Dot.: Wymarzony pierścionek - cz. XII sagi ;)
Anitko ale się postarałaś...super.
Ja nie umiem robic takich niespodzianek.
Raz tylko udało mi się totalnie zaskoczyc TZ. Miał wracać z Amsterdamu bodajże..przylot w niedzielę o godz 23.
Nie widzielismy się 2 noce...co dla nas jak wiecie cała wieczność . Tak sie zlozylo ze kuzyn byl w Kielcach na weekend i w niedzielę wracał do Warszawy...więc się z nim zabrałam. Oczywiscie TZ nic nie wiedział. Zadzwonil do mnie jak zwykle zaraz po wyjsciu z samolotu...z wiadomoscią ze wylądowal i bardzo tęskni..a tu jeszcze musi przejechać 180 km by mnie zobaczyć.....i się zdziwił bo zobaczył mnie po przejsciu przez bramkę .
I to chyba na tyle niespodzianek w naszym 3 letnim związku .
My mamy taki powalentynkowy zwyczaj chodzenia do restauracji. W same walentynki jest tłok niemiłosierny czego nie znosimy...15 lutego jest luz bluz więc mozan wybierac w knajpkach i jest bardzo kameralnie
Edytowane przez hania811
Czas edycji: 2009-01-06 o 14:02
|