Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów java. Bez włączonej Javy nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Coty, Dita von Teese, Femme Totale EDP

  • 5
Powiększ Coty, Dita von Teese, Femme Totale EDP

Zgłoszony przez gidran

Pierwsze perfumy sygnowane przez królową burleski, uwodzicielską Ditę von Teese. Autorka kompozycji dokładnie wiedziała jak mają pachnieć i nie miała zamiaru iść na żadne ustępstwa. Zapewnia, że maksymalnie zaangażowała się w pracę nad ich powstawaniem: wyrzuciła do kosza wiele całkiem udanych kompozycji a te, którym blisko było do ideału pokazywała znajomym, by sprawdzić, czy otoczenie odbiera je tak, ja tego oczekiwała.
W rezultacie powstały perfumy ekstremalnie zmysłowe, idealnie kobiece, ekscytujące i tajemnicze. Zbudowane są wokół aromatów świeżej peonii, wibrującej bergamoty i burbońskiego pieprzu. Sercem zapachu jest bułgarska róża, płatki kwiatu tiary i jaśmin. Nuty bazy to mistyczna i ciepła paczula, piżmo, dymne drewno gwajakowe i drzewo sandałowe. Zapach ma odbijać zróżnicowaną osobowość Dity, jest elegancki, wyrafinowany, seksowny, mroczny, tajemniczy, a zarazem glamour.
Smukły flakon z czarnego szkła z klasyczną pompką to hołd złożony latom `30, nawiązuje do pasji Dity do stylu vintage. To luksusowe akcesorium, które powinno się znaleźć w buduarze każdej femme fatale.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: peonia, bergamoty, pieprz
nuta serca: róża, kwiat tiare, jaśmin
nuta bazy: paczula, piżmo, drewno gwajakowe, drzewo sandałowe

Cena: 120zł / 40ml
/m/

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Spojrzenie
  • Sprostowanie: perfumy nie nazywają się 'Femme Totale' - tylko po prostu 'Dita von Teese'. Fraza 'femme totale' stanowiła element kampanii reklamowej.

    Natalie Lorson stworzyła wytworny, nieco melancholiczny zapach oparty na indolikach, pieprzu i kadzidle. Zapach harmonijny, który wbrew niskiej cenie nie ma nic wspólnego z powszechną bylejakością i tandetą. Nawiązujący do starej szkoły, lecz wolny od egzaltacji i pretensji.

    Subtelnie zmysłowa Dita von Teese - to nie zwykła striptizerka czy celebrytka, lecz prawdziwa gwiazda burleski i ikona kultury masowej XX i XXI wieku.
    Pierwsze z firmowanych przez nią perfum potwierdzają starą prawdę, że elegancja i klasa nie wymagają oprawy w postaci deszczu cekinów czy szerokich gestów.

    Używam tego produktu od: testy globalne / używa bliska mi osoba

    Ilość zużytych opakowań: zero.

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić EauDeParfum za czytelną i pomocną recenzję?

  • Chwalona: 89 raz(y)
  •  
  • Brawo, Dita!
  • Niezwykle zmysłowy zapach. Niezbyt ekspansywny, kwiatowy z lekkim, drzewnym muśnięciem - a jednak nieustannie przyciągający męskie komplementy (więc jednak Dita zna się na rzeczy ;-))) ).
    Dostałam 20 ml w prezencie i używam z zapałem, na wszystkie okazje. Femme Totale sprawdza się zarówno jako zapach dzienny, jak i na wieczór, nigdy nie razi, snuje się dyskretną, seksowną smugą (naprawdę, jest niezwykły... brawo, Dita! ).

    Używam tego produktu od: dawna
    Ilość zużytych opakowań: 1x20 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić khy za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Róża na czarnej tacy z laki
  • Obserwując bacznie Ditę od kilku lat, +/- domyślałam się w którą stronę mogą pójść jej osobiste wycieczki po ścieżkach perfumiarstwa, z ręką na sercu - nie spodziewałam się po debiucie tak dojrzałego, pięknie utkanego tworu. Wielka niespodzianka, tym milsza że to... Dita.

    Cudna róża podana na tacy z czarnej laki, Femme Totale jest zapachem niemalże pełnym, bogatym w drogocenne składniki, przed wiekami byłby zapewne zamknięty w kilku ręcznie zdobionych flakonach na dworze jakiegoś francuskiego króla. Pozostawiony margines wietrznej przestrzeni tonuje uderzenie wielkiego dzwonu, podnosi je do rangi prywatnej, osobistej i bardzo zazdrosnej radości sycącej się nawzajem swoją bliskością z ciałem.
    Erotyczny jak domalowany zalotnie pieprzyk, jak gra w cache-cache, jak czerwone i czarne. Uważam Femme Totale za dzieło godne damy kier burleski. Jest jak ona sama - pociągający, balansujący na cienkiej linii, nigdy nie przestając być wytwornie eleganckim.

    Długotrwałe, snujące się przy ciele niczym pierścienie wokół Saturna, intoksykacyjne.
    <3 <3 <3


    PS: Zmieńcie w opisie producenta; " Coty" koło Dity nawet nie stało.

