Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Lancome, La Vie Est Belle EDP

  • 44
Powiększ Lancome, La Vie Est Belle EDP

Zgłoszony przez Organzza

`La vie est belle` czyli życie jest piękne! To właśnie ta najprostsza filozofia przyświecała twórcom marki Lancome przy tworzeniu najnowszego zapachu damskiego. Spełnienie, samorealizacja, wyzwolenie - `La Vie Est Belle` to symbol współczesnej, szczęśliwej i wolnej kobiety.
Nad kompozycją nowego zapachu Lancôme o raz pierwszy w historii marki pracowało aż troje najwybitniejszych francuskich kreatorów zapachów - Olivier Polge, Dominique Ropion i Anne Flipo, którzy połączyli swoje talenty i przy użyciu zaledwie 63 składników (blisko połowa z nich jest naturalna) opracowali formułę odzwierciedlającą kobietę XXI wieku.
Flakon swój kształt zawdzięcza projektowi z 1949 roku kiedy Lancome stworzyło flakon `Le souriere de cristal` nazwany `Kryształowym uśmiechem`. Szara wstążeczka z organzy, która zdobi szyjkę perfum ma symbolizować kobiecą wolność.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: czarna porzeczka, gruszka
nuta serca: irys, kwiat pomarańczy, jaśmin
nuta bazy: bób Tonka, pralinki, paczula, wanilia

Cena: 329zł / 50ml
/m/

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Nie mój, ale ma moc
  • Zauważam, że od jakiegoś czasu panuje moda na zapachy zbudowane ze składników przypominających słodycze.

    I takie jest właśnie La vie est belle, oblepione pralinami i toffi, ta słodycz wyczuwalna jest od początku do samego końca.

    Na minus, że obecnie zbyt wiele jest zapachów ociekających słodkościami, co sprawia, że są zwyczajnie do siebie podobne, ale

    Ale zacznę od plusów, zapach został zbudowany z 63 składników, kilka drogich i rzadkich, połowa to składniki naturalne, jest bogactwo, jest moc.
    To nadaje zapachowi wyjątkowości wśród innych słodziaków na drogeryjnych półkach, więc warto go chociaż przetestować.

    Moje wrażenia; początek fatalny; plastikowa, klejąca słodycz, co za porażka-pomyślałam- nie byłam zadowolona z tego prezentu. Ale prezent to prezent.

    Po kilku dniach zaczęłam się powoli przełamywać, zaczął docierać do moich nozdrzy zapach owoców, irysów, pudrowego jaśminu

    Miłe zaskoczenie, po odstraszającym dzień dobry.
    Po czasie mogę napisać, że choć nie jest to mój faworyt i pewnie nie będzie, to ma w sobie dużo ciepła, a irys mnie w tej kombinacji wręcz zachwyca.

    Będzie dobry na jesienną pluchę, trwałość bardzo dobra, butelka solidna i przepiękna i ta kokardka

    Pewnie już do niej nie wrócę, ale polecam miłośniczkom tzw zapachów gourmand, was kochane ten zapach z pewnością nie zawiedzie



    Używam tego produktu od: kilku tygodni
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszej 50 ml

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić sigalit za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mój kochany słodziak !
  • Ten perfum jest miłością pierwszego powąchania !
    Posiadam ten zmysłowy elegancki i słodki zapach.
    Do tego zapachu trzeba dojrzeć Nie jest to perfum dla nastolatek . Gdy delektuję się tym zapachem , czuję się jak zmysłowa , seksowna kobieta która skrada serca mężczyzn.
    Choć ten perfum już stał się popularny i praktycznie każda kobieta już go ma w posiadaniu

    Używam tego produktu od: tydzień
    Ilość zużytych opakowań: całe , 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić blondcarol za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Elegancka słodycz
  • Faktycznie początek do złudzenia przypomina Flowerbomb lub Signorinę. Ale rozwija się zupełnie inaczej. Podczas gdy Flowerbomb są cały czas ulepkowate i wręcz dziecięce, Lancome rozwijają się w doroślejsze, jak gdyby rosły razem z nami, z naszą pewnością siebie. Stają się bardziej eleganckie.
    Generalnie nie potrafię rozpoznawać nut zapachowych, ale uważam, że jest to świetny i klasyczny zapach przeznaczony jedynie na jesień i zimę dla osób, które lubują się w słodkich i ciężkich zapachach. W przeciwnym razie NA PEWNO przyprawi o ból głowy lub mdłości. Jednak grzechem byłoby choć raz nie poznać tego zapachu na własnej skórze...

    Używam tego produktu od: miesiąca
    Ilość zużytych opakowań: 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić ke-czup za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • odtwórcze
  • Dostałam próbkę w Douglasie. Do wszelkich tego typu nowości podchodzę w wielką rezerwą. Z doświadczenia wiem, że nie niosą ze sobą niczego odkrywczego. Nie inaczej było w tym przypadku. W krótkim czasie trafiło mi się wieczorne wyjście, a ponieważ zazwyczaj wykorzystuję na takie okazje nagromadzone próbki, padło na ten zapach.

    Przez cały wieczór i pół nocy zastanawiałam się skąd ja znam ten zapach. Aż mnie olśniło. Przecież to Bottega Veneta wymieszana z Elixirem by Miss Sixty oraz Purplelips (edt) by Salvador Dali. Przerażające jest to, że nad tą mieszaniną pracowało aż trzech perfumiarzy, przez 3 lata, tworząc go w 5000 wersji. Wyszło coś, co jak większość obecnych nowości - sprzyja gustom środka. Krótko mówiąc - to się ma sprzedać, więc nie może być zbyt kontrowersyjne, zaś jakaś znana twarz na reklamach dopełni całości (w tym przypadku padło na Julię Roberts, której nie znoszę).

    Nie jest to zapach z mojej bajki, a wręcz przeszkadza mi. Nie ma w nim niczego ciekawego. Nie jest płaski, owszem - rozwija się, trwałość również ma solidną. Jednak lada moment stanie się on równie popularny jak Euphoria, a Gwiazdka nadciąga długimi krokami. I równie szybko znudzi się.

    Moje "belle vie" pachnie zupełnie inaczej i wolę pozostać przy "wehikule czasu" jakim jest Bal w Wersalu, albo przy niejednoznaczej kobiecie "Idividuelle" Mont Blanc, niż sięgać po "La Vie Est Belle".

    Używam tego produktu od: testy ogólne
    Ilość zużytych opakowań: próbka

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić Carolien za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Bardzo słodki
  • Zapach jest bardzo słodki. Podoba mi się, ma w sobie nutę tajemniczości. Do tego nie znam zapachu, który dłużej utrzymywałby się na mojej skórze! Super!
    Odejmuję pół gwiazdki za to, że momentami może być zbyt duszący.

    Używam tego produktu od: miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: zaczynam

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić _Joasia__ za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Dla wielbicielek słodkich zapachów
  • Był czas (chyba kilka miesięcy) przed zakupem flakonika, kiedy chorowałam na te perfumy. Odstraszała tylko cena drogeryjna i fakt, że w internecie bardzo łatwo trafić na nieźle zrobioną podróbkę. Uważam, że reklama jest beznadziejna i w ogóle nie oddaje "ducha" zapachu. La vie kojarzy mi się z modą przdwojenną, panienkami w urokliwych garsonkach i szpileczkach z mocno pociągnietymi karminową szminką ustami. To zapach niby grzeczny, wiosenny, młodzieńczy, a jednak z ciężkością nadającą wyrazu i charakteru.
    Gdybym pisała tę recenzję jakiś czas temu, na pewno dałabym 5 gwiazdek i KWC. Co się zmieniło? Ta własnie ciężkość zapachu używanego częściej niż podczas testów w sklepie i w formie próbki może jednak trochę zmęczyć. Zachwycam się La vie, gdy mam go sobie nie częściej niż raz w tygodniu, pomiędzy innymi mniej wyrazistymi zapachami - wtedy jest ideałem, a jego siła rażenia nie powala, ale podkreśla kobiecość. Osobiście należę do perfumomaniaczek testujących wciąż nowe zapachy, na toaletce muszę mieć wiele buteleczek, by czuć, że mam w czym wybierać. Gdybym jednak miała iść w przeciwną stronę i wybrać dla siebie jakiś perfumy "firmowe", to La vie odpada - są za mocne. To perfumy, które wychodzą na pierwszy plan - najpierw La vie, a potem ich posiadaczka. Nie wiem kto ma taki nos i taką osobowość, żeby wytrzymywać z nimi na co dzień.
    Nie zmienia to faktu, że jest to klasa wśród słodkich zapachów. Nie zgadzam się, że to zapach dla starszych pań, w dodatku powiewający tandetą. Nie są tandetne ani trochę, wręcz przeciwnie, są bardzo szykowne i eleganckie, ale elegancję utrzymaną w tym tonie trzeba po prostu lubić. Jeśli komuś ta tonacja nie odpowiada, zgadzam się - może rozboleć głowa.
    Wśród nut wyczuwam bardzo mocno porzeczkę i irys - to one nadają mocy i charakteru, są krzykliwe, wibrujące i to one chyba bardziej unoszą się w chmurze za nami i przed nami o wiele wyraźniej niż wanilia. Przygasanie zapachu jest już spokojniejsz i cieplejsze, dla mnie to pralinki i tonka - kocham La vie w tej fazie. Wtedy wszystkie krzykliwe (drażniące słabsze noski) nuty już ucichają, pozostaje spokojna, delikatna i otulająca słodycz.
    Projekcja jest potężna, mąż twierdzi, że gdy wsiadam do auta, pachnie nimi cały samochód, trwałośc też bez najmniejszych zastrzeżeń; cały dzień, w dodatku o poranku wyczuwam je na poduszce po psiknięciu we włosy poprzedniego dnia.
    Perfumy godne polecenia, ale tylko po wcześniejszych testach. Niektórych zachwycą, niektórych odrzucą, innych utrzymają na zdrowy dystans. Ja zaliczam sie do tej ostatniej kategorii.

    Używam tego produktu od: znam długo
    Ilość zużytych opakowań: 30 ml.

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić Trissina za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Trujący syrop
  • Jestem w posiadaniu odlewki (na szczęście), ok 3 ml. I od kilku dni staram się uparcie "przepracować" i oswoić ten zapach. No nie da się. Nie moja bajka.

    Są to chaotyczne perfumy o zabójczej, wszechporażającej sile, nienagannej trwałości (powyżej kilku godzin) a jednoczesnie o zerowej projekcji. No...nie do końca dobrze to ujęłam- projekcja jest drażniąca nos kakofonią. Trudno tutaj nawet mówić o podziale na nuty glowy, serca i bazy. Wydaje mi się, że każdy owoc i każdy kwiat krzyczy tu na przemian i zupełnie osobno od pierwszego do ostatniego tchnienia i to ile sił w płucach. Zero jakiejkolwiek harmonii czy płynności przechodzenia jednej nuty w kolejną.

    Perfumy są tak słodkie a jednoczesnie ostro-wibrujące, że u wrażliwych osób (nie należe do takich) mogą mieć działanie migrenogenne. Mnie po prostu drażnią. Nie lubię zapachów bliskoskórnych, ale nie lubię też, gdy moje wejście do pomieszczenia poprzedza niewidzialna słodko dusząca chmura. I nie, nie przesadziłam z ilością. Niech mi Lancome wybaczy, ale LVEB kojarzą mi się z tanimi perfumami z kiosku i z latami osiemdziesiątymi ubiegłeg stulecia, gdy (jak widzę na starych clipach) nikt umiaru w pstrokaciźnie nie zachowywał.

    Flakon- rzecz gustu. Mi się wydaje toporny przez to grube dno w kształcie emotikonowego uśmieszku. Jedna gwiazdka na firmę i kikuśną gustowną kokardkę....(ach te wielokropki)

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 7 pochwał. Chcesz pochwalić Mijanou za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Dla mojego nosa Lancome to trauma
  • Dlaczego taki tytuł? Być może trochę na wyrost, ponieważ jak dotąd miałam przyjemność, a właściwie nieprzyjemność, bliskich spotkań z czterema zapachami Lancome. Wszystkie te spotkania były dla mojego nosa i głowy ciężkim doświadczeniem.

    Jednym z tej czwórki, parę miesięcy temu, były właśnie LVEB. Zakupiłam próbkę (nigdy nie kupuję perfum w ciemno czy w 15 min. po spróbowaniu w perfumerii. Muszę w nich pochodzić przynajmniej dwa dni i wtedy podejmuję decyzję). Jednak w przypadku LVEB na jednej próbie się skończyło; nie byłam w stanie po raz kolejny tego doświadczenia powtórzyć. Tuz po aplikacji poczułam nieznośne szczypanie w język, "mrówki" na podniebieniu, ból głowy, a żołądek niebezpiecznie poszybował w górę.
    Dlaczego spróbowałam LVEB?Skusiłam się na tę wanilię i czarną porzeczkę w składzie, jednak czy one tam są? Nie wiem, ponieważ poza obezwładniając, duszącą, wwiercającą się w nozdrza słodyczą nie byłam w stanie poczuć nic innego. Podobne wrażenie, bardzo przykre niestety, zrobiły na mnie Hypnose, zakupione w tym samym zestawie. Ale chyba LVEB były bardziej przytłaczające.

    Moje pierwsze spotkanie z Lancome miało miejsce ponad 20 lat temu. Skądinąd niebrzydki zapach Tresor wręcz mnie powalił, a męki sprzed lat pamiętam do dziś (opisałam je zresztą w recenzji Tresor).
    Po drodze zdarzyła mi się jeszcze króciutka przygoda z Poeme; zapach piękny na koleżance, więc się skusiłam - niepotrzebnie, na szorowaniu nadgarstka z tej duszącej słodkości się skończyło.
    Być może gdzieś tam istnieją zapachy Lancome, które mój nos i skóra mogłyby polubić, ale po czterech fatalnych strzałach nie mam ochoty na piąty.

    Podsumowując; lubię zapachy z wanilią, słodkie, ale nie aż tak, żeby dać się udusić! Fakt, wiele perfum wielu marek to mdlące, przesłodzone do bólu, migrenogenne twory, ale w moim przypadku Lancome plasuje się w ścisłej czołówce , a może nawet na najwyższym stopniu podium wśród DWC czyli Dusicieli Wszech Czasów.

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 3 pochwał. Chcesz pochwalić izabel71 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Piękny zapach
  • Piękne, kobiece, nieprzekombinowane perfumy.
    Są trwałe, czuć je prawie cały dzień.
    Dla niektórych ten zapach może być zbyt oczywisty i intensywny.
    Zdecydowanie to jeden z najładniejszych zapachów.

    Używam tego produktu od: pół roku
    Ilość zużytych opakowań: pierwszy flakon

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Ciapna za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ufff... już myślałam, że ze mną coś nie tak....
  • Trafiłam na próbkę tego zapachu w jednym z lifestylowych magazynów. Jakież było wielkie moje rozczarowanie po powąchaniu... Smród gesty i tak słodki, że ból głowy murowany! Nie znoszę takiej gamy zapachowej, takiej ilosci cukru, tak jak poprzedniczki. Wielkie było moje rozczarowanie bo flakonik swoim wyglądem obiecywał coś naprawdę eleganckiego. Tu o elegancji nie ma mowy. Nie ukrywam, że szereg opinii które pojawiły się przede mną strasznie mnie ucieszyły. Myslałam, że może się nie znam, może jestem za "cienka" do tego zapachu? - ale jednak nie. Nie tylko ja uważam, go za niewypał. Może się spodobać, komuś zakochanemu na zabój w cukrze, wacie cukrowej, pralinach itd. Ja poznałam juz tyle zapachów, że nie dam się przekonac ładnym flakonikiem.... Lancome, po tej marce spodziewalam, się czegoś ciekawszego, wyważonego, z klasą. Tymczasem mamy do czynienia z nawałem cukrów w cukrze.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: na szczęśćie żadnego

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić cionieczka za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij