Hada Labo i Berdever czyli o japońskich kosmetykach slow kilka - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Blogi > kasiotla

Notka

Oceń ten wpis

Hada Labo i Berdever czyli o japońskich kosmetykach slow kilka

kasiotla napisał(a) 2015-11-03 19:12

Wiecznie młodzi pozostają tylko ci, którzy umierają młodo. (J. C.Somoza)
Obejdzie się. Zgadzam się raczej z pozaczasowa panią Czubaszek, że lepiej być starym, niż martwym. Malkontentka też się zgadza, bo z niej prosty chłop i od życia najbardziej oczekuje... życia właśnie. Co absolutnie nie oznacza, że ku starości galopującej w jej stronę z orężem zmarszczek, zwiotczeń i chorób wszelakich, pędzi z otwartymi ramionami, nieuzbrojona i uległa. O nie. Malkontentka jest z natury rzeczy istotą bojową, więc na nadejście lat dojrzałych przygotowuje się starannie. Światowy wyścig zbrojeń przy jej poczynaniach to doprawdy małe miki. Ostatnimi czasy żre zdrowo (w nadmiarze rzecz jasna), czasem ruszy gruby tyłek z kanapy, ograniczyła kawę, nałogów nie posiada – robi się nudna… Łyka witaminy, czyta encyklopedię zdrowia i onegdaj postawiła pierwszą diagnozę wywróżoną z internetu… Gdy pójdzie w picie ziółek zagryzanych raphacholinem - rzucę ją! Rzucę, jak mi bogini miła i znajdę sobie bardziej zgryźliwą wiedźmę, z którą da się wychylić kielicha i zeżreć golonkę. No, ale póki co - w ograniczonym zakresie – wytrzymuję i monitoruję starannie opracowywaną strategię obronną – przyznam, że robi wrażenie – szczególnie na moim portfelu. Kosmetyki, anty – coś tam, ujędrniające – he he, odmładzające, cuda na kiju robiące – etc. Półki uganiają się od wszystkiego. Od wszystkiego? Otóż nie! Klika tygodni temu poczytując sobie bezcenne rady niejakiej Pati – interendo TU, bestyjka z przerażeniem stwierdziła, że bez japońskich specjałów pielęgnacyjnych jej wyścig zbrojeń zatrzymał się na etapie łuku i strzały, gdy inni dysponują już technologią atomową. No i co było robić – kasa na stół, paczka w dom… Berdever TU – nowe uzależnienie. Codzienne jęki, co jeszcze chce i kiedy i że promocja – święty nie zdzierży… Fakt – obsługa mega, klient nie jest klientem ale kumplem, przyjacielem, miło witanym i traktowanym po królewsku. Przesyłka – TU – zniewala swą urodą. Że też te kosmetyki muszą być tak urocze. W każdej – nawet wiekowej - babce tkwi przecież mała dziewczynka i kolorowe, słodkaśne puzderka aktywują ją i jej chciejstwo z całą mocą. I w sumie dobrze, że aktywują, bo azjatyckie kosmetyki naprawdę są godne - i uwagi, i zakupu, i szacunku. Na pierwszą linię frontu Malkontentka rzuciła lotion liftingujący z retinolem HADA LABO.

Podfruwajką nasza bohaterka dawno już nie jest więc wybór, jak najbardziej zasadny. Zwłaszcza, że specjał ma za zadanie nawilżyć zmęczoną cerę, wygładzić zmarszczki mimiczne, rozświetlić mordkę i poprawić elastyczność skóry. Czyli wszystko, co należy. Jak się sprawuje? Ano… Zanim Malkontentka dorwała się do zawartości ślicznej czerwonej buteleczki zdołała w trybie przyspieszonym zdemolować zamknięcie i oderwać wieczko … maślane łapska - szkoda bardzo. Ale trzeba z tym żyć. Nie da się niedźwiedzia nauczyć subtelności. Jeśli oglądaliście Piękną i Bestię – taki poruszający horror dla dziatwy, to tam jest scena, w której rzeczony Bestia chłepcze obiad z talerza… To właśnie to… Wiecie o czym mówię… Malkontentka żywcem w akcji… Wracając do zagadnienia, czyli zawartości uszkodzonej buteleczki. W środku znajduje się substancja płynna w kolorze białawym, nie wydzielająca żadnej woni. Substancje wklepuje się w oblicze – Malkontentka czyni to wieczorem, bo rano… Dobra o perwersjach porannych będzie w special odcinku Tylko dla dorosłych blogerów. Żartuję – nie będzie, bo rano to Malkontentka zęby gubi, żeby do pracy dobić, zanim zegar na czytniku przeskoczy godzinę W.
Jak widać mam kłopoty z koncentracją ale to raczej nie jest zasługą/winą toniku, tylko nadmiernej ilości kawy – piję podwójnie – za siebie i Malkontentkę.

Lotion wyparł - z kręgów malkontenckiej wiary, nadziei i miłości – kosztowny atomowy kolagen, bo primo – nie należy tych specyfików używać w komplecie, secundo – kolagen nie zdał egzaminu na obliczu bestii. Zgodnie z poradą Anuli TU idzie w cycki –– tfu – w pierś łabędzią. Na obliczu panoszy się zaś Hada Labo – nie umiem zapamiętać tej nazwy! - pomimo że pierwsze dni użytkowania produktu nie należały do pięknych. Mordka prezentowała się mocno średnio. Pojawiły się kropeczki w okolicach brody. A Malkontentka w kropeczki to nadmiar szczęśliwości. Była już gotowa sprezentować lotion mamie, ale pierwej postanowiła nabyć stosownych nauk. I tu mamy kolejny dowód na to, że wszelka wiedza jest przydatna. Otóż! Po retinolu może wystąpić chwilowe podrażnienie i nic to… Rzeczywiście – po dwóch dniach rzucik zanikł, a cera z godziny na godzinę zaczęła wyglądać coraz fajniej. Moi Państwo, konkretne efekty używania specjału Hada Labo były zauważalne okiem nieuzbrojonym już po tygodniu regularnego wklepywania. Przede wszystkim twarz wygładziła się – zanikają bytujące na niej wcześniej nierówności, skóra jest jaśniejsza i wyraźnie napięta. Gęstej sieci zmarszczek wprawdzie Malkontentka jeszcze nie posiada, więc o wpływie na zmięcia i pogniecenia nie ma co gawędzić, ale coś się zadziało, coś co wyraźnie daje efekt odmłodzenia i rozświetlenia. Malkontentka z pewnością zakupi kolejną butelkę. Warto inwestować w mordkę, bo lata lecą a pamiętajcie Po pięćdziesiątce każdy ma taką twarz, na jaką sobie zasłużył. (G.Orwell)
Zapraszam:
http://kasiotla.blogspot.com/?m=1
Wyświetlenia 11936 Komentarze 0 Prześlij mailem ten wpis
Wszystkich komentarzy 0

Komentarze

 
Wszystkich trackbacków 0

Trackbacks


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 08:37.