Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Essence, Gel Tint (Długotrwały błyszczyk - lakier do ust)

  • 3
Powiększ Essence, Gel Tint (Długotrwały błyszczyk - lakier do ust)

Zgłoszony przez madulka

Unikatowa żelowa formuła nadaje ustom długotrwały kolor na wiele godzin. Innowacyjny aplikator zapewnia łatwe i równomierne rozprowadzenie koloru. Dostępny w czterech kolorach.

Cena: 9zł / 4ml
/m/

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Nie taki najgorszy.
  • Nie jest taki fatalny ten produkt, mocna czwórka Kolor się "wżera", tylko trzeba poczekać, aż wsiąknie i wyschnie. Oceniam kolor 04 - pink exposed. Czy to jest faktycznie pink, to tak nie do końca jestem pewna, bo bliżej mu do czerwieni, ale dobra. Pink it is.

    Rzeczy Fajne
    * Plusem jest przede wszystkim przystępna cena, a jeżeli jeszcze trafi się na promocję, to już w ogóle jest przyjemnie.
    * Kolor jest trwały, o ile pozwolimy mu wyschnąć. Jeżeli akurat niczego nie jemy, to u mnie trzyma się do kilku godzin (wytrzymuje picie i kłapanie dziobem).
    * Aplikator jest bardzo wygodny, a sam tint jest słodkawy w smaku. Ja akurat nie czuję tej goryczy po nałożeniu, chociaż smak się faktycznie zmienia na taki chemiczny. Kiedy już produkt wyschnie na ustach - smaku nie czuć.

    Rzeczy Mniej Fajne
    * Trzeba się przyzwyczaić do aplikacji, bo chociaż Essence nazwało to żelem, to konsystencja jest zupełnia rzadka i rozmazuje się na ustach. Zostawia smugi, jeżeli nałożymy go za mało. Mam wrażenie, że trzeba wręcz przedobrzyć z ilością kosmetyku, żeby efekt był taki, jak trzeba (bo ten nadmiar i tak wsiąka, tylko cierpliwości).
    * Jeżeli mamy jakieś suche miejsca na ustach - skórki i tego typu rzeczy - to niestety, ale ten produkt nam się tam weżre bardziej i nie będzie chciał zejść, czyli pod koniec dnia możemy zostać z krwawą plamą na wardze. Jeżeli ktoś czasem "skubie" usta i zdziera skórki - nie polecam. Po prostu bardziej wchodzi w te suche miejsca i trudno go ruszyć. Jeżeli mamy usta w dobrej kondycji, to tego problemu nie ma.
    * Dostępność - nie wiem, czy to była limitowana linia, ale nie mogłam już na nie trafić.

    Nie wiem, jak się zmywa (produktem do demakijażuw sensie), bo zawsze zdążyłam go "zjeść" do końca dnia i nie musiałam usuwać. Kupiłabym chętnie jeszcze jakiś kolor, gdyby tylko były dostępne w mojej okolicy. Dajcie mu szansę, serio, nie jest taki najgorszy Może nie jest tak permanentny jak na przykład Max Factor Lipfinity w pisaku (madre mía, jak to się wżera!), ale na pewno nie jest to kosmetyk, który "nie robi nic".Używam tego produktu od: Kilku miesięcyIlość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie?
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić minnehaha za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 1 raz(y)
  •  
  • Zdecydowane nie
  • Opisuję kolor cherry red.
    Plusy:
    +cena
    +całkiem przyjemny zapach

    Minusy:
    - słaby kolor
    -okropny smak
    -niesamowite wysuszenie ust
    -nierówne schodzenie kosmetyku
    -spierzchnięte, brzydko wyglądające usta

    Podsumowując zawiodłam się bardzo na tym produkcie. Brzydko wygląda na ustach, nie daje ładnego koloru, smakuje strasznie i przede wszystkim okropnie wysusza . Resztki produktu zostają w niektórych tylko miejscach. Na szczęście cena nie była wysoka.



    Używam tego produktu od: paru miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie?
Chcesz pochwalić Kam95 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mocno na nie...
  • "Tint" od Essence upolowałam w Naturze. Była promocja, kosztował mnie całe 3,99 zł. Wzięłam kolor 02 - Deep Red, bo tylko ten kolor był przeceniony.

    Czerwień lubię, nawet bardzo. Niestety wciąż szukam "tej jedynej", w której poczuję się jak królowa.

    Ta niestety tego nie sprawiła...

    Zalety? Tylko słodkawy smaczek, który z czasem zmienił się na gorzkawe ble. Dlatego tint niedawno wylądował w koszu.

    Wad jest znacznie więcej...

    Po pierwsze: to nie jest tint. On nie zasycha na ustach i nie zostaje z nami na kilka godzin. Ściera się w tempie ekspresowym. Malujesz, a po kilkunastu minutach już go nie ma

    Po drugie: kto wpadł na pomysł tak beznadziejnego aplikatora? Długi i płaski. Zawsze, ale to ZAWSZE wyjechałam nim poza linię ust.

    Kolor nawet fajny, ale nie "moja" czerwień.

    Nie polecam. Spodziewałam się fajnego tintu, a dostałam badziew.

    Używam tego produktu od: 9 lutego 2014
    Ilość zużytych opakowań: połowa pierwszego, wylądował w koszu

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić fallenart91 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Niestety na nie
  • Gel? hmmm..
    Tint? hmmmm...
    Niestety oczekiwałam czegoś innego.
    Essence - marka znana każdemu, lubiana chyba przez wszystkich. Tanie dobre i dostępne.

    + cena
    + kolor
    +dostępnosć
    + końcówka do nakłądania produktu

    -trwałość
    -nie pokrywa równomiernie ust, nawet jeśli nałoży się kilka warstw
    -trzeba uważać przy nakładaniu, żeby na skórę wokół ust nie najechać, gdyż ciężko schodzi


    Używam go na szminkę podobnego koloru, aby podbić intensywność ust.
    Posiadam kolor 01 Hot red

    Używam tego produktu od: 4 miesiecy
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 2.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Lolcia25 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Homo niewiadomo - wszystko i nic...
  • Essence to taka moja mała słabość: tanie, dobre, łatwodostępne, w przyjemnych dla oka opakowaniach, ładnie pachnące, itp, itd. Te kosmetyki zawsze znajdują miejsce w mojej szufladzie

    Niestety, tym razem daleko mi do zachwytu nad ich produktem do ust, który niedawno nabyłam.

    Zacznę od tego, że w zasadzie nie wiem jak nazwać ten kosmetyczny wytwór. W internecie pada słowo "lakier". Na buteleczce - "tint" (ang. farbka, farbować). Na nakrętce - "błyszczyk w żelu". Więc czym do licha jest ten produkt?

    Po zapoznaniu się z tym produktem przyznam, że faktycznie można mieć problem z jego klasyfikacją. Wg mnie nie jest to w 100% ani tint-farbka, ani błyszczyk, ani tym bardziej błyszczyk w żelu. Dlaczego? A no dlatego, że nie spełnia porządnie ani funkcji farbki, ani funkcji błyszczyka. Sądzę, że producent chciał jednak stworzyć w tym przypadku farbkę do ust, ale przyznam szczerze, niezbyt się to udało.

    Co tak naprawdę otrzymujemy?

