Napisane przez ironiczna91
witam.
takich wątków pewnie było sporo, ale sądze, ze kazdy jest nieco inny.
ostatnio zostawił mnie mój chłopak, po 7 miesiącach bycia razem. nie moge sie z tym pogodzić. i pewnie tez nigdy się nie pogodze.
miedzy nami od jakiegos miesiaca było żle, wciaz klotnie itd. on zaproponował z połtora tyg. temu 'separacje', zgodzilam sie, myslalam, ze to pomoze. był u mnie jeszcze w ostatnią niedziele i mowil, ze po tych paru dniach przerwy przyjedzie do mnie, gdy sie namysli co dalej i bedzie jak dawniej.
niestety w czasie tej 'separacji' na jego profilu na naszej-klasie [juz drugi raz taka sama sytuacja w ciagu 2 tyg.] odkrylam wiadomosci, ktore pisał ze swoją byłą, niby nic takiego, ale umawialismy sie nie jednokrotnie, ze jak ona cos napisze, on ma mnie informowac. ogolnie to nie miał z nia od dawna utrzymywac kontaktu ze wzgledu na to, ze dziewczyna moim zdaniem normalna zbytnio nie była [włamała mu sie na gg,i publikowała jego rozmowy ze mna na blogu, groziła mi piszac do mnie na gadu] no ale stało sie tak, ze on załozył sobie nasza klase i ona go tam znalazła i wciaz tam go napastowała az napisał do niej, co odkryłam pierwszy raz, ale mu wybaczyłam, po kłotni co prawda. a drugi raz odkryłam ze z nia pisał wlasnie podczas tej separacji.
zapytałam go wtedy ' -pisales z nia?' a on na to '-nie no coTy', i pytalam tak z piec razy i nic. ja, ze lepiej ma sie przyznac i sobie dobrze przypomiec, to napisał mi, ze nie pamieta, i powiedział, ze mam sobie sprawdzic jego profil, ze nie pisał [oczywiscie wiadomosci juz skasował, bo czytalam to wszystko w nocy, a rano juz tego nie bylo] po czym powiedziałam, ze widziałam na jego profilu wiadomosci od niej i do niej, ale wiem, ze teraz ich tam nie ma bo wszystko usunął. przyznał sie, ale nakrzyczał na mnie, ze go kontroluje [byłam na jego naszej klasie 3 razy, plus raz za pozwoleniem.]
zrobił mi strszna afere, ze jest separacja a ja go kontroluje. rzecz jasna, gdyby wczesniej mnie nie oszukał, nie musiała bym sprawdzać tego nastepny raz, nie wiem jaki cel miał w kłamaniu mi, bo nie pisali tam nic złego, w zasadzie tylko o pracy, a ze ja jestem nerwowa to nakrzyczałam. no i w klotni sie rozstalismy ,przez gadu gadu, napisał mi, ze miał sie zastanowic, a ten spor doprowadzil do tego, ze to koniec, ze on ma dosc, ze przez te klotnie oddalilismy sie od siebie, i ze sie wypalilo.
dodam, ze wczesniejsze klotnie były przez to, ze odmawiał mi spotkan, bo to praca [no to rozumiem, ale nawet w niedziele? nigdy tak nie bylo, ale ok], ale do tego kumple, spotkania z rodzina, i wycieczka z kumplami nad morze. no tak, na dwa dni, a o mnie nie pomyslal w te wakacje wcale. pomimo, ze proponowalam wyjazdy, on mowi, ze nie bo nie ma czasu, choc miał urlop około 3 tygodni.
był to zwiazek na odleglosc i tez zauwazylam jakis miesiac przed rozstaniem, ze nie pisze do mnie juz jak kiedys, zero jakiegos tam 'kochanie' czy 'kotek' tylko teksty typu ' ty słuchaj..' , 'ej czaisz'.
dodam, ze ja probowalam pod wplywem emocji rozstac sie z nim 4 razy, wiem glupio, on poszedl za mna 2 razy, a nastepne dwa to ja wrociłam sama.
mimo tego wszystkiego kiedy ze tak powiem kopnał mnie w tyłek przez to gg, jestem strasznie zrozpaczona i chciała bym aby wrocił. jak myslicie, jest na to szansa?? ostatnio na gadu gadu probowalam mu przypomiec nasze wspolne chwile, i namowic do powrotu, ale mowi, ze albo rozmawiamy jak kumple albo wcale, bo on nie ma ochoty wchodzic w to 2 raz, ze ma dosc, i ze nie mam sie nawet łudzic, ze bedziemy razem.
na koniec dodam,ze wszystko działo sie przez GG, poniewaz nie dosc, ze miszkamy od siebie w znacznej odległości to jeszcze, on wyjechał teraz do stolicy do pracy. mielismy do siebie jakies 50 km, to teraz mamy 250.
aha, on twierdzi, ze chce utrzymywac kontakt na etapie kolezenskim, ale sam do mnie nie zagada, gdy ja zagadam rozmawiamy, ale widac jego nie chec.
prosze o rady. mile widziane takze rady panow, choc tu nie licznych, ale zawsze to facet inaczej mi wytlumaczy, jak to jest na ten meski rozum.
|