Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia

Christian Dior, Pure Poison

  • 28
Powiększ Christian Dior, Pure Poison
Produkt dostępny w 8 sklepach. Cena już od 205,00 zł - sprawdź w

Zgłaszająca osoba: pepedesign

Całkowicie nowy zapach Diora - w jego składzie odnajdziemy między innymi: otwierając flakon poczujemy jaśmin i bergamotkę; w miarę jak zapach będzie się rozwijał białe kwiaty i pomarańcze, finał to: sandalwood i ambergris. Wszystko zamknięte w mocno stylizowanym flakonie niczym z fantastycznej czarodziejskiej bajki (takie jest też zapach) z pewnością nie przypomina on tych nowych strzelistych itd. Perfumy całkowicie oddające styl fashion hause Christiana Diora. Pure jest kontynuacją Poison tak jak: hypnotic itd.

Cena:

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  • Użytkownik
    Chwalona: 1212 raz(y)
  •  
  • ZABÓJCZA LEKKOŚĆ ŚMIERTELNOŚCI
  • O ile w recenzji Hypnotic Poison dałam upust zdegustowania (by nie powiedzieć obrzydzenia), o tyle w recenzji Pure Poison będą same komplementy.
    Oczywiście, magia marki i czarodziejska uroda buteleczki też nie są tu bez znaczenia.

    Biała, kwiatowo-sandałowa, wyrafinowana kompozycja.
    Wyrafinowanie na pograniczu wyrachowania
    Nie pachnie potrawami kuchennymi, cukiernią za rogiem, straganem z owocami ani niszowymi spoconymi wielbłądami tudzież swojskim krowim plackiem.
    Pachnie chłodem, drzewem sandałowym i kwiatami.
    Tym magicznym paryskim szykiem, który imponuje, a którego większość kobiet nie ma (ja oczywiście też nie mam).
    Cóż, po prostu trzeba się urodzić z tym wewnętrznym dystyngowaniem, którego nie nauczą żadne szkoły.
    Pure Poison to kompozycja charyzmatyczna, ale zdystansowana.
    Tworzy relację głównie z noszącym, ale wysyła też komunikat do otoczenia.
    Symboliczna ilość białych kwiatów i OTCHŁAŃ drzewa sandałowego.
    Jest lekki, komfortowy chłód, jest cisza i spokój.
    Jest elegancja, ale taka codzienna. Nie balowo-wieczorowa.
    Kiedyś byłyby to eleganckie obiady czy popołudniowe herbaty na salonach.
    Dziś są to spotkania służbowe w korporacjach czy bankach.
    Ale szyk pozostał szykiem.
    Kobieta pachnąca Pure Poison nie rozgląda się wokół w poszukiwaniu spojrzeń pełnych zachwytu.
    Jest uprzejma i dobre maniery są jej odruchem, ale jednocześnie zatopiona jest we własnych myślach i skoncentrowana na własnych celach.

    Naprawdę niełatwo znaleźć dzisiaj perfumy, które byłyby:
    - szykowne, a jednocześnie ciche, nie krzyczące;
    - klasyczne, a jednocześnie charakterystyczne;
    - niby ciche, a jednocześnie zwalające z nóg, tym niewidzialnym CZYMŚ.

    To, że dzisiaj znajduję na półce perfumy o takich parametrach, cieszy mnie bardzo.
    Pamiętam też o tym, że to dzieło z początku lat dwutysięcznych, a wtedy zapewne czerpano garściami z jeszcze wcześniejszej dekady.
    Zresztą Dior ma z czego czerpać, niezależnie od czasu i miejsca.
    Trwałość i moc projekcji współczesnej wersji nijak się ma do parametrów zapachu sprzed kilkunastu lat, ale mniejsza o to.
    Pure Poison jest piękne i zdecydowanie w moim typie.
    Co wcale nie znaczy, że konkretnie moje i że chciałabym mieć.
    Dla mnie to lekka elegancja i elegancka lekkość
    Jeśli ta trucizna czymkolwiek zabija, to tylko zabójczym szykiem.
    Powtórzę też, że magia marki i czarodziejska buteleczka niewątpliwie mają wpływ na (moje) postrzeganie tych perfum. Gdyby to był Avon czy coś tego typu - pewnie nie ujrzałabym tu aż tyle szyku i klasy...

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić BBRAT za czytelną i pomocną recenzję?

Polecany film:


depilacja metody


  •  
  • Nieskalana trucizna
  • Dostałam je jako prezent, zazwyczaj nie lubię kiedy ktoś w ciemno kupuje dla mnie coś zapachowego. Jednak ze względu na Dior'a byłam wniebowzięta.

    Zapach bezdyskusyjnie pruderyjny! Obsesyjna, przesadna słodkość, którą czuć po pierwszym psiknięciu szybciutko przeradza się w uwodzicielską, kuszącą woń charyzmatycznego drzewa sandałowego... Pure Poison pachną dla mnie wzburzonym morzem, delikatną bryzą pomieszaną z zapachem mężczyzny. Tak, tak... gdzieś z tyłu wyczuwam nutę dedykowaną dla męskich perfum. Właśnie TO coś sprawia, że zapach ten jest równocześnie subtelny, ale i zabójczo uwodzicielski!

    Niestety ze względu na cenę szukałam zamiennika tej nieskalanej trucizny i znalazłam ją sobie w wodzie toaletowej ZARA Femme. Jak dla mnie zapach bardzo porównywalny, a cena przystępna na każdą kieszeń.

    Flakonik jak na perfumy z wyższej półki nie powala, aczkolwiek jego poręczność jest na pewno plusem.

    Cena jak wiadomo... Dior...

    Używam tego produktu od: dwóch lat
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić junia91 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Najlżejsze z trucizn
  • Testowałam w perfumerii wodę perfumowaną Pure Poison i muszę przyznać, że to podobny zapach do Miss Dior na mojej skórze. Perfumy są bardzo ładne, raczej lekkie niż ciężkie i bardziej kwiatowe niż orientalne. Nie boli od nich głowa, nie są natarczywe, ładnie się rozwijają. Jak dla mnie z rodziny trucizn idealne dzienne perfumy i bardzo mi się spodobały.
    Moim zdaniem przy ich używaniu nie ma żadnych ograniczeń wiekowych i umiem sobie wyobrazić młodą kobietę nimi pachnącą oraz starszą, elegancką panią.

    Z pewnością zakupię jeden flakonik w przyszłości, bo jak na razie mam fazę na hypnotic poison edt.

    Używam tego produktu od: kilka psiknięć
    Ilość zużytych opakowań: zero

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Cherry_kotek za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Typowy jaśmin
  • Intensywny zapach jaśminu.
    Nie każdy go lubi, wiele osób odbiera jako duszący. Jest w nim coś szczególnego. Niezwykle trwały.
    Zastanawiam się jednak czy miałby tyle zwolenniczek, gdyby nie firma, która kojarzy się ekskluzywnie....

    Używam tego produktu od: kiedyś używałam
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić lolka80 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Czystość i białe kwiaty
  • Ta trucizna najmniej przypadła mi do gustu. Może dlatego, że jest spokojna, radosna i nie przepełniona tajemnicą. Całość jest zdominowana przez jaśmin i bukiet białych kwiatów. Pure to nazwa idealnie odzwierciedlająca zapach. Jest niezwykle czysty, kojarzy mi się z zapachem świeżo wypranych ubrań. Pure Poison co jakiś czas ukazuje lekko mydlane, czasem ostre oblicze wynikające z intensywności białych kwiatów. Ten rodzaj zapachu nie jest moim ideałem, gdyż aromaty białokwiatowe nie do końca mi odpowiadają. Myślę jednak, że Pure Poison doskonale współgrałby z białą suknią do ziemi i srebrnym naszyjnikiem.

    Używam tego produktu od: Nie dawno
    Ilość zużytych opakowań: W trakcie pierwszego

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić kaktuska01 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Omotał i mnie
  • Muszę przyznać, że nie od razu polubiłam Pure Poison. Początkowo kochałam się w klasycznej wersji Poison, później w Hipnotic Poison. Pure wydawał mi się zbyt słodki, zbyt delikatny, zbyt grzeczny i mało prowokacyjny. Ot, taki jaśminek - dystyngowany, zrównoważony, mniej nachalny niż bezkompromisowy Alien TM.
    Z czasem jednak zaczęłam doceniać perfumy lżejsze, bardziej dyskretne, jakby prostsze w odbiorze, nie pozostawiające po sobie kilometrowego ogona. I w ten kanon doskonale wpasował się PP.
    Pure jest lekki, ale nie infantylny jak pachnidła Escady. Nie przytłacza swoją obecnością, ale nie śmierdzi jak proszek do prania, czy przywiędłe badyle okraszone cukrem. Jest świeży, elegancki, jakby... klasyczny. Po prostu lubię go mieć na sobie.
    Trwałość na mojej skórze nie jest powalająca. Truciciel wytrzymuje maksymalnie 5 godzin. To zaskoczenie, bo inne wersje Poison trzymały się u mnie jak wściekłe. Prym wiódł zwykły Poison - tego zapachu nie mogłam wytępić nawet po kąpieli
    Podsumowując - ładne, nieskomplikowane perfumy dla kobiet ceniących elegancję, nie oczekujących od pachnidła zmieniającej się ferii woni czy wyraźnego przytupu... Ot, klasyk, który jednak uwodzi właśnie swoją zwiewnością i delikatnością.

    Używam tego produktu od: miesiąca
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego 30 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić quench za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Pure Jasmine
  • Ostatni zapach z serii Poison, jaki poznałem. Niestety, zachwytu nie było... Ale po kolei.

    Sam zapach oceniam jako poprawne, kwiatowe perfumy, zdominowane przez białe kwiaty (na pewno wyczuwam jaśmin, co do reszty, nie jestem pewien i nie będę zgadywać), raczej dla młodych kobiet, które nie mają do końca sprecyzowanego gustu i wciąż "poszukują", dobry na początek perfumowej drogi (choć dość drogi początek, nie da się ukryć).

    Trwałość na mojej skórze wynosi około 8 h, projekcja jest średnia.

    W tej kategorii zdecydowanie wolę J'Adore, który jest po prostu ciekawszy.

    Używam tego produktu od: Zasadniczo nie używam, testowałem ok. pięciokrotnie
    Ilość zużytych opakowań: Ok. 5 testów globalnych

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Marcin__ za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Łyk luksusu i... tęsknoty
  • Regularnie wracam do tego zapachu, gdyż nieodparcie przypomina mi o czymś, co pewnie nigdy się nie wydarzyło, o uczuciach, których nie poznałam i o czasach, gdy nie wiedziałam jeszcze, na czym polega życe. Pure Poison to słodka trucizna, wywołująca tesknotę za nieuchwytnymi chwilami, wprowadzająca w nostalgiczny letarg, z którego człowiek nie chce sie obudzić