    Używam tego produktu od: listopad 2012
    Ilość zużytych opakowań: jedno 20 ml oraz jedno 75 ml

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić piroksena za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Myślałam, że będzie lepiej
  • Zacznę dość stereotypowo, iz jestem wielką fanką Dity i z wielką nadzieją kupiłam te perfumy. No, a potem było coraz gorzej. Sam zapach jest niezły, aczkolwiek czego innego się spodziewałam, jest dość sztuczny, pierwsze nuty przywodza na myśl starą pudernicę, dopiero potem zapach rozwija się w cos głębszego i bardziej zmysłowego. Gdyby to było tylko to, to moja ocena byłaby wyższa, ale niestety jakość flakonu mnie rozczarowała. A mianowicie razu pewnego bardzo spieszyłam się przed wyjściem i po wyperfumowaniu się, nie wiem dlaczego, wrzuciłam butelkę tych perfum z rozpędu do szuflady toaletki, zamknęlam ją i wyszłam. Na następny dzień w sypialni rozchodził się ładny zapach Dity, więc otwarłam szufladę i tak oto zobaczyłam jak moje czarne perfumy, polożone na wznak, elegancko rozlały się do szuflady (sukcesywnie wyciekły spod korka), zeżarły etykietkę od podkładu Max Factora i trochę rozpuściły plastikowe opakowanie pudru, który majestatycznie przykleił się do dna szulfady. Nie będe tu cytowac moich zacnych przekleństw jak to zobaczyłam. No cóż, buteleczka ładna, nadal stoi dla ozdoby na mojej toaletce, ale skoro ona jest tak nieszczelna to radzę uważać, bo te perfumy moga po prostu zwietrzeć.

    Używam tego produktu od: 3 miesiące
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić eos rosyfinger za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mimo wad i tak je uwielbiam
  • Dostałam te perfumy w prezencie. Bliscy wiedzą, że jestem fanką Dity. Pierwsza rzecz jaka zaintrygowała mnie w tych perfumach to oczywiście flakon - elegancki, klasyczny, kobiecy. Uroku dodaje retro pompka i ten chwościk jak z kurtyny w teatrze ;-).

    Sam zapach jest... dla mnie dość dziwny. Były to moje pierwsze "dorosłe" perfumy - trzeba nauczyć się je nosić. Przypadł mi do gustu mimo wszystko. Nie są to typowe słodkie, kwiatowe nuty. Femme Totale kojarzy mi się z tym, czym powinno - retro, kabaretem z lat 20. czy 40., długimi rękawiczkami i eleganckimi paniami oplecionymi etolami z lisa.

    Niestety nie jest dość trwały, wiem że nie kosztuje takiej fortuny jak np. Dior czy Escada ale oczekiwałam czegoś lepszego w tym względzie. Nuta głowy bardzo szybko się ulatnia, po kilku godzinach czuć wyłącznie zapachy typowo "kadzidłowe" - trochę szkoda . Kolejnym minusem jest dostępność - w perfumeriach nie uświadczysz tych perfum, zostaje allegro i ebay.

    Ze względu na to zapachu używam tylko na specjalne okazje, ponieważ sporo go trzeba wypryskać żeby efekt mnie zadowolił.

    Używam tego produktu od: 9 miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: Niecałe pierwsze

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Najeczka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Portowa tancbuda
  • Upolowałam w TKMaxxie.

    I tyle sukcesu.

    Potem przyszło mi się jedynie dziwować i nie dziwować zarazem. No bo przecież do perfum popełnianych przez celebrytów stosunek mam jasny, ale jednak gdzieś wciąż pali się płomyczek nadziei, że któraś z... gwiazdeczek, weźmie się w końcu do pracy i stworzy coś godnego.
    Próżne nadzieje twe, Smoczku.

    Dita von Teese. Osoba nader popularna i wzbudzająca emocje. Odświeżyła i odkopała zapomnianą, dzięki takim pismom jak Playboy czy CKM, formę kobiecego negliżu. I dobrze - burleska to sztuka, przedstawienie, wysmakowane a jednocześnie celebrujące kobiece ciało w niewulgarny, piękny sposób.

    Jednocześnie rzeczona raczyła swego czasu być żoną bodajże najpaskudniejszego maszkarona w branży muzycznej, niejakiego Morlina Miensona. I jakkolwiek uważałam Ditę za osobę o nader estetycznym guście, to jednak mariaż z facetem skórującym kuraki na scenie zaburzył mi moje osobiste feng shui. Tak tak...liczy się wnętrze. Pod warunkiem, że jest ciemno.

    Wiedziona czystą ciekawością zaopatrzyłam się we flaszkę, nawinie w duchu myśląc, że zawartość magicznie przeniesie mnie na scenę, przyoblecze mnie w pióra, koronki i brokat.
    O losie wstrętny!

