Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. Bez włączonego JavaScript nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


Emanuel Ungaro, Apparition

  • 2
Powiększ Emanuel Ungaro, Apparition

Zgłaszająca osoba: joannea

Emanuel Ungaro Apparition jest trzecim wykreowanym przez firmę zapachem w ciągu ostatnich 20-tu lat. Wprowadzony został do sprzedaży we wrześniu tego roku (2004).
Kwiatowo - owocowy zapach to mieszanka malin i pieprzu cayenne w górnej nucie, passiflory oraz róży w nucie serca, paczuli i heliotropu w bazie. Apparition oddaje ultrakobiecy styl Ungaro, mieszając owocowe, lekkie nuty z nieodpartym, zmysłowym urokiem. Jak chce go widziec Ungaro: "wibrująca emocja, prowokująca i bezwzględnie kobieca".
Wielokolorowy, szklany flakon został zaprojektowany przez Sylvie de France, znaną ze swoich odkrywczych i niezwykłych kreacji-opakowań.

Skład (dla wody toaletowej): alcohol Denat (SD Alcohol 39-C), Parfum, Aqua, Linalool, Benzyl Salicytate, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Methyl Ionone, Geraniol, Benzyl Alcohol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene,m Benzyl Cinnamate.

Cena: 78 $

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki
  •  
  • pieprzne
  • Zapach mnie dość miło zaskoczył, choć nie jest rewelacyjny. Spodziewałam się mdłych pomyj, a tu jest jakiś mały pazurek i czuć lekki charakterek. Na pewno z czymś mi się kojarzy - może z Romą Laury Biagotti? Myślę, że połączenie intensywnej róży z pieprzem cayenne daje efekt pazura. Trochę mnie odpycha w nim to, że jest lekko chemiczny.
    Siła rażenia, przynajmniej po aplikacji jest spora. Trwałość nie zachwyca.
    Widzę, że inne recenzentki także porównują ten zapach do innych perfum, wg mnie z Kenzo Flower on nie ma nic wspólnego. Innych przytaczanych niestety nie znam.

    Podsumowując, jest lepszy niż myślałam, ale daleko mu do miana "chcę je mieć". Próbkowe używanie przez kilka dni mi wystarczyło i nie będę do niego wracać.

    Używam tego produktu od: kilka dni
    Ilość zużytych opakowań: próbki

    Oceniono na 3.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Dinulka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Podrasowany Cukierek
  • 1 plus temu zapachowi za piękny flakon, który sprawia, że ten zapach się przyjemnie aplikuje

    2 plus za ciekawą nazwę

    to razem daje 2,

    zostaje tylko jedna gwiazdka za sam zapach.

    Poprawny, owocowy, z chemiczną nutą i smętnie przebłąkującą się w podstawie paczulą która go ratuje od bycia lukrowanym potworkiem uwięzionym w butelce która nijak nie pasuje do jego osobowości.

    Bardzo podobny do Romy Laury Biagiotti. I to by było na tyle. Zapach ginie wsród tysiąca masowych.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: miniatura

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Vespertine__Milo za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Krem nivea + słodkie maliny
  • Właśnie tak pachną mi te perfumy: kremem nivea (tym klasycznym, w granatowym opakowaniu) i malinkami.

    Zapach bardzo przyjemny, w sumie ma w sobie jakąś chemiczną nutkę, ale dobrze mi się go nosi. Łatwo z nim przesadzić, ponieważ jest MEGA trwały. Naprawdę. Wystarczy odrobina i pachną przez długi czas, a ubrania do następnego prania. Dlatego też rzadko go używam, bo lubię zmieniać zapachy w zależności od nastroju, a ten jest tak mocny, że jeśli spryskam nimi sweterek to już innych perfum nie użyję, bo ten zapach je zdominuje

    Nie wiem, czy kupię ponownie, bo myślę że ta moja miniaturka starczy mi na bardzo długo a większe opakowanie może być męczące w użytkowaniu.

    Tak czy inaczej, polecam wypróbować. Zapach na pewno godny uwagi

    Jeszcze taka ciekawostka: przypomina mi on trochę Volare z Oriflame

    Używam tego produktu od: 3 tygodni
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie miniaturki

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić loverdose za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Ubogi krewny flower by kenzo
  • Tak jak w tytule, te perfumy przypominają mi kenzo flower w nieco uboższej, przytłumionej wersji. Malinowa nuta rodem z owocowych cukierków pudrowych (ktoś je jeszcze pamięta?) i kilo pudru. Całość mniej wykręcająca nos niż w przypadku kenzo, ale dla mnie i tak nie do przyjęcia. Trwałość i siła rażenia całkiem dobra, ale znów nie dorównuje kenzo. Podsumowując: nic ciekawego, ale przynajmniej cena przyzwoita.
    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić gidran za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 292 raz(y)
  •  
  • Syntetyczna, przykurzona malinka
  • Coś mi w Apparition przypomina Wish Choparda.Ale zupełnie nie wiem co bo nuty zapachowe sa jednak inne.Czyżby połączenie paczuli z wanilią, które wystepuje w obu?

    Z tym, że Wish jest o wiele bogatszy i przyjemniejszy.A Apparition od początku wali po nosie syntetyczną, cukierkową maliną.Potem malina się robi jakaś zmulona i przykurzona.W tle majaczy odrobina wanilii z paczulą i różą.Deklarowanej papryki nie wyczuwam.A szkoda bo może to by uratowało zapach.

    Jak dla mnie zbyt słodki ale w taki dziwny sposób.Bo taka sztuczna malina bywa fajna vide seria Yves Rocher Plaisirs Nature o zapachu maliny.Ale tutaj jest ona tak doprawiona, że robi się okropnie męcząca.

    Flakonu nie widziałam na żywo bo dysponowałam tylko próbką.
    Trwałość całkiem niezła ok 6 godzinna.Zpach dobrze wyczuwalny przez otoczenie, dość mocny, ogoniasty.

    Używam tego produktu od: kilka razy
    Ilość zużytych opakowań: próbka

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić kuki9 za czytelną i pomocną recenzję?
  • Użytkownik
    Chwalona: 69 raz(y)
  •  
  • dzieło sztuki w dobie mechanicznej reprodukcji
  • Słodsza - by nie powiedzieć ulepkowata - syntetyczna/ nowoczesna [proszę sobie wybrać ] wersja Hot Couture Givenchy.

    Jednak o ile w Hot... maliny są jędrne, soczyste i pachnące lipcowym słońcem, o tyle w Apparition mamy do czynienia z malinowym syropem, gęstym i lepkim, słodkim do bólu zębów!

    Intrygująca jest za to papryczka, niemniej charakterna od czarnego pieprzu rodem z piekła Givenchy, a za to zdecydowanie mniej kręcąca w nosie - w tym przypadku mniej znaczy bardziej!

    Podobnie jak w przypadku Femme, Apparition od Ungaro w sposób udany, lecz zbyt widoczny odwołuje się do dużo bardziej uznanych i szacownych wzorów.

    Mimo to kusi: ceną, szalonym i radosnym, w kiczowaty sposób ładnym flakonem i całkiem przyzwoitą jakością - warto przetestować!

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: ***

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić louv za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • syntetyczna malina z pieprzem
  • Sądząc po nutach, byłam pewna, że ten zapach mi się spodoba i moze nawet by tak było, gdyby malina rzeczywiscie pachniała jak dojrzały owoc. W dodatku połączenie akurat tego owocu, nawet w syntetycznej wersji,z pieprzem jest wg mnie niedobrym rozwiązaniem. Ogółem, zapach ten dla mnie nie miał żandych innych nut ani też sie nie rozwijał, właściwie męczył mnie i tylko mnie - nikt ich nigdy ode mnie nie poczuł. Jakiś straszny na pewno nie jest, ale nie widzę żadnego powodu, żebym miała nim pachnieć. Podoba mi się tylko jego opakowanie, nie tyle nawet estetyka, co kształt i masywność flakonu

    Używam tego produktu od: używałam parę tygodni
    Ilość zużytych opakowań: trochę 1

    Oceniono na 1.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Alien :* za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Mdlący
  • Wiem, że na temat gustów zapachowych się nie dyskutuje ale.... kupiłam mamie na urodziny 90 ml. tego "cuda" kierując się opisami. Łudziłam się że miks malin i pieprzu to będzie coś w stylu pierwej wersji Hot Couture Givenchy. I to był błąd ogromny.

    Mdlący malinowo-chemiczny śmierdziel podszyty jakąś syntetyczną nutką. I rozwija się na mnie w tą mdląco-syntetyczną stronę. Kojarzy mi się z rumuńskimi landrynkami owocowo-różanymi, które jako dziecko w czasach kryzysu dostałam w darach (z wspierających Polskę krajów bloku socjalistycznego). Landrynki były naprawdę paskudne i bardzo intensywne, jednak smak ich był na tyle "egzotyczny" że nie znalazł się na nie amator i po paru latach zostały wyrzucone.
    A teraz niestety moja własna matka katuje mnie i to wszystko w dodatku moja wina (ech mogłam jej choć 30 kupić a nie od razu 90!!).
    Jednym słowem dla chcących kupić w ciemno - odradzam, lepiej najpierw przetestować.
    Buteleczka jest za to naprawdę ładna.

    Używam tego produktu od: Dwa piski i tyle byłam w stanie znieść. Od czasu do czasu na mamie.

    Ilość zużytych opakowań: 90 ml. niestety

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić VertetBlanc za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Będę do niego wracać!
  • Zwróciłam uwagę najpierw na przepiękny flakon, potem na zapach - i od razu się zakochałam! Idealny zapach dla mnie, mój numer 1. Mimo, że cena nie zachęca (ja dostałam je w prezencie) to na pewno jeszcze się na nie skuszę - jak tylko uda mi się wykończyć to "wieczne" opakowanie.

    PLUSY:
    + zapach, zapach, zapach...
    + po 3 latach od otwarcia zapach wciąż jest ten sam

    MINUSY:
    - cena dość wysoka, ale za taką jakość warto zapłacić

    Używam tego produktu od: 3 lat
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1 (90ml)

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Sahilia za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • słodkości z pieprzykiem
  • Zapach radosny i słodki, nawet niebanalny. Dojrzałe, dopieszczone słońcem owoce, zerwane z krzaczka i obficie posypane cukrem. Puścił już smakowity sok. Doprawiono ostrymi akordami, które nie tłamszą nut przewodnich. Na mojej skórze na pół ciężkie, ale wyważone, z pazurkiem i trwałe (8 godzin spokojnie).

    Byłam kiedyś zapamiętałą wyznawczynią Tumulte Ch. Lacroix, ale z czasem rozłożyły mnie na łopatki. Apparition nasuwa mi na myśl właśnie Tumulte, ale już po usunięciu morderczego jadu.

    Flakonik zabawny. Prosta forma z przełamaniem - zupełnie jak zawartość. Kojarzy mi się z blokiem mieszkalnym w rodzaju Alternatywy 4, z kolorowymi zasłonkami w oknach (wbrew zaleceniom gospodarza domu), gdzie ilu ludzi, tyle zatargów, ale ostatecznie wszyscy wesoło biesiadują przy jednym stole weselnym

    Używam tego produktu od: pół roku
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie słodkiej 30-tki

    Oceniono na 3.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić konfitura za czytelną i pomocną recenzję?


Zamknij