Włącz obsługę Javaskryptu w przeglądarce!

Jeżli widzisz ten tekst, oznacza to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów java. Bez włączonej Javy nie możesz korzystać z wielu funkcji KWC.

Zdjęcia


YSL, Opium

  • 12
Powiększ YSL, Opium

Zgłaszająca osoba: Anna

To jest po prostu klasyka. I to wspaniała. Od czasu do czasu próbuję znaleźć inny zapach i znowu wracam do OPIUM. Jest niezastapiony i na mnie pachnie po prostu świetnie - nie zapominając o trwałości zapachu.
Nuty zapachowe
Głowy: cynamon, pieprz, pomarańcza, ziele angielskie
serca: goździk, jaśmin, róża, ylang-ylang
bazy: wanilia, benzoin, paczula, opoponax

Cena ok. 200 zł

  • Sortowanie:
  • Ocena recenzji
  • Data
  • Ocena
  • Nick recenzentki

  • Chwalona: 1 raz(y)
  •  
  • na zawsze
  • Klasyczne, wieczorowe, trwałe, intensywne, charakterystyczne.
    Pamiętam je z czasów, kiedy jako nastolatka wąchnełam je w perfumerii i przez lata o nich marzyłam. Pierwsza butelka, kolejna... Są ze mną od lat, od lat tak samo je ubóstwiam, od lat nie pomylę ich z żadnymi innymi.
    Stanowią dla mnie synonim dorosłości, kobiety niezależnej, pewnej siebie, świadomej swoich potrzeb.
    Uzależniają.

    Używam tego produktu od: kilku lat
    Ilość zużytych opakowań: 4 flakony

    Oceniono na 4.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić anmaj za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • ekstremalna wdowa
  • Ilekroć jesienią szukam orientali, znów muszę po drodze spotkać Opium i po raz tysięczny sprawdzić, czy mój nos i skóra tak się z nim nie znoszą, jak zawsze. No cóż, bez zmian.

    Bardzo lubię zapachy orientalne, florientalne, orientalno-drzewne, choć naprawdę dobrych nie jest wiele, ostatnio bardzo się lubię z Feminite du Bois w odsłonie Lutensowskiej.

    A Opium? Te same wrażenia od lat. Zapach żałobny, smutny. Gdyby YSL zatrzymał się kilka kroków wcześniej, nazwałabym Opium po prostu dosłownym, nudnym orientalem, jakich w perfumeriach wiele.

    Jest w Opium jakaś ponura, egzaltowana dosłowność, wszystko jest tu skrojone z przesadą, na granicy masochizmu. Widzę wdowę zastygłą w dawnej żałobie: pochowała ukochanego lata temu, ale wciąż odwiedza jego grób w ekstremalnych ciuchach: czarny kapelusz z wielkim rondem i długą, koronkową woalką, wełniany płaszcz po kostki, w gotyckim stylu, skórzane rękawiczki po łokcie. Ta żałoba nie staje się po latach jasnym wspominaniem dobrych chwil, ale unurzaniem w smutku, który nie ma końca.

    Tak chyba właśnie komponowano wieki temu Opium: DUŻO wszystkiego i w totalnej powadze. Składniki już pojedynczo niosą ogromny ciężar gatunkowy, więc mieszając w kotle jaśmin, kadzidło, nuty drzewne i wanilię, trzeba wiedzieć, kiedy przestać. YSL tutaj granicy nie postawił, więcej - stwierdził, że ją zniesie. Dotarł do ściany, potężnie w nią grzmotnął i jeszcze poprosil o młot udarowy, bo chciał dotrzeć głębiej, poważniej, mocniej, do paraliżu zmysłów.
    Znośna w Opium jest jedynie jego końcówka, dosłownie z ostanich minut życia na skórze - ale wtedy jest już tylko nuda, sprane mydlano-orientalne wspomnienie walcowane w perfumiarstwie miliard razy.
    Ten nadmiar powagi w Opium sprawia, że odbieram go jako zapach przygnębiający. Zapewne od narodzin do dziś zapach przechodził bardzo subtelne reformulacje, szkoda jednak, że nie przydano mu nuty nowoczesności, czegoś, co sprawiłoby, że ściśnięta klatka piersiowa znowu weźmie głęboki oddech.

    Słyszę często, że do zapachu trzeba dojrzeć. Nie wiem, nie wiem... Jestem w tym cudownym wieku, w którym chanelowską Coco noszę jak drugą skórę, więc to chyba nie to.

    Oczywiście fenomenalna trwałość, wciąż... A dwie gwiazdki za to, że Opium to jednak nie tyle klasyk (choć to także), ile szlachetny punkt odniesienia w historii zapachów. Nie sposób tego nie docenić.

    Używam tego produktu od: setki podejść od lat
    Ilość zużytych opakowań: jedno

    Oceniono na 2.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Recenzja otrzymała 5 pochwał. Chcesz pochwalić EveDAnge za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • zapach legenda, w pełni zasłużona, choć dla mnie raczej inhalator
  • Pamiętam ten zapach z dzieciństwa, co bardziej eleganckie ciotki nim pachniały i chyba czasami Babcia, kobieta nader elegancka.

    Fascynował mnie już wtedy, był jak zapach innego świata, kojarzył się z damami, świętami, niecodziennością ...

    No i będąc już mocno dorosłą osobą weszłam w posiadanie pierwszej flaszeczki.

    Zachwyca mnie tak samo, przede wszystkim ukochanym cynamonem, podanym radoście, soczyście, a zarazem bardzo elegancko.

    Wysłodzony wanilią, lekko przydymiony gęstą różą, paczula, która często sięze mną nie lubi, tu pkazuje sięz fajniejszej strony, a przynajmniej nie rozpycha, ledwo ją czuję i dobrze

    Pieprz obecny, ale w aptekarskiej dawce, domuje nadal cynamon i tak trwa i trwa, ku rozkoszy mojego nosa.

    Mimo sporej ilości kwiatów, zdecydowanie niekwiatowy.

    Ale nadal i nieustająco, od bez mała 10 lat nie jes to zapach do noszenia przeze mnie globalnie, zrobiłam to może z 5 razy przez te lata.

    Nie wiem o co chodzi, ale uwielbiam spryskiwać nim nadgarstek i inhalować się zapachem, kocham to. Wywołuje u mnie poczucie bezpieczeństwa i ... czesto jestem po nim nagle głodna.

    Natomiast pryśnięty globalnie, np. na okolice szyi, dekoltu, męczy mnie i przytłacza, choć jednocześnie cieszy, ale robi się krzyczący, zbyt gorący.


    Na innych też go nie lubię, a przynajmniej niezbyt blisko.

    Wg mnie to killer dużo potężniejszy, niż król killerów, czyli Słoń Kenzo.

    Niemniej dla mnie to mistrzostwo świata, nie ma drugiego takiego zapachu, który wywoływalby takie uczucia jak Opium na mojej ręce, po prostu upojenie.

    Może Rousse Lutkowy jest najbliższy, co śmieszniejsze, nieco bardziej ponury, ale mnie nie meczy, jest dla mnie absolutnie noszalny i nawet pożądany do noszenia globalnie.

    Szczerze polecam Opium, ale oczywiście osobom rozmiłowanym w killerach, zapachach z dość szczególnym urokiem.



    Używam tego produktu od: około 10 lat
    Ilość zużytych opakowań: 1 niecałe + pierdylion testów nadgarstkowych

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić misianka za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • wolność, która zniewala
  • Długo się przymierzałam do tej recenzji. Perfumy-legenda, wszystko już zostało o nich napisane. Jak zmierzyć się z klasykiem? Jakimi słowami opisać uwielbienie dla niego? Kto pokochał Opium bezwarunkowo, ten rozumie, że tego uczucia nie można zamknąć w kilku zdaniach. Kto raz poczuł Opium, zapamięta je na zawsze - tak charakterystyczne, że nie sposób z niczym pomylić, ani zapomnieć, nie sposób pozostać obojętnym.
    Pierwszy raz wąchałam jeszcze stare Opium- wprawiło w osłupienie i podziw dla tego zapachu pozostał na długo, chociaż przez lata nie kupiłam własnej flaszki- byłam gówniarą, to byłoby niestosowne. Później zawsze był jakiś pretekst- że ludzi poduszę, że lato idzie, za ciepło- toaletka zaroiła się od różnych mniej lub bardziej udanych perfum, Opium brakowało, ale zawsze uwielbiałam je czuć i podziwiać, wąchanie nadgarstka poprawiało mi humor w gorsze dni. Z szacunku zrodziła się miłość, dziś Opium mam, nie wyobrażam sobie nie mieć i żałuję, że tak długo się wahałam.
    Pierwsze nuty oszałamiają, nie swoją ostrością – dla mnie to nie typ zapachu który przeżera nozdrza i nie pozwala złapać oddechu – to moc, która nie powoduje mroczków przed oczami, to idealnie wyważona kompozycja składników, która cudowanie odurza mocą, a łagodniejąc słodko upaja i trzyma w tym objęciu przez długi czas. Łączy subtelną zmysłowość Samsary z prowokacyjnym wręcz uwodzeniem Shalimara. Nie usypia delikatnością, ani nie męczy dzikością.
    Opium to wolność. To kobieta niezależna, nie taka, która łamie zasady, ma w nosie konwenanse, robi głupoty, aby ostentacyjnie udowodnić swoje wyzwolenie. To wolność pierwotna, prawdziwa. Wierność sobie. Wolność, która nie boi się samotności.

    To paradoks- ten olfaktoryczny synonim wolności, uzależnia, zniewala, pochłania bez reszty, z niczego jednocześnie nie odzierając.


    Używam tego produktu od: ok. 5 lat
    Ilość zużytych opakowań: najpierw testy, aktualniew trakcie 90 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić kica_belinda za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Miłość od pierwszego spotkania
  • Ten zapach jest jak wyzywająca suknia.
    Jest jak skandal w małym światku.
    Genialny.
    Wiele lat temu, jako małolata nastolatka, dostałam je w miniaturce - oszołomiły mnie. I jakoś się tak składało, że pojawiały się ciągle w moim życiu. Dla mnie wspaniały, elektryzujący, erotyczny zapach i przyznam, że robi zazwyczaj piorunujące wrażenia na facetach.
    Zanikanie tego zapachu na rynku, to dla mnie jakaś pomyłka.
    Zdecydowanie nie dla fanek "ogórkowo-melonowo-arbuzowych" aromatów.

    Używam tego produktu od: końca XX w

    Ilość zużytych opakowań: będzie tego pewnie z pół litra

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Chcesz pochwalić Ioa_N za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • bardzo sensualny- trzeba do niego dojrzeć wewnętrznie
  • zapach kojarzy mi się z orientem ale w jego dzikiej i nieposkromionej naturze- sensualny, zmysłwo- seksualny, dojrzały dla świadomej swej kobiecości i seksapilu kobiety

    kompozycja raczej wieczorowa, na co dzień nie pasuje mi- jest zbyt śmiały, narkotyczny

    dziwne ale większość mężczyzn gdy wyczuwa ten zapach na skórze kobiety lekko.. głupieje mam wrażenie że działa trochę jak afrodyzjak i wabik- aczkolwiek nie mozna z nim przesadzić- wtedy będzie działał odrotnie!

    to coś jak arabskie pachnidła w haremie- takie widze obrazy przed oczami

    zapach wyjątkowy, nie na co dzień a na wyjątkowe okazje, tylko wieczory albo gdy jest zimno na dworzu, gdy jest ciepło skwaśnieje i będzie niemała migrena..

    Używam tego produktu od: przez 2 lata kilka podejść
    Ilość zużytych opakowań: małe 30 ml do połowy

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić karolinatojza za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Narkotyczny trans
  • Przyprawowo-kadzilany zapach na podłożu żywicy zamknięty w gustownym flakonie w kolorze purpury z frędzlem. Zapach tylko dla koneserów. Więcej przypraw już się nie dało zmieścić w tej fajce wodnej. No ale szkoda, że wycofują z rynku. Używam tego produktu od: TestyIlość zużytych opakowań: Próbki
    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Chcesz pochwalić cosmetix za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Okropność
  • Na pewno nie można przejść obok nich obojętnie, ponieważ na ich aurę można załapać się w promieniu kilometra... Bardzo "natarczywy", zdecydowanie dla Pań, które lubią czuć zapach "wysmakowanego" orientu jeszcze następnego ranka.

    Używam tego produktu od: jedna aplikacja
    Ilość zużytych opakowań: jedna aplikacja z próbki

    Oceniono na 0.50 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie
Chcesz pochwalić Pola1974 za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • Klasyka co z rynku znika.
  • Patrząc na perfumeryjne trendy ostatnich lat, nowości ze wszystkich półek cenowych, czytając recenzje w KWC, przeglądają sephorowe ulotki, nie moge oprzeć się wrażeniu że świat stanął na głowie i perfumowo zamiast się rozwijać zaczął się uwsteczniać. Wszechobecne lekkie, kwiatowe, cukierkowe, proste Baby Dollki, Britneyki, Flowerbombki podbijają rynek i gusta, a ciężkie, złożone zapachy jak Opium, Samsara, Lou Lou, Mitsouko spychane sa do podziemi, wycofywane z rynku lub na siłę uwspółcześniane (jak klasyki Diora).
    Rzecz jasna, o gustach się nie dyskutuje, ale być może powinno się zacząć, zanim perfumy które są na rynku od dziesiątek lat i zachwycają kolejne pokolenia zamiast klasycznymi, będziemy nazywać niszowymi.


    Opium to perfumy, o których marzyłam od lat, odkąd jako prawie dwudziestka prysnęłam nimi na nadgarstek w którejś perfumerii. Rzecz jasna musiałam trochę do nich dojrzeć, bo Opium to dla mnie perfumy intymne, bardzo sensualne, dorosłe. Czekałam kolejne lata, nieśmiało podchodząc do nich co jakiś czas, nigdy nie kupując, aż w końcu pod choinką mój kochany mąż położył dla mnie piękną buteleczkę Opium EDP.

    Cóż to jest za zapach! Orientalny, namiętny, gorący, słodki, niewiarygodny wręcz. Pierwsze zetknięcie Opium z moją skórą to czysta słodycz, cynamon, karmel, pomarańcza, z nutą wibrującego ziela angielskiego. O dziwo moja skóra, która zazwyczaj podbija ostre tony, tutaj łagodzi kompletnie pikantny pieprz. Czasem, w cieplejsze dni tej zimy, pachnie mi wręcz coca-colą, co kompletnie mnie w nim zakoczyło. Opium ślicznie się rozwija wraz z upływem dnia, przebijają się kwiatowe mocne tony, na czele ze zmysłowością ylang-ylang, nie trwają długo, Opium osiada przy skórze tajemniczą słodyczą mocnej wanilii z nuta paczuli. Perfumeryjny majstersztyk, nieoczekiwanie dla mnie skazany na niepopularność.

    Dużo jest opinii że Opium jest duszące, trwałe, mordercze, tylko na wieczór. Nie zgadzam się z tym absolutnie. Nawet w świecie zdominowanym przez Baby Dollki i Britneyki nie może być tak, żeby ludzie dusili się od cynamonu i wanilii. Opium jest mocne, ale ma być mocne. Opium doskonale nadaje się na dzień, jeżeli tylko nosząca je osoba czuje je w ten sposób.
    Jasne że na wieczór też bardzo pasują, jak wszystkie ciężkie i eleganckie zapachy. Bo Opium to jest taki zapach, z którym elegancka kobieta może czuć się dobrze i rano i wieczorem, i w pracy i w teatrze.

    Opium wymyka się moim zdaniem wielu ramom. Opium jest przyprawowe, ale nie tak przyprawowe jak Organza Indecense. Opium jest orientalne, ale nie tak orientalne jak Słoń Kenzo. Opium jest wieczorowe, ale nie tak wieczorowe jak Hypnotic Poison. Opium jest waniliowe, ale inaczej waniliowe niż Dolce Vita. Opium jest po prostu wyjątkowe i kto go nie zrozumie, nie pokocha, nie poczuje, ten nie polubi tego zapachu. To w nich bardzo lubię, ale pamiętać trzeba że Opium to perfumy dla kobiet, nie dziewcząt, dziewczynek, dziewczyneczek. Opium są dorosłe, do Opium trzeba dorosnąć.

    Ja osobiście Opium uwielbiam. Sensualne, seksowne, ciepłe, eleganckie, orientalne. Takie jest i takie je lubię. Kocham wanilię i orient, kocham klasyczne zapachy, dobrze się w nich czuję. Nie będę malować tutaj słowem obrazków i scenerii, z którymi mi się kojarzy. Powiem tylko, że lubię pachnieć nimi i lubię kiedy mój mąż przytulając mnie mocno mówi "ładnie pachniesz". To jest taka chwila kiedy powinno pachnieć się Opium...

    Używam tego produktu od: gwiazdki 2012
    Ilość zużytych opakowań: w trakcie 90 ml

    Oceniono na 5.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Tak
Recenzja otrzymała 6 pochwał. Chcesz pochwalić iceflower za czytelną i pomocną recenzję?
  •  
  • łoooooooo kurcze...
  • .... ale moc!
    To była moja pierwsza myśl po spsikaniu nadgarstka "Opium". Po pierwszym sztachnięciu się zapachem YSL miałam wrażenie jakbym była w transie. Zapach o niezwykłej mocy i sile rażenia. Niemal narkotyzuje swoją nosicielkę i ludzi z jej otoczenia. Czując Opium widzę narkotyczny taniec Indian, noc, słychać uderzenia w bęben... Piosenką, która moim zdaniem dobrze oddaje klimat opium jest \'The End\' zespołu The Doors oraz soundtrack z filmu \'Ostatni Mohikanin\'.
    \'Opium\' ma niesamowitą moc. W pierwszej chwili mnie odurzył, nie wiedziałam gdzie jestem, co się dzieje. Sama nie jestem zdolna zostać nosicielką klasyki YSL, gdyż jest dla mnie zbyt mocny. Opium mogłabym założyć dopiero po czasie, kiedy staje się bardziej słodki, mniej obezwładniający, chociaż dalej narkotyzujący. Być może kiedyś dojrzeję do tego zapachu. Trwałość nie z tej ziemi.
    Opium YSL budzi we mnie podziw, szacunek i jednocześnie dystans. Dla mnie nosicielką Opium nie może być nastolatka. Musi to być kobieta silna, pewna siebie, odważna. Kobieta, której Opium nie przytłoczy i nie będzie nią rządził, jedynie stworzy z nią zgrany duet, duet niepokonany, powalający. Nosicielka Opium widzi mi się jako młoda (jednak nie ZA młoda), władcza kobieta, która na ustach nosi czerwień w kolorze wina, z bladą, jedwabistą cerą, mocno podkreślonymi na czarno rzęsami, z fryzurą a\'la Chanel oraz o włosach ciemnobrązowych. Na co dzień zakłada koronkową, czarną bieliznę, pas do pończoch, delikatne futro.... Kobieta Opium jest piekielnie seksowna, diaboliczna, władcza. Idzie środkiem korytarza, środkiem chodnika, ulicy i hipnotyzuje z każdym swoim krokiem wszystkich dookoła. Kobieta Opium to kobieta, która należy do nocy i do której należy noc.

    Używam tego produktu od: testy
    Ilość zużytych opakowań: testy

    Oceniono na 4.00 na 5 gwiazdek.

  • Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie_wiem
Recenzja otrzymała 1 pochwał. Chcesz pochwalić Arwen123 za czytelną i pomocną recenzję?


-gggg-
Zamknij