    Całość aż skrzypi. Od plastiku. Nie ma nawet jednej prawdziwej nuty, wszystkie syntetyczne do bólu. No dobra. Ktoś powie, że jeśliby były składniki naturalne, to pewnie drogo by to kosztowało. Nie zaprzeczam, jednak wtedy można sprzedawać mniejsze pojemności, albo zwyczajnie stworzyć z tych sztucznych aromatów lepszy zapach. Bo lepszych znajdzie się bardzo dużo.
    Peonia to nie jest jakiś makabrycznie drogi składnik, a ta użyta w Femme Totale jest na wskroś sztuczna, mydlana, mdła. Druga jest róża, również na sterydach i leciutko gdzieś brzmi sandałek, ale ledwo zipie, bo nie nadąża.
    Zasadniczo całą kompozycję zdominowała owa nieszczęsna piwonia i róża, obie jak lalki Barbie: ładne tylko na pięć minut, ale ogólnie sztuczne i nie da się ich przytulić bo wydłubią oko.

    Zawiodłam się srodze. Zamiast mojego buduaru i/lub sceny zafundowano mi portową knajpę w nieciekawym towarzystwie i oparach absurdu. Sądziłam, że produkt Dity będzie kobiecy, ciekawy, nawet jeśli mi się nie spodoba, to przynajmniej będzie na czym nos zawiesić. A tu klops. Klopsisko. Klopsilla!

    Ale właśnie tak - jest to produkt. Nie jakieś małe, prywatne dzieło, dziełko, tylko ponownie masówka mająca trafić w gusta większości.

    Tyle, że od dawien dawna wiadomo, że gust masowy to również kreacja.

    Nazwa: cóż...mało adekwatna
    Trwałość: dobrych kilka godzin
    Flakon: bardzo ładny

    Używam tego produktu od: ponad dwa tygodnie
    Ilość zużytych opakowań: sporo prób i koniec

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 7 pochwał. Chcesz pochwalić Dragonblood za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Krótkotrwały orient z peep show
  • Wymarzony i wyczekiwany prezent, mający przenieść mnie do pamiętanej z dzieciństwa, kryształowej toaletki Babuni i szeregu butelek z jedwabnymi pompkami.
    Niestety, to nie są nawet zatarte wspomnienia.

    Oprawa pompki z wiskozy, a nie z jedwabiu, zapowiadany " czarny Orient", jak woń na wyrzuconej chusteczce metresy - dla mnie - podróbka luksusu, dokładnie w typie prowincjonalnej burleski, by nie powiedzieć peep show'u.

    Rozczarowanie - okrutne.

    Zapach trzyma się mojej skóry krócej, niż godzinę.
    Utrzymane w podobnej tonacji 'Rouge' Hermesa, czy 'Poison' Diora, wyczuję nawet po 24h, a Dita....hm, to nawet nie popłuczyna zapachu.

    Polecam osobom niepalącym o bardzo wrażliwych nozdrzach.
    Używam tego produktu od: roku z okładem

    Ilość zużytych opakowań: 1 pełnowymiarowe z atomizerem i zamienną pompką

    Oceniono na 1.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić hanka56 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Sexappeal w butelce
  • Na początek przyznam się, że jestem fanką Dity a perfumy dostałam w prezencie od mojego męża który o tym dobrze wie. Były w zestawie z żelem pod prysznic.
    Zapach jest dokładnie taki, jakim go Dita opisuje. Nie jest to absolutnie zapach dla młodej panienki, tylko dla dojrzałej kobiety, pewnej siebie, znającej swoją wartość i wpływ na płeć przeciwną. Są dość ciężkie, wieczorowe, seksowne. Wyróżniają się wśród tych wszystkich kwiatowych lub waniliowo-spożywczych zapachów ostatnio lansowanych.
    Niestety na mnie większość zapachów nie jest bardzo trwałych i ten również. Ale za to zapach tego żelu pod prysznic - trzyma się cały dzień, w dodatku skóra nie jest wysuszona, tylko mięciutka.
    Szkoda, że nie ma tej linii w sprzedaży w Polsce. Ciekawe czy kosmetyki Artdeco w wydaniu Dity się pojawią, ale też raczej wątpię.Używam tego produktu od: ok miesiącaIlość zużytych opakowań: w trakcie

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić CocoPoznan za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Na tak
  • Zdecydowanie polecam, ale tylko KOBIETOM. Dla dziewcząt w wieku gimnazjalnym mogą być zbyt mocne , kwiatowe i nieco przesadzone. Miałam kiedyś okazję kupić,ale potem zdecydowałam się na inny zapach, dziś żałuję. Niebanalne połączenie nut piwonii i róży z przyprawami i orientem, to takie pieprzne, erotyczne kwiaty i nie wiem czemu kojarzą mi się ze spotkaniem kochanków. Trwałe, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Będę na nie polować!

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Pearl78 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Świetne!!
  • Zapach jest cudowny i długotrwały.Perfumy kupiłam w Niemczech,mam nadzieję,że niedługo zawitają też do Polski.Polecam również dezeodorant,gdyż ma równie sliczny zapach co perfumy.Baaaaardzo kobiece.Uwielbiam!

    Używam tego produktu od: tygodnia
    Ilość zużytych opakowań: 20 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Swiggy za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij