Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Himalaya Herbals, Lip Balm (Balsam do ust)

  • 6
Powiększ Himalaya Herbals, Lip Balm (Balsam do ust)

Zgłaszająca osoba: Aarktica

Balsam zawierający olejek z nasion marchwi, naturalny filtr przeciwsłoneczny oraz bogaty w witaminę E olejek z kiełków pszenicy - odżywia i zmiękcza usta.

Skład: Petrolatum, mineral oil, ceresin, microcrystalline wax, isopropyl myristate, cetyl palmitate, daucus carota sativa seed oil, ricinus communis seed oil, cocos nucifera oil, triticum vulgare germ oil, wrightia tinctoria leaf oil, parfum, dimethicone, BHT (07.06.2012)

Cena: ok. 4zł / 10g
/m/

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Nic nie robi
  • Balsam nic nie robi z moimi ustami, które są naprawdę mało wymagające. Miałam niedawno pochorobowo przesuszone usta, nakładałam ten produkt, kilkukrotnie grubo każdego dnia (żeby szybko zużyć) i nie zrobił nic. Siedział tylko na ustach, nie wchłaniał się i nic nie robił. Jedynym plusem jest brak waniliowego zapachu, który można spotkać w większości drogeryjnych pomadek.

    Używam tego produktu od: 2 tygodnie
    Ilość zużytych opakowań: 1 całe

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Bela03 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Koniec z suchymi ustami
  • Balsam ten zakupiłam przypadkiem w drogerii. W kraju gdzie obecnie mieszkam, zimy są mroźne (dochodzi do -35 stopni lub więcej) a co za tym idzie - suche i spękane usta. Chwilę zastanawiałam się przy zakupie ponieważ nie znałam wtedy dobrze tej marki. I to był strzał w dziesiątkę! Balsam ma idealną konsystencję, nie wycieka z tubki. Tubka jest wygodna i miękka co ułatwia aplikację. Efekt działania balsamu - rewelacja. Bardzo szybko regeneruje usta a samo opakowanie starcza na długo. Problemem może być jedynie zakup - przeważnie przywożę z Polski ponieważ u mnie rzadko występuje.

    Używam tego produktu od: 2008
    Ilość zużytych opakowań: 3 duże

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Cheerockee za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • a mi się podobał
  • balsam ma słodki zapach i smak, wygodną tubkę i i odpowiednią konsystencję wazelinki
    nawilża, może nie regeneruje intensywnie, ale na uzycia w ciągu dnia mi wystarczał
    kupiłam go bez zastanowienia, po zobaczeniu składu (parafina) i recenzji, bałam sie, że będzie bardzo słaby i go wyrzucę
    tymczasem zuzyłam z przyjemnością do końca
    mam usta, któe wymagają ciągłego smarowania a skóra szybko się wyszusza
    wiele balsamów i pomadek jest dla mnie zbyt lekkich ten, mimo, że nie zostawia tłuściutkiej warstwy ochronnej używało się bardzo dobrze
    jest też bardzo wydajny, nawet lepiej używać go troche mniej, bo nałożony zbyt gruba rozpływa się wokół ust
    jestem zaskoczona, że balsam o tak kiepskim składzie tak mi podszedł

    Używam tego produktu od: używałam jesienią i zimą zeszłego roku
    Ilość zużytych opakowań: jedno, do ostatnich resztek

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić emma-e4 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Chwila nieuwagi
  • Zazwyczaj używam pomadek z certyfikatami eco, bo nie chcę zjadać parafiny i silikonów, ale czasem robię wyjątek i kupuję coś z bliżej nieokreślonego powodu. Tak też było w tym przypadku, kiedy to wypatrzyłam tę pomadkę w aptece i stwierdziłam że mogę zainwestować 5 złotych. Zresztą Himalaya Herbals to firma, która kreuje się na naturalną, więc wielkiego rozczarowania się nie spodziewałam. I tu popełniłam błąd.

