Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Moherowe dinozaury, konserwy i dewotki-wspólne dzierganie beretów. - część II
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2009-03-01, 21:02   #2009
201604211131
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 5 693
Dot.: Moherowe dinozaury, konserwy i dewotki-wspólne dzierganie beretów. - część II

Cytat:
Napisane przez Maddie Pokaż wiadomość
Oj dziewczyny, po prostu nigdy o tym nie pisałam Niestety zbyt łatwo mnie na wizażu wytropić, a nie chcę, aby później znajomi moi czy TŻ opowiadali mu, jak to narzekam na jego mamę na forum..

W ogromnym skrócie chodzi o to, że jak moja teściowa powie, to tak ma być, i wg niej odstępstwa od reguły są niedopuszczalne. A ja nie pozwolę, żeby obca w gruncie rzeczy kobieta decydowała o moim ślubie, mieszkaniu, życiu, czy czymkolwiek innym. Po prostu sobie na to nie pozwolę. A że moja teściowa przyzwyczajona jest do wypełniania jej rozkazów bez szemrania, to przewiduję niejedno starcie. Jak dotąd w sprawach spornych ja się nie odzywałam, bo uważam, że to jest mama TŻ i to on ma z nią dyskutować, ja nie chciałam się kłócić. Ale moja cierpliwość też ma swoje granice, a jak w końcu wybuchnę...
Głównie rozbija się o poprawiny, których ja nie chcę urządzać. Mój TŻ był takiego samego zdania, i ja głupia poinformowałam o tym jego mamę. I się zaczęło... no, takiej reakcji na w sumie taką błahostkę bym się nie spodziewała. Teściowa wykrzykiwała coś o tym, na jaki wstyd ją narazimy, jak ona ludziom w oczy spojrzy i tym podobne herezje.. a ja siedziałam tak Wieczorem TŻ stwierdził, że może jednak zróbmy te poprawiny, bo faktycznie goście są na nie nastawieni i wtedy była chyba nasza pierwsza kłótnia - o zmianę jego decyzji pod wpływem mamusi (czego się oczywiście wypierał). W każdym razie spieraliśmy się na ten temat przez kilka miesięcy, aż oboje wymyśliliśmy kompromis - zrobimy w ramach poprawin wieczorne ognisko z kiełbasą itd dla znajomych. Kazałam tym razem jemu poinformować teściową - oczywiście reakcji nie muszę opisywać Niestrudzenie wracała do tego poprawinowego tematu, wtrącając np że trzeba się rozejrzeć za kucharką i naczyniami bo starszym przecież na plastikowych czy tekturowych się nie poda.. W ogóle nie reagowała na moje stanowcze stwierdzenia, że nie jest to potrzebne, bo będzie tylko ognisko dla znajomych. Czasem tylko zbolałym głosem mówiła, że mamy się uspokoić, bo ona spać nie może przez to, serce ją boli, itd.. Ostatnio ku mojemu zaskoczeniu TŻ mi oznajmił, że jednak on nie chce poprawin w ogóle, skoro to tyle problemów przysparza; że zaprosimy jedynie rodziców, rodzeństwo i babcie na obiad do restauracji. Ja się oczywiście zgodziłam, kazałam mu tylko powiedzieć mamusi, by nam przypadkiem czegoś za plecami nie zorganizowała I wiecie, jaka była reakcja? Że ona w takim razie na ten obiad nie przyjdzie, tylko sama zrobi poprawiny dla swoich gości, nawet bez nas - młodej pary I nie dochodzi kompletnie, że dopiero wtedy ci zaproszeni ludzie ją obgadają.. No, ale to już nie mój problem

Ależ się rozpisałam Ale ufff, nieco mi ulżyło...
Maddie - bardzo współczuję takiej teściowej (u mnie ma )
Cytat:
Napisane przez favianna Pokaż wiadomość
Witajcie
Podczytuję ten wątek ostatnio, odkryłam go przypadkiem.

Mogę się przyłączyć? Proszę..
Czuję ze odnalazłam wreszcie normalnie myślących ludzi kurcze, dziewczyny, jesteście świetne

Przyjmijcie mnie proszę do siebie
Witaj Favi (tak mam pisać?) - wyślę ci adresik odnośnie AOH (jestem zainteresowana- przy okazji z góry dziękuję )
[1=0096a1e2f6245c4e98bc18d e9b0ed84c369ef137_632f8bf 2adc0b;11224653]Muszę się pochwalić Igielnik zrobiłam

Dziewczyny, chwała wam za niepoddawanie się presji teściowych!

Witaj, nowa moherko [/quote]

Cytat:
Napisane przez Maddie Pokaż wiadomość
Evo, tak jak napisała Daria, teściowej niestety nie wybierałam..

A z prowadzeniem do ołtarza przez ojca to jednak nie do końca naturalne.




Daria, myślenie, że prowadzenie panny młodej do ołtarza przez ojca przyszło do nas z ameryki jest dość często popełnianym błędem - otóż jest to zwyczaj staropolski, który niestety gdzieś po drodze zanikł.. A teściowa niech tylko spróbuje się wtrącić Odprowadzenie mnie do ołtarza było od zawsze marzeniem mojego taty, i przez czyjeś wymysły nie mam najmniejszego zamiaru mu tej radości odbierać. Chyba by się obraził
Cytat:
Napisane przez Eva ID Pokaż wiadomość

Maddie, ale nie chodzi Ci o mnie?

Bo ja tylko przypomniałam rodowód tej tradycji, a właśnie mnie osobiście podoba się takie symboliczne przekazanie panny młodej, nie jako rzeczy, ale ja to rozumiem, jako kochający ojciec przekazuje swoją córkę innemu mężczyźnie, a ona miłość do ojca niejako dopełnia miłością do męża... nie umiem ładnie opisywać takich uczuć, ale to panna młoda jest tutaj bardzo ważna, jej świadomy wybór kochania i dzielenia swojego życia z innym mężczyzną, osobiście bardzo mnie to wzrusza.


Cytat:
Napisane przez santos Pokaż wiadomość
Skoro juz wymianiamy sie subiektywnymi opiniami w tym temacie: ja akurat uwazam te tradycje za piekna i chcialabym byc prowadzona do oltarza przez ojca. Moze to kwestia ukladow rodzinnych itede. Nie mam najmniejszych dowodow zeby czuc sie jak wlasnosc, bo nikt z bliskich nigdy nie dal mi sie poczuc w ten sposob. Jak by sie nad tym zastanowic to mi to przypomina rodzinny "transfer". Do czasu slubu rodzice sa moja najblizsza rodzina. RODZINA to dla mnie oni i ja + ew rodzenstwo (bo rodzina to para+dzieci/cko), i z tej rodziny przechodze do nowej, ktora zakladam z przyszlym mezem Tak ja to widze

A co do stroju - zawsze moze byc gorzej. Beza nie beza, przynajmniej "slubnie". Znam faceta, ktory bral slub w czarnych jeansach i swetrze.
Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
Mam świetny kontakt z ojcem i chciałabym, żeby mnie poprowadził do ołtarza. Moja koleżanka bierze niedługo ślub - obydwoje nie mają ojców. O mało nie zmienili kapeli, gdy ta powiedziała, że przecież "cudownych rodziców mam" i taniec z nimi to nieodłączny element wesela :/

A czy Wam też tak Sally Hensen szybko gęstnieje? Mają takie lakiery co dają śliczny efekt, ale nie zużyję nawet 1/3 zanim zgęstnieją
Ach... Gdyby mój tata zaprowadził mnie do ołtarza do ślubu (z M naturalnie ) to bym się chyba ze szczęścia zemdlała... Tia, M ma czekać w kościele a ja będę iść z Tatą pod pachą. Welon już mam... hi, hi - zdobyty za 4 razem na oczepinach (4 razy startowałam).
201604211131 jest offline Zgłoś do moderatora