Odwyk od diet!
Dziewczyny, przemyslalam wszystko i robie sobie odwyk od diet, myslenia o odchudzaniu, swoich niedostatkach i takich tam. Robie sie przez to nieszczesliwa, mam hustawki nastrojow ( i zdarza sie to tylko przez odchudzanie ), mam pelno kompleksow ( chociaz wiem, ze moge podobac sie mezczyznom ), czasem brak ochoty na seks, bo moje uda....( a wiem tez, ze dla mojego meza jestem najpiekniejsza na swiecie ).
Ja raczej nie tyje (raz mi sie zdarzylo przytyc z 5kg, jak rok siedzialam w domu bez pracy ), wage trzymam taka jak w liceum, a mam juz 25 lat, bo uwielbiam zdrowe odzywianie, ale lubie tez zjesc rybe z frytkami, ale jak nie probuje sie odchudzac jem ja raz czy dwa w miesiacu!
Przypuszczam, ze powodem dla ktorego nie chudne majac wiecej ruchu ( teraz samo spadlo 3 kg, bo zaczelam duzo chodzic, w sensie bez zmiany diety ), sa moje napady obzarstwa spowodowane....checia odchudzania! Daje sobie z tym spokoj, ja na codzien zdrowo sie odzywiam, slodyczy w zasadzie nie lubie, a zdarza mi sie, ze zjem, bo od jutra dieta, a ja musze sie napchac! inaczej bym nawet nie spojrzala w kierunku czekolady. I tak jest z wiekszoscia niezdrowych produktow.
Czy jest sens tak sie katowac, zeby miec 5 kg mniej? Sprobuje sie zaakceptowac taka jaka jestem, chce byc szczesliwa i jesc lody na spacerze nie myslac o tym, ze zaraz powiekszy mi sie brzuch! A na takie spacery chodze tylko w lecie i moze ze trzy razy w tym czasie! to jest jakas obsesja i chce przestac!
Podsumowujac moj zakrecony i nie wiem czy zrozumialy post - odchudzanie rujnuje moje szczescie, powoduje, ze jem swinstwa i napewno w koncu zaczelabym tyc!
__________________
Kochana i kochająca, szczęśliwa.
|