Dot.: Rocznik 1974 - to już 35 lat!
Trzymaj się mocno Kolumnea! Wszystkiego naj...na każdym polu życia! 
Ja jestem Waszą starszą (o trzy lata) koleżanką(mam urodziny w lipcu). Mogę podpisać się pod każdym słowem z obydwu wypowiedzi. Dokładnie takie uczucia towarzyszyły mi gdy przekraczałam granicę 34/35. Nie 29/30. Towarzyszyło mi jeszcze jedno-ludzie nie znając mojego wieku oceniają mnie (nawet teraz) na góra 30 lat. Nie powiem, jest to bardzo przyjemne-ale ja mam świadomość tego co jest wpisane w metryce-i to zderzenie tej świadomości z tym co mówią ludzie, z tym jak wyglądam jest dla mnie podwójnie dołujące. Z jednej strony fajnie, bo młodo wyglądam, ja sama się tak czuję i widzą to także inni ludzie-z drugiej wielki dyskomfort psychiczny.
Próbując również sama się pocieszyć-powiem i Wam-do tego wszystkiego koniecznie trzeba się przyzwyczaić i chociaż próbować to zaakceptować. Bo im "dalej w las tym więcej drzew...". Nie mówię, że mi się się to udało-bo nie-ale po wielkim dole 34/35 i dołączyłabym 36 walczę by odbić się od tego dna (może dramatyzuję, ale tak to widzę). Nie próbuję tego polubić, bo się nie da-ale przyjąć na logikę (ze taki jest świat) i zaakceptować. Może kiedyś osiągnę ten cel. Z pewnością byłoby łatwiej-gdyby chociaż ja jednym polu życia był sukces-a tak to jest jak jest.
__________________
Magdalena
|