Poprzedni artykuł: Profesjonalne zabiegi kosmetyczne w domu. Wypróbuj ampułki i kuracje Następny artykuł: Mój pierwszy raz: ZOGA - modelowanie twarzy bez wypełniaczy

Najczęstsze błędy popełniane przy profesjonalnych zabiegach w domu

Wykonując profesjonalne zabiegi w domu możemy zaoszczędzić sporo pieniędzy, poprawiać stan swojej skóry lub... drastycznie go pogorszyć. Przy braku ostrożności i umiaru grożą nam zakażenia, podrażnienia i odwodnienie. Na co powinnyśmy uważać?

Możliwość samodzielnego wykonania w domu zabiegu pielęgnacyjnego, którego efekty będą porównywalne z tymi osiąganymi w salonie kosmetycznym czy gabinecie dermatologa, jest niezwykle kusząca. Wydaje się, że wystarczy zaopatrzyć się odpowiednie kosmetyki, zainwestować w profesjonalny sprzęt i już można cieszyć się piękną skórą do końca życia. I coraz więcej kobiet decyduje się na takie rozwiązanie, zapominając jednak o podstawowych zasadach bezpieczeństwa.

Niestety, samodzielne wykonywanie w domu zabiegów kosmetycznych z użyciem kwasów, ultradźwięków czy najeżonych igłami przyrządów może mieć przykre konsekwencje. Trzeba być ostrożnym, bardzo dbać o higienę i zachować umiar, żeby nie zrobić sobie krzywdy. W obecnych czasach, gdy każda z nas może mieć gabinet kosmetyczny w łazience, warto pamietać, czego należy unikać.

Higiena podczas domowych zabiegów pielęgnacyjnych

Niektórym może się wydawać, że rygorystyczne przestrzeganie zasad higieny w profesjonalnych salonach kosmetycznych wynika z tego, że przewija się przez nie mnóstwo różnych osób. I kiedy mamy sobie samodzielnie wykonać podobny zabieg w domu, może nas kusić, żeby do higieny w trakcie niego podchodzić z większym luzem - bo przecież sami robimy sobie mikrodermabrazję albo nikomu nie pożyczamy naszego dermarollera.

Fot.: iStock

Ale im bardziej inwazyjny zabieg pielęgnacyjny, tym ważniejsza jest dbałość o higienę. Podstawą jest oczywiście dokładne oczyszczenie skóry. Jeśli jednak w grę wchodzi tak zwane przerwanie ciągłości skóry, czyli zrobienie w niej ranki lub otarcie naskórka, to zabieg musi przebiegać w sterylnych warunkach. Czyste dłonie, papierowe ręczniki lub chusteczki oraz płyny do dezynfekcji skóry i urządzeń do pielęgnacji to podstawa. 

- Wykonując zabiegi w domu zawsze należy zadbać o przestrzeganie zasad zawartych w załączonej do urządzenia ulotce oraz w szczególności o zasad higieny – jest to kluczowe dla bezpieczeństwa i efektywności zabiegu – podkreśla dr n. med. Joanna Kuschill-Dziurda z Kliniki Dr Kuschill Medestetis

Przyrządu, którym ścieramy skórę lub robimy w niej mikronakłucia nie możemy kłaść gdziekolwiek, dezynfekować okazjonalnie lub wcale, czy też stosować w nieskończoność. Jeżeli jest on przechowywany w łazience - czyli pomieszczeniu, w którym oprócz umywalki, wanny czy prysznica znajduje się także zwykle muszla klozetowa - musi ono być zamknięte w szczelnym opakowaniu i dezynfekowane przed każdym użyciem.

Bo przy każdym spuszczaniu wody nad klozetem dosłownie unosi się chmura bakterii, które roznoszą się po łazience na odległość nawet do dwóch metrów. A wysoka temperatura i duża wilgoć panujące w łazience to doskonałe warunki rozwoju dla grzybów

Higiena jest kluczowa przy wszelkich zabiegach, które wymagają nakłucia skóry.

Zazwyczaj nie zalecam stosowania takich narzędzi na własną rękę w domu – mówi o dermarollerach i dermapenach dr Kuschill-Dziurda. – W ostateczności można stosować igły o długości do 0,5 mm, ale trzeba się liczyć z tym, że przerwanie bariery naskórka zawsze wiąże się z ryzykiem zakażenia lub pogorszenia stanu skóry. Zdecydowanie odradzam stosowanie urządzeń z igłami wielorazowymi, ponieważ w domowych warunkach nie jesteśmy w stanie zapewnić ich sterylności. Co ważne istnieje ryzyko rozniesienia zakażenia lub stanu zapalnego, jeżeli zabieg wykona się na skórze z ropnymi zmianami lub opryszczką. Dermapen posiada w zestawie kilka kartridży, co obniża ryzyko zakażenia, ale jeszcze raz podkreślam – nie zastosowanie odpowiednich zasad higieny oraz brak umiejętnego kontrolowania głębokości iniekcji w domu może skończyć się poważnymi powikłaniami, na przykład reakcją alergiczną, zaostrzeniem zmian trądzikowych u pacjentów z trądzikiem, przebarwieniami u pacjentów o wrażliwej skórze, stanem zapalnym, świądem i pieczeniem lub zaostrzeniem opryszczki.

Wałeczki dermarollera czy kartridże dermapena wymagają też regularnego wymieniania. Z czasem znajdujące się w nich igiełki będą stawały się coraz bardziej tępe. A tępe igły nie zrobią w skórze precyzyjnych nakłuć, tylko ją poszarpią.

Zabiegi z umiarem

Zabiegi pielęgnacyjne, zwłaszcza takie, które stopniem zaawansowania przypominają te wykonywane przez profesjonalistów, robimy w odpowiednim odstępie czasu. Zabiegi bardziej inwazyjne - mikrodermabrazję czy dermapen - powtarzamy nie częściej niż co 3-4 tygodnie (skóra potrzebuje około 21 dni na regenerację).

Częstotliwość z jaką sięgamy po dermaroller zależy od długości jego igieł oraz tego, czy walczymy z jego pomocą o piękniejszą cerę, czy też usiłujemy pozbyć się rozstępów. Jeżeli po masażu twarzy dermarollerem pojawiła się na niej nawet odrobina krwi, to z kolejnym "rollowaniem" musimy wstrzymać się co najmniej tydzień. Jeśli jednak po użyciu dermarollera skóra jest tylko zaczerwieniona, zabieg możemy powtórzyć po dwóch, trzech dniach.

Umiar nie powinien dotyczyć tylko tych zabiegów, w trakcie których dochodzi do naruszenia ciągłość skóry! Przesadzać nie można także z peelingiem chemicznymi i kawitacyjnym. Dlaczego? Wykonywane zbyt często, mogą one uszkodzić naturalną barierę ochronną skóry. W efekcie czego, zacznie ona tracić wilgoć, łuszczyć się, mocniej przetłuszczać i szybciej starzeć.

Peelingi kawitacyjne lepiej robić sobie nie częściej niż raz w tygodniu. Natomiast częstotliwość stosowania peelingów kwasowych zależy od ich rodzaju, mocy oraz wrażliwości skóry. Najlepszym sygnałem, że używamy ich zbyt często będzie stan cery - jej silne zaczerwienienie, uciążliwe szczypanie i rozgrzanie, mocne łuszczenie się (takiego efektu możemy się spodziewać raczej  po peelingach lekarskich i wtedy nie jest on powodem do niepokoju).

Cierpliwość jest konieczna

Umiar i higiena nie są jednymi rzeczami, na które należy zwracać uwagę, wykonując profesjonalne zabiegi pielęgnacyjne w domu. Istotny jest także stan cery! Jeżeli na skórze mamy ropne stany zapalne, opryszczkę czy też niezagojone ranki, musimy zrezygnować z zabiegów. W przypadku ropnych krostek czy aktywnej opryszczki istnieje ryzyko ich "rozniesienia" na twarzy. Natomiast zabieg wykonany na uszkodzonej skórze, będzie nie tylko bolesny, ale też przedłuży gojenie się ranki.

W profesjonalnym (i dobrym!) salonie kosmetycznym czy gabinecie lekarskim, przed wykonaniem zabiegu, specjalista fachowym okiem oceni naszą skórę, a często też wypyta nas o stan zdrowia oraz przebyte lub przewlekłe choroby. I może się okazać, że po tym, co zobaczy i od nas usłyszy, zrezygnuje z przeprowadzenia zabiegu. W domu sami musimy być takimi ostrożnymi ekspertami, i uważać, żeby nie zaszkodzić swojej skórze, próbując wykonać na niej profesjonalny zabieg.

Zobacz także: Jonoforeza w kosmetyce - co to jest i jak działa na skórę?

Nie bez powodu na stronach sklepów internetowych sprzedających profesjonalne przyrządy i kosmetyki do zabiegów pielęgnacyjnych można często przeczytać:

Produkt do stosowania wyłącznie przez profesjonalistów. Decydując się na zakup oświadczasz, że jesteś lekarzem lub kosmetologiem przeszkolonym z zakresu medycyny estetycznej.

Ta informacja to w rzeczywistości ostrzeżenie. Trzeba pamiętać, że używając profesjonalnych urządzeń czy kosmetyków w zaciszu własnej łazienki można zrobić sobie krzywdę.

Zdjęcie główne: iStock

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

21 lutego 2020, 22:49

Nasze propozycje