Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

11 czerwca 2014 o 12:24 paulina190 dodała recenzję
29 maja 2014 o 13:21 paulina190 dodała recenzję
19 maja 2014 o 9:29 paulina190 oznaczyła produkt jako hit
15 maja 2014 o 15:19 paulina190 oznaczyła produkt jako hit
15 maja 2014 o 15:19 paulina190 dodała recenzję
23 kwietnia 2014 o 18:55 paulina190 dodała recenzję
23 kwietnia 2014 o 18:50 paulina190 dodała recenzję
16 kwietnia 2014 o 21:21 paulina190 pochwaliła recenzję LoveSport3
11 kwietnia 2014 o 18:18 Recenzja produktu Luksja, Lush, Shower Cocktail Dragon Fruit (Żel pod prysznic) została usunięta przez paulina190

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
MyVarsovie

Dodanych produktów: 0

Napisanych recenzji: 81

4 / 5

szczotka dla wprawnych...

Pierwsze próby nie były udane - ciężko było mi nałożyć tusz tak by równomiernie pokrywał rzęs, nie brudził powiek( szczególnie zewnetrzny kącik). Mam wrażenie, że ten kształt szczoteczki nie współgra z moją linią rzęs. Mimo to przy odrobinie pracy efekt jest bardzo dobry - wyraziste, gęste, długie i podkręcone rzęsy przez cały dzień bez obsypywania i poprawek.

Przejdź do recenzji
cynk19

Dodanych produktów: 0

Napisanych recenzji: 15

5 / 5

Wow!

Zanim kupiłam ten eyeliner używałam zwykle o wiele tańszych, drogeryjnych linerów. Z tych wysokopółkowych używałam jeszcze słynnego Tattoo Linera od Kat Von D, więc postaram się porównać niektóre cechy. Zacznę od tego, że jeżeli codziennie rysuje się kreski to dobrze jest zainwestować w produkt, który nie będzie niszczył wam rzęs i który łatwo się aplikuje. Drogeryjne linery często tworzyły na powierzchni powieki taką skorupkę, która wysuszała linię rzęs, przez co te mi wypadały. Fenty tego nie robi, nie tworzy skorupki, chociaż da się go delikatnie wyczuć na oku (Tattoo liner jest nieco lżejszy). Bałam się trochę tego aplikatora gąbeczki, bo zawsze wolałam pędzelki, ale nie ma czego się obawiać, pracuje się z nim tak samo dobrze jak z aplikatorem z włosków, końcówka się nie niszczy i cały czas jest dobrze nasączona tuszem. Czerń jest naprawdę czarna, o wiele bardziej czarna niż w Tattoo linerze! Jest odrobinę satynowy, wolałabym całkowity mat, ale mimo wszystko wygląda elegancko i schludnie. Co do trwałości - to chyba mnie przekonało do jego zakupu! Po maźnięciu paru kresek na dłoni został ze mną do następnego dnia - przeżył kilkukrotne mycie rąk, kąpiel w wannie z myciem włosów, mycie naczyń, spanie z rękoma podłożonymi pod głowę i wiercenie się... kreski zrobione linerem od Kat poddały się podczas kąpieli. Co najlepsze, płyn dwufazowy zmywa go w parę sekund. Nie muszę chyba dodawać, że opakowanie jest bardzo estetyczne, chociaż wolałabym żeby było trochę cięższe - jest plastikowe, a nie jak może się wydawać, metalowe.

Przejdź do recenzji