Poprzedni artykuł: Małgorzata Rozenk-Majdan zdradziła sekret swojej idealnej figury. Gwia... Następny artykuł: Co jeść na śniadanie, żeby schudnąć? Dietetycy zdradzili tajemnicę szc...

Brutalna prawda o trenerkach fitness? Te zdjęcia dają do myślenia

Fitness, , tagi: viral, trenerka fitness, photoshop
"Gdy ktoś ostatnio napisał, że chce mieć taką sylwetkę jak ja na tych zdjęciach, poczułam się winna" - tłumaczy trenerka.

Ogólnoświatowy trend na "bycie fit" sprawił, że trenerki i modelki fintess przeżywają swoją złotą erę. Mają tysiące fanek gotowych na wszystko, by dosięgnąć promowanego przez nie ideału. Tylko jak ten "ideał" wygląda poza internetem?

Jak naprawdę wygląda ciało trenerki fitness?

W świecie opanowanym przez media społecznościowe potrzeba posiadania doskonałego ciała jest silniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej. Chcemy być w formie i pięknie wyglądać, a inspiracji szukamy w internecie - ćwiczymy z Ewą Chodakowską i łakniemy żywieniowych porad od Anny Lewandowskiej. W przerwach między treningami przeglądamy Instagram, z podziwem przyglądając się doskonałym ciałom dziesiątek trenerek i fit-influencerek

Jedną z takich trenerek jest Anna Rhodes - atrakcyjna blondynka promująca zdrowy tryb życia. Kilka dni temu postanowiła zabrać głos w sprawie zdjęć "doskonałych" ciał, które jej zdaniem w rzeczywistości rzadko kiedy wyglądają wspaniale. Na dowód zestawiła swoje własne fotografie sprzed kilku lat, gdy znajdowała się u szczytu fitnessowej kariery - obie pochodzą z tego samego okresu, ale tylko jedna z nich jest "prawdziwa":

Zdjęcie po lewej stronie pochodzi z profesjonalnej sesji - ciało Anny zostało wygładzone przez grafików, a skóra przyciemniona samoopalaczem. Efekt "doskonałości" potęguje specjalne oświetlenie - tych aspektów zabrakło na "zwykłym" zdjęciu po prawej. Trenerka wygląda na zmęczoną, a jej blade ciało to niemal wyłącznie mięśnie i kości - bez wątpienia wysportowane, ale raczej mało apetyczne...

We wpisie pod fotografiami Rhodes przyznaje, że w tamtym czasie ważyła zaledwie 44 kg i była na "ekstremalnej diecie". Obsesja na punkcie doskonałego ciała pchała ją do wielogodzinnych treningów, a rezultaty wciąż wydawały się niewystarczające. Była wycieńczona i miała coraz mniej energii. W końcu powiedziała sobie stop - dziś waży 13 kg więcej i choć nadal dużo ćwiczy, robi to z rozsądkiem i nie za wszelką cenę.

Dlaczego zdecydowała się na takie wyznanie? Jednym z czynników było... poczucie winy. Trenerka przyznała, że jakiś czas temu ktoś napisał jej, że chciałby mieć tak doskonałą sylwetkę jak ona, wskazując na zdjęcia z "nieszczęsnej" sesji. To sprawiło, że Anna poczuła się niekomfortowo i zapragnęła ujawnić prawdę na temat swojego ciała z tamtego okresu.

Następnym razem, gdy popatrzysz na zdjęcia swoich ulubionych trenerów, pamiętaj o kilku rzeczach:

1. Prawdopodobnie wyglądają tak tylko przez krótki czas.

2. Ich wygląd zwykle nie jest osiągalny dla każdego - taki poziom są w stanie uzyskać tylko skrajni fanatycy fitnessu.

3. Opalenizna zmienia wszystko.

Wystąpienie trenerki spotkało się z głośnym odzewem internautów - post obiegł różne media społecznościowe, a na Instagramie Rhodes pojawiło się wiele komentarzy od wdzięcznych ludzi chwalących jej szczerość i odwagę. Opublikowane przez nią zdjęcia bez wątpienia dają do myślenia - warto też wspomnieć jej słowa, zanim następnym razem damy się ponieść kolejnej instagramowej wizji doskonałego ciała...

Zobacz też: Mariah Carey znów zachwyca figurą! Jednak jej metoda odchudzania wywołała sporo kontrowersji...

Źródło zdjęcia głównego: Instagram

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

23 kwietnia 2019, 22:01

Zobacz także

Nasze propozycje