Reklama
Ładowanie

Pilates wciąż ma swoje wierne grono, ale w social mediach i lifestylowych mediach coraz mocniej wybija się właśnie Animal Flow. Ten trening łączy elementy jogi, tańca, gimnastyki i ćwiczeń funkcjonalnych, a całość opiera się na ruchach inspirowanych światem zwierząt. Brzmi nietypowo, ale właśnie to jest jego siłą: zamiast monotonii dostajesz sekwencje, które angażują ciało od stóp do głów.

Na czym polega ćwiczenie bez sprzętu Animal Flow?

Animal Flow to trening z masą własnego ciała, w którym nie pracujesz tylko nad jedną partią. Ruchy są płynne, niskie, często wykonywane blisko podłogi, dlatego mocno pracuje centrum ciała, ramiona, nogi i mięśnie odpowiedzialne za stabilizację. Dużym plusem jest też to, że taki trening łączy wzmacnianie z mobilnością i koordynacją, więc nie daje wrażenia „suchego” powtarzania tych samych ruchów.

Jak wykonać trening krok po kroku?

Na start najlepiej sięgnąć po prostą sekwencję dla początkujących. Bazowy trening Animal Flow może wyglądać tak:

  1. Beast Position – ustaw się w podporze na czworakach, z kolanami lekko nad podłogą.
  2. Beast Crawl – poruszaj się do przodu i do tyłu na dłoniach i stopach.
  3. Crab Reach – z pozycji „kraba” unieś jedną rękę do góry, otwierając klatkę piersiową.
  4. Ape Jump – wykonuj boczne przeskoki z niskiego przysiadu.
  5. Scorpion Reach – z pozycji przypominającej podpor przodem przenieś nogę po skosie, otwierając ciało.

Każdą z tych pozycji możesz wykonywać przez 30 sekund i zrobić 3 rundy. To dobra opcja, kiedy masz ochotę na krótki trening w domu i nie chcesz wyciągać żadnego sprzętu. Taki format jest też po prostu łatwy do przetestowania: bez wielkich przygotowań i bez presji, że musisz od razu wejść na wysoki poziom.

Jakie daje efekty?

Najczęściej podkreśla się, że Animal Flow pracuje na całym ciele jednocześnie. W opisie treningu pojawiają się korzyści takie jak poprawa siły, mobilności, elastyczności, koordynacji i pracy mięśni głębokich. To także forma ruchu, która może wspierać postawę i dawać przyjemne poczucie „rozruszania” po długim siedzeniu. Warto jednak traktować ją jako element aktywnego stylu życia, a nie magiczny skrót do sylwetki.

To może być ciekawa propozycja dla osób, które lubią pilates, ale chcą wpuścić do swojej rutyny trochę więcej dynamiki. Sprawdzi się też u tych, którzy szybko nudzą się klasycznymi treningami i szukają czegoś bardziej swobodnego, wręcz lekko tanecznego w odbiorze. Jeśli masz ochotę na trening bez sprzętu, który wygląda niepozornie, a angażuje naprawdę sporo mięśni, Animal Flow zdecydowanie brzmi jak coś wartego przetestowania.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama

Polecane

Loading...

Nasze akcje