TheBalm i rozświetlacz Mary-Lou czyli rzecz o fatalnych skutkach strojenia głupich mi - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Blogi > kasiotla

Notka

Oceń ten wpis

TheBalm i rozświetlacz Mary-Lou czyli rzecz o fatalnych skutkach strojenia głupich mi

kasiotla napisał(a) 2015-05-17 18:37

…niemal wszyscy są ofiarami złudzenia, że utracili młodość, która przecież mogła być o tyle lepsza. Nie, nie mogła… (Leszek Kołakowski)
Przeczytawszy to zdanie Malkontentka poczuła przejmujący lęk…no, bo skoro wszyscy, to istnieje zagrożenie, że ona będzie pędzić w pierwszym szeregu zawiedzionych… a tego wolałaby uniknąć! Chociaż z drugiej strony… o jakiej młodości w jej przypadku mowa, skoro Malkontentka przyszła na ten piękny świat podejrzliwie zgorzkniała i swój zły humor prezentuje uporczywie od dnia narodzin. W aspekcie mentalnym zatem nie ma szczególnego znaczenia czy jest młoda, czy stara. W przypadku istot pozbawionych poczucia humoru, patrzących na świat ze skrzywioną miną toż to naprawdę wszystko jedno. I miast pracować nad swoim wrednym charakterem, aby ludziom zmuszonym do przebywania w jej bliskim otoczeniu żyło się nieco lżej, postanowiła pracować nad wyglądem, chociaż tuszę, że to działanie w sumie jest pozbawione głębszego sensu. Nic to. Niech robi, co chce byle tylko przestała marudzić…
Od kilku postów (dwa to już kilka…) przewija nam się wątek kosmetyków theBalm. Dziś ostatnia odsłona tematu - ostatnia, bo bierzemy na warsztat trzecią z trzech posiadanych przez naszą jędze zabaweczek tej marki. Tym razem dziura w płocie, czyli figa z makiem, czyli rozświetlacz Mary-Lou Manizer. Malkontentka nabyła go, albowiem zapragnęła mieć - zgodnie z opisem na stronie sklepu handlującego specjałem - taflę na obliczu – cokolwiek by to nie miało oznaczać w praktyce, a jej skóra miała lśnić niczym perłowa macica i wyglądać jak u podlotka… Mówiłam już ze mnie to babsko denerwuje? Aha, niejednokrotnie….
Dobra. Lecimy dalej. Jedno, co trzeba Malkontentce oddać - jest niezłomna. Skoro postanowiła że kupi, to kupić musiała, chociażby przez tydzień miała jeść wyłącznie dary pól i lasów.
Rozświetlacz okazał się być twardą substancją w kolorze chyba beżowym z połyskiem, zamkniętą w kolejnym przecudnym pudełeczku – tym razem nie kartonikowym – ale wykonanym z jakiejś solidniejszej materii. Na pudełku jest młodość nierozważna i przydybana karnie, bo upozowana do fotki z akt policyjnych, a uosobiona przez blond piękność z wydatnymi karminowymi ustami. Chyba to ta Mary Lou będzie? Ładne jak zawsze. Budzące pożądanie i niewątpliwie przekazujące jasny komunikat – w tym pudełeczku, tuż pod tym wieczkiem kryje się młodość. Dalej. Dawać to. Malkontentka drżącymi łapskami otworzyła puzderko i pognała przed zwierciadło. Tam, z zachwytem ozdobiła oblicze na wysokości kości policzkowych i jęła dumnie oglądać się ze wszystkich stron. Po dokładnej analizie dostrzegła też efekt tafli i uspokojona udała się gdzieś w miejsce publiczne - vide: sklep. Po powrocie okazało się, że czar prysł, a piękna królewna zmieniła się w straszną wiedźmę. Otóż moi Państwo. Malkontentka ma bardzo wyrazistą i żywa mimikę… no inaczej mówiąc, wciąż stroi głupie miny… i tu prawdopodobnie tkwi przyczyna katastrofy - skóra podczas durnego mimiczenia marszczy się w obszarach miętych… i w uzyskanych w ten sposób bruzdach rozświetlacz jakoś sprytnie się gromadzi – widok bezcenny – skrzące zmarszczki wymalowane na obliczu naszej bohaterki… Efekt tafli wciąż trwał, z tym że była to już tafla podlegają dość silnemu podmuchowi wiatru…ot takiemu tam huraganikowi:0. Kochani, cóż było czynić - Malkontentka swoją taflę umyła a rozświetlacz został zesłany do karnej kolonii (szafka pod umywalką, w której dzieli los swoich innych wrednych kumpli…)
Zatem w jej przypadku to cudeńko totalnie się nie sprawdziło ale jest możliwość, że dla osób, które mają miłe, pogodne charaktery i nie marszczą non stop dziobaka będzie nad wyraz szczęśliwym kosmetykiem, bo i wygląda obłędnie i recenzje ma w większości pozytywne.

A tak na marginesie słyszałyście taką anegdotkę?
Stanisław Ignacy Witkiewicz zapytał raz klienta:
- Czy podoba się panu pański portret?
- Jeśli mam być szczery, to nie jest to arcydzieło sztuki.
- Ale pan również nie jest arcydziełem natury! - zawołał oburzony artysta.

Jakoś mi się z tymi kosmetykami pokrętnie skojarzyło.
Po więcej zapraszam tu:
http://kasiotla.blogspot.com/
Wyświetlenia 15226 Komentarze 0 Prześlij mailem ten wpis
Wszystkich komentarzy 0

Komentarze

 
Wszystkich trackbacków 0

Trackbacks


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 08:24.