    Używam tego produktu od: 10 lat
    Ilość zużytych opakowań: 2 butelki 100 ml, 2 butelki 50 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić _Renata_ za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Zapach baronowej Kessler
  • Starannie uczesane, siwiejące włosy sięgające do ucha, dyskretna biżuteria uzupełniająca stonowaną garsonkę i jedwabna apaszka, zdobiąca przywiędłą szyję. Jej powierzchowność niczym nie wyróżnia jej na tle innych dojrzałych kobiet w tym wieku. A jednak za konwencjonalną fasadą aparycji, kryje się tajemnica. Nie jest bowiem jak inne kobiety w jej wieku, zajmujące się robótkami na drutach, czy karmiące gołębie w parku. Z niesłabnącą pasją i głową ciężką od wiedzy, poszerzanej przez lata spędzone w swej bibliotece, studiuje kolejne księgi, za które parę stuleci wstecz spłonęłaby na stosie. Głównym obiektem jej zainteresowania jest bowiem Książę Ciemności.
    Tak, przypominając sobie niedawno "Dziewiąte wrota" Romana Polańskiego, w osobie baronowej Kessler odnalazłam idealną wizualizację kobiety, która mogłaby pachnieć 'Pure Poison'. W jej wieku i przy tej dystynkcji 'trucizna' nie byłaby trująca, a jedynie podkreśliłaby jej walory i dopełniła wizerunek tajemniczej, starszej pani, niegdysiejszej członkini 'Zakonu Srebrnego Węża pomnej niedawnych szaleństw w imię związku z Diabłem. Wyobrażam sobie, że ta hipnotyzująca woń, w relacji z jej dojrzałym ciałem nie byłaby nachalna i groteskowa, a jedynie unosiłaby się z wolna dusznym oparem tajemnicy, budząc respekt i stapiając się z jej 'image' w spójną całość. Ale to tylko moja fantazja na ten temat, iluzoryczne wyobrażenie związku człowieka z zapachem, dla mnie niemal niemożliwym do przejścia. Pomimo mojego szacunku do kompozycji Diora (mam tu na względzie przede wszystkim mój ukochany Addict), jak i niekłamanej chęci, by zrozumieć fenomen tej trucizny, niestety nie znalazłam z nią płaszczyzny porozumienia.
    Zarówno w pierwszej jak i drugiej fazie projekcji, nie jestem w stanie wyodrębnić poszczególnych nut zapachowych składających się na tę kompozycję, gdyż w pełni przyćmiewa je nie znoszący sprzeciwu jaśmin. Jest na tyle dominujący, że uzurpuje sobie prawo do stanowienia o całokształcie zapachu, spychając na dalszy plan pozostałe składniki tychże perfum, jedynie nieznacznie odbijając smużki ich woni, opalizując nimi jak promieniami słońca, odbitymi od tafli wody. Na tym etapie 'Pure Poison' jest dla mnie nie do zniesienia. Pomiędzy nami nie istnieje równoprawna relacja, czuję się przez nią przytłoczona i sprowadzona do roli modelki, której ciało służy jedynie jako narzędzie, do zaprezentowania czyjejś wizji. To nieprzyjemne uczucie, którego chyba każdy doświadcza przynajmniej raz w życiu - dyskomfort bycia przebranym, a nie ubranym. Strój niedopasowany do okoliczności, pożyczony element garderoby, który w żaden sposób nie koresponduje z naszym temperamentem i uwiera przy każdym, nawet nieznacznym ruchu. Drażni i doprowadza do białej gorączki, nakazującej choćby w biały dzień i na środku ulicy zedrzeć z siebie ten fałszywy kostium, wrzeszcząc wniebogłosy, że to już koniec tej upiornej maskarady, udawania kogoś, kim się nie jest.
    Co jest niewątpliwym walorem zapachu, czyli jego mordercza trwałość (moja skóra emitowała go spokojnie przez 8 godzin), dla mnie była istną torturą.
    Ilekroć bezwiednie zakreśliłam w powietrzu kształt ręką, bądź musnęłam skórę za płatkami uszu, 'Pure Poison' ożywała na nowo przyprawiając mnie o ćmiący ból w okolicach skroni. Dopiero pod koniec swego długiego żywota, kiedy do głosu zaczął dochodzić aromat drzewa sandałowego i piżma, kompozycja stała się dla mnie możliwa do oswojenia i okiełznania. Przytuliła się do mojej skóry, jak miękki, biały puch, wynagradzając cały trud wielogodzinnej dominacji jaśminu - tyrana.
    Długo wahałam się, jaką ocenę przyznać temu zapachowi. Mimo tego, że przynajmniej póki co nasze drogi się rozchodzą, nie chcę być niesprawiedliwa. Jego trwałość jest godna pochwały, kompozycja nie trąca sztucznością i nie razi syntetycznym fałszem. Jego trwałość również zasługuje na pochwałę, tak jak i wysmakowany w swej prostocie flakon.
    Jednak poważnym zarzutem pod jej adresem jest monotonia, spowodowana przez niepodzielne rządy jaśminu. To on nie pozwala przebić się innym komponentom zapachu, sprawiając, że projekcja zapachu jest według mnie zbyt jednostajna i przez to nudna. Oczywiście, entuzjastów z pewnością uraduje ta istna symfonia jaśminowego aromatu, jednak mnie ona jedynie przytłacza.




    Używam tego produktu od: Testy
    Ilość zużytych opakowań: ...

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 6 pochwał. Chcesz pochwalić Lola Bunny za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • To właśnie ta trucizna hipnotyzuje, narkotyzuje.....
  • Już dawno powinnam napisać tę opinię, ale ostatnio tylko czytam, czytam a sama nie pisze. Pure Poison to był drugi zapach po Miss od Diora…Recenzja dotyczy starej wersji –sprzed reformulacji..O truciznach tylko czytałam, a że od jakiegoś czasu polubiłam mocne zapachy, więc ruszyłam na podbój trucizn! Otrzymałam od siostry to cudo, gdyż dla niej jak twierdzi –za mocny…Kiedyś czułam od niej i już wtedy coś tam zatrybiło w głowie-to musiało być to! Tak więc lśniąca lustrzano-perłowa buteleczka jest moja! Już z atomizera wyczuwam niesamowicie naturalny jaśmin. Zupełnie inny od tego -moim zdaniem ciut sztucznego- w Alienie. Tu jest niesamowicie naturalny-dokładnie taki sam jaki się czuje stojąc obok obsypanego kwieciem krzewu jaśminowego. I tu właśnie zaczyna się uwodzenie. Od samego powąchania atomizera. Złapałam się na tym że przechodząc obok szafki z perfumami, jak narkoman biorę w dłoń P.P i zaciągam się….To właśnie Pure Poison powinna mieć nazwę Hypnotic Poison bo to właśnie ta trucizna jest najbardziej hipnotyzująca z nich wszystkich (HP powinna być Sweet Poison!) albo Narcotic Poison...Nieważne!Ważne że działa!Truje, wywołuje otumanienie, oszołomienie....Piękna i dostojna ta trucizna!Pure rozwija się w kierunku kwiatowo –drzewnym, wyraźnie wyczuwam kwiat pomarańczy. Równie naturalny jak jaśmin(a znam zapach kwiatu pomarańczy bo kiedyś mój tata uprawiał drzewka pomarańczowe, cytrynowe) Zapach tych kwiatów jest nieziemski. Czuć też silnie bergamotkę, która ożywia kompozycję i mimo pudrowego akcentu nie pozwala zemdlić.Doceniam na prawdę tak wierne odrysowanie zapachu natury... Uwielbiam bazę P.P-drzewno –ambrową z obłokiem jaśminu w tle, która trwa i trwa. Ten zapach mąci w głowie, jest narkotycznie uzależniający i piękny. Przez wiele dni nie potrafiłam użyć czegoś innego-fenomen! Muszę powąchać ten NowoTwór jaki powstał po reformulacji aby ocenić skalę zniszczeń….ale mając spory zapas nietkniętej reformulacją Czystej Trucizny nie mam na to zbytniej ochoty….

    Używam tego produktu od: kilku miesięcy
    Ilość zużytych opakowań: około 25ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić AAAnka za czytelną i pomocną recenzję?