    Mała analiza składu
    Podejrzenia co do owego błędu zaczęły się, kiedy tylko przytargałam nabytek do domu i rzuciłam okiem na skład (moja wina, ze nie zrobiłam tego wcześniej). Główne składniki tej pomadki to pochodne ropy naftowej (Petrolatum, Mineral Oil, Ceresin, Microcrystalline Wax). Nie żebym była histeryczką, która zaraz zacznie rzucać gromy na tę straszną, śmiercionośna chemię, ale parafiny i jej podobnych nie lubię w pomadkach w dużej ilości, bo poza zostawianiem warstwy tłuszczu w zasadzie nic nie robi. Dla mnie to za mało, balsam ochronny musi mieć jakieś składniki zmiękczające, kojące i zapobiegające przesuszeniu bardzo delikatnej skóry. Po ropopochodnych składnikach mamy jeszcze dwa inne emolienty (Isopropyl Myristate, Cetyl Palmitate) i dopiero po nich są składniki, które na opakowaniu są opisane jako GŁÓWNE czyli
    -olej z nasion marchwi (Daucus Carota Sativa Oil)
    -olej rycynowy (Ricinus Communis Seed Oil)
    -olej kokosowy (Cocos Nucifera Oil)
    -olej z kiełków pszenicy (Triticum Vulgare Germ Oil)
    -olej indrajao (Wrightia tinctoria Leaf Oil)
    Potem mamy zapach, silikon (Dimethicone) i konserwant (BHT).
    Ze składu wynika, że balsam ten to coś na kształt wazeliny z dodatkiem olejów.

    Konsystencja i zapach
    Balsam jest dość rzadkim, białym mazidłem.
    Prawie nie pachnie, na ustach nie czuję go wcale, dopiero po przytknięciu tubki do nosa można wyczuć parafinowy zapaszek.

    Działanie
    Producent deklaruje, że balsam odżywia usta, zmiękcza oraz chroni przed wysychaniem i pękaniem.
    Moich ust nie odżywia ani nie zmiękcza. Jeśli są przesuszone, to po posmarowaniu tym balsamem dalej takie są, tylko ten przesuszony naskórek jest przykryty tłustą warstwą. Swoją drogą warstwą bardzo nieprzyjemną, trochę lepką. Moje ulubione pomadki ochronne w pewnym sensie wtapiają się w usta, nie są zbytnio wyczuwalne, ale działają kojąco zapobiegają tworzeniu się suchych skórek. Himalaya tego nie robi.
    Nie twierdzę, że parafinowe pomadki to zło, ale na moich ustach niestety robią za klajster.
    Niska cena nie jest dla mnie żadnym plusem, bo za te same albo i mniejsze pieniądze można kupić coś lepiej działającego.

    Trudno mi będzie skończyć ten balsam, chociaż używam go ponad dwa miesiące. Niestety jego marne właściwości pielęgnacyjne sprawiają, że nie jestem w stanie używać go solo i każdy dzień smarowania kończy się koniecznością sięgnięcia po coś bardziej odżywczego.

    Nie będę pastwić się dalej nad tym pseudonaturalnym balsamem rzekomo bogatym w cenne oleje ani też nie dam mu najniższej noty, bo w sumie mogłam sprawdzić INCI przed zakupem, ale polecić też go nie mogę, bo dawno nie miałam tak słabo pielęgnującego kosmetyku do ust.

    Używam tego produktu od: dwa miesiące
    Ilość zużytych opakowań: pół jednego

    Oceniono na 1.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić chimay za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • do kitu
  • Dostałam ten balsam do jakiś zakupów w drogerii. Dla mnie to jest zwykła wazelina. Ten balsam nic nie robi, zupełnie nic. Nie wchłania się, nie pielęgnuje ust. Dopóki jest na ustach to zabezpiecza przed czynnikami zewnętrznymi, ale właściwości pielęgnacyjnych zdecydowanie brak.

    Używam tego produktu od: 2 miesiące
    Ilość zużytych opakowań: jedno całe opakowanie

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić paulinka_wawa za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Pierwsza zima bez spierzchniętych ust!
  • Początkowo balsam może odrzucać ze względu na bardzo tłustą formułę (olej z marchwi w składzie), jednak gdy się przyzwyczaimy dostrzeżemy jego zalety. Bardzo dobrze nawilża usta, nie mam już problemów z suchymi skórkami. Polecam, szczególnie za tą cenę! (5 zł w super - pharm)

    Używam tego produktu od: ok. roku
    Ilość zużytych opakowań: kończę pierwsze

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Emma_89 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Najlepszy balsam do ust jaki miałam
  • + doskonałe nawilżenie nawet w siarczysty mróz
    + bardzo dobra konsystencja, nie zbyt wodnista, ani twarda
    + miły zapach dzieciństwa (gumy balonowej)
    + całkiem dobrze się rozsmarowuje (chociaż mogło być lepiej)
    + wystarczy odrobina żeby nawilżyć całe usta (nawet lepiej nałożyć mniej)
    + bardzo wydajny ( o dziwo, bardziej niż sztyfty)
    + balsam wsiąka w usta, nie ma obawy że się go wytrze
    + fajny aplikator

    Używam tego produktu od: 1 miesiąca
    Ilość zużytych opakowań: 1 nie całe

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić headlong za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Bardzo fajny
  • Do zakupy tego balsamu skusiła mnie przede wszystkim bardzo niska cena (4,99zł) oraz naturalne składniki w składzie. Jakiś czas temu przeczytałam bardzo pochlebną recenzję w gazecie i po dość długich poszukiwaniach w końcu udało mi się go dostać.
    Balsam pomógł moim ustom przetrwać największe mrozy. Bardz ładnie pachnie i wygląda. Opakowanie jak najbardziej przypadło mi do gustu.

    Napewno kupię go ponownie

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić indygoo za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ślizgacz
  • Jestem wymagająca, jeżeli chodzi o wszelkie specyfiki do ust i mam już swoje typy (mimo tego nadal testuję), a ten balsam kupiłam, ponieważ nigdzie nie mogłam znaleźć mojej Neutrogeny.

    Opis:
    Balsam jest przezroczysty, pachnie jak guma balonowa, posiada poręczne opakowanie i dosyć sporą pojemność, ma taką tłusto-żelowatą konsystencję. W składzie znajdują się naturalne składniki.

    Działanie:
    Niestety nie spełnia swojej podstawowej a dla mnie najważniejszej funkcji, czyli nie nawilża i nie chroni. Kosmetyk poprostu się nie wchłania. Pozostaje na ustach dopóki się go nie wytrze, pod wpływem ciepła robi się śliski. Nie ma żadnych właściwości pielęgnacyjnych, efekt jest taki jak przed aplikacją.

    Rozczarował mnie skład balsamu. Wazelina na pierwszym miejscu. W moim przekonaniu ta substancja ani nie nawilża, ani nie natłuszcza. Odpowiada jedynie za ich poślizg. Reszta dobroczynnych składników nie ma szansy się wykazać.
    Osobiście odradzam zakup, wg mnie strata pieniędzy, nawet tych 5 zł.

    Podaję pełny skład balsamu:
    Ingredients: Petrolatum, mineral oil, ceresin, microcrystalline wax, isopropyl myristate, cetyl palmitate, daucus carota sativa seed oil, ricinus communis seed oil, cocos nucifera oil, triticum vulgare germ oil, wrightia tinctoria leaf oil, parfum, dimethicone, BHT


    Używam tego produktu od: 4 tygodni
    Ilość zużytych opakowań: kilka aplikacji z 1 opakowania

    Oceniono na 1.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić izolda0805 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Jest jak roztopiony wosk
  • Balsam kojarzy mi się jakby z roztopionym woskiem i bardzo to lubię (kwestia gustu) bo ma całkiem inną konsystencję niż większość balsamów. Nie nabłyszcza ust, co też mi się w nim podoba, że nie działa jak błyszczyk. Po aplikacji usta mają naturalny, matowy wygląd, ale nie matowy-suchy, tylko taki miły bez większego połysku. Właściwości pielęgnacyjne dobre, aplikacja z tubki wygodna. Balsam jest bezbarwny, a takie właśnie lubię. Można wypóbowac. Polecam.

    Używam tego produktu od: kilka tygodni
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić anna996 za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij