Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia

Christian Dior, Pure Poison

  • 26
Powiększ Christian Dior, Pure Poison

Zgłaszająca osoba: pepedesign

Całkowicie nowy zapach Diora - w jego składzie odnajdziemy między innymi: otwierając flakon poczujemy jaśmin i bergamotkę; w miarę jak zapach będzie się rozwijał białe kwiaty i pomarańcze, finał to: sandalwood i ambergris. Wszystko zamknięte w mocno stylizowanym flakonie niczym z fantastycznej czarodziejskiej bajki (takie jest też zapach) z pewnością nie przypomina on tych nowych strzelistych itd. Perfumy całkowicie oddające styl fashion hause Christiana Diora. Pure jest kontynuacją Poison tak jak: hypnotic itd.

Cena:

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • Zapach baronowej Kessler
  • Starannie uczesane, siwiejące włosy sięgające do ucha, dyskretna biżuteria uzupełniająca stonowaną garsonkę i jedwabna apaszka, zdobiąca przywiędłą szyję. Jej powierzchowność niczym nie wyróżnia jej na tle innych dojrzałych kobiet w tym wieku. A jednak za konwencjonalną fasadą aparycji, kryje się tajemnica. Nie jest bowiem jak inne kobiety w jej wieku, zajmujące się robótkami na drutach, czy karmiące gołębie w parku. Z niesłabnącą pasją i głową ciężką od wiedzy, poszerzanej przez lata spędzone w swej bibliotece, studiuje kolejne księgi, za które parę stuleci wstecz spłonęłaby na stosie. Głównym obiektem jej zainteresowania jest bowiem Książę Ciemności.
    Tak, przypominając sobie niedawno "Dziewiąte wrota" Romana Polańskiego, w osobie baronowej Kessler odnalazłam idealną wizualizację kobiety, która mogłaby pachnieć 'Pure Poison'. W jej wieku i przy tej dystynkcji 'trucizna' nie byłaby trująca, a jedynie podkreśliłaby jej walory i dopełniła wizerunek tajemniczej, starszej pani, niegdysiejszej członkini 'Zakonu Srebrnego Węża pomnej niedawnych szaleństw w imię związku z Diabłem. Wyobrażam sobie, że ta hipnotyzująca woń, w relacji z jej dojrzałym ciałem nie byłaby nachalna i groteskowa, a jedynie unosiłaby się z wolna dusznym oparem tajemnicy, budząc respekt i stapiając się z jej 'image' w spójną całość. Ale to tylko moja fantazja na ten temat, iluzoryczne wyobrażenie związku człowieka z zapachem, dla mnie niemal niemożliwym do przejścia. Pomimo mojego szacunku do kompozycji Diora (mam tu na względzie przede wszystkim mój ukochany Addict), jak i niekłamanej chęci, by zrozumieć fenomen tej trucizny, niestety nie znalazłam z nią płaszczyzny porozumienia.
    Zarówno w pierwszej jak i drugiej fazie projekcji, nie jestem w stanie wyodrębnić poszczególnych nut zapachowych składających się na tę kompozycję, gdyż w pełni przyćmiewa je nie znoszący sprzeciwu jaśmin. Jest na tyle dominujący, że uzurpuje sobie prawo do stanowienia o całokształcie zapachu, spychając na dalszy plan pozostałe składniki tychże perfum, jedynie nieznacznie odbijając smużki ich woni, opalizując nimi jak promieniami słońca, odbitymi od tafli wody. Na tym etapie 'Pure Poison' jest dla mnie nie do zniesienia. Pomiędzy nami nie istnieje równoprawna relacja, czuję się przez nią przytłoczona i sprowadzona do roli modelki, której ciało służy jedynie jako narzędzie, do zaprezentowania czyjejś wizji. To nieprzyjemne uczucie, którego chyba każdy doświadcza przynajmniej raz w życiu - dyskomfort bycia przebranym, a nie ubranym. Strój niedopasowany do okoliczności, pożyczony element garderoby, który w żaden sposób nie koresponduje z naszym temperamentem i uwiera przy każdym, nawet nieznacznym ruchu. Drażni i doprowadza do białej gorączki, nakazującej choćby w biały dzień i na środku ulicy zedrzeć z siebie ten fałszywy kostium, wrzeszcząc wniebogłosy, że to już koniec tej upiornej maskarady, udawania kogoś, kim się nie jest.
    Co jest niewątpliwym walorem zapachu, czyli jego mordercza trwałość (moja skóra emitowała go spokojnie przez 8 godzin), dla mnie była istną torturą.
    Ilekroć bezwiednie zakreśliłam w powietrzu kształt ręką, bądź musnęłam skórę za płatkami uszu, 'Pure Poison' ożywała na nowo przyprawiając mnie o ćmiący ból w okolicach skroni. Dopiero pod koniec swego długiego żywota, kiedy do głosu zaczął dochodzić aromat drzewa sandałowego i piżma, kompozycja stała się dla mnie możliwa do oswojenia i okiełznania. Przytuliła się do mojej skóry, jak miękki, biały puch, wynagradzając cały trud wielogodzinnej dominacji jaśminu - tyrana.
    Długo wahałam się, jaką ocenę przyznać temu zapachowi. Mimo tego, że przynajmniej póki co nasze drogi się rozchodzą, nie chcę być niesprawiedliwa. Jego trwałość jest godna pochwały, kompozycja nie trąca sztucznością i nie razi syntetycznym fałszem. Jego trwałość również zasługuje na pochwałę, tak jak i wysmakowany w swej prostocie flakon.
    Jednak poważnym zarzutem pod jej adresem jest monotonia, spowodowana przez niepodzielne rządy jaśminu. To on nie pozwala przebić się innym komponentom zapachu, sprawiając, że projekcja zapachu jest według mnie zbyt jednostajna i przez to nudna. Oczywiście, entuzjastów z pewnością uraduje ta istna symfonia jaśminowego aromatu, jednak mnie ona jedynie przytłacza.




    Używam tego produktu od: Testy
    Ilość zużytych opakowań: ...

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 6 pochwał. Chcesz pochwalić Lola Bunny za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • To właśnie ta trucizna hipnotyzuje, narkotyzuje.....
  • Już dawno powinnam napisać tę opinię, ale ostatnio tylko czytam, czytam a sama nie pisze. Pure Poison to był drugi zapach po Miss od Diora…Recenzja dotyczy starej wersji –sprzed reformulacji..O truciznach tylko czytałam, a że od jakiegoś czasu polubiłam mocne zapachy, więc ruszyłam na podbój trucizn! Otrzymałam od siostry to cudo, gdyż dla niej jak twierdzi –za mocny…Kiedyś czułam od niej i już wtedy coś tam zatrybiło w głowie-to musiało być to! Tak więc lśniąca lustrzano-perłowa buteleczka jest moja! Już z atomizera wyczuwam niesamowicie naturalny jaśmin. Zupełnie inny od tego -moim zdaniem ciut sztucznego- w Alienie. Tu jest niesamowicie naturalny-dokładnie taki sam jaki się czuje stojąc obok obsypanego kwieciem krzewu jaśminowego. I tu właśnie zaczyna się uwodzenie. Od samego powąchania atomizera. Złapałam się na tym że przechodząc obok szafki z perfumami, jak narkoman biorę w dłoń P.P i zaciągam się….To właśnie Pure Poison powinna mieć nazwę Hypnotic Poison bo to właśnie ta trucizna jest najbardziej hipnotyzująca z nich wszystkich (HP powinna być Sweet Poison!) albo Narcotic Poison...Nieważne!Ważne że działa!Truje, wywołuje otumanienie, oszołomienie....Piękna i dostojna ta trucizna!Pure rozwija się w kierunku kwiatowo –drzewnym, wyraźnie wyczuwam kwiat pomarańczy. Równie naturalny jak jaśmin(a znam zapach kwiatu pomarańczy bo kiedyś mój tata uprawiał drzewka pomarańczowe, cytrynowe) Zapach tych kwiatów jest nieziemski. Czuć też silnie bergamotkę, która ożywia kompozycję i mimo pudrowego akcentu nie pozwala zemdlić.Doceniam na prawdę tak wierne odrysowanie zapachu natury... Uwielbiam bazę P.P-drzewno –ambrową z obłokiem jaśminu w tle, która trwa i trwa. Ten zapach mąci w głowie, jest narkotycznie uzależniający i piękny. Przez wiele dni nie potrafiłam użyć czegoś innego-fenomen! Muszę powąchać ten NowoTwór jaki powstał po reformulacji aby ocenić skalę zniszczeń….ale mając spory zapas nietkniętej reformulacją Czystej Trucizny nie mam na to zbytniej ochoty….

    Używam tego produktu od: kilku miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: około 25ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić AAAnka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • krótkotrwały romans
  • Perfumy miałam okazję testować w wakacje 2013 i bardzo mi się spodobały. Niestety ze względu na dosyć wysoką cenę nie mogłam sobie pozwolić na częste ich kupowanie. Perfumy traktuję jak coś wyjątkowego, co dodaje mi atrakcyjności, więc używam ich niewiele i w zależności od okazji.
    +bardzo trwałe
    +piękny, intensywny i romantyczny zapach
    +atrakcyjne opakowanie
    - wysoka cena : (


    Używam tego produktu od: czerwca 2013
    Ilość zużytych opakowań: całe 1

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić fraumal za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Jakybm już znała taki zapch...
  • Oceniam próbkę.Zapach tych perfum Diora jest dla mnie bardzo znajomy,jakbym juz go gdzieś znała.Jest ładny,ale nie jest niesamowity,kojarzy mi się z "dzikim kotem"tak własnie takie mam skojarzeniaCały czas sobie przypominam,że ten zapach brzmi dla mnie znajomo,ale nie moge sobie przypomniec.Nie wiem czy kupie pełnowymiarówke,jest ładny,ale nie do końca w moim typie,chociaż kto wie może sie kiedyś skusze....

    Używam tego produktu od: 1miesiąc
    Ilość zużytych opakowań: próbki

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić Magdalaja za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Niebezpiecznie sensualny
  • Cholernie sensualny zapach. Niezwykle cielisty, intymny. Jest wiele uwodzicielskich zapachów, krzykliwych, ogoniastnych - ten jest niezwykle seksowny, ale w wyrafinowany i ... wyniosły sposób.
    Gorący, a zarazem chłodny.
    Ten zapach jest jak piękna, pociągająca ale niedostępna kobieta. Podziwiaj, ale nie dotykaj. Obłędny i kropka.
    Zdecydowanie dla kobiet znających swoją wartość.

    Używam tego produktu od: na szczególne okazje
    Ilość zużytych opakowań: kilka

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić kotuta za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Chłodne i dystansowe
  • Nie lubię perfum Diora, te są wyjątkiem. Lubię zapach jaśminu i pomarańczy, a są to nuty wiodące w tych perfumach. Typ perfum dla kobiet pewnych siebie, niezależnych, znających swoją wartość. Nie polubi ich słodka blondynka.

    Używam tego produktu od: 1 rok
    Ilość zużytych opakowań: Drugi flakonik i na pewno nie ostatni

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Niezabudka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Trucizna pełna światła , muślinu i .... seksu
  • Świetlisty ciepły zapach z pazurem. Miękko otula i ogrzewa skórę. Jest w nich coś magicznego i nieziemskiego . Są niesamowicie seksowne. Pachnidło jak z książki Patricka Suskinda. . Są bardzo trwałe i na mojej skórze pachną kilkanaście godzin ,a we włosach jeszcze dłużej . Mój TŻ odbiera ten zapach jak afrodyzjak . Buteleczka- przepiękna a zawartość jest po prostu cudowna. Te perfumy razem z Eternity Moment CK są dla mnie absolutnymi perfumiarskimi arcydziełami.


    Używam tego produktu od: 4 miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: testery i próbki a teraz flakonik 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić anlumaka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Nieziemsko piękny, totalnie odjechany, świetlisty i magiczny.
  • Ja naprawdę nie wiem jak to jest, ale prawie każde perfumiarskie dzieło, które wychodzi pod szyldem Diora wbija kolejną strzałę Amora wprost w moje serce. Aż boję się zliczyć ile łącznie kosztowała mnie ta moja miłość... Pokochałam już Hypnotic Poison, Midnight Poison i klasyczne Poison. Uwielbieniem darzę nową wersję Miss Dior (zwłaszcza Le Parfum) oraz Dolce Vita. A czczę Dune i marzę o nim dniami i nocami. Przyszła i kolej na Pure Posion.

    Pure Posion nabyłam praktycznie w ciemno jako prezent na swoje 20-te urodziny. Kocham jaśmin całym sercem, kocham również pozostałe białe kwiaty. Jak do tej pory żadna trucizna mnie nie zawiodła, więc byłam pewna, że pokocham też PP. No i tak się też stało.

    Również i dla mnie Pure Posion jest zapachem nieziemskim. Ewidentnie czuć jaśmin, ale nawet najpiękniejszy krzak jaśminu na Ziemi tak nie pachnie. Tak mogą pachnieć jaśminowe krzewy z Śródziemia, o ile w ogóle mają tam jaśmin. Ten totalnie odjechany jaśmin wyraźnie miesza się z kremową i mięsistą gardenią oraz cudnym kwiatem pomarańczy. Początkowe cytrusowe nuty dodają PP świeżości i lekkości. Całość jest wyrafinowana, białe kwiaty wraz z cytrusami tworzą mieszankę obezwładniającą, musującą i świetlistą.
    Właśnie tak mogłaby pachnieć Galadriel- Pani Światła, elficka władczyni, istota nieskończenie dobra, piękna, ale jednocześnie niebezpieczna.

    Jeżeli chodzi o bazę Pure Posion, to jest to najpiękniejsza baza jaką dane mi było poznać. Również zauważyłam, że każda trucizna ma jakąś wspólną nutę bazową i można wyniuchać między nimi podobieństwo.
    Na mojej skórze najmocniej rozwija się na tym etapie drzewo sandałowe (kocham!) i cielista ambra. Białe kwiaty nie znikają dla mnie zupełnie, jedynie uspokajają się. To tak, jakby kwiaty jaśminu tuż przed zapadnięciem zmroku zwijały się ponownie w małe pączki, jednak rozgrzane ciepłem skóry wydzielanym przez cały dzień wciąż roztaczają swoją upajającą woń.

    Uważam bazę PP za szalenie zmysłową, ciepłą a co najważniejsze bardzo cielesną. Na tym etapie perfumy stapiają się z moją skórą i przestają być perfumami, a stają się MOIM zapachem. Zapachem mojej rozgrzanej skóry. I tak, jak HP kojarzy mi się z czarnymi koronkami, przydymionym okiem i ognistą czerwienią, tak PP to dla mnie zupełnie inny rodzaj zmysłowości.
    To prześwitujące jedwabie, tak lekkie, że poruszają się przy każdym najdrobniejszym podmuchu wiatru. I tak samo jak te przejrzyste jedwabie Pure Poison otula całe ciało, otacza sensualną mgiełką, tworzy wokół nosicielki magiczną aurę uwielbienia. To czyni je mieszanką wręcz magiczną. Pure Poison sprawia, że kobieta, która je nosi staje się zarazem obiektem sakralnym, jak i obiektem ogromnego pożądania. Sprawia, że chce się tą kobietę kochać, czcić i wielbić.

    I chociaż faktycznie jest to "najczystsza" z trucizn Diora, to jednak nie jest pozbawiona "trującej" nuty. Nuty, która sprawia, że dla kobiety noszącej ową truciznę można stracić nie tylko głowę, ale też i wszystkie zmysły. Kobieta, która decyduje się przywdziać tę z pozoru niewinną trutkę robi to z pełną premedytacją. Tworząc wokół siebie tą niemal sakralną aurę będzie jednocześnie uwodzić, kusić, zniewalać ofiarę, doprowadzając ją w końcu do szaleństwa.
    Moim zdaniem każdy z poisonowej rodzinki został stworzony dla rasowych uwodzicielek. Każda trutka zniewala jednak w inny sposób i cała zabawa polega na tym, żeby wybrać swoją własną ścieżkę trującego uwodzenia Dla mnie stanowią nierozerwalną całość i każdą z nich przywdziewam w innych okolicznościach.

    PP są dla mnie wręcz stworzone do noszenia w ciepłe wiosenne dni. Najpiękniej pachną właśnie na rozgrzanej skórze otulonej zwiewną, przejrzystą jedwabną koszulą. Idealnie nadadzą się także na gorące, parne, duszne letnie noce.

    Jeżeli chodzi o trwałość, to PP trwają w nieskończoność, podobnie jak jej trujący bracia i siostry. Pod tym względem Dior trzyma klasę na najwyższym poziomie.
    Projekcja w sam raz, jednak polecam zdecydowanie oszczędne dawkowanie.
    Absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby perfumy owe były dozwolone wyłącznie dla kobiet dojrzałych. Nie lubię klasyfikowania perfum na te (z góry przepraszam za to paskudne określenie) "babcine" czy "dla małolat". Każdy niech nosi to, co mu się podoba.

    Flakon to dla mnie istne dzieło sztuki. Jest tak samo świetlisty i opalizuący jak sam zapach.

    Cóż, mogę jedynie powiedzieć:
    Mr Dior, you did it again!!

    Używam tego produktu od: luty 2014
    Ilość zużytych opakowań: rozpoczęte 1x50 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
  • Zdjęcia dołączone do recenzji:
    Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja Foto recenzja
Recenzja otrzymała 10 pochwał. Chcesz pochwalić Arwen123 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Miłość od pierwszego... powąchania
  • Jestem zakochana w tym zapachu od dnia gdy pierwszy raz poczułam. Pięknie komponuje się z zapachem mojej skóry, jest dla mnie bardzo delikatny i kobiecy, zwiewny i wyrafinowany. Uzwam go na specjalne dla mnie okazje.

    Używam tego produktu od: 2 lat
    Ilość zużytych opakowań: Połowa jednego

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Latte88 za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 4 raz(y)
  •  
  • Bardzo się lubimy
  • Używałam szystkich trucizn Diora ale Pure i Hypnotic są najbliższe memu sercu. Pure to taki zapach kiedy tylko najdzie mnie ochota a Hypnotic dla mnie raczej na romantyczny wieczór i eleganckie wyjście. Oba bardzo seksowne i niesamowicie trwałe. Białą truciznę uwielbiam za jaśmin i bergamotkę, czuję się w nich pewnie i elegancko. Buteleczka cudowna tak jak wszystkich trucizn.

    Używam tego produktu od: Dawno nie używałam ale chyba znowu mi się go chce
    Ilość zużytych opakowań: 3 flakoniki 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić syl74 za czytelną i pomocną recenzję?