    Muszę to opisać, więc powiem tak: w opakowaniu czeka na nas ciut gęstawy płyn (ale wciąż nie żel!), który zabarwi nam usta. W zasadzie byłoby wszystko pięknie i wydawałoby się już, że można ten produkt spokojnie podciągnąć pod tint, ale nie, nie... Na tym niestety koniec. Tint MUSI mieć to do siebie, że będzie trwały, a tutaj trwałości nie ma się co spodziewać. Muszę uczciwie przyznać, że da się tym kosmetykiem ładnie stopniować kolor poprzez dokładanie kolejnych porcji, ale co z tego, skoro jedno maźnięcie językiem po wargach i wszystko idzie na marne. Pigment prawie w ogóle nie trzyma się ust i kolor znika szybciej niż się pojawił. Uwieżcie mi - próbowałam malować się tą farbką na wiele sposobów - smarowałam usta poziomo, pionowo, zataczałam nawet kółka(!) na swoich wargach, wcierałam to ustrojstwo - na nic wszystko! Sytuację poprawiało jedynie nieznacznie malowanie ust rozciągniętych w szerokim uśmiechu - wtedy pigment trochę lepiej osiadał w zakamarkach, ale po kiego grzyba tyle kombinowania? Gdy już udawało mi się coś porządnie nanieść to efekt był dość ładny, nie mogę zaprzeczyć - usta były matowe, wyraźne i zdrowo wyglądające, w pięknym kolorze maliny (nr 04 Pink Exposed - pierwszy z prawej). Jednak tak jak już wspominałam - ta radość trwa krótko, a czarę goryczy przelewa wysuszenie jakie ten kosmetyk funduje moim wargom. Na otarcie łez dostaję to "coś" w ładnym opakowaniu, z pięknym zapachem owoców i w niskiej cenie... Co zdecydowanie nie załatwia sprawy

    Krótko:

    niska cena
    miłe dla oka opakowanie
    śliczny zapach
    możliwość stopniowania koloru

    opis produktu może wprowadzać w błąd
    wysuszenie ust
    produkt bardzo szybko znika z ust i NIE SPEŁNIA SWOJEJ FUNKCJI
    szybko znika = mało wydajny


    Nie jest to kosmetyk-must have.

    Nie wiem czy jest jeszcze dostępny, bo niektóre kosmetyki Essence lubią szybko znikać zwalniając miejsce nowszym następcom (nie tylko w limitowankach). Powiem jednak tyle: jeśli ktoś się na ten tint nie załapał lub nie potrafi załapać, to nie ma czego żałować, a zamiast usilnie go poszukiwać, warto rozejrzeć się za innymi produktami tego typu.

    Używam tego produktu od: miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić foxa88 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • słaby
  • Mam kolor 03 flashy apricot. Daje ladny, lekko czerowny kolor, jednak jest on nietrwały i bardzo szybko się ściera. Poza tym nie pasuje mi pędzielek do malowania.
    Słaby produkt.

    Używam tego produktu od: 2 miesiące
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

    Oceniono na 2.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić blablabla821 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Coś nie tak
  • Kupiłam go w naturze za niecałe 4zl, kolor deep red. Po przeczytaniu innych recenzji dochodzę do wniosku, że chyba jest stary, bo ma wodnistą konsystencję, a kolor w ogóle nie trzyma sie ust - schodzi przy mówieniu. Tak jakby nie wysycha. Mam tinty innych marek i wysychają od razu, dzięki czemu można "budować" kolor. Tutaj jedna warstwa ściera poprzednią. Szkoda, bo kolor piękny!

    Używam tego produktu od: krócej niż miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: mniej niż 1

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? NIE
Chcesz pochwalić alex___andra za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Coś nie tak
  • Kupiłam go w naturze za niecałe 4zl, kolor deep red. Po przeczytaniu innych recenzji dochodzę do wniosku, że chyba jest stary, bo ma wodnistą konsystencję, a kolor w ogóle nie trzyma sie ust - schodzi przy mówieniu. Tak jakby nie wysycha. Mam tinty innych marek i wysychają od razu, dzięki czemu można "budować" kolor. Tutaj jedna warstwa ściera poprzednią. Szkoda, bo kolor piękny!

    Używam tego produktu od: krócej niż miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: mniej niż 1

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? NIE
Chcesz pochwalić alex___andra za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Nieporozumienie
  • Tragedia.

    Mocno wodnista konsystencja, co mi akurat niezbyt przeszkadza, ale komuś może się nie podobać.

    Plusem produktu jest, że można go ładnie stopniować na ustach, ale co z tego, skoro wystarczy raz przeciągnąć językiem po ustach i nie ma po nim zupełnie śladu?

    Kompletnie nietrwały, błyszczyki się trzymają dłużej, a po tincie jednak sporo oczekiwałam.

    Straszny chemiczny smak.
    Więcej nie kupię i nie polecam.

    Używam tego produktu od: 2 mies.
    Ilość zużytych opakowań: Pół opakowania

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Hikaru za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • nie podzielam zachwytów
  • Uwielbiam kosmetyki, które trzymają się długo i nie wymagają częstych poprawek. Kiedy więc natrafiłam na tinty oddałam im moje serce ( i usta) od razu. Wcześniej miałam styczność jedynie z tintami z bell, które przypadły mi do gustu od pierwszego użycia. Firmę essence bardzo lubię, w swoim asortymencie mają naprawdę świetne produkty, a dodając moje zamiłowanie do mocno podkreślonych czerwonych ust wiedziałam, że również te tinty muszę wypróbować.
    Zakupiłam więc kolor 02 DEEP RED. Miałam ochotę na całą czwórkę, ale po przetestowaniu jednego odcienia wiem jedno, nie skuszę się na inne. Dlaczego?

    Na początek coś dla oka. OPAKOWANIE nieco mnie zdziwiło. Jak na Essence jest bardzo ładne i trwałe. Minimalistyczne, ale eleganckie. Produkt dostajemy w niezbyt dużej 5 ml przeźroczystej tubce wykonanej z twardego plastiku, dzięki czemu z łatwością można kontrolować ilość tintu w środku. Dodając do tego nakrętkę w kolorze srebra, dostajemy słodkie, małe opakowanie, które nie trąci kiczem i tandetą i które z łatwością zmieści się w najmniejszej torebce czy kosmetyczce. W drogerii jednak próżno szukać takich tubek. Produkt bowiem zapakowano w kolorowe kartonowe pudełeczko. Niby jego kolor powinien przybliżyć odcień wybranego tintu, w rzeczywistości jednak kolor pudełeczka i kolor tuszu nie mają ze sobą wiele wspólnego. Tubka wygodnie leży w dłoni, nie brudzi się. Jedynie do czego mogę mieć zastrzeżenia to do trwałości napisów - niestety lubią się zdzierać. No cóż, mało to estetyczne, ale w użytkowaniu nie przeszkadza.

    APLIKATOR jaki znajdziemy w Essence jest raczej standardowy dla wszelkich błyszczyków i tintów. Z tym, że producent tym razem zaserwował nam spłaszczoną gąbeczkę. Za pierwszym razem myślałam, że natrafiłam na felerny egzemplarz, później zorientowałam się, że to efekt zamierzony. Aplikator jest dość wygodny i precyzyjny, do niego raczej zastrzeżeń mieć nie można.

    Za to pewne obiekcje mam do APLIKACJI tintu na usta. Z racji tego, że jest od dość wodnisty, ciężko równomiernie nałożyć go na usta. Zostawia smugi, plamy, a na dodatek zawsze nabiera się zbyt dużo produktu. Nakładając tint na usta zachowuje się on podobnie jak błyszczyk, na początku czuć nawilżenie, z tym, że w przypadku tintu to wrażenie tylko na kilka minut.

    KONSYSTENCJA totalnie mi nie odpowiada i nijak nie mogę się do niego przekonać, myślałam,że Bell wypuścił na rynek rzadką farbkę, ale Essence pod tym względem bije go na głowę. Tint jest bardzo wodnisty, przez co sprawia kłopoty przy równomiernym rozprowadzaniu. Dodatkowo okropnie irytuje mnie fakt, że bardzo powoli zasycha/ wchłania się. Cały czas jest wyczuwalny na ustach.

    Całkowicie zakochałam się w jego ZAPACHU! Pachnie świeżo, nie chemicznie. W buteleczce jak i na ustach czuć słodkie malinki. Zapach uwiódł mnie od razu. Dzięki niemu, aplikacja jest bardzo przyjemna. Również SMAK jest całkiem przyzwoity. Nie czuć już takie słodyczy, a lekką gorycz jednak bez obawy - mordeczki nam nie wykrzywi.

    DOSTĘPNOŚĆ raczej na plus, wszędzie tam gdzie szafy essence. Praktycznie rzecz biorąc powinniśmy go dostać w każdej drogerii po za Rossmannem. Swój tint dorwałam w Hebe.

    Zawiodła mnie troszkę POJEMNOŚĆ. Essence oferuje bardzo niewiele, bo zaledwie 5 ml, wszelkie moje błyszczyki czy tinty standardowo mają 2 razy więcej.
    Obawiam się, że może to odbijać się na jego WYDAJNOŚCI, zwłaszcza, że już widzę ubytki w produkcie, a często go nie używam.

    CENA niby jest niska, tint kupimy za ok. 8, 10 zł. Mój w promocji kosztował całe 3.99 zł. Patrząc jednak na dość kiepską wydajność i małą pojemność, cena wcale nie powala na kolana.

    GAMA KOLORYSTYCZNA w tych produktach nie oszukujmy się - jest uboga. Dostępne są tylko 4 kolory. Plus jednak za zróżnicowanie kolorystyczne, jako takie przynajmniej. Essence oferuje dwie czerwienie, róż i pomarańcz. Ja zakupiłam kolor 02 DEEP RED, czyli najciemniejszy z całego kompletu. Obawiałam się, że będzie to kolor taki jak podglądowo w tubce - głęboki czerwony, wręcz purpurowy. No w końcu to głęboka czerwień. Kolor jednak tak mocny nie jest. Po nałożeniu na usta, moja siostra stwierdziła, że wygląda jak krew a ja jak wampir. Na takie stwierdzenie złożył się nie tylko krwisto czerwony kolor, ale i rzadka konsystencja. Zawiedziona jestem faktem, że KOLORU nie można stopniować. Czy nałożę jedną, czy pięć warstw efekt mam ten sam. Może takie rzeczy tylko w moim kolorku?

    Kupując coś co w nazwie ma słowo tint, oczekiwałam mega TRWAŁOŚCI. O jakże się zawiodłam. Pytam się gdzie ta mega trwałość? No gdzie? Tint właściwie w ogóle NIE BARWI ust, nakładam kolejne warstwy i nic. Nawet jeżeli cokolwiek chwyci, to po chwili kolor znika. Przez cały czas czuć go na ustach niestety, zachowuje się trochę jak błyszczyk. ŚCIERA się chociaż równomiernie, nie robi plam, najpierw blaknie by po chwili już nie było go na ustach. Właściwie gdyby nie jeść, nie pić i nie dotykać ust wytrzymuje ok 2, 3 godzin. W innym wypadku znika niemal natychmiast. A tinty tak się nie zachowują, oj nie.

    Wiadomo, wszelkie tinty to nie pomadki ochronno - nawilżające, ale niestety Essence bardzo WYSUSZA usta i jest do odczuwalne, szczególnie gdy pigment schodzi z buzi. Krzywdy mi nie wyrządził, po prostu trzeba dbać o odpowiednie nawilżenie.

    Przywykłam do tego, że rozmaite pomadki i inne specyfiki odbijają plamy na wszystkim co ma styczność z ustami. Lubię wykorzystywać ten fakt obcałowywać wszystkich w koło i zostawiać kolorowe odciski na policzkach. Zdziwiłam się, że ten tint również ZOSTAWIA ŚLADY i odbija się. Dziwne jak na tego rodzaju kosmetyk.

    PODSUMOWUJĄC:
    + ładne eleganckie opakowanie.
    + przeźroczysty plastik, z łatwością ocenimy ile tintu pozostało.
    +precyzyjny, spłaszczony aplikator
    +dobra dostępność
    + ładne intensywne kolory, choć zaledwie 4.
    +cudowny malinowy smak i zapach.
    +schodzi równomiernie, nie tworząc plan

    +/- niska cena, jednak produktu jest niewiele, na pewno mniej niż w produktach innych firm.
    +/- trzeba uważać przy nakładaniu, bowiem może robić smugi.
    +/- przy braku odpowiedniego nawilżenia ust niestety będzie wysuszał.

    - czuć go na ustach, bardzo długo zasycha.
    - okropnie brudzi i odbija się na wszystkim czego dotkną usta
    - nie ma możliwości stopniowania intensywności koloru, przynajmniej w moim odcieniu. Nie ma znaczenia czy nałożę 1 warstwę czy 4.
    - jest bardzo nietrwały! Znika niemal natychmiast. Bez jedzenia i picia wytrzymuje ok 3h.


    To mój drugi tint z jakim miałam przyjemność, bądź też nieprzyjemność obcować. Pierwszy z LIP TINT Z BELL zachwycił mnie od razu. Essence pozostawia wiele do życzenia i wypada raczej słabo przy tym pierwszym.
    Przede wszystkim Bell oferuje większą game kolorystyczną, chociaż zaledwie o 2 kolory więcej. Mam wrażenie, że Essence trudniej równomiernie nałożyć na usta, robi większe smugi, a dodatkowo długo dłużej zasycha na ustach i niestety czuć go na nich. Zdecydowanie jednak wygrywa z Bell pod względem zapachu, tutaj mamy do czynienia ze słodkimi malinkami, które czuć nawet po aplikacji. Bell w moim odczuciu pachnie nijako, właściwie wcale go nie czuć. Plus gel tint ma również za to, że schodzi przynajmniej równomiernie, nie robiąc plam. Największy zawód jaki sprawił mi produkt w kolorze DEEP RED to trwałość. Nawet nie dorasta do pięt tintowi z Bell, który trzymał się całą noc, przetrwał picie i jedzenie, a nawet pocieranie i oblizywanie ust.. Essence ściera się bardzo szybko, chwilę po aplikacji nie mamy go już na ustach, jakby nie wchłaniał się, a jedynie tworzył dodatkową warstwę. Usta są lekko zabarwione, ale efekt nie trwa tak długo jakby się chciało. Który jest moim faworytem nie trzeba chyba mówić.

    Bardzo zdziwiłam się i zawiodłam na tincie z essence. Właściwie mam wrażenie, że słowo "tint" zostało użyte na opakowaniu trochę na wyrost i to trochę chwyt marketingowy, bo na opakowaniu znajdziemy informację, że to "długotrwały błyszczyk". Faktycznie jeżeli brać by go pod uwagę jak błyszczyk, a nie tint to byłby najtrwalszym tego typu kosmetykiem z jakim obcowałam. Niestety z nazwy to tint, a tinty mają wytrzymywać dłużej niż 2, 3 godziny.

    Jeżeli chcecie na prawdę mega trwałości, czegoś co nie zejdzie po kilku chwilach z ust warto spróbować specyfiku z Bell. Essence pozostaje daleko daleko w tyle.


    Używam tego produktu od: miesiąca
    Ilość zużytych opakowań: pierwsze w trakcie. Kolor 02 Deep red

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić milk_choocoolate za czytelną i pomocną recenzję?

  • W wybranej kategorii nie zgłoszono żadnego nowego kosmetyku w przeciągu ostatnich 30 dni.

Zamknij