Kosmetyki polskiej marki w promocji: świetny żel do cery trądzikowej, owocowe SPA i megawydłużająca maskara [TEST]

Wideo, , tagi: Eveline, Rossmann, test redakcji, promocje kosmetyczne, promocja w Rossmannie
Poprzedni artykuł: Lekki i kryjący podkład, błyszczyk powiększający usta. Oto wiosenne no... Następny artykuł: Maska zwężająca pory, słoneczne bronzery. Mamy kolejną porcję wiosenny...
Eveline Cosmetics jak zawsze błyskawicznie nadąża za trendami i serwuje nam w tym sezonie sporo interesujących nowości. Przetestowałam najciekawsze nowinki i kilka hitów z oferty marki, żeby pomóc wam w promocyjnych zakupach.

Jak na pewno wiecie, w drogeriach Rossmann trwa urodzinowa Fiesta, czyli promocja, w której do 31.05 kupicie kosmetyki kolorowe, lakiery i odżywki do paznokci taniej o 55 proc. Bez ograniczeń, bez karty klubowej i komplikacji typu "3+1". To jednak nie koniec dobrych wieści. Jeśli w urodzinowej ofercie drogerii brakuje wam pielęgnacji, koniecznie zajrzyjcie na stronę eveline.pl. Marka przygotowała własną wiosenną promocję, również obowiązującą do końca maja. Kolorówkę i kosmetyki do twarzy, włosów i ciała kupicie w cenach niższych do 50 proc., a przy zamówieniach od 120 zł otrzymacie dodatkowo darmową dostawę i płyn antybakteryjny za symboliczny grosz.

Pozostaje tylko wybierać i przebierać, co może być wyzwaniem w przypadku producenta o tak szerokiej ofercie. Specjalnie z myślą o majowej promocji przetestowałam więc szeroką gamę kosmetyków Eveline Cosmetics. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia pomogą wam jak najlepiej skomponować okazyjny koszyk!

Dłuugie rzęsy za grosze

Na zdj.: Eveline Cosmetics Variete Lashes Show Mascara (w promocji 8,55 zł) i Eveline Cosmetics Extra Lashes Mascara (w promocji 10,35 zł)

Zacznijmy od kolorówki i tego, co kręci każdą Wizażankę - tusze do rzęs. Zarówno Variete, jak i Extra Lashes, nie znalazły się dotąd w mojej kosmetyczce. Duża strata, bo czuję, że odkryłam właśnie sposób na piękne rzęsy w doskonałej cenie! Czym różnią się te dwie maskary? Przede wszystkim szczoteczką - w Variete jest ona cieniutka, łapiąca najkrótsze włoski, w Estra Lashes - nieco bardziej masywna. W obu przypadkach jest ona twarda, gumowa. Takie szczoteczki lubię najbardziej, bo lepiej rozdzielają rzęsy i zdecydowanie skuteczniej wyciągają je do góry niż te wykonane z włosia. Warto dodać słowo o pielęgnacyjnych właściwościach Extra Lashes - w  składzie znajdziemy naturalny wosk carnauba oraz lecytynę, dzięki czemu rzęsy są odpowiednio odżywione.

Jeśli chodzi o efekt makijażu testowanymi produktami, powiedziałabym, że jest podobny, choć Variete obiecuje spektakularne wydłużenie rzęs już po jednej aplikacji i niesamowitą objętość (możesz budować jeszcze bardziej widowiskowy efekt, nakładając kolejne warstwy), a Extra Lashes - rozdzielenie i pogrubienie. Prawda jest taka, że tej pierwszej nie brakuje pogrubienia, a ta druga również pięknie wydłuża i podkręca. Oba tusze nadają się do użycia od razu, w przeciwieństwie do wielu maskar dostępnych na rynku, które tuż po zakupie są za rzadkie i dają słaby efekt.

