2009-09-24, 19:00
|
#377
|
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 6 598
|
Dot.: Plociuchy i gaduły na diecie: nothing can stop us now!
Dzień dobry 
Niuniuska- następnym razem gdy będziesz zapraszać jakieś ciacha tańczące breakdance (albo w ogóle ciacha jako takie) daj znać! Czy już Ci wspominałam, że od dawna marzy mi się zwiedzanie Białego? 
Pomysł ze świetlicą super! Życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki 
Virginio- wczoraj zapomniałam Cię pochwalić za bardzo profesjonalną ofertę Odnośnie pomysłu nauki Englisha w okolicznych urzędach- nie zaszkodzi zapytać, prawda?
Odnośnie formułki, którą zamierzasz wklepać w maila wydaje mi się, że jak najbardziej może być ta którą wymyśliłaś. Możesz ewentualnie dodać coś w stylu "szczegóły oferty w załączniku".
Baw się dobrze na ognisku i nie zapomnij powiedzieć jak było 
Aniellllko- niedawno wrzucałam tu swoją fotkę w nowej spódnicy, bo miałam wrażenie, że nie wyglądam w niej korzystnie (chociaż teraz dzięki dziewczynom czuję się w niej jak seksbomba ). Poza tym od czasu do czasu wrzucam swoje outfity na 'My Style Diary'.
Joyce- jak się czujesz, pizzoholiku? Jak nastrój? Mam nadzieję, że udało Ci się zdrzemnąć troszeczkę w dzień. Jedna nieprzytomna z niewyspania na wątku wystarczy 
Kosteczko- jesteś pewna, że na prawdę byłaś w polskim szpitalu? Może Ci się to tylko śniło? Brzmi na prawdę nierealnie...
A odnośnie kosmetyków Farmony trudno mi coś podpowiedzieć. Jak kiedyś wspomniałam czasem bywają w Rossmanie, ale raczej pojedyncze egzemplarze. Ja swoje kupuję w malutkim salonie piękności, który raczej nie ma placówek w innych miastach. Może pobuszuj w sieci?
Mamrotko- rozwaliłaś mnie opowieścią o kaszy gryczanej Teraz jesteś już mądrzejsza i wiesz, że takie monodiety są o kant dupy potłuc, prawda?
Cieszę się, że porodówka nie była taka straszna jak ją malują 
A u mnie dziś Mr Szef pokazał różki... Najpierw wykręcił kota ogonem i powiedział, że wcale NIE OBIECAŁ nam tego kursu hiszpańskiego tylko to, że to sobie przemyśli. Pewnie tak było. Zapewne obie z koleżanką mamy omamy słuchowe Grunt, że gdy już to sobie przemyślał wcale nie uważa, że to taki dobry pomysł. Chociaż powinien mieć świadomość, że ja jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa 
Poza tym mając na uwadze te ewentualne szkolenia, które może udałoby mi się załatwić w urzędzie pracy spytałam czy byłaby szansa, żebym od czasu do czasu (1-2 razy w miesiącu) brała dzień bezpłatnego urlopu lub zwalniała się kilka godzin wcześniej, bo w przeciwnym wypadku nigdy w życiu nie znalazłabym dość czasu, żeby takie szkolenie przeprowadzić. Powiedział, że dopóki nie wróci z macierzyńskiego jeszcze jedna babeczka z księgowości mogę to sobie wybyć z głowy. A że wróci najwcześniej w maju to mój genialny pomysł poszedł się chwilowo... 
A później w ogóle wtrąciła się koleżanka, która uznała ten moment na idealny do domagania się podwyżki i zrobiło się na prawdę, na prawdę niemiło... Powiedział zdecydowanie kilka słów za dużo.
Później był co prawda słodki jak miód i usiłował się zrehabilitować nawet do tego stopnia, że uparł się odwieźć mnie do centrum gdzie miałam coś załatwić chociaż było mu wybitnie nie po drodze, ale i tak ma minusa
__________________
Jestem bezbronna tylko wtedy, gdy schnie mi lakier na paznokciach...
|
|
|