Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Christian Dior, Diorshow Fusion Mono Eyeshadow (Żelowy mus do powiek)

  • 2
Powiększ Christian Dior, Diorshow Fusion Mono Eyeshadow (Żelowy mus do powiek)

Zgłoszony przez elizka1987

Diorshow Fusion Mono - żelowy mus który w lekki sposób rozświetla oko długotrwałym, zróżnicowanym kolorem. Osiem odcieni wyróżnia intensywny połysk. Cień nakładany opuszkami palców wtapia się w skórę tworząc lekki, delikatnie mieniący się woal koloru. Naniesiony przy pomocy aplikatora, uzyskuje intensywne wykończenie i bardziej wyrazisty kolor.

Cena: 135zł / 6,5g
/m/

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • ciężko opisać... dziwny
  • oceniam kolor fusion mono matte 721 songe

    Krótko zwięźle i na temat same konkrety:

    Plusy:
    -piękne kolory jak to dior
    -duża pojemność
    -lekkość konsystencji
    -kolor który opisuje spisuje sie tez jako baza pod cienie
    -opakowanie wiadomo

    Minusy:
    -yhy dziwna kosystencja piankowa,na palec nabiera sie maleńko i potem trzeba dokladać i trzec niepotrzebnie oko
    -nie kryje zbyt mocno trzeba budowac ten kolor
    -cena
    -po pewnym czasie tak jakby wysycha (krótkim 2-3 miesiace) i na palec nic sie juz nie nabiera,tak jakby twardniał
    -na uzytek może z miesiąc potem jest cięzki do użytku,choć konsystencja i tak jest tępa od początku
    -nie utrzymuje sie jakoś długo

    Ogólnie na duże nie,duże rozczarowanie bo to dior..


    Używam tego produktu od: pol roku
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

    Oceniono na 1.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić bibistar za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 89 raz(y)
  •  
  • wielkie rozczarowanie... // bardzo kapryśny cień ;-)
  • Jest to chyba jeden z najbardziej problematycznych zakupów, jakich zdarzyło mi się dokonać ;-)
    Nigdy nie miałam żadnego kremowego cienia Diora, a kiedy pojawiła się seria takich cieni w macie, stwierdziłam, że teraz spróbuję. Bardzo spodobał mi się cielisty kolor Songe i brązowo-szary Mirage, potem dokupiłam jeszcze jasnoróżowy Fantaisie.

    Jakie wrażenia?

    Opakowanie bardzo ładne, eleganckie, klasyczne. Śliczna nakrętka z inicjałami Diora. Do tego dostajemy pędzelek, który dla mnie osobiście jest nieprzydatny. Ale miło, że jest ;-)

    Konsystencja cieni jest dość niespotykana – taka piankowa, cień ugina się pod dotykiem. Nie jest to krem, bardziej mus czy pianka właśnie. Bardzo leciutka konsystencja, z którą wiązałam wielkie nadzieje. Well...
    Trzeba nauczyć się nabierać te cienie palcem – jeśli naciśnie się za mocno, zbierze się za gruba warstwa kosmetyku. Wystarczy drobne muśnięcie: pigmentacja tych cieni nie jest jakaś zawrotna, one są bardzo delikatne. I ta delikatność akurat mi bardzo odpowiada. Jednak niestety jest też całe mnóstwo wad...

    Pierwszych kilka użyć zdarzyło mi się w miarę pozytywnych, ale potem było tylko gorzej. Cienie koszmarnie zbierały mi się w załamaniu powieki, albo w ogóle się ścierały i znikały! Zaznaczam, że nie mam problematycznych powiek i nigdy nie miałam problemu ze zbieraniem się cieni w załamaniach. Tym bardziej ten problem mnie zaskoczył. Wykonywałam mnóstwo testów – nakładałam cień po dokładnym przetarciu powiek na sucho, żeby uniknąć nadmiernej tłustości, która mogłaby powodować zbieranie się cienia. Nakładałam cienie suchym palcem, nakładałam pędzlem – efekt zawsze ten sam. Mija kilka godzin (i to nie spędzonych w ekstremalnych warunkach czy upałach) – i voilà, mamy piękne wałki w załamaniu powieki.
    W końcu, po wielu próbach (łącznie z testowaniem jednego sposobu nakładania na jednej powiece i innego na drugiej!) udało mi się znaleźć sposób na te cienie – nakładam je na bazę Primer Potion Urban Decay pędzlem MAC 239 (242 już się np. nie sprawdził...). Tyle że o ile w przypadku ciemniejszego cienia Mirage jestem w stanie zadać sobie dodatkowy trud i nałożyć bazę, a potem jeszcze nałożyć cień pędzlem, o tyle w przypadku cielistego cienia Songe, który sam miał służyć jako baza wyrównująca koloryt powieki, nie ma to najmniejszego sensu. MACowego cielistego Paint Pota Painterly nakładam paluchem prosto na powiekę bez żadnej bazy (on sam jest często moją bazą) i trzyma się pięknie przez cały dzień. Nie muszę bawić się w dodatkowe kroki i trząść się, czy tym razem cień zbierze się w załamaniu, czy też nie. Nie przy cieniu za 135 zł, litości...