Który z testowanych tuszy pozostanie ze mną na dłużej? Po zastanowieniu wybieram Variete, nie tylko ze względu na wyjątkowo atrakcyjną cenę (w promocji 8,55 zł!). Lepiej mi się pracuje z wąskimi szczoteczkami. Mam też wrażenie, że maskara w złotym opakowaniu dłużej trzyma efekt mocnego podkręcenia. Naprawdę nie sądziłam, że za tę cenę można kupić tusz o jakości produktu luksusowego. Chociaż może nie powinnam być zdziwiona - maskary Eveline Cosmetics regularnie pojawiają się w zestawieniach genialnych kosmetyków za grosze.

Wiśniowa paletka o zapachu cukierków

Na zdj.: Paleta Eveline Cosmetics Ruby Galmour (w promocji 25,65 zł)

Gdy na topie były klasyczne smoky eyes, ja skrycie marzyłam o makijażu oczu w odcieniach czerwieni. Wtedy to było nie do pomyślenia, ale w 2020 roku rządzą kolorowe make upy. Ruby Glamour od Eveline Cosmetics uzupełniło moją bogatą kolekcję palet w odcieniach brzoskwiń, truskawek i wiśni. Ruby Glamour nawiązuje jednak nie do owoców, a do kamieni szlachetnych. To przede wszystkim bardzo przemyślany produkt - pancerna metalowa kasetka dobrze chroni cienie i daje precyzyjne wyobrażenie o kolorach ukrytych w środku. Paleta jest wyposażona w ogromne lusterko i mięciutki pędzelek z dwiema końcówkami, do precyzyjnej aplikacji i do blendowania.

Dobrze zaplanowany jest także wybór odcieni - wszystkie świetnie się zgrywają, a proporcje 7 matów plus 5 metalicznych odcieni są idealne (zarówno do makijażu dziennego, jak i doskonale napigmentowanego wieczorowego). Podoba mi się, że Eveline Cosmetics umieściło w pudełeczku dwa jasne kolory bazowe - nic mnie nie denerwuje tak, jak paleta, w której brakuje podstaw :) Cienie ładnie się blendują i pozwalają na łatwe stopniowanie intensywności. W dodatku kojarzą się z dzieciństwem, bo pachną jak cukierki pudrówki.

Moim hitem palety zdecydowanie jest kolor Amber! To piękna połyskliwa miedź, która mocno lśni nawet bez bazy do brokatowego make upu.

Kryjący podkład na 24h

Na zdj.: Podkłady Eveline Cosmetics Liquid Control 24 h (w promocji 17,55 zł)

Ten produkt znam już dobrze, w redakcji Wizażu jego premierę przyjęłyśmy wyjątkowo entuzjastycznie. W końcu dobry podkład w niskiej cenie to na rynku kosmetycznym rzadkość... Liquid Control 24h Eveliene Cosmetics wyróżnia się przede wszystkim wyjątkową lekkością formuły i dobrym kryciem, które sprawia, że służy nawet cerze z niedoskonałościami. Ma przy tym długotrwały matujący efekt, nie zapycha porów i, co najważniejsze, wygląda naturalnie! Aplikuję go gąbeczką blendującą i doskonale stapia się z moją cerą.

32-mililitrowa buteleczka wystarcza na bardzo długo, a niska cena sprawia, że mogę sobie pozwolić na zakup kilku odcieni, którymi żongluję w zależności od stopnia opalenia skóry. W dodatku czasem stosuję go jako korektor - gdy zależy mi na wyjątkowo naturalnym makijażu i rezygnuję z pełnej aplikacji podkładu. Prawdziwy hit na drogeryjnych półkach!

Pielęgnujące pomadki na co dzień

Na zdj.: Pomadki w sztyfcie Eveline Cosmetics Oh! My Kiss (w promocji 8,10 zł)

Mam już dosyć idealnych matów, które niemiłosiernie wysuszały moje usta. W sezonie wiosna-lato marzyła mi się łatwa w użyciu pomadka o naturalnym efekcie, jedno pociągnięcie i gotowe. Oh!My Kiss mile mnie zaskoczyło - do wyboru jest aż 14 odcieni, z których większość to idealne na co dzień wariacje na temat nude. Mój ulubiony to nr 04. Wygląda bardzo naturalnie i tworzy miły film na ustach, jak balsam. To właśnie walory pielęgnacyjne tej linii pomadek sprawiają, że chętnie używam ich każdego dnia. W składzie znajdziecie natłuszczające i pełne witamin masło shae oraz kompleks peptydów, składnik znany z kremów anti-ageing.

W dodatku Oh! My Kiss od Eveline Cosmetics mają dobrą trwałość, a drobne poprawki możemy wykonywać w ciągu dnia. Szminka ma poręczne opakowanie, które mieści się nawet w małej torebce i nigdy nie otwiera się w ciągu dnia (uwierzcie mi, że nawet najdroższym markom zdarza się wypuścić pomadkę z luźnym zamknięciem...).

Porządna porcja aloesu

Na zdj.: Multifunkcyjny żel do twarzy i ciała Aloes 99% Eveline Cosmetics (w promocji 17,49 zł).

W przeciwieństwie do Koreanek, nie używam żeli aloesowych zbyt często. Sytuacja zmienia się latem, kiedy wymieniam cięższe balsamy do ciała na lekki aloes, który dodatkowo koi skórę po opalaniu (dlatego zawsze mam go w wakacyjnym plecaku!). W czasie upałów robię też przyjemnie chłodzące maseczki z żelu aloesowego, który doskonale nawilża i łagodzi cerę. Ponieważ działanie produktów tego typu trudno porównać na oko, zawsze patrzę na składy. Żel z oferty Eveline Cosmetics ma aż 99 proc. aloesu, a na drugim miejscu jest woda, co pozwala określić go jako bardzo naturalny produkt. Co ważne, nie ma w składzie trietanolaminy (substancji regulującej pH, która może podrażniać i uczulać), co wyróżnia go na tle wielu droższych żeli. Co ważne, to produkt vegan friendly.

Naturalne cudo na wszelkie problemy

Na zdj.: Eveline Cosmetics Egyptian Miracle, krem-ratunek do twarzy, ciała i włosów (w promocji 14,99 zł).

Tropicielki dobrych składów na pewno zaintryguje także Egyptian Miracle, krem inspirowany starożytną medycyną. Ma tylko 7 zupełnie naturalnych składników, w tym miód, propolis i mleczko pszczele, substancje cenione już przez dawnych Egipcjan. Krem tworzy swojego rodzaju odżywczy opatrunek, na wszystko, co wymaga natychmiastowej pomocy - przesuszenia, spękane wargi, łokcie i kolana, a nawet zaniedbane końcówki włosów (wystarczy rozgrzać go w dłoniach do rozpuszczenia i nałożyć jak olejek). Idealnie sprawdza się też jako regeneracyjny krem do rąk.

Ja stosowałam go głównie na usta, które wymagają u mnie natłuszczania przez cały rok, i na dłonie zmęczone ciągłym myciem. Przyniósł mi też ulgę przy podrażnionym zadrapaniu od maszynki do golenia. Warto nosić go w torebce, by w ciągu dnia powtarzać aplikację i na bieżąco reagować na przesuszenia.

Gładka i nawilżona skóra

Na zdj.: Balsam Eveline Cosmetics Keep Calm and Feel Bio (w promocji 11,89 zł); Cukrowe peelingi do ciała I Love Vegan Food (w promocji 5,49 zł) w wersji z kawą i kokosowy z oczyszczającym węglem

Uwielbiam peelingi z cukru i kawy. Czasem nawet robię je sama, ale na ogół wygrywa lenistwo. Tu wkraczają poręcznie opakowane peelingi Eveline z serii I Love Vegan Food od Eveline Cosmetics, obłędnie pachnące i ścierające martwy naskórek bez podrażniania. Pokochałam ten cukrowy, w szokującym czarnym kolorze (to przez dodatek oczyszczającego węgla!). Dzięki olejowi kokosowemu, peeling dobrze natłuszcza moją suchą skórę. Z kolei drugi peeling kusi zapachem kawy z laską wanilii. To prawdziwe domowe SPA!

Po kąpieli nakładałam za to mocno nawilżający balsam z olejkiem konopnym, składnikiem, który cenię za natychmiastowe efekty. Konopie odbudowują płaszcz hydrolipidowy skóry i dlatego w ostatnich latach stały się kluczowym graczem w przemyśle kosmetycznym. W wersji Eveline Cosmetics balsam konopny ma aż 96 proc. naturalnych składników i naprawdę ciekawe dodatki. Cenione przez Japończyków yuzu dostarcza przeciwulteniającej witaminy C, a całą gamę innych witamin wnosi olejek z baobabu. Chyba mogę już zapomnieć o drogich aptecznych balsamach...

Przeciw wirusom i bakteriom

Na zdj.: Odświeżający ochronny żel do rąk Eveline Cosmetics Handmed+ (6,29 zł); antybakteryjne płyny do rąk z serii Eveline Handmed+.

Odkąd marki kosmetyczne wkroczyły na rynek "odkażaczy", na półkach drogerii pojawił się większy wybór i większa konkurencja cenowa. Produkty Eveline Cosmetics są tu nie do pobicia, bo za kieszonkowy żel zapłacimy tylko 6,29 zł. Produkt stosowałam rzecz jasna regularnie i mogę zaświadczyć, że nie wysusza (dzięki dodatkowi aloesu). Co ważne, ma aż 70 proc. alkoholu - taka moc jest zalecana przez ekspertów.

W czasie testu używałam także nowych płynów z linii Handmed+, również siedemdziesięcioprocentowych. Małe opakowanie ma wygodny aplikator-sprej, którym pryskam wszystko, co wpadnie mi w ręce. Na szczęście nawyk odkażania telefonu miałam już na długo przed epidemią. Rzecz jasna płyn można stosować także do rąk, a skórę chroni dodatek roślinnej gliceryny. Linia Handmed+ to dobre stężenia i ceny konkurencyjne wobec drożyzny z supermarketu, a "odkażacze" występują w pojemnościach od 30 ml aż do 650 ml. Ja noszę ze sobą kieszonkowe opakowanie, które uzupełniam z dużej, półlitrowej butelki.

Wojna z zaskórnikami

Na zdj.: Linia kosmetyków Eveline Cosmetics Insta Skin Care (ceny promocyjne od 5,29 zł do 10,49 zł).

Zwykle omijam kosmetyki dla młodej cery szerokim łukiem. Na ogół za niską ceną idą mocno wysuszające i mało dopracowane składy. Inaczej jest z nową linią Eveline Cosmetics Insta Skin Care. Kompleksowa propozycja to wszystko, czego skóra z niedoskonałościami może potrzebować, także ta z trądzikiem dorosłych. Przyznam, że nie kojarzę młodzieżowej linii z tak dopracowanymi składami. Nie brakuje moich ulubionych składników, które łączą działanie przeciwtrądzikowe z anti-ageing: kwasu salicylowego i niacynamidu. Do pasty oczyszczającej dodano też modną glinkę, w składach przewijają się też coraz popularniejsze konopie, które zapobiegną przesuszeniu skóry.

Linia Insta Skin Care ma rozbudowaną sekcję przeciw zaskórnikom - od oczyszczającej pasty z peelingującym korundem po popularne kosmetyki-gadżety: czarną maskę peel off i oczyszczające plastry na nos z dodatkiem węgla. Nie mam problemu rozszerzonych porów, więc moja dorosła cera z krostkami najbardziej polubiła żel do mycia twarzy i tonik matujący. Oba zawierają złuszczające kwasy, potrzebne mojej skórze na co dzień. Bardzo pomogły mi w trudnych czasach, gdy noszenie maseczki spowodowało wysyp niedoskonałości na policzkach i brodzie.

Koniec z cellulitem

Na zdj.: Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D Wyszczuplająca bio-liposukcja z 20% kompleksem z kofeiną (w promocji 13,99 zł); Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D Antycellulitowa kuracja modelująca sylwetkę 8w1 (w promocji 13,99 zł).

Zawsze lubiłam kosmetyki do ciała Eveline Cosmetics, niektórych z nich używam od lat. Przyznam, że gama staje się coraz ciekawsza, dostosowując się do trendów na rynku. Wegańskie formuły, certyfikaty cruelty free, naturalne formuły... Nowości z linii Slim Extreme w 96 proc. składają się z substancji naturalnego pochodzenia, wykorzystują rośliny dobroczynne dla urody, jak czerwone algi czy zielona herbata. Ciekawostką jest balsam Bio-liposukcja, bardzo nasycony kofeiną (aż 20 proc.), pochodzącą m. in. z zielonej kawy, matchy i yerba mate. Pod nazwą CICA w kosmetyku kryje się wąkrota azjatycka, popularny specyfik medycyny naturalnej i składnik licznych kremów tonujących, przeciwtrądzikowych i przeciwzmarszczkowych. Co robi w kremie do ciała? Roślina stymuluje produkcję kolagenu i działa regenerująco, więc korzystnie wpływa na wygląd blizn i rozstępów.

Z rozstępami, nadmiarowym tłuszczykiem i cellulitem walczy również drugi balsam z gamy Slim Extreme, Antycellulitowa kuracja 8w1, tyle że inną mieszanką roślinnych substancji aktywnych. Tu dominują dobroczynne flawonole z kwiatu lotosu oraz glony zaliczane do tzw. super foods, spirulina i chlorella. Mają stymulować mikrokrążenie i wspomagać wyszczuplanie. Kurację można stosować na różne obszary ciała, także na tłuszczyk na ramionach. Producent poleca ją także do zmęczonych łydek. Nic dziwnego, produkt ma bardzo silne działanie chłodzące! Z tego powodu w chłodne majowe wieczory miałam większą motywację, żeby wcierać rozgrzewający balsam Bio-liposukcja. Do pełnego pozbycia się cellulitu jeszcze trochę mi brakuje (wszak kwarantannę spędziłam z batonikiem w dłoni), ale już po tygodniu zauważyłam, że skóra na udach lekko się wygładziła!

Naturalne SPA dla włosów

Na zdj.: Kosmetyki do pielęgnacji włosów Eveline Cosmetics z linii Food for Hair: szampon i maska do włosów Aroma Coffee (ceny promocyjne pełnowymiarowych produktów: 9,35 zł i 14,99 zł); maska do włosów Sweet Coconut (w promocji 14,99 zł); szampon Banana Care (w promocji 9,35 zł).

Ekologiczna rewolucja w Eveline Cosmetics dotyczy także kosmetyków do włosów, z którymi wcześniej nie miałam styczności. To prawdziwa witaminowa bomba z owoców i super foods. Kosmetyki z bananem przeznaczone są do włosów farbowanych, kokos silnie nawilża, a linia kawowa pomaga na wypadanie włosów i przyspiesza ich porost. To Aroma Coffee najbardziej mnie zachwyciło zapachem i nietypowym składem, w którym oprócz kawy znalazła się papryczka chilli i guarana. Taka kombinacja pobudza krążenie krwi i pomaga przywrócić cebulki włosowe do formy. Na pewno zostanie ze mną na dłużej, bo nie mogę się już doczekać wysypu nowych baby hair.

Na razie najczęściej sięgam po maskę nawilżającą Sweet Coconut z olejkami makadamia i kokosowym. Ostatnio przesadziłam z proteinową pielęgnacją i moje włosy stały się zbyt sztywne i szorstkie. Teraz ratuję je kosmetykami olejkowymi i z każdym dniem stają się bardziej miękkie. A wszystkiemu towarzyszy słodki zapach kokosa i nadającej połysk marakui...
Czy teraz jesteście gotowe na zakupy? :)
Materiał powstał z udziałem marki Eveline Cosmetics


Nasze propozycje