jak patrzycie na kontakty Waszych facetow z innymi?
Jak podchodzicie do sprawy utrzymywania kontaktów z innymi kobietami przez waszych TŻów? Chodzi mi np o częste rozmowy na GG (np z byłą lub koleżankami), odwiedzanie dziewczyn proszących go np o pomoc z komputerem, chodzenie bez was na imprezy gdzie na pewno spotka swoje znajome...Co czujecie w takich sytuacjach? Nie chodzi mi o sytuacje, które jednoznacznie wskazują na zdradę tylko po prostu bliskie kontakty faceta z innymi podczas waszej nieobecności. Szczerze mówiąc, mnie to denerwuje, drażni, niepokoi, szczególnie że wiem, że mój chłopak ma łatwość nawiązywania kontaktów, jest towarzyski i uczynny więc dziewczyny nie mają większego problemu z nawiązaniem z nim rozmowy czy nowej znajomości albo ze znalezieniem pretekstu by go gdzieś wyciągnąć, np na rowery. Staram się nie reagować, bo jak dotąd nigdy mnie nie okłamał i nie chcę sprawiać wrażenia zazdrosnej zrzędy która go ogranicza i zabrania kontaktów ze znajomymi. Z drugiej strony wiem, jak łatwo jest faceta (młodego, wpływowego, słowem - takiego jak on) omamić, przeciągnąć na swoją stronę, odebrać innej dziewczynie. I myślę, że kiedyś jakaś dziewczyna może tego spróbować - w końcu on jest przystojny i podoba się niejednej. A on widzi wszędzie tylko dobre intencje i nigdy żadnej o nic nie podejrzewa. Jak sobie z tym radzicie, ignorujecie, nie przejmujecie się czy może coś innego? Nie chcę go ograniczać albo mówić, że nie może gdzieś wyjść. Szczególnie jeżeli czasem nie widzimy się 2-3 tygodnie w czasie wakacji a on się nudzi...Nie chciałabym mu w takiej sytuacji zabraniać wyjść na imprezy albo jazdy na rowerze z kimś skoro ja nie mogę dotrzymać mu towarzystwa. Z drugiej strony, mnie to męczy, nie reaguję, nie daję po sobie tego poznać, ale mam wtedy cały dzień do d***, jestem zła, rozczarowana, zaczynam wątpić w jego uczciwość. A jak wy do tego podchodzicie bo zapewne i Wasi faceci mają jakieś znajome, koleżanki z pracy/studiów itp.?
|