Poprzedni artykuł: Izabela Janachowska jest w ciąży! Widać już brzuszek? Następny artykuł: Izabela Janachowska zdradziła, jak nazwie swoje dziecko. Dziwacznie?

Gwiazda "Hell's Kitchen" opisała traumatyczny poród: "Płakałam. Badanie było nieznośne. Moje uda pokryły się krwią"

Dziecko, , tagi: poród, cesarskie cięcie
Wydawało się, że Sylwia Biały z "Hell's Kitchen" dokładnie zaplanowała poród i nic złego nie może się w jego trakcie wydarzyć. Jednak to, co ją spotkało na porodówce przekracza wszelkie wyobrażenia. Aż włos się jeży na głowie.

Sylwia Biały dała się poznać w programie Polsatu "Hell's Kitchen", gdzie dotarła do finału. Tym razem jednak jej piekło rozegrało się nie w kuchni, a na porodówce. Swoje doświadczenia opisała w obszernym poście na Facebooku, który doczekał się kilku tysięcy komentarzy oraz udostępnień.

Sylwia Biały opisuje swój poród

Uczestniczka programu "Hell's Kitchen" zawsze chciała spełniać się nie tylko w swojej pasji, jaką są kulinaria, ale również jako matka. Jak przyznaje we wpisie, to rodzina jest sensem, który napędza ją do działania. Sylwia ma już trójkę dzieci. Poród pierwszego z nich był kleszczowy. Przy drugim wykonano cesarskie cięcie. Nic zatem dziwnego, że bała się kolejnego. Aby uniknąć komplikacji, oddała się w ręce specjalistów, którzy stwierdzili, że najlepiej będzie, jeżeli swoje trzecie dziecko urodzi również przez cesarskie cięcie, na które też dostała skierowanie. Mimo tego, do końca ciąży miała złe przeczucia, była niespokojna.

Poród trzeciego dziecka rozpoczął się 8 stycznia. Wody płodowe odeszły w trakcie szykowania się do szpitala. Rodzice ruszyli więc na izbę przyjęć pełni nadziei, że szybko nastąpi szczęśliwe rozwiązanie. Szybko jednak zaczęły się problemy.

Koszmar rozpoczął się już na izbie przyjęć, gdzie nikt nie słuchał co mówię. Jedyne pytanie jakie się pojawiało to po co cesarskie cięcie? Siadać, odpowiadać na pytania, cisza - opisuje Sylwia Biały.

Sytuacja jeszcze się pogorszyła, kiedy do gabinetu wszedł dyżurujący lekarz, który nie dość, że sprawiał wrażenie, że nie odpowiada mu fakt, że w ogóle musiał przyjść do rodzącej, to jeszcze zakwestionował potrzebę przeprowadzenia cesarskiego cięcia. Stwierdził, że nie będzie się z rodzącą "pieścił jak reszta lekarzy" i kazał jej siąść na fotelu ginekologicznym.

Autorytatywnie kazał usiąść na fotelu ginekologicznym, na który ledwo i w bólach udało mi się wejść. Płakałam. Badanie było nieznośne. Moje uda pokryły się krwią. Usłyszałam od niego tylko „zamknij mordę bo nie mogę zebrać myśli” Bielizna, którą ledwo ściągnęłam do badania leżała na podłodze, chodzono po niej. Trwał festiwal upokorzenia- jak się później dowiedziałam zły dzień lekarza - czytamy w dalszej części wpisu.

Jak można się domyślić, Sylwia Biały była przerażona całą sytuacją, nie czuła się bezpiecznie. Dostała stos dokumentów do wypełnienia, a kiedy je nieodpowiednio podpisała, lekarz wyzwał ją od kretynek.

Otrzymałam od lekarza reprymendę w postaci „tylko kretyn podpisuje dwa formularze”. Wtedy nie czytałam niczego, nie byłam w stanie. Wtedy chciałam jak najszybciej to skończyć - wspomina.

Kobieta wyznaje, że chciała zawołać na pomoc swojego męża, Przemka, ale nie mogła wyjść z sali. Szukała wsparcia w personelu, ale go nie znalazła. Powtarzała, że chce rodzić przez cesarskie cięcie, na które w końcu się zdecydowano. 

Powtarzałam w kółko ze chce cesarkę, ze mam skierowanie. 
To tylko go rozwścieczyło. Ale udało się. Zabrali mnie na blok. Obrażeni, milczący, - przecież nie wolno żądać cesarki, mając skierowanie. Nie wolno mówić, płakać. Nie wiedziałam, co się dzieje. Bałam się tak cholernie, ze ciężko to opisać. Personel medyczny się obraził, zaraz pokroją mi brzuch, wyciągną dziecko... Kiedy rozpoczął się zabieg, modliłam się, żebyśmy z moim synem wyszli z niego cali. Nic innego mi nie
pozostało! W sali pełnej ludzi, czułam się samotna jak nigdy wcześniej w życiu. Moje ciało drżało ze strachu. Oczy wypełniły się łzami. Personel nie zareagował - czytamy.

Po wykonanym zabiegu i narodzinach chłopca personel się rozpłynął i pozostali jedynie anestezjolodzy, którzy sami byli zażenowani atmosferą, która panowała w trakcie porodu. Zadbali oni o komfort pacjentki i jak sama Sylwia wspomina, wtedy poczuła, że obok niej są ludzie.

Po ochłonięciu po tej sytuacji, kiedy już chciała zapomnieć o tym, co się wydarzyło na izbie przyjęć i porodówce, matkę czekała kolejna przykra niespodzianka. Tym razem z powodu blizny, którą jej pozostawiono po cięciu.

Przy ściąganiu opatrunku, po raz pierwszy zobaczyłam ranę po cesarskim cięciu. Wyglądała przerażająco. Kawałek skóry został niedbale obwiązany szwem i wygląda jak ogonek. Okropieństwo. Wiedziałam ze coś jest nie tak. Po wyjściu ze szpitala pomyślałam, ze zasięgnę opinii innych lekarzy. Każdy ale to każdy z nich, łącznie z położnymi - stwierdzili ze brzuch będzie wymagał plastyki!!! - tłumaczy Sylwia Biały.

Po tej sytuacji para wróciła do szpitala, ale nie doczekali się racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji.

Na miejscu spotkaliśmy się z kierownikiem oddziału ginekologicznego. Nie potrafił wytłumaczyć się z braku profesjonalizmu swojego personelu. Przeprosił za zaistniałą sytuację i stwierdził, że „każdy może mieć gorszy dzień”. Na koniec, dodając od siebie, że mimo wszystko mogłam urodzić naturalnie. Osłupiałam. Gorszy dzień?!! Cholera!!! Szukaliśmy wyjaśnień także u władz szpitala, które poprosiły o przekazanie szczegółów sprawy w formie elektronicznej, dodając że borykają się z problemem ludzi do pracy. Wyobrażacie sobie?! - czytamy we wpisie.

Sylwia Biały postanowiła opisać swoje przeżycia, ponieważ jest świadoma, że tego typu sytuacji doświadcza wiele kobiet, na co nie możemy się godzić. Oczywiście rozumie, że każdy może mieć gorszy dzień, ale nie trzeba być przy tym tak niekulturalnym, jak również okrutnym. Lekarz najlepiej powinien wiedzieć, jak specjalnym czasem dla kobiety jest poród. Wystarczy jej ból i strach związany z tym, co się dzieje z jej ciałem, fakt, że jest skazana na innych. Personel medyczny powinien wspierać pacjentkę, a nie sprawiać, że jest przerażona. 

Sylwia Biały podkreśla, że oprócz wpisu, podjęła również inne kroki. My jesteśmy wstrząśnięte tą sytuacją. Pod wpisem można znaleźć wiele komentarzy innych kobiet, które spotkały podobne nieprzyjemności w trakcie porodu. 

Na jej wpis zareagował także szpital. Jednak treść komentarza tej sytuacji naszym zdaniem nadal pozostawia wiele do życzenia...

Jednocześnie Sylwia Biały podkreśla, że nie twierdzi, że wszyscy są źli, ponieważ w swoim życiu spotkała wielu dobrych lekarzy. 

Kochani, moim wpisem nie chcę przekreślić całego środowiska medycznego. Wręcz przeciwnie. W swoim życiu spotkałam i spotykam wielu wspaniałych i oddanych swoim pacjentom ludzi. Jednak nadal jest grupa osób, która niszczy ten wizerunek a inna grupa udaje, że tego nie widzi - czytamy we wpisie.

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

22 lutego 2019, 11:56

Zobacz także

Nasze propozycje