    Jest to wszystko dość dziwne, bo czytałam kilka recenzji tych cieni i wszędzie dziewczyny pisały, że jest nie do zdarcia nawet w ekstremalnych warunkach. Gdyby nie moje zgoła inne doświadczenia, nie uwierzyłabym, że te cienie mogą się tak bardzo nie trzymać powieki... Ale zapewniam, że wykonałam naprawdę wiele testów w wiele różnych dni i w różnych warunkach, a moje powieki są wręcz suche, więc to nie one stanowią problem.

    Kolejną kwestią jest pigmentacja – lubię subtelne cienie, ale Diorowe musy niestety wymagają bazy, gdyż bez niej kolor jest duuuużo bardziej wyblakły. Jeśli nałoży się je bezpośrednio na powiekę, kolor będzie niezbyt równomierny i dość blady. Na bazie wygląda to dużo lepiej. Ale znowu – kremowy cień kupujemy po to, żeby nakładać go palcem na powiekę, a nie bawić się w bazy. Tym bardziej, że na bazie ten cień wygląda bardziej sucho niż nałożony bezpośrednio na oko, traci tę fajną kremowość i musowatą konsystencję. Czasem też cień potrafi się wałkować i wygląda sucho i niefajnie. Od cienia o tej konsystencji oczekiwałam takiej kremowo-pudrowej woalki na powiece, a nie wałków...

    Ogólnie jestem niesamowicie zawiedziona tymi cieniami (a przynajmniej matowymi, niematowych nie testowałam). Jak najbardziej będę z nich korzystać, zwłaszcza z Mirage, bo to śliczny kolor, ale będzie mi skakała gula przy każdorazowym nakładaniu bazy, bawieniu się w pędzel itd. Niestety, cena jest tu totalnie niewspółmierna do jakości. Nigdy nie sądziłam, że przy kosmetyku marki Dior będę musiała bawić się w wielodniowe szukanie jakiegoś sposobu udanego nałożenia go. Szkoda, bo kolory są piękne, a konsystencja się wspaniale zapowiadała.
    Uważam te cienie za największy zawód tego roku. Tak bardzo starałam się, żeby nam wyszło, ale niestety jest to bardzo trudny związek... Daję 2 gwiazdki na udane kolory i za to, że jednak na tej bazie UD, jak już się zainwestuje w to trochę wysiłku, cienie prezentują się bardzo ładnie.

    Używam tego produktu od: ponad 4 miesięcy

    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 3


    –––-
    Edit po 2 miesiącach od napisania recenzji, czyli 15.08.2014:

    Te cienie są jeszcze dziwniejsze, niż mi się na początku wydawało ;-) Tak jak pisałam wyżej – tyle się z nimi naużerałam bez jakichś większych efektów, że postanowiłam je w końcu przekazać dalej. Tuż przed tym stwierdziłam, że przetestuję je ten jeden ostatni raz. I okazało się, że wytrzymują cały dzień i wyglądają świetnie, tak więc już sama nie wiem, co o nich myśleć ;-) Tym razem nie nakładałam ich na żadną bazę (zauważyłam, że to nadaje im dość suchy wygląd), tylko na samą powiekę (trzeba się upewnić, że jest sucha) pędzlem MAC 242 (który się wcześniej niby nie sprawdził...). Bez bazy kolor jest sporo bledszy, ale i też efekt mniej suchy i bardziej naturalny, takiego jakby koloru wypływającego naturalnie z powieki. Testuję te cienie ww. sposobem już kilka dni i najgorsze, co się z nimi stało, to lekkie wyblaknięcie koloru, ale nic się nie zbiera w załamaniach i ładny efekt utrzymuje się cały dzień. Przysięgam, że moja powyższa recenzja była rzetelna i zgodna z prawdą, nie mam pojęcia, skąd ta rozbieżność. Może po prostu są to kapryśne cienie-kameleony, bo kondycja moich powiek się w tym okresie nie zmieniała. Dodaję gwiazdkę za to, że teraz cienie ładnie się prezentują (w końcu nie przekazuję ich dalej, tylko sobie zostawiam, tym bardziej, że kolory są cudne, jak wspominałam). No i za to, że nic nie prezentuje się tak cudnie to czarnej kreski na oku niż bladoróżowy cień Fantaisie ;-) Podsumowując wielomiesięczne testy: cienie są niesamowicie kapryśne, ale jeśli u kogoś "zadziałają", to będzie bardzo zadowolony. Jeśli nie zadziałają, będzie wielkie rozczarowanie.

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 2 pochwał. Chcesz pochwalić vine za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • gorsza jakość niż bazarowa
  • Cień jest tragiczny, zachowuje się na moich powiekach gorzej niż tandeta z Wibo. Przed wgłębieniem się w recenzję zaznaczę, że mój egzemplarz jest oryginalny na 100%, kupiony w stacjonarnej sephorze.

    Posiadam cień w kolorze matowym o nazwie Celeste- jest to jasny,rozbielony wrzos, chłodny i piękny kolor.

    Zaznaczę, że mam raczej problematyczne powieki, na których większość cieni trzyma się kiepsko. Ten cień nie trzyma się na nich niemal w ogóle. Próbowałam aplikować samodzielnie na gołą powiekę. Efekt był taki, że po około dwóch godzinach cień był widoczny jedynie przy rzęsach, z pozostałej części powieki się starł, osiadł w załamaniach co wyglądało tragicznie. Próbowałam go nakładać na bazę z Gosha i niestety nic to nie zmieniło bo cały cień w mgnieniu oka starł się z powieki chociaż nie dotykałam okolicy oczu, nie tarłam ich itd.

    Jakość na moich powiekach jest po prostu żenująca, nie muszę nic więcej pisać bo po prostu szkoda słów.

    Radzę poważnie zastanowić się nad zakupem, chyba że posiadacie powieki, na których wszystko się trzyma.

    Używam tego produktu od: 2 lub 3 miesiące
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie, zapewne nie zużyję

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić leci_ptaszek za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mega!!
  • Bardzo świetny cień do powiek!! Mam odcień Millenium i kompletnie nie widzę tego co dodała Pani niżej na zdjeciu.
    Na żywo prezentuje się niesamowicie. Intensywność koloru zależy od tego ile produktu na oko się nałoży. Stosuję go na dzień do pracy, lekko rozswietla moje oko, nakładam go troszkę i nie wyobrażam sobie jak można uzyskać taki efekt jak w recenzji niżej na zdjęciu (no serio... to nie ten sam kolor??)
    Kupiła bym ponownie ale jest on wydajny bo przy użyciu normalnego pędzelka nie wciska sie go ani nie nabiera za dużo.
    Pędzelek/gąbka dołączona w zestawie kompletna klapa jak dla mnie... Można sobie nim zrobić fajną kreskę nad rzęsami ale na pewno nie pomalować całą powiekę. Ale on jak by jest w gratisie wiec niech sobie jest...

    Każdemu z ręką na sercu mogę polecić odcień millenium tego produktu.

    Dior podbił moje serce <3

    Używam tego produktu od: około miesiąca
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić monika_244 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Na prawdę wart zakupu
  • Do monika_244, to jest ten sam kolor, tylko trzeba umieć go nkładać. Używam pędzelka a nie aplikatora czy palca.
    Przytoczę Pani słowa " Intensywność koloru zależy od tego ile produktu na oko się nałoży. Także nie wiem o co chodzi.

    Diorshow Fusion Mono Eyeshadow pochodzi z kolekcji Mystic Metallics wypuszczonej jesienią 2013 r
    Posiada musowo-żelową konsystencję, przez co łatwo się nim operuje, to również wielowymiarowa gra barw i świetlistych pigmentów.
    Mam nr 381 - Millenium, to khaki z odcieniami brązu, efekt niekończącego się światła. Osobiście widzę szarość i grafit z domieszką zieleni, złota i fioletu, wszystko zależy jak pada światło. Natomiast w wieczorowym blasku, pięknie się mieni, to za sprawą iskrzących drobinek, które nie migrują i się nie osypują. Kosmetyk jest bardzo trwały, makijaż utrzymuje się przez wiele godzin, co sprawdziłam na zabawie sylwestrowej. Także jestem oczarowana tym cieniem i magią jaką nadaje spojrzeniu. Pod czas tego karnawału stał się moim ulubieńcem i codziennie gości na powiekach

    Używam tego produktu od: grudzień 2013 r
    Ilość zużytych opakowań: 1 w trakcie

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja
Chcesz pochwalić myszka__77 za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij