Poprzedni artykuł: Pilates dla początkujących – jakie ćwiczenia robić w domu? Następny artykuł: Zielona kawa na odchudzanie - działanie oraz efekty

Dieta Bridget Jones - dlaczego stosujemy ją na kwarantannie?

Fitness,
,
, tagi: dieta, Bridget Jones
Dieta Bridget Jones jest niezdrowa, smaczna... ale i tucząca. Gdyby spożywane dzięki niej produkty wspomagały odchudzanie, wiele z nas wyszłoby z kwarantanny z płaskim brzuchem i uśmiechem na twarzy. Tak jednak nie jest. Skąd wziął się ten rodzaj sposobu odżywiania i na czym polega?

Dieta Bridget Jones to określenie, które może nasuwać pewne skojarzenia. Nazwa nie wzięła się znikąd. Produkty spożywcze, jakie zjada się w trakcie jej trwania odpowiadają stylowi życia bohaterki książki i jednego z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich filmów ostatnich lat. Ekscentryczna Bridget to synonim ciałopozytywności, dystansu do siebie i niemal zerowych umiejętności kulinarnych.

Zobacz także:Darmowa dieta NFZ i generator jadłospisu - co musisz wiedzieć?

Na czym polega dieta Bridget Jones i o co w niej chodzi?

Dieta Bridget Jones to przede wszystkim - słodycze, słone przekąski i alkohol. Owszem, nie ma ona nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem. Dieta i jej nazwa wywodzi się z Hiszpanii. To właśnie tam podczas epidemii koronawirusa zaobserwowano zmiany nawyków żywieniowych obywateli. Podczas kwarantanny sprzedaż słodyczy wzrosła tam trzykrotnie. Hiszpanie nagle zainteresowali się również produktami do wyrobu ciast - zaobserwowano znaczny wzrost sprzedaży kakao, cukru, śmietany, czekolady i lodów. Mąka i proszek do pieczenia są tam towarem równie deficytowym, co w Polsce drożdże. O 78 proc. wzrosła sprzedaż ginu, a o 66 proc. piwa. 

dieta bridget jones

A jak jest w Polsce?

Można pokusić się o stwierdzenie, że podczas pobytu na kwarantannie wiele z nas zagląda do lodówki częściej i chętniej sięga po niezdrowe przekąski. Zajadamy nudę. Czym? Częściej eksperymentujemy w kuchni i wciąż jemy słodycze. Sięgamy po nie w podobnym stopniu, co w ubiegłych latach, jednak niektóre produkty znacząco straciły w oczach siedzących w domu Polaków. Lody na patyku sprzedają się o 48 proc. gorzej niż w ubiegłym roku, nie chcemy też batonów zbożowych, czy napojów izotonicznych. W Polsce wartość pojedynczego koszyka zakupów wzrosła w porównaniu z zeszłym rokiem o 48 proc., choć odnotowano tylko o 5,8 proc. wzrostu całkowitej sprzedaży. Co to oznacza? Kupujemy więcej, ale robimy zakupy rzadziej.

Źródło zdjęcia głównego: East News

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

30 maja 2020, 11:14

Nasze propozycje