie sie rozwija ale w zadnym wypadku nie upada i nie stapia jest bezplciowo ze skora. niee, nie pozostaje intrygujacy i niebanalny.

    wg mnie typ zapachu, ktory spokojnie moze byc noszony od rana do nocy bez wzgledu na pore roku. bo ma to cos co sprawia, ze chce sie "byc w tym zapachu" non stop

    na amrginesie - palakat to strzal w dziesiatke. seks, cygaro i jose. cale szczescie nowy flakon o niebo lepszy - prosty by nie przesadzic. jose….

    Używam tego produktu od: rok
    Ilość zużytych opakowań: pelno probek oraz jedna 50tka

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić pinksandals za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 139 raz(y)
  •  
  • rzuca czar, powala na kolana! uwielbiammm!
  • To jest jeden z tych zapachów, które potrafią natychmiast zawładnąć serduchem i wyobraźnią, poruszyć, wywołać wielkie emocje. osoby z otoczenia wąchają, zachwycają się, wzdychają, a potem coś w rodzaju: "hmm, co jest w tych perfumach? ani kwiatki, ani owoce, ani chemia, co za mix? ale boskie To!" I serio, nie raz i nie dwa słychać, ze jest to To dużą literą. Zachwyca głębią, iskrzeniem wszystkich nieuchwytnych jednoznacznie woni składowych, tworzy wokół "nosicielki" aurę mocy, tajemniczości, odwagi, ale i zmysłowości. Ach! Niestety, są i wady. Z tego co widzę, dostępny tylko w Sephorze.

    Edit po ponad miesiącu: Chyba wiem, jakie wrażenie na mnie robi i za co go uwielbiam. Reaguję na niego, jak na zapach... męski! Nie, nie męski, nie jest też unisexem, ale ma w sobie ten pierwiastek, który sprawia, że czując go nie myślę wcale o tym, jak wygląda kobieta, która go nosi, jak ja się w nim prezentuję, ale... kim jest Jose?! I widzę go w trakcie letniej wakacyjnej podróży, palącego cygaro, tak jak dziewczyna w reklamie, w upalny dzień, w rozpiętej koszuli, dżinsach, półleżącego, opartego o stóg siana. Leniwie się uśmiecha wspominając swoje przygody... Dziś wiem, że nie rekomendowałabym go na randkę w typie romantycznej kolacji (chyba, że to miłosna fajna wyprawa ), intymne spotkanie, czy bal. Na takie okazję są inne perfumy, wieczorowe. Te bardziej pasują na podróż, wakacje, letnie spacery, wypady z przyjaciółmi w góry albo nad jeziora czy do pracy, gdy chcemy zrobić wrażenie kreatywnych i silnych, oryginalnych, ale zmysłowych. Są pełne przygody, szaleństwa, pasji i pasują do kobiety energicznej i z fantazją, mającej swoje tajemnice, nieprzewidywalnej. Od kilku dni mam na niego straszną jazdę, odpoczywam przy nim, marzę, zbieram sobie za niego komplementy...

    Używam tego produktu od: tygodnia
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić adau za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • a mógł być romans
  • Niestety, chociaż bardzo próbowałam, nie dogadałam się z J'Ose. Miałam do niego parę podejść, ale z niego jest niestety drań. Pociągający, intrygujący, fascynujący, uroczo bezczelny, ale jednak drań Bo po urzekającym początku wkrada się słodka nuta rodem z Angela, obiektu mojej największej nienawiści perfumiarskiej. Co prawda jest to wyczuwalne w bardzo niewielkim stopniu, ale mój mózg przez nienawiść do tego zapachu wychwytuje nawet najmniejsze podobieństwo. Niestety, krótka jest droga od miłości do nienawiści. Cytując fragment Glory box Portishead, z którym to utworem bardzo trafnie kojarzy się J'Ose jednej z recenzentek: give me a reason to love you, ty draniu.

    Używam tego produktu od: kilka całościowych testów
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić falklanday za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij