Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - mój mąż pije
Wątek: mój mąż pije
Podgląd pojedynczej wiadomości

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2009-01-18, 15:22   #192
sylabeczka
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1
Dot.: mój mąż pije

Cytat:
Napisane przez annain Pokaż wiadomość
Jestem mężatką od 6 lat. Już jako nastolatkowie spotykaliśmy się z moim obecnym mężem. Często imprezowaliśmy i nie czułam, aby coś złego się z tym wiązało. Po ślubie zamieszkaliśmy na tym samym osiedlu, na którym wychowaliśmy się od dziecka. Urodził się syn. Ja dojrzałam, pragnęłam stworzyć rodzinę idealną... ale mąż wciąż wynajdywał preteksty, żeby popołudniami znikać z domu. Zjawiał się w różnym stopniu pod wpływem alkoholu. Trwało to 3 lata. Tłumaczył się, że to wina kolegów, że zawsze go nakuszą, a on nie umie powiedzieć "nie". Wyprowadzilismy się. Mieszkamy na wsi, gdzie nikogo nie znamy. On wciąż pije. Co dzień widze, jak robi sobie drinki, albo otwiera piwo. Na jednym to się niestety nie kończy, bo potrafi pieszo kilka kilometrów przejść w nocy, żeby dokupić sobie cokolwiek do picia. Ja idę spać, a on siedzi sam, pije i ogląda TV. Często w nocy budzi mnie telewizor, wstaję i widzę go, jak śpi na fotelu z butelką w ręce, obsypany paluszkami, chipsami. Próbuję go dobudzić, ale nie daję rady, za mocno śpi. Ja sypiam z synkiem, nie mogę znieść tego pijackiego chrapania. Nie zawsze się upija, co kilka dni, ale za to co dzień pije, choć 2-3 piwa, choć kilka drinków. Według mnie, jest to już jakiś stopień uzależnienia. On nie chce o tym słyszeć. Jest dobrym mężem, dobrym ojcem. Po alkoholu nie robi awantur. Tylko, że to takie przykre... kocham go bardzo i, kiedy widzę jego zamglone oczy i bełkoczący głos mam ochotę krzyczeć. Co robić...?
Alkoholizm jest CHOROBĄ, chorobą kłamstwa. Alkoholik, to człowiek,który okłamuje siebie i swoje otoczenie. Na poczatku wie,ze kłamie a potem im bardziej brnie w swoje uzaleznienie tym bardziej sam sie gubi i często wierzy w to co wymyślił! Wszystko zalezy oczywiscie od etapu na którym sie znajduje! Ja mam do Ciebie taka prośbę-NIE PRÓBUJ GO LECZYC ALBO MU POMOC SAMA. Prosze Cię idz do osrodka AA i porozmawiaj z psychologiem, to osoba, ktora fachwo Ci powie w jaki sposób postepowac. Wiem,ze jezeli facet ma silna wole to moze wiele sam zrobić ale nie mozesz mu ufac bezgranicznie,ze za kazdym razem powie Ci prawde i zawsze bedziesz wiedziała ile i kiedy wypije! W to nie wierze! Moze i jest spokojny po alkoholu -to dobrze ale to nie usprawiedliwienie jego picia -TAKI GRZECZNY ALKOHOLIZM! Znam wiele rodzin dysfunkcyjnych, sama sie w takiej wychowałam. Kobiety często chca pomoc mężom same, bo maja jakies opory przed pomoca psychologa, czuja wstyd przed ludźmi a potem popadaja w cos takiego jak współuzaleznienie (co nie znaczy ze bedą z mężem pic ,chociaż to też sie do tego zalicza) tej chorej dysfuncji, która często sie pogłębia a one w tym trwaja. Wychowuja w tym dzieci, ktore sa pozbawione dobrego dzieciństwa i potrafią miec żal do mamy,ze pozwoliła na to wszystko,że nic nie zrobiła. Zeby do tego nie dpouścic idz do psychologa-to kompetentna osoba,ktora napewno pomoze!
Zwiazalam sie w życiu z meżczyzną i nawet sie nie zorientowałam,że jest uzalezniony. Doszłam do tego bardzo szybko, własciwie expresowo w odróżnieniu od jego najbliżeszj rodziny i otoczenia. Chciałam go z tego sama wyciagnąc, bo mi na nim zależało, bo w gre wchodziły uczucia, bo był inteligentny, nie był zły po alkoholu - taki styl "grzecznego alkoholizmu". Jak mu chciałam to uświadomic to sie wypierałi mówił,ze ze mną coś jest nie tak.Typowo książkowy przypadek! Wypijał standardowo jedno piwo dziennie,bo jak twierdził to jest napój gaszący pragnienie, nie alkohol i kompletnie nie rozumiał dlaczego sie czepiam. Jedno standardowe piwko dziennie dla zgaszenia pragnienia zamieniło sie w cztery do sześciu dziennie i do tej dziennej statystyki przy gorszych dniach dochodziła jeszcze butelka wina.Wszystko zalezne było oczywiście od stanu konta. Raz nie pił przez 3 dni strasznie sie męczył i był nerwowy. Męczeńsko sie natrudził żeby to przede mną ukryć i myślał,ze to "kupuję" ale sie pomylił. Chował przede mną alkohol np. za muszla klozetową, w kuchni na szafkach, bo myślał,ze mi nie przyjdzie do głowy tam szukać. Był cały dzień w domu , nigdzie nie wychodził jak przez chwile byl sam w kuchni lub toalecie to wychodził z błyszczącymi oczami i placzącym językiem. Czasami znikał na cały dzień i wieczorem wracał chełpiąc sie ,że dzisiaj nie wypił. Okazało sie ,ze od rana do południa wypił 2-3 piwa i myślał,ze do wieczora nie wyczuje. Jestem gorsza jak alkomat. Nie udało mu sie.Po wielu argumentach zmiękł, przyznał sie ku mojemu zdziwieniu do problemu ale cały czas boi sie tego nazwac alkoholizmem! Obiecywał,że nie bedzie więcej, że sie postara ale nie potrafi sam sobie poradzic! Na terapie nie chce iść. Długo mogłabym opowiadać!Nie jesteśmy razem! Okazało sie,ze przyczyna tkwi w dzieciństwie,w jego ojcu. Moze warto zapytac sie o życie męza zanim byliście razem, o relacje z rodzicami,bo moze jedno z nich równiez miało problem z alkoholem i nawet o tym nie wiesz! O jedno naprawde proszę, bo wiem to z doświadczenia IDŻ DO PSYCHOLOGA DO PORADNI AA. Idz i ocal swoja rodzinę! Własnego synka, którego w końcu nie uchronisz od oglądania zapijającego sie ojca w fotelu przed TV. I pomyśl,że przeciż dla synka ojciec jest autorytetem i chyba nie chcesz aby to sie zdublowało?! Trzymam kciuki za Ciebie i wierze w to,ze miłośc do męza doda Ci siły,że dasz rade,ze Ci sie uda, bo bardzo Ci tego zyczę!!!!!!! Nie łatwa droga przed Tobą ale nikt nie powiedział że nie da sie jej pokonać! WALCZ ale "z głową" i bądż czujna! POWODZENIA!!!!
sylabeczka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując